4 Comments

Wczoraj wieczorem napadły na mnie zmory, strachy, lęki, wspomnienia z dzieciństwa. Uderzyły we mnie z wielką siłą. Wołałam Ukochanego.
"JA JESTEM, Promyku! "-usłyszałam w głębi serca. Lęki, strachy natychmiast uciekły. Jednak wiedziałam, że będę musiała zmierzyć z nimi dziś raz jeszcze, tym razem ostatecznie.
"Ja JESTEM Twoją Tarczą!"

Dwa spojrzenia, moje, pełne Miłosci i uśmiechu i drugie, pełne bólu i wyrzutu. Nie pod-dałam się... Moja Tarcza... MIŁOŚĆ. Powiedziałam, że kocham.
Potem przeprosiny. Przyjęłam te przeprosiny z wielką radością! Ile ja na to czekałam!!!

Wpatrywałam się w Umiłowanego... W moją Tarczę.
Dziękowałam...

5 Comments

"Taka cierpiąca, a taka radosna, uśmiechnięta jesteś Mój Promyczku" - Ukochany promieniał.
"Tańczę, a uśmiech w tańcu nieodzowny!"
Patrzył tkliwie...
"Dla Ciebie tańczę..." - szepnęłam. A po chwili dodałam:
"Mama powiedziała, że ja taka obolała, a taka zadowolona. Kiedy jej powiedziałam, ze to dzięki Tobie,  powiedziała,  że mnie podziwia. Mnie podziwia??? Podziwiać trzeba Ciebie i Twoje wielkie dzieła!!!"
Patrzył dziwnie... jakby wzruszony.
"Ty jesteś Moim Dziełem, Promyku!"
Nie wiedzialam co powiedzieć... Patrzyłam w Ukochanego... z radością.

5 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie świetliście i bardzo promiennie...
Ucałowałam Go i patrzyłam.
"Ukochany!"
"Perełko Moja!"
Uśmiechałam się do Umiłowanego, tańcząca.
"Twoja Patronka uśmiecha się do Ciebie, Promyczku!"
"Dziękuję... Ja do Niej też!"
Patrzył we mnie z wielką Miłością. I ja w Niego patrzyłam.
"Wiesz, wczoraj nagrałam coś dla Maryi, ale nie miałam siły umieścić. Dziś umieszczę".
"Umieść, Promyczku".
Uśmiechał się do mnie...

2 Comments

Ukochany patrzył we mnie świetlisty, jasny. Patrzył... z zachwytem... Tańczylam.
"Jaka Ty piękna, Promyczku!"
"Tańczę dla Ciebie, Umiłowany..."
"Pięknie tańczysz, z miłością".
Tańcze nie dlatego, że mnie boli, ale dlatego, że Cię kocham, A właściwie dlatego, że TY mnie kochasz!"
Patrzyl we mnie jak nikt na świecie...
"Jesteś w Sercu Moim!"
"Kocham Ciebie!"

7 Comments

Noc. Tanczyłam bardzo, bardzo. Tzn bardzo cierpiałam. W pewnym momencie  pomyślałam:
"Niech będzie to pokuta za moje grzechy".
Od razu przestało mnie boleć. Zdumiona byłam.
"Ukochany... nie chcesz, żebym w ten sposób pokutowała??"
Usłyszałam  w głębi serca:
"Pokutę wyznaczy Ci ksiądz, Mój Promyczku. A Ty tańcz dla Mnie".
Tańczyłam. Wciąż tańczę. Dla Niego,

9 Comments

Zaczęłam malować. Pierwszy raz po urlopie (mój urlop poległ na tym, że parę dni odpoczywalam od malowania. Też czasem trzeba). Więc zaczęłam malować. Ale nie wiedziałam co mam malować. Postanowiłam pójść na żywioł 🙂 Namalowałam duże oczy, nos i usta. "To będzie Anioł" - pomyślałam. I wtedy do pokoju wszedł mój brat. Łukasz.
-Co malujesz? - spytał.
- A, nie wiem. Co wyjdzie! - zaśmiałam się.
-Jak to co wyjdzie?? - zdziwil się Łukasz. Zerknął mi przez ramię. Popatrzył na szkic.
- Autoportret?- Dopytywal.
-Nie!! Gdzie ty tu mnie widzisz? - teraz to ja się zdziwiłam.
-Podobna do ciebie!
Zaśmiałam nie.
-To Anioł ma być...
Brat uśmiechnął się i poszedł.
Jakiś czas później przyjechała na wózku moja mama. Popatrzyła, uśmiechnęła się.
- Samo wyszło. Anioł - oznajmiłam, żeby nie było niedomówień 🙂
-Podobny do ciebie - powiedziała mama.
Roześmiałam się serdecznie.
-A wiesz? Łukasz też mówi że podobny. Ale ja jakoś żadnego podobieństwa do siebie nie widzę!
Mama uśmiechnęła się.
-Podobny!

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promienny.
"Ty mi pomogles, prawda? Też uważasz że podobny do mnie? "
" Tak, Promyku! "
" Ale ja naprawdę żadnego podobieństwa tam nie widzę ".
" Nie musisz. Wystarczy, że widzą je inni!"

1 Comment

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule, bardzo czule... Patrzył swym cudnym spojrzeniem. jasnym kochającym i czystym.
"Ucz mnie takiego spojrzenia, Ukochany!
"Uczę, Mój Promyczku."
Ucalowalam Go i patrzylam.
Po chwili usłyszałam w głębi serca :
"Odpocznij we Mnie, oblubienico Moja!"
"Tak..."
Odpoczywalam tańcząc dla UKOCHANEGO.
Wciąż tańczę.

Moje serce, moje małe, biedne serce płonie z miłości do Ukochanego. Płonie Jego Miłością! On, Pan i Bóg mój. Stwórca mój i Zbawiciel. Odkupiciel Pokarm mój. Zywiciel i Karmiciel. Jak Pelikan karmi swoim ciałem krwią swe pisklaki. Tak ON. Karmi mnie Swym Najświetszym Ciałem i poi Najdroższą Krwią. Daje mi Siebie. Całkowicie i bez zastrzeżeń.
MIŁOŚĆ.
TA Miłość płonie w moim sercu rozświetla je, rozjaśnia, ogrzewa, rozpala.. I wypala co we mnie złe i grzeszne. Wypala.
Uszczęśliwia mnie ogromnie! I dodaje dodaje sił. A siły są mi potrzebne. Bardzo potrzebne do znoszenia bólu, cierpienia. I tańca! Do tego też wbrew pozorom są mi potrzebne. Nie tylko duchowe ale i fizyczne. Ukochany mi je daje. ON Sam jest moją Siłą!
Moje serce płonie z miłości do Ukochanego, z miłości do mego Oblubienca!

1 Comment

Siedziałam u stóp Ukrzyżowanego, Miłosiernrego. Ukochanego mojego. Patrzył we mnie z wielką, ogromną Miłością... Chciałam Mu o czymś powiedzieć, ale On pierwszy wyszeptal do mego serca :
"Dobrze Mi z Tobą, Promyczku! "
Rozpromienilam się, tańcząca bardzo.
" O tym samym chciałam Ci powiedzieć... Że dobrze mi z TOBĄ ".
Patrzył we mnie czule, swym spojrzeniem z Krzyża... Patrzył tak na swoich oprawców, katów, tak patrzył na swoją Matkę i Jana. Na Marię Magdalenę... A teraz patrzył i na mnie. We mnie.
" Tule Cię do Serca, Perełko ".
Pomyślałam, że bardzo Go boli Rana jak mnie tak tuli. Chciałam Go o to spytać. Ale pomyślałam, że to głupie pytanie.... Nie na miejscu.
Patrzył we rozczulony...
" To nie jest to głupie pytanie, Promyczku! Rana boli. Ale im bardziej Mnie boli, tym bardziej pragnę Cię tulic ".
" Im bardziej mnie boli, tym bardziej pragnę tańczyć dla CIEBIE
UMIŁOWANY! "

2 Comments

Tańczę bardzo dla UKOCHANEGO. A jeśli tańczę to cierpię, bo mój taniec to ofiarowywanie cierpienia. Cierpie. Nie piszę tego, żeby wzbudzić współczucie, ani tym bardziej litość. Nie.
Piszę o tym, żeby stwierdzić i potwierdzić, że Ukochany mówił prawdę. Że będę wiele cierpieć dla NIEGO. I tak jest. Zdaję sobie sprawę że to dopiero początek. Że będę bardziej i bardziej. Ale chcę, pragnę. Dla TAKIEJ MIŁOŚCI warto!
Niczego nie odmówie Umiłowanemu mojemu. Niczego nie odmówie.
Patrzy we mnie teraz z ogromną miłością i tuli do Serca. A moje cierpienie jest radością. Słodycza. Przy Jego Sercu.

Zmeczona po tańczącej nocy i wciąż tańcząca bardzo, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie tkliwie...
"Perełko Moja najmilsza! "
" Ukochany mój! ".
"Wiem że tańczysz dla Mnie. Ja Jestem z Tobą."
"Wiem! " - uśmiechnęłam się z trudem.
" Raduję się Twym tańcem! ""
"Tańczyć dla Ciebie to radość, szczęście i słodycz. "
Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża...
" Perełko Moja! "
" Umiłowany... "

2 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża...
"Zakochana jestem, wiesz? " -spytalam uśmiechnięta.
" Wiem, z wzajemnością, Promyczku! "
"I szczęśliwa bardzo! A wiesz Kto mnie uszczęśliwia??!"
Patrzył promienny...
"TY!!! "
Patrzył we mnie długo. W milczeniu. Patrzył zachwycony, wzruszony. I ja też tak w Niego patrzyłam.. W końcu usłyszałam w głębi serca:
" Zakochany jestem, wiesz?"
"I to z wzajemnością..."
"I Uszczęśliwiasz MNIE, Promyczku!,"

Jezu,   Zycie moje, Zbawienie moje, szczęście moje....

1 Comment

Wpatrywałam się w MAMĘ. Patrzyła we mnie jasna i delikatna...
"Dziś Twe Święto, Mamusiu!"
Uśmiechnęła się do mnie świetliście. Wyglądała przecudnie...
"Jaka Ty Piękna, nic dziwnego, że Twój Syn wziął Ciebie z ciałem i duszą do Nieba!"
"Jaka Ty piękna, Promyczku! Nic dziwnego, że Mój Syn wziął sobie Ciebie za Oblubienicę".

Patrzył we tkliwie bardzo...
"Ty też będziesz ze Mną w Niebie, Perełko. Twoje ciało będzie odmienione, uwielbione, a Twoja dusza..."
"Będzie chwalić Ciebie!"
"Tak, Promyczku".
Patrzył...

  • Szaro. Leżę w łóżku. Tańcząca bardzo, bardzo.. Ukochany jest ze mną.
    "Wymarzylem sobie Ciebie , Promyku od początku istnienia ".
    "To Bóg może marzyć? "- spytalam.
    Usłyszalam śmiech, perlisty śmiech.
    Uśmiechnęłam się i ja.
    ''Promyczku, nie tylko Cię wymarzyłem, byłaś ze Mną, we Mnie od początku. Chciałem Cie, pragnąłem, Moja Córeczko, Księżniczko Moja!”
    Znów się usmiechnęłam do Ukochanego.
    „Piękny masz usmiech, Perełko”.
    „TY go stworzyłeś,więc musi być piękny!”
    „Ale Ty go używasz. Gdybym stworzył coś pięknego, a Ty byś tego nie uzywała, stworzyłbym to na marne”.
    On, Miłość sama, oddająca się całkowicie, ofiarowująca, się. Poświecająca się. Całkowicie. Miłość  bezinteresowna. Cierpiąca... Dla Tej Milości tańczę!

     

1 Comment

Po skończeniu układania bukietów Madonnie, leżałam. Było jeszcze ciemno. Odpoczywalam. Rozmyślalam.... Nagle znalazłam się w pięknej komnacie, znajomej już. Zaczęły mnie obejmować czyjeś dłonie. Stałam tyłem i nie wiedziałam czyje to dłonie. Odepchnelam je i zaczęłam uciekać, krzycząc, żeby mnie zostawił, bo ja należę do Jezusa Chrystusa.
- Promyczku, to JA JESTEM - usłyszałam w głębi serca cichy miękki głos - nie bój się!
Runęlam do Jego stóp.
- Ukochany! Przepraszam... Nie poznałam Cię! Przepraszam! Przepraszam...
Ukochany natychmiast mnie podnosi i przytulił do Serca. Wziął mnie w swoje ręce i tulil. Ja stawałam się coraz bardziej przezroczysta. W końcu zniknęłam w NIM. W Umiłowanym moim.
-Będziesz bardzo cierpieć dla Mnie najmilsza Moja - w Jego głosie słychać było współczucie i troskę.
-Będę, Ukochany! Będę!
Co się potem stało, nie będę opisywaćs. Słów mi brakuje... Nie będę nawet próbować. Nie chcę Tego zamknąć w słowach, naruszyć, zniszczyć.. Powiem jedno :jeżeli tak wygląda Zjednoczenie z Bogiem to jest to niezwykłe, niesamowite doświadczenie...

Wpatrywałam się w Ukochanego Patrzył we mnie łagodny, świetlisty...
"Przepraszam, że Cię nie poznałam....
"Już o tym zapomniałem, Promyku! "
Uśmiechał się do mnie.
" Co Ty ze mną robisz, Umiłowany? "
"Tylko to na co Mi pozwalasz kochana Moja".
""To było bardzo piękne i czyste, a jednocześnie bardzo, bardzo intymne.... "
Po chwili uslyszalam w głębi serca :
" To było Obcowanie  we Mnie , Promyku".
Patrzyłam w Umiłowanego z zachwytem.

wać. Nie chcę Tego zamknąć w słowach, naruszyć, zniszczyć.. Powiem jedno :jeżeli tak wygląda Zjednoczenie z Bogiem to jest to niezwykłe, niesamowite doświadczenie...

Wpatrywałam się w Ukochanego Patrzył we mnie łagodny, świetlisty...
"Przepraszam, że Cię nie poznałam....
"Już o tym zapomniałem, Promyku! "
Uśmiechał się do mnie.
" Co Ty ze mną robisz, Umiłowany? "
"Tylko to na co Mi pozwalasz kochana Moja".
""To było bardzo piękne i czyste, a jednocześnie bardzo, bardzo intymne.... "
Po chwili uslyszalam w głębi serca :
" To było Obcowanie ze Mną, Promyku".
Patrzyłam w Umiłowanego z zachwytem.

Chora, całkowicie fizycznie uzależniona od innych. Samotna, zamknięta w sobie, o niskim poziomie własnej wartości. Brzydka i głupia. Taka się czułam, przez wiele lat. Zamknięta przede wszystkim. Przez chorobę... I przez samą siebie. Zraniona, wytworzyłam wokół siebie, w sobie skorupę, pancerz, żeby już nikt nie mógł mnie zranić. I pojawił się (tzn zawsze był przy mnie, ale Go nie dostrzegałam) Ukochany. I pomału, delikatnie, ale konsekwentnie i skutecznie zaczął we mnie ten pancerz rozbijać. Mówił, mówi o moim pięknie... I patrzy we mnie jak nikt na świecie. I odkrywa mnie przed innymi, a przede wszystkim przed samą sobą. Odkrywa mnie przede mną. On, Jego Miłość sprawia, że jestem szczęśliwa, bardzo szczęśliwa! I wolna.

Siedziałam u Jego stóp, u stóp mojego Ukochanego. Patrzyłam w milczeniu. Zachwycona... Patrzył we mnie... Miłość sama. Ta Miłość otaczała mnie, ogarniała, zalewala, zatapiała mnie. Trwałam w Tej Miłości.
Ona sama wystarczy.
ON wystarczy.
On = Miłość.

Patrzyl we mnie swym spojrzeniem z Krzyża, czule bardzo...
"Tyle mi dajesz, tyle od Ciebie otrzymuję".
"Dla Ciebie wszystko, Promyczku!"
"Wiem...- spojrzałam w Niego z wdzięcznością - ale... nie to, co od Ciebie otrzymuję jest dla mnie najważniejsze. TY jesteś najważniejszy!'
Patrzył słodko.
"Ty jesteś dla mnie najważniejszy!"- powtórzyłam.
"Tak, Perełko Moja kochana. Dajesz temu świadectwo".
Uwielbiałam Go.

"O Boże, jeśli adoruję Cię z powodu strachu przed piekłem, to rzuć mnie na pastwę ogni piekielnych. Jeśli adoruję Cię w nadziei na raj, zabroń mi wstępu do niego, ale jeśli adoruję Cię z powodu Ciebie samego, nie ukrywaj przede mną Twej wiecznej piękności".

2 Comments

Siedziałam u stóp Umiłowanego mojego. Uśmiechał się do mnie... a ja do Niego.
"Skończyliśmy..."
"Tak, Mój Promyczku".
"Kolorowy, i tajemniczy. Taki jak chciałam!"
"Taki jak chciałem!"
Ucałowałam Go.
"Taki jak chcieliśmy!"

"Taniec". Ofiarowanie cierpienia. Serce Ukochanego, wielkie Serce. Z Raną, którą o(d)słania Perła. Rana, z której bije blask, światło. Wnętrze Boga... Trwam w Jego Sercu. Obok Rany. Jednocześnie tańczę. Klucz wiolinowy, pięciolinia, nutki - początek, życie, pięciolinia życia, nuty to perly, ofiara cierpienia. I Miłość, Jego Miłość.
Pięciolinia prowadzi do Rany. Do Wnętrza Ukochanego.
Tam zdążam.

Patrzył we mnie i patrzył... I ja w Niego patrzyłam.
On patrzył...
"Zachwyca Mnie Twoja ufność, Promyczku!"
Wciąż tak we mnie patrzył... z zachwytem...
"Dziękuję... a mnie zachwyca Twoja Miłość do mnie, tak słabej i grzesznej..."
"I Twój uśmiech, Promyku!"
Roześmiałam się serdecznie. Zachowywał się tak jakby nie słyszał tego co mówiłam. Choć wiedziałam, że słyszał bardzo dobrze.
Patrzył... I ja patrzyłam. Jego jasne, czułe spojrzenie prześwietlało mnie na wskroś.
"Pragnę Cię!"' - usłyszałam w głębi serca.
"I ja Ciebie pragnę!"
Umiłowany pragnie mnie, ja pragnę Jego.
Pragnienia...

Siedziałam u stóp Ukochanego. Patrzyłam Mu w oczy. I On patrzył... we mnie. Jak nikt na świecie, we mnie patrzył.
"Ja taka słaba, taka grzeszna... A Ty we mnie tak patrzysz, jakbym była dla Ciebie jedyna, na świecie, najdroższa... i wiem, że jestem".
Uśmiechnełam się nieśmiało. Patrzył promienny...
"I usmiechnięta'- usłyszalam w głębi serca.
Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
"Ukochany mój, Skarbie mój, najcudniejszy mój. Kochanie moje najdroższe! Tańczący i uśmiechnięty mój. Życie moje".
"Piękna Moja!"
Patrzyl we mnie z tak wielką Miłością, że Mu zaśpiewałam:

Ksiądz przyniósł mi dziś Pana Jezusa. Nakarmiona Jego Cialem i napojona Jego Krwią, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promiennie.
"Oblubienico Moja!"
"Ukochany!"
Patrzylam w milczeniu i adoracji. A On we mnie patrzył...
'Ja Jestem w Tobie, żyję w Tobie, Promyku".
Ucałowałam Go.
"Odpocznij we mnie, mój Ukochany....."
"Odpoczywam".
Patrzył promiennie...

Tańczę bardzo, więc dzisiaj krótko.

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie tkliwie. Słodko...
"Przyszłam posiedzieć przy Tobie. U Twych stóp''- uśmiechnęłam się do Niego.
"Posiedź Promyczku".
Patrzyłam. a On spytał:
"Jesteś szczęśliwa, Perełko?"
"Bardzo!"
Patrzyłam w moje Szczęście...

Rano, jak zwykle, układałam bukiety Madonnie. Jeden z nich:


Ukochany patrzył we mnie promiennie i jakoś... uroczyście.
"Zmęczona jestem! - szepnęłam bez wstępów.
"Długo malowałaś, Promyczku. Odpocznij".
"Długo, ale maleńki fragmencik. Twarz tancerki. Malując ustami, malowałam do góry nogami, normalnie nie mogłam sięgnąć. Ale nawet wyszło, jutro jeszcze trochę poprawię".
Uśmiechałam się do Niego, a On patrzył i patrzył we mnie...
"Moja piękna!"
"Mój najcudniejszy... słodki, Skarbie mój!"
"Oblubienico Ma!"
"Mój Oblubieńcze!"
Odpoczywałam w Nim...

Dziś z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłam pójść na Mszę Św.
"Ty do mnie przyjdziesz" - szepnęłam wpatrując się w Ukochanego.
Patrzył we mnie jasno i czule bardzo.
"Nie muszę przychodzić, Ja jestem z Tobą, Promyku!"
Adorowałam Go.

Spróbuję troszkę, jednak w każdej chwili mogę przerwać pisanie.

Tańczę z Ukochanym, Ukochany tańczy we mnie, a ja w Nim.
"Kocham Cię!"- ucałowałam Go.  Po chwili spytałam:
"Jak mogę Ci usłużyć, Umiłowany?"
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża...
"Służysz Mi, najmilsza. Posiedź przy Mnie".
Siedziałam, Szeptał mi do serca słowa Miłości...

1 Comment

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie słodko... tkliwe. Patrzył we mnie, a ja w Niego patrzyłam.
"Jakaś Ty do Mnie podobna, Promyczku!"
"To zaszczyt dla mnie..."
"I ciężar, prawda?"
"Tak. Ale bardzo pragnę być podobna do Ciebie!"
Ucałowałam Go.
Patrzył we mnie, a ja w Niego. Tańczyliśmy, ale nie rozmawialiśmy o tym. Trwałam w Miłości, w Nim. Bo Miłość to Jego Imię.

1 Comment

Jezus mój Ukochany, patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża...
"Idziesz za Mną, Mój Promyczku!"
"Idę!"
"Mimo, że jest ciężko?"
"Idę!"
"Mimo, że boli?"
"Idę!"
Patrzył czule...
"Ty wiesz"- szepnęłam.
"Wiem" - usłyszałam w głębi serca.
Idę.

Jeździłam po podwórku na mojej "Strzale" (wózku elektrycznym) i układałam bukiety Madonnie. Kiedy skończyłam, podjechałam do stolika, na którym leżała Biblia. Wpatrywałam się w MAMĘ. Patrzyła we mnie delikatna, łagodna i czuła, bardzo czuła... i uśmiechnięta.
"Uwielbiam układać dla Ciebie bukieciki!"
"Uwielbiam gdy Mi je układasz, Córeczko".
Po chwili dodała:
"Mój Synek czeka na Ciebie".
"Idę!"

Patrzył we mnie czułym, kochającym, uśmiechniętym spojrzeniem...
"Macie podobne uśmiechy... i oczy!"
"Uśmiech mam po Mamie. Oczy też".
Patrzyłam zachwycona.
"Chciałabym być do Was podobna..."
"Jesteś, Promyku!"
Wiedział, że tańczę bardzo.
"Odpocznij we MNIE".
Odpoczywałam....

1 Comment

Nie będę opisywać dziś naszej rozmowy. Siedziałam u Jego Stóp. Tańczyłam u Stóp Ukochanego. On patrzył we mnie z ogromną czułością...

Spotkanie dwóch osób,  Dwóch serc. Dwóch miłości.
A raczej: spotkanie z Osobą. Spotkanie z Sercem. Spotkanie z Miłością.
Tym jest modlitwa.
Spotkanie...

Wpatrywałam się w Umiłowanego. Czule i promiennie we mnie patrzył...
"Ukochany!"
"Perełko Moja najdroższa!"
"Najdroższa..?"
"Zdobyta Moją Krwią, więc Mi najdroższa".
"Tak... Twoją Krwią Najdroższą!"
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża... Adorowałam GO.

Tyle mam w sobie zapału, energii, radości. Tyle bym chciała jeszcze zrobić. Jednak.. sił fizycznych brakuje. Mam ich coraz mniej.
Maluję, piszę, słucham audiobooki, tańczę. Modlę się.
Dużo jak na mnie.
Ukochany moją siłą!
🙂

Tańczę bardzo, bardzo. Więc krótko.
"Tęskniłam!"'
Patrzył we mnie promiennie, bardzo promiennie... A szeptałam dalej:
"Tęskniłam. I teraz tęsknię..."
Za czym tęskniłam? Za Ukochanym moim! Żywym i prawdziwym. Nie z obrazka, nie ukrytym, zasłoniętym, osłoniętym. Tęskniłam za spojrzeniem Twarzą w twarz.
Umiłowany patrzył we mnie....
"Promyczku, oto teraz pochylam się nad Tobą, biorę Twoją uśmiechniętą twarz w Moje obie Dłonie i całuję Cię. Wchodzę teraz do Twego serca. Wierzysz Mi?"
"Wierzę!"
Patrzył czule, tkliwie, słodko...
Tańczę dla Niego.

Szczęście nie zależy od warunków zewnętrznych. Od tego co na  zewnątrz. Szczęście zależy od Tego co wewnątrz.

Dziś znów siedziałam u Stóp Umiłowanego. Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża... Dziś nasz Piątek.
"Ukochany, Najdroższy Mój!"
"Perło Moja najmilsza!"
Uśmiechnęłam się, pomyślałam, że nikt tak pięknie do mnie nie mówi, ani tak we mnie nie patrzy...
"Tylko Ty tak potrafisz!"
Patrzył we mnie jak nikt na świecie. Uwielbiałam Go. Zanurzał mnie w Sobie...
Wciąż we mnie patrzy.

Wpatrywałam się w Ukochanego, a On patrzył we mnie...
"Piękna Moja!"
"Mój Najśliczniejszy!"
"Przyszłam posiedzieć przy Tobie, u Twych Stóp".
Ucałowałam Go.
"Posiedź Promyczku".
Więc siedziałam, I patrzyłam w Niego. A On we mnie... Patrzył promienny, czuły, jasny, tkliwy... Z wielką Miłością we mnie patrzył. Zachwycony patrzył... Byłam w Niebie. Ukochany i ja. W Ukochanym.

1 Comment

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego, uśmiechnięta. Patrzył we mnie promienny.
"Malowaliśmy" - szepnęłam i skinęłam na powstający obraz.
"Tak, Promyczku, malowaliśmy. Ja prowadziłem Twój pędzel".
"Jasne, że Ty! Inaczej by mi tak nie wychodzi..."
Przerwałam. Do mojego pokoju na wózku wjechała mama.
- Ojej! Jak pięknie!!! - zawołała patrząc na obraz z niekłamanym zachwytem- co ci się zrobiło, że... że tak pięknie...?
Roześmiałam się serdecznie.
- Co mi się zrobiło?
Mama zaśmiała się i pojechała.
Patrzyłam w Ukochanego.
"Ty mi pomagasz, po prostu!!

1 Comment

Nie będę dziś opisywać naszej całej rozmowy.
Najważniejsze, najpiękniejsze działo się poza słowami. Ponad nimi.
ON i ja. Nic i nikt więcej...
ON i ja. On, Umiłowany mój, jasny, świetlisty, promienny. I ja tańcząca w Jego świetle. Otulona Ukochanym.
"Uwielbiam tak trwać przed Tobą...."
"Dlaczego, Perełko?" - spytał tuląc mnie do Siebie coraz bardziej.
"Bo Ciebie uwielbiam!"
Patrzył słodko...

Patrzył we mnie tkliwie, słodko... Wiedział, że bardzo, bardzo tańczę. Tańczył ze mną.
"Jestem z Tobą, Promyczku!"
"Wiem, Ukochany! Dziękuję! Gdyby nie Ty, nie dałabym rady. Poddałabym się pewnie... Gdyby nie Ty.  Krzyż coraz cięższy. Przygniata. Ty mnie podnosisz, pomagasz iść dalej".
Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża.
"Pamiętasz, Promyku, kiedyś podałem Ci Kielich. A Ty Go przyjęłaś".
"I piję. Wypiję do dna".
Tulił mnie do Serca...
"Pomagasz Mi, Mój Promyku".
"Pragnę Ci pomagać Ukochany..."

4 Comments

Zmęczona i tańcząca bardzo, ale spróbuję.

Siedziałam przed Umiłowanym, u Jego stóp. Patrzył we mnie świetliście, promiennie i czule bardzo... Byłam w Jego świetle. Uśmiechał się do mnie, a ja do Niego.
"Jakiś Ty piękny...- szepnęłam zachwycona.
Patrzył z wielką, ogromną Miłością.
"Cały Twój i cały dla Ciebie, Promyku!""
"Cała Twoja i cała dla Ciebie, Ukochany!"
"Na wieczność!"
"Na wieczność!"

1 Comment

Krótko. Tańczę bardzo.

Ukochany dziś powiedział, że sprawiam Mu wielką radość.

Uwielbiam sprawiać Mu radość! Pragnę sprawiać Mu radość!
Moją radością jest sprawiać Mu radość!
Moim szczęściem jest sprawiać Mu radość!
Życiem, cierpieniem, tańcem.
Sprawiać Mu radość!

Siedziałam na dworze pod parasolem, przy stoliku. Przede mną leżała Biblia, a ja wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promiennie... czule, bardzo czule.
"Ukochany, Najdroższy mój!"
"Miła Moja!"
Uśmiechnęłam się do Niego.
"Wiesz, zauważyłam, że maluję coraz bardziej osobiste obrazy..."
"Otwierasz się, Promyku".
"To dzięki Tobie, Ukochany. To Ty mnie otwierasz, bardziej i bardziej... Codziennie szepczesz mi do serca: "Effata!"'
Patrzył... zachwycony...
"Jakaś Ty piękna w tej swojej prostocie, Promyczku!"
"... dzięki Tobie. Wszystko mam dzięki Tobie!"
"I należysz do Mnie?"
"Całkowicie! A Ty do mnie?"
Uśmiechnęłam się i ucałowałam Go.
"Idę, pojeździć i poukładać bukiety Madonnie".
"Idź, Promyku".

Jeździłam więc na wózku elektrycznym i układałam bukiety. Nagle przede mną pojawił się biały motyl. Roześmiałam się w głos. Piękny był! Tańczył przede mną. Za chwilę pojawił się drugi. Dwa motyle. Białe.
Przypadek?
Nie! 🙂
To też dzięki Niemu!

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule bardzo...
"Przyszłam posiedzieć..."- ucałowałam Go.
"Posiedź, Promyczku".
Siedziałam i patrzyłam Mu w oczy.
"Malowałam. W końcu powoli wychodzi... sukienka jeszcze źle. Ale się poprawi".
Patrzył we mnie z zachwytem. Słodko...
"Pięknie tańczysz, Promyku"
"Pięknie?"
"Miłość i dobro zawsze jest piękne".
Patrzył we mnie... taki dobry, taki kochający...
"Tak. Masz rację, Miłość i Dobro zawsze Jest Piękne".

Nie potrafię opisać tego co ze mną robi Ukochany.Co we mnie czyni. Nie potrafię  żyć bez Niego. Bez Jego Miłości. Tyle mi jej daje.... Nad miarę! Czuję się taka niegodna, tego co otrzymuję.... taka słaba i grzeszna jestem. A tyle  łask mi daje. Tyle łask! Za co?? Za nic! Z Miłości, po prostu.
Mój Krzyż jest coraz cięższy, może Ukochany chce mi Go osłodzić.
I osładza.

Wciąż tuli,
A ja... pragnę, żeby mnie tulił. Do swego Zranionego Serca. Im bardziej mnie tuli, tym bardziej pragnę, żeby mnie tulił. Przytulał. Pragnę....
Pragnę mojego Ukochanego. Pragnę trwać w Nim. Trwać w Jego Obecności, w Jego Miłości. I pragnę Go kochać! Bardziej i bardziej...
Patrzył dziś we mnie czule bardzo...
"Ukochany!"
"Najmilsza!"
"Trwasz we Mnie!"
Uśmiechnęłam się do Niego. A On tulił mnie do Serca...

2 Comments

Rano, kiedy układałam bukieciki Madonnie, zobaczyłam obraz. Bardzo piękny... Ukochany tulił mnie do swego Serca. Mocno, bardzo mocno. Czule bardzo... I choć to przytulenie sprawiało ból Zranionemu Sercu, ON jednak mnie tulił, wciąż mocniej, mocniej... i czulej...
Jak bardzo mnie KOCHA!!!

Siedziałam przed Ukochanym. Przy Ukochanym. A On przy mnie.
Patrzyłam Mu w oczy. I wiedziałam. Wiedziałam, że jestem dla Niego najważniejsza, jedyna. Że dla Niego nic poza mną nie istnieje.... A dla mnie nie istniało nic poza Nim. Nic.
Trwałam w adoracji, w uwielbieniu...
Tulił mnie do Serca. Wciąż tuli.

1 Comment

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża... pełnym miłości i czułości.
"Ukochany!"
"Perło Moja najmilsza!"
Patrzył... promienie i ja patrzyłam uśmiechnięta. On, jasny, świetlisty, a ja w Jego świetle, w Jego jasności. Szczęśliwa! Jak bardzo szczęśliwa!
"Jak dobrze mi z Tobą, Ukochany! Z Tobą zawsze dobrze..."
"Tańczysz bardzo, Mój Promyczku".
Skinęłam potakująco głową.
"Ale dajesz radę".
"Tylko dzięki Tobie!"- szepnęłam całując Go.
Patrzył...
"Jak mogę Ci usłużyć, Ukochany?"- spytałam.
"Służysz Mi od rana, Płomyku. Pięknie Mi służysz".
Patrzył...
"Jak dobrze mi z Tobą, Ukochany!"

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promiennie... bardzo.
"Przyszłam posiedzieć..."
"Posiedź,  przy Mnie".
Uśmiechnęłam się do Niego.
W tym czasie w Krakowie trwała Msza o uzdrowienie mojego Duchowego Dziecka. Tańczyłam w Jego intencji.

2 Comments

Ale mam Fana moich obrazów! 😀
Rano:
- Cześć ciociu!
-Cześć!
- Przyszedłem Zobaczyć jak ci idzie.
Malowałam a Mikołajek patrzył i patrzył...
- Wow, ciociu!! Tak jak Ty malujesz buzią to ja rękoma nie potrafię!!!
Uśmiechnęłam się do niego.
- Super!!!
- Dzięki!
- A ile czasu malujesz taki jeden obraz?
- Około miesiąca.
Podszedł do obrazu "Moją modlitwa", który sechł na komodzie.
- A ten jaki... Najładniejszy!!!
Potem popatrzył na Portret Ukochanego.
- A tego Pana Jezusa też ty namalowałaś, prawda?
- Tak.
- MK!!!
Zaczęliśmy oboje się śmiać. Mieliśmy takie same inicjały.
Mikołaj szepnął mi do ucha:
- Coraz ładniejsze obrazy malujesz, ciociu!
-Dzięki!
Bratanek wyszedł, a ja uśmiechnięta malowałam...

A przed Ukochanym sobie siedziałam. Trwałam w Jego Obecności, w Jego Świetle, w Jego Miłości... Uwielbiam to... trwanie w Nim. Tylko On i ja. Szczęście! Niebo już tu, na ziemi!
On i ja...

1 Comment

Krótko.
"Ukochany!"
"Perełko!"
Patrzył we mnie Swym spojrzeniem z Krzyża... Tańczyliśmy.
"Chciałbym u Ciebie Promyku odpocząć, mogę?"
"Odpocznij Panie, nawet nie pytaj... Twoja jestem. nie pytaj. Cieszę się, że chcesz w moim małym, biednym sercu odpocząć. Wielka radość!"
Patrzył czule.
"A zawsze mogę?"
"Tak!!!"

Dziś moje duchowe dzieciątko kończy trzeci miesiąc życia,

1 Comment

Rano kiedy skończyłam układać bukiety Madonnie, rozmyślałam o obrazie tańca, który zaczęłam malować. I o Ranie Ukochanego... W pierwszej chwili chciałam namalować Hostię, która by Ją zakrywała. Jednak... Chcę, żeby ten obraz nie był taki oczywisty. Żeby oglądający, widz nie od razu wiedział o co chodzi. By w obrazie była tajemnica... Rozmyślałam...
Moją ofiarę cierpienia namaluję jako perły. Więc Jego...

Patrzył we mnie czule bardzo....
"Jedna, wielka cenna Perła, o(d)słaniająca TO, co najcenniejsze. Wnętrze Twego Serca".
Patrzył a ja uśmiechnęłam się do Niego i szepnęłam:
"Dzięki za  natchnienie!"
"Otworzyłaś się na nie".
Zamyśliłam się...
"To Ty mnie otwierasz. Otwierasz jak wnętrze Swej Rany. I już nie pozwolę się zamknąć!"
Patrzył we mnie tkliwie...
"Piękna MOJA!"
"Mój najsłodszy, najcudowniejszy!"
Trwam przy JEGO Sercu...

2 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule bardzo... Ucałowałam Go i spytałam:
"Jak mogę Ci usłużyć?"
"Opowiedz Mi o szkicu, o obrazie tańca, Promyku".
"O obrazie? Przecież go znasz".
"To nic, opowiedz".
Uśmiechał się do mnie.
"No, skoro chcesz, ok".
Zaczęłam opowiadać.
"To właściwie dwa obrazy w jednym. Jeden to baletnica tańcząca na pięciolinie, Jest klucz wiolinowy, nuty. Perły, ofiara cierpienia (będą tańczyć po całym obrazie). Pięciolinia to jednocześnie droga do Ciebie, nie domalowałam jeszcze. Drugi obraz to Twoje Serce, i ja w Nim. Obok Rany,  która jest jednocześnie słońcem zaćmionym  zakrytym przez... Hostię...."
Patrzył we mnie promienny.
"Tańczę z Sercem i jestem w Nim. Tulisz mnie do Rany... Często mówisz, że mnie tulisz, więc namalowałam..."
"Teraz też Cię tulę, Promyczku!"
"Teraz też..."
Uśmiechał się do mnie, a ja do Niego...
IMG_20160701_144216