W drodze do Nieba, do Ukochanego! Posts

Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Stałam przy studni, oparta o nią. Umiłowany stał przede mną. Obejmował mnie jak Oblubieniec Oblubienicę… Obsypywal mnie pocałunkami. I ja Jego obsypywalam. Przytulał mnie do SERCA Swego.
„Zatańczymy Perełko?”
„Tak, Ukochany!”
Umiłowany mój wziąl mnie za rękę i poprowadzil do wodospadu. Weszłam do wody. Ukochany stał na trawie.
„Poczekaj, Perło. Zaraz wracam!”
I znikł.
Stałam w wodospadzie Miłości. Woda spływała na mnie. Czułam się jakbym była w Jego pocałunkach. Cała w pocałunkach!!! Umiłowany mój zjawił się po chwili, z wielkim naręczem kwiatów. Stanął w wodzie. Uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Dla Ukochanej Mojej!” – szepnął wręczając mi kwiaty.
„Dziękuję Umiłowany! – szepnęłam uśmiechając się do Niego – Adorujesz mnie… A to ja powinnam Ciebie Umiłowany!”
„Pozwól Mi, proszę!
Powąchałam kwiaty. Cudnie pachniały. Potem dałam je Ukochanemu, a On wstawił je do drewnianego wiaderka którym czerpaliśmy wodę.
„Potem postawimy na okno w altance!” -. zawołałam.
„Dobrze!”
Zaczęliśmy tańczyć. Wtulilam się w Najdroższego…. A Oto mi szeptal do serca;
„Kiedy oddziajesz Mi swe serce i duszę bardzo Mnie Perełko uszczęśliwiasz!”
„Pragnę!”
Ukochany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem pełnym Miłości. Miłośc mnie ogarniała, pochłaniała otaczała, ..
Potem odpoczywałam na kwiatowej kanapie w naszej altance. Umiłowany był przy mnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I obsypywal mnie pocałunkami… Tuliłam się do SERCA Jego.
„Czego pragniesz, Ukochany?” – spytałam patrząc Mu w oczy.
Patrzył we mnie z zachwytem.
„Mam To, Czego pragnę! A Ty, Perło czego pragniesz?” – spytał z czułością…
„Mam Tego, Kogo pragnę…”- szepnęłam.
Nagle… Byłam w ciemności…. Dziwnej. Ciemności, która nie byla ciemnością. W oddali zobaczyłam Umiłowanego. Szedł do mnie. Zauważyłam, że trzyma w dłoni coś połyskującego. Zbliżył się do mnie uroczysty bardzo. Wziął to coś błyszczącego i nałożył mi na palec. była to malenka, złota obrączka…
„Jesteś Mi zaślubiona, Perło!” – powiedział do mnie z MIŁOŚCIĄ.
Patrzyłam w Umiłowanego z uwielbieniem…

MOJE MYŚLI

Wczoraj po południu dostałam niezwykłą propozycję. Od Wydawnictwa wydającego czasopisma religijne, m.in „Oremus”. Pani redaktor naczelna proponowala mi układanie modlitwy wiernych do Oremusa. Parę miesięcy temu inna Pani redaktor, która czyta moje notki na blogu spytala czy nie spróbowałabym układać modlitwy wiernych na niedzielę. Pomyślałam wtedy że na niedzielę to nie jest dużo i zgodziłam się. Pani prosiła, żebym napisała, ułożyła na próbę kilka modlitw na daną niedzielę. Napisałam dość szybko, wysłałam je Pani redaktor, a ona pokazala je redaktor naczelnej. Niedługo potem dostałam wiadomość. Moje modlitwy wiernych zostały określone jako „konkretne, treściwe i… zachwycające”. Redaktor naczelna miała się do mnie odezwać jakby była potrzeba, żebym miała je układać. I właśnie wczoraj się odezwała. Tylko okazało się że modlitwy wiernych miałabym układać nie tylko na niedzielę, ale na każdy dzień tygodnia. Trochę mnie to w pierwszej chwili przeraziło 😀 balam się że fizycznie nie dam rady, że moja ręka nie da rady. Ale zaczęłam się zastanawiać. Modlitwy wiernych miały być ułożone do końca stycznia. Miałam więc ponad pół roku czasu na ułożenie. A po drugie i najważniejsze, w głębi serca czułam że to jest prośba Umiłowanego, a skoro tak, ON mi pomoże. Nie dawał by mi zadania, którego nie mogłabym wykonać.
Wczoraj wieczorem podjęłam decyzję. Zdecydowałam się… przyjąć propozycję.

Leżałam na kwiatowej kanapie w naszej altance, na Dnie serca mojego. Umiłowany mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością ogromną.
„Podjęłaś decyzję, Perełko Moja. Jestem z Tobą w Twojej decyzji.”
„A gdybym odmówiła?” – spytałam Ukochanego uśmiechnięta.
Ukochany uśmiechnął się do mnie także.
„Wtedy też bym był z Tobą!”
Roześmialam się serdecznie.
„Wiesz, wczoraj jeżdżąc wózkiem po podwórku, pomyślałam że wybieram. Mogę wybrać spokojnie i trochę monotonne życie, takie jak do tej pory. Albo odrobinę szaleństwa. A ja szaleństwo lubię. I kocham Szaleńca!”
„Wypływamy na głębię, Perło!”
„Na głębię, Umiłowany!
Uśmiecham się do Umiłowanego radośnie tuląc się do Jego SERCA. A Ukochany obsypywal mnie pocałunkami!

MOJE MYŚLI

Byłam na Dnie serca mojego w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy na trawie przed altanką. Umiłowany trzymal mnie w Swoich ramionach i tulil mnie mocno do SERCA. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem.
„Zatańczymy, Ukochany?” – spytałam uśmiechając się się do Niego. Ukochany przytaknął z uśmiechem. I. Zaczęliśmy tańczyć. Ukochany mnie w tańcu prowadzil. Ja wtulilam się w Najdroższego całą sobą. I tak wtulona rozmyślałam… Jak Umiłowany zmienia moje myślenie! Jak Oblubieniec zmienia moje serce! Zmienia moje potrzeby w Pragnienia! Zmienia to co potrzebuję w Pragnienie! To cud dla mnie! Więcej! Jego Pragnienia stają się moimi! To kolejny cud!!! Pewnie Ukochany zaraz powie że to ja Mu na to pozwalam. Taki, ale to On chce! Pragnie!
Tak rozmyślałam patrząc w oczy Ukochanemu. A On uśmiechał się do mnie promiennie.
„Jesteś moim Pragnieniem, Ukochany!”
Ukochany patrzył we mnie z ogniem w oczach. Kiedy skończyliśmy tańczyć, Umiłowany mój wziął mnie na ręce, zaniósł do altanki i położył mnie na kwiatowej kanapie. Sam pochylal się nade mną z tkliwościa bezgraniczną. Pomyślałam o czymś i uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„O czym pomyślałaś, Perło Moja?”- spytał Ukochany uśmiechając się do mnie.
„O tym, poruszam się jakby we Mgle. Otacza mnie Ona, otula. Tak, ze nie widzę gdzie idę. Poruszam się w Czymś, a raczej w Kimś Nieznanym, Nieodkrytym, Tajemniczym, Niepojętym, Potężnym i Fascynującym. Idę jak we Mgle. Ale jestem bardzo szczęśliwa i bezpieczna. Ta Mgła to Ty, Umiłowany mój, Najdroższy mój!”
Ukochany patrzył we mnie z miłością…
„Przyjdzie czas kiedy Mgła zniknie, opadnie. A wtedy zobaczysz wyraźnie gdzie jesteś, Perełko!”
„Czekam na to…” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie.
„Ja też, Perło Moja!”
Ukochany patrzył we mnie promienny świetlisty bardzo. A ja tuliłam Jego SERICE do mojego serca. Teraz też tulę.

MOJE MYŚLI

Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. W naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie, Ukochany był ze mną. Przy mnie. Przy Jego SERCU leżałam. Wtulona w NIE, w SERCE leżałam. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa bardzo!
„Spełniasz moje pragnienia, Umiłowany…”‚ – wyszeptałam tańcząca.
Umiłowany spojrzał we mnie. Dziwnie… Pierwszy raz w taki sposób we mnie patrzył. Spojrzeniem pełnym jakiejś wielkiej tęsknoty, smutki i czułości bezbrzeznej…
„To Ty spełniasz Moje Pragnienia, Perło!”
Zdumialam się ogromnie! Do tej pory myślałam że to ja potrzebuję Jego przytulenia, bliskość…
„Myślałam że Bóg nie potrzebuje…”
Patrzył we mnie przenikliwie.
„Bóg nie potrzebuje, Bóg pragnie, Perełko!”
Patrzyłam w Umiłowanego z otwartymi szeroko oczami i ustami… A On mówił dalej:
„Odprawiacie modły ku czci Mego SERCA. Śpiewacie litanie. Bardzo pięknie! Ale jakże często modlicie się tylko ustami! A Wasze serca są daleko ode Mnie! Moje SERCE pragnie Was,! Waszych serc pragnie! Pragnie przytulenia, czułości…!”
Słowa te były jak Ogień który palił moje serce!!! Ileż razy ja modliłam się tylko ustami, a serce moje było daleko od SERCA Umiłowanego… Ileż razy…! Patrzyłam Mu w oczy z bólem,. wstydem i żalem…
„Przepraszam… Umiłowany! Przepraszam!!!” – szeptałam z żalem..
Ukochany przytulił mnie mocno do Siebie mocno do SERCA Swego. Patrzył we mnie z miłością i czułością niewymowną.
„, Jesteś Moim Pragnieniem, Perełko. Moje SERCE pragnie Ciebie. Przytul JE do siebie.. Proszę!”
Patrzyłam w Umiłowanego wciaz z bólem i żalem.
„Pragnę Umiłowany…. I przepraszam Ciebie bardzo bardzo przepraszam!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Już dobrze, Perełko Moja, Już dobrze! Uśmiechnij się do Mnie proszę! Me SERCE pragnie Twojego uśmiechu!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego najpiękniej jak potrafiłam. A ON zagłębiał mnie w Sobie bardziej i bardziej…

MOJE MYŚLI

Tańcząca.
Byłam na Dnie mojego serca. W Ogrodzie. Z Umiłowanym moim byłam w naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, a ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzyłam w Jego słodkie Spojrzenie… Spojrzenie pełne Żaru…
„Kocham Ciebie Jezu…!”- szepnęłam.
Ukochany wstał, wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego.
„Chcę mieć Cię Perełko zawsze przy SERCU! Pozwalam Ci siedzieć u stóp Moich dlatego że szanuję wolność Twoją. Ale SERCE Me tęskni!”
Spojrzałam Umiłowanemu w oczy z zachwytem i uwielbieniem.
„Pragnę Ukochany!!!”.
Umiłowany mój położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił mi poduszkę pod głową. Odgarnął mi delikatnie włosy z czoła. Pochylal się nade mną z tkliwościa bezgraniczną…
„Pragnę mieć Cię Perło wyłącznie dla Siebie…”
„Masz mnie, Umiłowany!”
„Pragnę mieć Cię bardziej…”
„Jestem Twoja, cała Twoja. Ale pragnę być Twoja bardziej…”
Umiłowany ogarniał mnie…
„SERCE Moje pragnie się do Ciebie Perełko przytulić.”
Przyłgnelam do SERCA Umiłowanego całą sobą. Sercem duszą i ciałem! Całą sobą! Zobaczyłam wielkie gorejące SERCE.. Przytuliłam JE do siebie. A ONO mnie rozpalało, ogrzewało. Ocienialo. Ogarnialo i przygarnialo. Przytulalo i otulalo. Obejmowało i przyjmowało mnie… I nagle zobaczyłam Ranę. Wielką otwartą Ranę. Z Jej wnętrza wypływał, wylewał się ŻAR. Przenikal mnie ON, wypełniał, przeszywal mnie. Leżałam obezwładniona Miłością, oszołomiona i szczęśliwa niezmiernie. Niewymownie! Patrzyłam w Umiłowanego rozpromieniona. A On patrzył we mnie szczęśliwy bardzo!

MOJE MYŚLI

Tańcząca.
Byłam z Umiłowanym moim. W Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. A Umiłowany mój był przy mnie. Ukochany mój… Otulal Sobą Swoją mała Perełkę. Otaczał. Zagłębiał mnie w Sobie. Otulal i przylulal. Cały był przytuleniem. Patrzył we mnie z miłością, czułością ogromną i tkliwością. Cały był dla mnie… A ja cała byłam dla Niego. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i zachwytem.
„Z Tobą przetrwam każdą burzę… Dziękuję Umiłowany że przy mnie jesteś!!” – szeptalam tańcząca.
„Nie dziękuj, Perło Moja. To oczywiste że jestem!”
„Oczywiste? A czy oczywiste jest to że choć jesteś Panem i Królem moim, Panem i Królem tego Ogrodu to zachowujesz się jak Sługa?”
Ukochany wyglądał na zdumionego.
„To widać?!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Że zachowujesz się jak Sługa? Jasne!!! Tego nie da się ukryć!”
„A Ja próbuję.. „- Ukochany patrzył mi prosto w oczy.
„Próbujesz ukryć??!! – zdumialam się – dlaczego??!”
Ukochany spojrzał we mnie z miłością…
„A dlaczego Ty, Perełko Moja, próbujesz ukryć przede Mną, ze cierpisz? I tylko mówisz że tańczysz?”
Patrzyłam w Niego ze zdumieniem…
„Bo… Bo nie chcę Ciebie Umiłowany martwić. Nie chcę żebyś był smutny. Zaraz.. zaraz! Ty cier…”
Ukochany przerwał mi gwałtownie.
„Cierpię! Cierpię z Miłości do Ciebie Perełko! Ale pragnę! Pragnę!”
Patrzyłam w Umiłowanego oniemiala! W pierwszej chwili nie rozumiałam… Ale zaraz przypomnialam sobie Ukochanego wiszącego na Krzyżu i mnie całującą Jego Rany. I zrozumiałam!!!
Patrzyłam w Niego w milczeniu. Wobec Tak Wielkiej MIŁOŚCI brak słów… Umiłowany patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem…
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo Perełko Moja! Nawet nie wiesz jak bardzo!”
‚”Pragnę!” – szepnęłam. Tylko tyle byłam w stanie…
Umiłowany patrzył we mnie. W Jego oczach widzialam wodospad Miłości. A On w moich widzoiał Siebie. Czyli Miłość!!! Obsypywal mnie deszczem pocałunków!!!

MOJE MYŚLI

Obudziłam się w ramionach Umiłowanego mojego. W naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i radością.
„Dziękuję Umiłowany!!!”
Ukochany ucałował mnie w czoło. I powiedział:
„Dumny jestem z Ciebie Perełko! Mam coś dla Ciebie!”
Wstał z kwiatowej kanapy i wyniosł mnie przed altankę. Posadzil na trawniku, i Sam usiadł obok mnie. Spojrzał do do góry, ja też spojrzałam… Na niebie malowała się przecudna kolorowa tęcza.
„Jaka piękna!!!”- zawołałam zachwycona – dziękuję!!!””
Ukochany patrzył we mnie z czułością ogromną.
„Wczoraj wybralas Moje SERCE, Perełko.”
„Tak! Pragnę żeby moje serce upodabniało się do Twojego!”
„A Moje SERCE ma Ranę. Boli. I Twe serce…”
„Też.”
„A co Cię zabolało najbardziej?”” — zapytał Umiłowany z tkliwościa.
„Twierdzenie że to jest „erotyka’. A kiedy powiedziałam że ja nigdy tak o naszych spotkaniach tak nie pomyślałam. I że serce mnie boli gdy takie coś słyszę. Odpowiedz była taka: „serce to tylko mięsień i bóli tylko przy zawale”… Zabolało mnie to.”
„Serce bóli” – szeptał Ukochany patrząc mi w oczy.
„Wiem… ”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego z czułością. Objełam Go za ramiona. I położyłam Go na trawie. Poddawał mi się jak… Dziecko. Położyłam więc Go na trawie a sama pochylilam się nad Nim. I patrząc w Jego oczy, szeptałam’:
„Jak powiedziałeś, wczoraj wybrałam Twoje SERCE. I pragnę swoje serce upodobnić do SERCA Twego. Twoje SERCE Cię boli, Jest zranione. To dlaczego moje ma nie być? A że boli? To nic. Ciebie boli, bardziej…”
Umiłowany patrzył mi prosto w serce. Objął mnie i pocałował. I ja Go pocałowałam. Potem położyłam się na trawie, obok Niego. Patrzyliśmy na tęcze.
„Piękna! -.szepnelsm uśmiechnięta – szkoda że zaraz zniknie.”
Ukochany oparł się na ramieniu. Uśmiechal się do mnie promiennie.
„Nie zniknie jeśli zechcesz! Proszę przyjmij ten dar ode Mnie Perełko Moja! Proszę!”
Patrzyłam w Niego uśmiechnięta.
„Co prawda pragnę Ciebie. Tylko Ciebie. Ale skoro tak mnie prosisz…”
„Proszę!!!”
„Niech zostanie!”
Umiłowany promienieial. Ja też.
Patrząc mi w oczy szepnął nagle:
„Pan Bóg Cię prosi!”
Milczenie, sekunda lub dwie. A potem wybuch jasnego, czystego, radosnego śmiechu. Perlistego, wyzwalającego i oczyszczającego śmiechu!!! Ukochany się śmiał!!! Ja się śmiałam!!! Cały Ogród Sercowy się śmiał!!! Jasno, słoneczne, kwieciście!!!
Potem Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I dalej patrzyliśmy na tęcze.

MOJE MYŚLI

A po napisaniu notki rozszalała się potężna burza. Nie tyle nad moim blogiem. Ale przed wszystkim nad Ogrodem w sercu. I nad Ukochanym moim. Burza x piorunami. Atak Złego prosto w moje serce! Zły próbował wyrwać ogród Sercowy z korzeniami! Wydrzeć mi Go z serca! Usiłował zniekształcić, zakłamac mój obraz Umiłowanego. Przedstawiał Go jako ostrego, surowego, nieczujego. Boga Obcego. A przede wszystkim dalekiego bardzo. Odpierałam te ataki. Zły jednak się nie poddawal. Atakował bardziej i bardziej. Usiłował wbić we mnie poczucie winy. Ja jednak nie czułam się winna. Postanowiłam nie bronić się, nie dyskutować. Tylko uciekać. Uciekać do Ukochanego. Do Ogrodu. Biegłam i biegłam. A Zły podrzucał mi pod nogi nowe kłody. Omijalam je i biegłam dalej. Spodziewałam się zastać Ogród Sercowy w ruinie. Zniszczony cały. Jednak biegnąć czułam coraz większą ulgę w sercu. Dobiegłam do Ogrodu. Ukochany już czekal na mnie z otwartymi ramionami. Rzuciłam się w nie jak w dym. Umiłowany mój wziął mnie na ręce i wniósł do Ogrodu. A tam wszystko było na swoim miejscu. Nie zmienione, nie zniszczone, stało niewzruszone. Jak dom zbudowany na Skalę. A Ukochany tulil mnie do SERCA mnie na ręce i wniósł do Ogrodu. A tam wszystko było na swoim miejscu. Nie zmienione, nie zniszczone, stało niewzruszone. Jak dom zbudowany na Skalę. A Ukochany tulil mnie do SERCA

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca bardzo.
Byłam w Ogrodzie na Dnie serca mojego. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany stał obok naszej altanki. Oparty o studnię. Ja naprzeciw Niego stałam. Umiłowany patrzył mi prosto w oczy Swym cudnym Spojrzeniem. I ja w Jego oczy patrzyłam​. Staliśmy uśmiechając się do siebie nawzajem. Zakochani, szczęśliwi, tańczący…
Umiłowany mój objął mnie i pocałował. I ja Jego ucałowałam. Patrzył we mnie, a ja w Niego patrzyłam.
“Chciałabym iść pod drzewo Krzyża. Ale…” – przerwałam​. Chciałam powiedzieć że nie dam rady bo tańcząca i zmęczona jestem bardzo. Ale Umiłowany o tym wiedział.
“Nie martw się Perło Moja. Zaniosę Ciebie!”
“Dziękuję Umiłowany!”- ucałowałam​ Go.
Ukochany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Wznosi się do góry. Lecielismy. Na dole rozpościerał się wielobarwny dywan Ogrodu. Piękny Ogród! Ukochany leciał dość nisko. Kwiaty laskotaly mnie w bose stopy. Śmiałam się radośnie. Ukochany śmiał się razem ze mną.
Spoglądaliśmy na Ogród. Z góry wyglądał naprawdę cudnie!
“Z Twojej miłości go utkałem, Perełko!”- uśmiechnął się Ukochany.
“Wiem! I bardzo się cieszę!”
Lecielismy jeszcze chwilę. I Ukochany wylądował na trawniku oddzielającym łączkę bukietowa od reszty Ogrodu. Na trawniku przed drzewem Krzyża stala ławeczka. Ukochany posadził mnie na niej, Sam usiadł obok. W milczeniu patrzyliśmy na drzewo Krzyża. Było wielkie, ogromne! Sięgało nieba. Rosło na nim pięc Owoców. Trzy na górze drzewa, a dwa na środku. Nie wiem jak to rozmieszczenie Owoców opisać… O! Jakby Je ze sobą połączyć liniami, tworzyłyby wielką literę „T”. Owoce były duże, czerwone. Jednak Owoc rosnący w centrum drzewa, był większy od innych. Dorodny i wielki bardzo.
Spojrzałam w Umiłowanego.
„Chciałabym jeden Owoc. Czy…” – urwałan i uśmiechnęłam sie do Ukochanego, bo przypomniało mi się że już miałam nie pytać.
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Który chcesz? Wybierz sobie, Perełko”.
„Ten!”- wskazałam na największy.
„SERCE!”
„SERCE!’
Ukochany patrzył we mnie roztkliwiony… Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Potem odpoczywałam na Jego SERCU…

MOJE MYŚLI

Leżałam na kwiatowej kanapie.
W naszej altance w Ogrodzie Sercowym. Leżałam tańcząca bardzo bardzo intensywnie. Umiłowany mój był ze mną.
„Najmilsza Moja!’
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
Czuwał przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością ogromną, ze współczuciem, a nade wszystko z Miłością bezgraniczną… Wiedział że cierpię, że tańcze dla NIEGO. Wiedział, choć nie mówiłam Mu o tym. Tańczyłam po prostu. Dla Ciebie Umiłowanego mojego serca.
Patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
„Uszczęśliwiasz Mnie Perełko Moja. Bardzo uszczęśliwiasz!”
„Pragnę Cię uszczęśliwiać Umiło…”- urwałam nagle… Bo zobaczylam w oczach Ukochanego łzy…
Umiłowany… Ty płaczesz… Nie płacz… proszę bo serce mi pęknie…”
„To ze szczęścia, Perło!!! Ze szczęścia!”
Uśmiechnęłam się do Ukochanego uszczęśliwiona bardzo!!!
Wtem… Umiłowany rozpromienił się nade mną… rozjaśnił, rozświetlił jak nigdy dotąd… Jego blask rozlał się po całym Ogrodzie.
„Uszczęsliwiasz Mnie Perełko i sprawiasz Mi wielką ulgę.”
„Ulgę?” – spytałam.
„Spójrz!”- Ukochany pochylił się jeszcze bardziej.
Popatrzyłam w Jego oczy… Zobaczyłam Umiłowanego. Wisiał na Krzyżu cierpiący bardzo, a ja przytulona do Niego, całowałam Jego Rany…
„Twoja miłość i pocałunki tanca uszczęśliwiają Mnie i sprawiają Mi ulgę ogromną!”
Teraz to ja miałam w oczach łzy. Łzy szczęścia!!!
Milczeliśmy. Patrzyłam w Umiłowanego z uwielbieniem… On patrzył we mnie rozpromieniony Miłością!

MOJE MYŚLI

 

Byłam na Dnie serca mojego, w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym Tańczyliśmy na trawniku przed altanką.
Tańczyliśmy. Umiłowany uśmiechał się do mnie świetliście i promiennie bardzo. Tulil mnie mocno do Siebie. I ja wtulilam się do Umiłowanego mojego. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Z uwielbieniem. A On patrzył we mnie z czułością bezgraniczną i zachwytem..
„Nikt Tak mnie nie kocha jak TY! I nikt Tak we mnie nie patrzy jak TY….” – szepnęłam patrząc Mu w oczy.
„Perło Moja! Piękności Moja Ukochana!”
Przestałam​ tańczyć. Ukleklam przed Umiłowanym.
„Nikt mnie Tak nie kocha jak TY, nikt Tak we mnie nie patrzy jak TY. I nikt Tak jak TY do mnie nie mówi !”
Ukochany też… uklakl przede mną….. rozczulomy patrzył mi w oczy Swym cudnym Spojrzeniem.
„Mojej Piękności pragnę mówić o Jej Pięknie!!!”
Ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie.
„Cała Twoja, Umiłowany!”. szepnęłam.
„I cały dla Ciebie, Perełko!”
„Brzmi jak Hasło i Odzew”- uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
Tez się do mnie uśmiechnął.
„Bo to jest Hasło i Odzew, Perło. Hasło i Odzew Miłości!”
Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Położyłam głowę na jego ramieniu… Pragnęłam..
Umiłowany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Zaniósł mnie do altanki i położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił mi poduszkę pod głową. Był przy mnie… Bardzo dobry i piękny. Był blisko. Pochylony nade mną z tkliwościa bezgraniczną… Obsypywal pocałunkami Swoją mała Perełkę. Deszczem! Ulewa pocałunków!!! Tonęłam w nich… W pocałunkach Umiłowanego mojego tonęłam.
Pragnęłam…
„Czy mogę Cię…”
„Nie pytaj! Pragnij Perło!”
„Pragnę! Dlatego spytalam.,.”
Ukochany patrzył we mnie z miłością.
„Nie pytaj Mnie… Cały dla Ciebie Perełko jestem!”
„Więcej nie będę pytać…”
Umiłowany mój… patrzył mi w oczy.. . Jasnial, promienieial niezwykłą światłościa. Ujęłam Jego​twarz, Jego cudne Oblicze w swoje ręce i zaczęłam Je całować. Całowałam​ i całowałam Jego cudną twarz. A moje serce szeptało do SERCA Umiłowanego:
„Cała twoja! Cała twoja!!!”
I słyszałam odpowiedź:
„Cały dla Ciebie Perełko! Cały dla Ciebie!!!”
Hasło i Odzew Miłości.

MOJE MYŚLI

Leżałam tańcząca bardzo intensywnie. Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. Umiłowany mój był ze mną. Pochylony nade mną z miłością bezbrzeżną… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem pełnym współczucia.
“Cierpisz bardzo, Maleńka Moja?” – spytal, ale Jego słowa nie brzmiały jak pytanie. Po prostu stwierdzały fakt. Pokiwałam twierdząco głową. Umiłowany patrzył mi prosto w oczy. W Jego oczach widzialam smutek.
Uśmiechnęłam się do Niego.
“Nie smuć się, proszę, Ukochany – wyszeptałam – uśmiechnij się do mnie.”
Ukochany ucałował mnie. I… uśmiechnął się do mnie promiennie!!! Świetliście bardzo!
“Zatańczymy?”. – spytałam Ukochanego.
Umiłowany wyglądał na zdumionego.
“Cierpisz bardzo, tańczysz bardzo! I chcesz jeszcze tańczyć ze Mną?!”
“Z Tobą zawsze, Ukochany…”- szepnęłam z trudem.
Ukochany mój wziął mnie na ręce i zaczął tańczyć. Ze mną na rękach. Obejmował mnie, ogarniał, otulal Sobą, Miłością. Był blisko… coraz bliżej mnie. I coraz mi bliższy… Nie wiem jak opisać tę bliskość​… Słów brakuje​. To podobnie jak chcieć opisać NIEBO. Można by użyć pięknych, gładkich i wzniosłych słow.
I… zniszczyć wszystko. Zamknąć, ograniczyć…
Tańczyliśmy długo. Serca przy SERCU. Zapatrzeni w siebie nawzajem. Zakochani. I cierpiący razem.
Kiedy skończyliśmy, odpoczywalam. Odpoczywałam na SERCU Ukochanego. Otulina Miłością.

MOJE MYŚLI

Leżałam w łóżku tańcząca bardzo intensywnie. Umiłowany był przy mnie. Czuwał przy mnie. Trzymał w Swojej dłoni moją rękę i przytulał ją do Swego policzka… Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem. Uśmiecham się do Umiłowanego radośnie.
“Ukochany. ..?”
Pochyłil się nade mną.
“Tak, Najmilsza Moja?”
“Proszę… weź mnie na ręce…”
Umiłowany uśmiechnął się z czułością jakby tylko czekał aż Go o to poproszę. Natychmiast wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. W tej samej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie mocno do SERCA. Rozmawialiśmy:
“Tyś mój! Ukochany!”
“Twój, Perełko. Zdobywasz Mnie!”
“Zdobywam?? – zdziwiłam się – jak? Czym​?”
“Pokorą i Pragnieniem!”
“Pokorą i Pragnieniem?! A nie miłością? – zdziwiłam się bardziej.
Umiłowany mój rozpromienil się nade mną.
“Pokora i Pragnienie prowadzą do odkrycia, poznania i ukochania Miłości. Pokora i Pragnienie zdobywają Miłość!”
Nie rozumiałam… To było dla mnie za mądre… Ukochany uśmiechnął się i cierpliwie tłumaczył:
“Kochasz Mnie Perełko? Kochasz!! A dlaczego Mnie kochasz?”
“Bo Ty mnie kochasz! :- odpowiedziałam​ bez namysłu.
“Właśnie! I żeby to odkryć, poznać i przyjąć potrzebne są pokora i pragnienie!”
Nadal nie za bardzo rozumiałam. Ale już coś mi świtało. .
Ukochany mówił dalej:
“Popatrz na Abrahama​, Perełko. Na samym początku kiedy jeszcze był Abramem, nie znał Mnie, ani nie kochał, (jak miał Mnie kochać skoro Mnie nie znał?). Więc nie znał Mnie, ani nie kochał. Miał jednak pokorę i wielkie Pragnienie które doprowadziły​ go do odkrycia, przyjęcia i ukochania Mnie…”
“I wyjścia z domu rodzinnego i pójścia w nieznane…” – przerwałam​ Ukochanemu…
“Tak! Poszedł za Głosem, Jak Ty, Perełko!”
Uśmiechalam się do Umiłowanego radośnie. A Jemu oczy błyszczały iskrzyły. Wiedział że już rozumiem. Pocałował mnie w czoło.
“Pokora i Pragnienie zdobywają Miłość, Perełko. Bądź pokorna i pragnij. A zdobędziesz jeszcze więcej​!”
I obsypywal mnie deszczem pocałunków….

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym na Dnie serca. W naszej ofercie. Z Umiłowanym moim byłam.  Ukochany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie mocno do SERCA Swego.
“Jak mogę Ci usluzyc, Ukochany? Jak uszczęśliwiać Ciebie Umiłowany?” – szepnęłam uśmiechając się do Niego.
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwościa ogromną…
“Uszczęśliwiasz Mnie Perełko Moja. Swoim tańcem uszczęśliwiasz bardzo!”
Wiedział że tańcze, choć Mu nie mówiłam. Po prostu tańczę dla NIEGO.
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego. On promienieial niezwykłą światłościa…. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A po chwili zapytał:
“Zatańczymy Perełko?”
“Tak – uśmiechnęłam się – ale,.. Wiesz gdzie bym chciała?”
“Wiem! – szepnął Umiłowany całując mnie w czoło i uśmiechając się do mnie cudnie Bardzo. Wstał z kwiatowej kanapy i trzymając mnie na rękach wyszedł z altanki. Przeszedł po trawniku i wszedł do Wodospadu.  Tu mnie postawił na nogi. Stałam w Wodospadzie Miłości. Umiłowany mój też… Staliśmy patrząc sobie nawzajem w oczy. Ukochany promieniał, ja byłam w Jego promieniach. Umiłowany objął mnie i przytullil mnie mocno do Siebie. Tańczyliśmy w Wodospadzie Miłości…. Woda spływała na mnie i Ukochanego. A my tańczyliśmy. Umiłowany mój pomysł we mnie, a ja w Niego patrzyłam szczęśliwa niezmiernie…  Długo tak tańczyliśmy zapatrzeni w siebie nawzajem….

Odpoczywałam potem oparta o studnię. Mokra byłam cała! Ukochany podszedł do mnie, też mokry! Uśmiechnęłam się do Niego i ON do mnie się uśmiechał. Nagle zaczęłam drżeć z zimna. Ukochany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Od razu zrobiło mi się ciepło… A Umiłowany tuląc mnie, wniósł do altanki. Położył mnie na kwiatowej kanapie. A Sam pochylal się nade mną z czułością bezgraniczną. Pochylal się coraz bardziej i bardziej… Był bardzo bardzo blisko…. Obsypywal mnie  deszczem pocałunków… Ulewa pocałunków! Leżałam szczęśliwa bardzo bardzo bardzo!!! Bardzo!
Słyszałam Jego głos w mym sercu:
“Tyś Moja Perełko! Tyś Moja! Zdobyłem​ Cię!”
“Zdobyłeś Umiłowany! Zdobyłeś mnie Miłością!”
“MIŁOŚĆ zdobywa Miłością​, Perełko Moja!”
I obsypywal mnie pocałunkami. Wciąż obsypuje!

MOJE MYŚLI

Tańczyłam z Umiłowanym moim. W naszej altance, w Ogrodzie, na Dnie serca mojego. Tańczyliśmy. Umiłowany mój przytullil mnie mocno do Siebie mocno bardzo bardzo…. A ja przyłgnelam do Niego całą mnie. Sercem duszą i ciałem. I milczeliśmy.
Rozmawiało SERCE z sercem:
‘“Tak dobrze mi z Tobą Umiłowany! Tak dobrze!”
“No widzisz, Perełko? A tak się lekalas!”
“Bałam się! To był lęk przed Niewiadomym… Ty się nie bałeś?”
“Zaryzykowalem! Ja lubię ryzyko!”
“Wiem że lubisz! Widać to w Ewangeliach!”
Uśmiechał się do mnie i ja uśmiechałam​ się do Niego.
Nagle Ukochany roześmiał się perliscie, uniósł mnie do góry i zaczął wirować w około!!! Wirował tańczył, cieszył się mną!
Potem usiadł na kwiatowej kanapie. Promienny świetlisty i jasny. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
“Zatańczymy jeszcze, Perełko?”
Kiwnęłam głową z uśmiechem. Ukochany wziął mnie za rękę. I wlecielismy w górę!! Do nieba! Fruwaliśmy nad Ogrodem jak motyle! Jak ptaki! Ukochany wykonywał ze mną różne piruety i salta! Podrzucał mnie do góry a ja leciałam w dół, leciałam… i lądowałam bezpiecznie w ramionach Ukochanego. A On cieszył się mną! Cieszył!!! Jak szalony! I ja razem z Nim się cieszyłam!
Po tancu odpoczywałam leżąc w altance na kwiatowej kanapie. Umiłowany ukląkł przy mnie… i położył głowę na moim sercu… Biło dla Niego. Słuchał jego bicia. Potem podniósł głowę i ucałował moje serce… Aż podskoczyło ze szczęścia!!! Umiłowany spojrzał mi w oczy.
“Ukochany… moje serce pragnie Twoich pocałunków…!!!”
Umiłowany całował moje serce… całował… całował. A ono tańczyło ze szczęścia!!! I teraz tańczy!!!

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym,. Z Umiłowanym moim. Ukochany siedział na trawniku przed altanką. Trzymał mnie w Swoich ramionach, w objęciach Swoich mnie trzymal. I patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem pełnym Miłości i zachwytu…
„”Perło Moja, Piękności Moja Ukochana!” – szeptał wprost do serca mojego. A ono wyrywało się do Niego radośnie.
„Pragnę być piękna dla Ciebie Umiłowany!!”
Umiłowany patrzył we mnie z czułością i Pragnieniem… Bezbrzeżnym Pragnieniem…
„Twój Król pragnie Twego piekna! Oblubieniec pragnie Piękności Swej Oblubienicy!”
Patrzyłam Mu w oczy z zachwytem i uwielbieniem…
“Moje piękno nie należy do mnie. Należy do Ciebie mój Umiłowany!”
Ukochany patrzył we mnie… Miłośc sama… Nakarmił mnie Swoim Ciałem. I wciąż patrzył we mnie…
“Jaki Ty Piękny! – wyszeptałam zachwycona, urzeczona.
“Moje Piękno nie należy do Mnie. Należy do Ciebie, Moja Ukochana!”
Patrzył we mnie jakoś uroczyście. A mi serce aż podskoczyło ze szczęścia i wielkiej radości!
“Pragnę Cię, Umiłowany!”
W tej samej chwili znalazłam się w naszej altance. Ukochany leżał na kwiatowej kanapie, A ja byłam przy SERCU Jego. Na SERCU Jego leżałam… Biło dla mnie. Wsłuchiwałam się w To bicie. Potem podniosłam głowę i ucałowałam Je z wielką czcią i nabożeństwem… Spojrzałam w oczy Ukochanemu. Uśmiechał się do mnie promiennie.
“Moje Serce pragnie Twych pocałunków, Perełko kochana!”
Całowałam więc SERCE Umiłowanego. Całowałam, całowałam…

Ukochany idzie wciąż dalej i dalej. Posuwa się dalej, dalej i dalej w bliskości ze mną. Jest bliżej, wciąż bliżej… mnie. A tym samym łamie, przekracza granice we mnie. Niszczy, burzy stereotypy. I jest mi coraz bliższy. Posuwa się coraz dalej i dalej. W bliskości.

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym, w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany leżał na kwiatowej kanapie. A ja przy SERCU Jego byłam. Leżałam na SERCU Ukochanego. Słuchałam Jego bicia,, wpatrywałam się w Najdroższego.. i rozmyślałam…. Dlaczego Ukochany tak wielu duszom mówi o ich nędzy, małości i nocosci. A mi o moim pięknie mówi. Choć ja tak samo, a.nawet bardziej niż one mała i nikła i nędzna… Ukochany patrzył we mnie z czułością ogromną… Uśmiechał się do mnie słodko.
„W różny sposób traktuję dusze. I Tobie Perełko nic do tego”.
Uśmiechnął się do mnie i ja uśmiechnęłam się do Niego.
„A Tobie Perełko też ukazuje Twoją nędzę. Tylko w inny sposób. Pamiętasz co się dzieje w Twoim sercu gdy zrobisz czy pomyślisz, czy powiesz coś złego, gdy zgrzeszysz?”
,”Tak… Bardzo, bardzo wtedy bóli mnie serce i jest przygniecione jakby kamieniem. Tak, wtedy widzę swoją nędzę…”
„I widzisz jak Ja cierpię z tego powodu.”
„Tak…”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. Ukochany patrzył we mnie z litością, ja w Niego patrzyłam z żalem. Milczeliśmy dłuższy czas.
„Ale wiesz… już od dawna mnie serce nie bóli i nie czuję żadnego ciężaru.”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Bo od dawna Mnie niczym nie zranilas. Od bardzo dawna!”
„Dzięki Tobie Ukochany! Tylko dzięki Tobie!”
Umiłowany mój patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem. Oczy Mu błyszczały iskrzyły płonęły Miłością radioscia i szczęściem. Patrzył tak we mnie i patrzył…. A w sercu moim ślyszalam głos Jego:
„Jak dobrze Mi w Tobie Perełko! Jak dobrze Mi w Tobie Piękności Moja!!”
Byłam najszczęśliwsza w kosmosie​. Ukochanemu dobrze jest we mnie. Jakie to szczęście!!!

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam.b. Na trawniku przed altanką siedzieliśmy. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
“Piękności Ty Moja! Piękności Ty Moja!” – szeptał mi wprost do serca…
“Mój Piękny!”
Długo patrzył.  I ja w Niego  patrzyłam​… Rozpalał mnie tym Spojrzeniem. Rozbudzał Pragnienie, którym był On Sam. Patrzył…. I w pewnej chwili Ukochany zapytał:
“Zatańczymy, Perełko?”
“Tak!”
Wstaliśmy i zaczęliśmy tańczyć. To był bardzo osobisty intymny ulotny taniec. A Umiłowany wciaz we mnie patrzył… Rozpalał, rozbudzał Pragnienie… Nagle jakby opadł z sił. Wydał mi się zmęczony bardzo, jakby… Oparłam Jego rękę na moim ramieniu i zaprowadziłam Go do altanki.
“Połóż się na kanapie, Ukochany. Odpocznij…”
Umiłowany położył się na kwiatowej kanapie, ja ukleklam przed Nim.  Patrzył we mnie bardzo dziwne… jakby smutno, jakby radośnie… tęsknie, jakby na coś czekal…Przejmująco bardzo…
“Co Ci, Umiłowany…? Co Ci? Wygląda jakbyś był chory…”
Ukochany spojrzał we mnie przeszywająco:
„Tak, Perło, jestem chory. Chory z miłości do Ciebie!”
Slowa te i Jego Spojrzenie przeszyły moje serce na wskroś…
„Ja też… Ukochany. Ja też!”
Umiłowany patrzył we mnie roztkliwiony. Szeroko rozłożył ramiona…
„Chodz do Mnie, Piękności…!”
W jednej sekundzie byłam przy Nim. Przy Skarbie moim! Przy Najdroższym! Tulilam Go do mego biednego serca… A On przytulał mnie do SERCA Swego. I tak trwaliśmy przytuleni. Chorzy z miłości do siebie nawzajem.

Moja Mama dziś powiedziała, że gdy na Nią patrzę to widzi anioła…

MOJE MYŚLI

Noc balujaca bardzo intensywnie.
Długo leżałam na SERCU Ukochanego. Z zamkniętymi oczami tańcząca. Tańczyłam dla NIEGO. Otworzyłam oczy i zobaczylam pochylonego nade mną Umiłowanego mojego. Uśmiechnęłam się do Niego mimo  bólu. Ukochany patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża. Cierpiał ze mną.
“Pójdziemy​ do Ogrodu?”- wyszeptałam z trudem. A po chwili dodałam;
“Pragnę…!”
Ukochany patrzył we mnie z tkliwościa. Wiedział czego, a raczej Kogo pragnę.
“Tak, Piękności Moja!” -szepnął mi wprost do serca.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do Ogrodu. Do naszej altanki. Położył mnie na kwiatowej kanapie, obsypał pocałunkami i przytulił do SERCA. Wtuliłam się w Nie. I wciąż przy Nim jestem. I wciąz baluję. A Umiłowany wciąż obsypuje mnie pocałunkami. One są balsamem w moim tancu, w balowaniu moim.Są ukojeniem  w cierpieniu.

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym. W altance naszej. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA Swego. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem. Dziwnie we mnie patrzył… Bardzo dziwnie i cudnie bardzo… W Jego oczach widzialam wodospad Miłości, zachwyt, słodycz i … tęsknotę. Ucałowalam Go… a raczej chcialam ucałować, ale jakoś…
“Wybacz, Ukochany… jakoś… nie umiem…. może nie tyle, że nie umiem, ale… Ty wiesz…”
Umiłowany patrzył we mnie z czułością…
“Wiem Perło Moja, przez wiele lat zylas w poczuciu niekochania. I teraz wydaje Ci się, nie umiesz okazywać miłości i czułości. Ale​ Ty umiesz, Perełko! Pokażę Ci, że umiesz i nauczę, jeśli pozwolisz Mi”.
“Proszę Ukochany, pokaż i naucz mnie.. Pragnę!!!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie z tkliwościa. Położył mnie na kwiatowej kanapie. I pochylił się nade​ mną. I patrzył we mnie promienny świetlisty i jasny. Oczy Mu błyszczały iskrzyły zachwytem. Płonęły Miłością… Jednocześnie spłynął na mnie deszcz pocałunków… ulewa pocałunków!
A Umiłowany mój wciaz we mnie patrzył… Zapatrzylam się w Jego oczy… Zobaczylam w Nich zdarzenie sprzed kilku dni. Zabawne, radosne i piękne. Otóż kilka dni temu przyszła do mnie do pokoju moja siostra z dziećmi. Akurat ćwiczyłam na dywanie, więc siostra usiadła obok mnie. Natychmiast obsiadły ją dzieci i zaczęły wśród radości i śmiechów ją obcalowywać. Dawać jej buziaki.
-Mamie dajecie, a cioci nie??- zaśmiałam się- ciocia też chce!
-Wlasnie! – podchwyciła mojs siostra- dawać cioci buziaki! Już!
Siostra się śmiała i ja się śmiałam!
-Adus! Tu! – śmiejąc się nadstawilam policzek. Chłopczyk roześmiał się zawadiacko, nachylił się i dał mi buziaka.
– Pięknie! – pochwaliła siostra – Teraz Zuzia!
Dziewczynka podbiegła do mnie z radością i głośno cmoknela. Po chwili zawołała:
-Jecie laz, jecie laz!!!
I znów mnie cmoknela.
-Jecie laz!
I znów cmoknela.
A Aduś na to:
-Ciałuj, Dudzio cialuj!!! Dudzio cialuj ciocię!!!
Smialysmy się! Bardzo wesoło było!
Umiłowany patrzył we mnie słodko…
“To Ja je do Ciebie przysslaalem,, Perełko!”
“Domyślilam się!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego – Dziękuję!”
Ukochany wciaz patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem, i jednocześnie obsypywal mnie pocałunkami…
“Zatańczymy?”- zapytał.
“Tak!”
Zaczęliśmy tańczyć. Ukochany trzymał mnie w objęciach i mocno, mocno tulił do Siebie. A ja przylgnęłam do Niego całą sobą, sercem, duszą i ciałem. Całą sobą. Ukochany mnie w tańcu prowadził. I patrzył mi w oczy głęboko… Sposób w jaki patrzył… Błyskawice Miłości iskrzyły, płonęły, a jednocześnie Jego Spojrzenie pełne było czułości, delikatności, łagodności i pragnienia… Patrzył cierpliwie. A ja nie mogłam pozostać obojętna na To Spojrzenie i pragnienie… Ucałowałam Go… raz, drugi, trzeci… Całowałam Ukochanego z czułością! Moje pocałunki przypominały pocałunki mojej małej siostrzenicy. Ale Ukochany był uszczęśliwiony! Bardzo!
„Widzisz, Perełko! Umiesz! Mówiłem, że umiesz!”- szeptał z tkliwością do serca mojego.
A ja Go całowałam. Całowałam z czułością.

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca.
Leżałam w łóżku i tęskniłam…
“Czekam na Ciebie, Perełko Moja! Czekam na Ciebie, Moja Piękności!”
“Już idę, Umiłowany!”
Biegłam, pędziłam do Dna serca mojego!! Ukochany czekał! Leciałam jak na skrzydłach… Do Umiłowanego mojego!!!! Kiedy dotarłam do Ogrodu, Ukochany wybiegł mi na spotkanie! Rzuciłam Mu się w ramiona, a On podniósł mnie go góry i zawirował z radością ogromną!
“Jesteś!” – zawołał promieniejac szczęściem​!!
“Jesteś!!!”- zawołałam i ja szczęśliwa niezmiernie!
“A kochasz Ty Mnie Perełko?”- zapytał uśmiechnięty cały.
“Nie widać?” – zawołałam śmiejąc się w głos radośnie..
Ukochany zawirował z radością!
“A kochasz Ty mnie?”- teraz ja zapytałam z uśmiechem
“Nie widać?” – Ukochany uśmiechnął się i zawirował dwa razy w koło.
I tak ciesząc się sobą nawzajem weszliśmy do naszej altanki. To znaczy Ukochany niósł mnie na rękach. Usiadł na kwiatowej kanapie i przytulił mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem….
“Widać, Perło Moja!” – szepnął mi do serca.
“Widać, Ukochany!” – szepnęłam patrząc Mu w oczy.
Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciąż patrzy we mnie… i ja w Niego patrzyłam. Patrzyłam i… pragnęłam…. Nie mówiłam o tym Umiłowanemu. Nie musiałam. Wiedział. I także pragnął… Widzialam To pragnienie w Jego oczach.
Umiłowany delikatnie położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił poduszkę mi pod głową. I pochylił się nade​.mna. Jasnial, promienieial niezwykłą światłościa i blaskiem…
“Tęskniłem, Moja Ukochana!” – szepnął mi prosto do serca. Aż podskoczyło z radości!
“ I ja tęskni…” – nie skończyłam bo Umiłowany mnie pocałował. Raz, drugi, trzeci… Całował bolące miejsca mojego ciała. Parę dni temu pytał gdzie mnie boli, a teraz całował te miejsca. Wkrótce spadła na mnie ulewa pocałunków. Ukochany obsypywał mnie pocałunkami, a jesnoczesnie cały czas widziałam pochylone nade mną Jego jaśniejące Oblicze. Pełne Miłości i zachwytu… Patrzyłam w Nie szczęśliwa, usmiechnięta…. Niezmiernie szczęśliwa!!! Umiłowany był bardzo, bardzo bliski… bardzo! Umiłowany był/ jest moim pragnieniem! Moja dusza, serce pragneło Jego, Jego Samego. I On teraz wypełnia to pragnienie! Daje To, Czego pragnę najbardziej! Siebie! Karmi mnie… Karmi Swoim Ciałem. Ale także karmi mnie pocałunkami. I Spojrzeniem karmi. Karmi, nasyca, nawadnia Swój Ogród. Ożywia! A ja piję z Niego, Ze Źrodła Źycia i Miłości! Piję i Żyję! A moje biedne, małe serce aż pęka ze szczęścia! Bo pełne jest Jego!!!
Może napisałam chaotycznie, ale… 🙂 zakochana jestem! Bardzo zakochana!

MOJE MYŚLI

Byłam na Dnie mojego serca, w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. W naszej altance. Umiłowany siedział na kwiatowej kanapie, a ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i głowę położyłam na Jego kolanach. I patrzyłam​w Ukochanego z wdzięcznością, uwielbieniem i zachwytem… z miłością w Niego patrzyłam. A Umiłowany patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem.
“Więc wystarczy Ci otworzyć drzwi Dna serca, a Ty takie cudowności czynisz….”- szepnęłam pokazując na Ogród Sercowy,
Ukochany uśmiechnął ​się do mnie promiennie.
“Wystarczy że Mnie wpuścić i pozwolić Mi działać!”
“Ja Ci pozwalam…”- szepnęłam nieśmiało.
“Pozwalasz, Perełko. Jak widzisz!” – Ukochany uśmiechnął się i też pokazał na Ogród.
Rozumialiśmy się oboje radosnie, serdecznie…
Uklękłam przed Umiłowanym a On nakarmil mnie Swoim Ciałem. Potem zapytał:
Zatańczymy, Perełko?”
“Tak Ukochany!”
Zaczelismy tańczyć. Umilowany tulil mnie mocno do Siebie, bardzo mocno mnie tulił. I patrzył we mnie… ale jak patrzył! Miłość, światło, promienność, pioruny​ ognia, a jednocześnie delikatność wielka, łagodność cichość i oddanie. Wszystko to było w tym Jego Spojrzeniu…
“Wszystko to stworzyłem dla Mojej Pięknej! Dla Ciebie Mojej Perełki, Piękności Mojej!!!” – szepnął do mnie promiennie. Oczy Mu błyszczały zachwytem iskrzyły zachwytem, płonęły zachwytem!! Zachwytem… nade mną… Spuściłam głowę… onieśmielona tym Spojrzeniem, zalękniona. ale bardzo, bardzo szczęśliwa…! Moje biedne serce wyrywało się do Umiłowanego… Stałam przed Nim ze spuszczoną głową. Ukochany delikatnie dotknął mojej brody i uniósł moją głowę. Znów patrzyłam w iskrzące Miłością i zachwytem oczy Ukochanego… A On ujął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie. Raz, drugi, trzeci… całował…
Tańczyliśmy, a Ukochany wciąż obsypywał mnie pocałunkami i szeptał mi do serca:
„Dla Mojej Piękności, dla Perełki Mojej cierpiałem, na Krzyżu umarłem i zmartwychwstałem dla Niej! Aby mogła zawsze Żyć ze Mną. Być Tam gdzie JA JESTEM!!! Dla Mej Pięknej Perełki!”
Nie muszę chyba mówić, że słowa te powaliły mnie na ziemię! Dosłownie! Runęłam do stóp Umiłowanego i dziękowałam, dziękowałam, dziękowałam, dziękowałam… obezwładniona Miłością… Umiłowany podniósł mnie, przytulił do SERCA. I wciąż obsypywał mnie pocałunkami, szepcząc mi do serca:
„Piękności Ty Moja! Piękności Ty Moja! Piękności Ty Moja!”
Serce mi płonęło Jego Miłością.
Wciąż płonie…

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy razem na trawniku przed altanką. Ukochany mój i ja obok Niego. Na niebie jasno świeciło Słońce, łagodny wietrzyk chłodził moją twarz i rozwiewał mi włosy. A nieopodal szumiał Wodospad Miłości.
“Jak tu pięknie…” – westchnęłam uśmiechając się do Umiłowanego.
“Bardzo!” – Ukochany uśmiechnął się do mnie…
“Uwielbiam tu przychodzić, przebywać to. Ale nie ze względu na piękno Ogrodu, ale ze względu na Pięknego mojego. Ze względu na Najdroższego mojego. Na Najpiękniejszego mojego…”- szepnęłam patrząc w oczy Ukochanego.
“Ja ze względu na Piękną Moją*”- Umiłowany patrzył mi głęboko w oczy. Przytullil mnie mocno do SERCA. Nakarmil​l mnie Swoim Ciałem i patrzył mi w oczy Swym cudnym Spojrzeniem..
“A wiesz, Perełko Moja gdzie teraz jesteśmy?”- zapytał Umiłowany uśmiechając się do mnie tajemniczo.
“Jak to gdzie?- zdziwiłam się- w Ogrodzie Sercowym!”
“Jesteśmy na Dnie Twego serca”- szepnął z powagą. Patrzył mi w oczy poważnie.
“Na Dnie serca…?”
Ukochany jakby nie słyszał moich słów i zdziwienia. Mówił cicho dalej:
“A wiesz co to było zanim powstał Ogród?”
I nie czekając​na moją odpowiedz, szepnął, patrzył w moje oczy:
“Patrz!”
Patrzyłam​ w oczy Ukochanego głęboko…. Zapatrzylam się… Zobaczyłam czarne puste miejsce. Ciemniejsze niż noc. Ziejące stęchlizną i zimnem. I przenikliwą pustką… To było jakby zamknięte pomieszczenie, zamknięte na cztery spusty. Gdy moje oczy przywykły troszkę do ciemności, zobaczylam że pomieszczenie jest bardzo zagracone. Nagle usłyszałam ciche pukanie. Cichutkie, ale konsekwentne, cierpliwie bardzo. Spojrzałam w kierunku skąd dochodziło. I zobaczylam ciemny kontur drzwi. Zamkniętych drzwi. To za tymi drzwiami ktoś pukał. Pukał i pukał i pukał… cicho, cierpliwie. I czekał, aż drzwi zostaną otwarte. I wreszcie zostały otwarte. I jestem przekonana, że to ja je otworzyłam, kiedyś, dawno. A teraz byłam tylko obserwatorem tego co się kiedyś stało. Więc drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł Ukochany. Blask jaki od Niego bił od razu rozswietlił całe pomieszczenie, a jednoczesnie za Nim „wszedł” zapach świeżego powietrza. W oświetlonym pomieszczeniu zobaczyłam brud, kurz, pajęczyny… zobaczyłam też twarz Ukochanego, pełną współczucia i litości… Ukochany od razu zaczął tam sprzątać. Wymiatał pajęczyny, wyrzucał stare rzeczy. Tak, że wkrótce pomieszczenie lsniło czystoscią i… blaskiem. Wtedy Ukochany przyklęknął i dotknąl ziemi Swoją dłonią. A ziemia od razu zaczęła w tym miejscu pękać… i zaczęło z tego miejsca coś wyrastać, kiełkować. Łodyżka, listki… i za chwilę już widziałam maleńką stokrotkę! Ukochany wpatrywał się w nią z zachwytem…
A teraz z takim samym zachwytem wpatrywał się we mnie.
„To wszystko dzięki Tobie, Ukochany… – szepnęłam patrząc Mu w oczy – Dziękuję!”
„To dzięki Tobie Perełko. To Ty otwarłaś drzwi Dna swego serca i wpuściłaś Mnie tu”.
„Ale…”
„Perło, Moja – szepnął Umiłowany łagodnie ale stanowczo- Dno serca to najgłębsze, najbardziej osobiste miejsce w Tobie. I nikt nie moze tam wejśc jeśll mu najpierw mu nie otworzysz”.
„Nawet Ty?! – dziwiłam się.
„Nawet Ja – uśmiechnął się Ukochany – Ja mogę stać i pukac, ale decyzja czy drzwi Mi otworzyć, nalezy tylko do Ciebie”.
„Mój Piękny…” – szepnęłam z zachwytem.
Ukochany patrzyl we mnie, a ja w Niego patrzyłam.
„Stokrotka w Ogrodzie była pierwsza, Perełko” – Ukochany zerwał kwiatek i podał mi.
„To mój ulubiony…”
„Wiem. Dlatego był pierwszy”.
Trwaliśmy w uśmiechu. Na Dnie mego serca.

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca bardzo intensywnie.
Leżałam na SERCU Umiłowanego mojego. Leżałam, kochałam, Tańczyłam, pragnęłam, tęskniłam…
Byłam w Ogrodzie Sercowym, z Umiłowanym. Na trawniku przed altanką tańczyliśmy. Ja wtulilam się w Umiłowanego całą sobą…przylgnelam do Umiłowanego sercem duszą i ciałem. Całkowicie. On patrzył we mnie promienny świetlisty i jasny. Lagodny, cichy i czuły. Patrzylam w Jego oczy… Widzialam w nich Ogień.
“Pragnę…” – szepnęłam.
Umiłowany mój natychmiast przestał tańczyć. Wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Zaniósł mnie do altanki i wygodne uloźyl mnie na kwiatowej kanapie. Wiedział że boli mnie bardzo, że bardzo tańcze. Położył więc mnie na kanapie. A Sam pochylal się nade mną. Piękny mój Umiłowany. Cały był pochyleniem, czułością bezgraniczną i Miłością​. Oczy Mu błyszczały iskrzyły płonęły Miłością. I taki piękny pochylal się nade mną. Obsypywal mnie pocałunkami, deszczem​ pocałunków…. A ja patrzylam​ w Ukochanego uśmiechając się do Niego zachwycona i szczęśliwa niezmiernie…
“Patrzę w swój obraz i podobieństwo​…”
„Tak, piękna Moja”.
Uśmiechnęłam się do Niego. A On, Umiłowany mój wciąż pochylał się nade mną. I rozpromieniony Miłością, uszczęśliwiał duszę moją.

MOJE MYŚLI

DAR

„Ukochany! Umiłowany mój!”
„Najdroższa Moja!”
Leżałam w łóżku i uśmiechałam się w ciemność. Do Ukochanego. Zapragnęłam… i znowu usłyszałam ciche bicie pod głową. Bicie SERCA… Znów leżałam na SERCU, Na SERCU Umiłowanego. Leżałam szczęśliwa…
Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie. Trzymał mnie w ramionach i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym przedziwnym przecudnym Spojrzeniem. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i wciąż tulił. I patrzył we mnie… Widziałam ogień w Jego oczach… Ogień Miłości, pragnienia i szczęścia… Patrzyłam w Niego z miłością pragnieniem i szczęściem. Z zachwytem patrzyłam…
Ukochany ujął moją zdrowszą rekę w Swoją dłoń i pocałował.
„Ona tańczy dla Mnie”- wyszeptał z czułości.ą
„Tak…”- usmiechnęłam się do Ukochanego. Tą ręką, a właściwie jednym zdrowszym palcem piszę notki.
Ukochany wziął teraz drugą, całkowicie niesprawną rękę i pocałował.
„Ta tanczy dla Mnie bardziej”.
„Tak… Umiłowany. Cała tańczę dla Ciebie… Cała tańczę!”
Oczy Ukochanego zapłonęły jeszcze większym Ogniem. Delikatnie położył mnie na kwiatowej kanapie… A Sam pochylał się nade mną coraz bardziej i bardziej…
„Perło Moja, jesteś Darem dla Mnie!” – szeptał do mego serca.
Nie rozumiałam… Jak mogę być Darem dla Niego, skoro to On mnie stworzył. Ja Mu tylko ofiarowywałam swoje życie, miłość i cierpienie. Tańczę.
„Jesteś Darem dla Mnie, Perło!” – powtórzył Ukochany.
Pochylał się nade mną wciąż bardziej i bardziej. A im bardziej się pochylał, tym bardziej mnie w Sobie zamykał. Ogarniał, otaczal, otulał Sobą… Zamykał… w Sobie. A im bardziej mnie w Sobie zamykał tym bardziej na Siebie otwierał. A moje biedne, małe serce wyrywało się, podrywało, rwało się do Umiłowanego!!! I byłam Darem dla Niego.

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca.
Noc. Obudziłam się. Umiłowany mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością, miłością i zachwytem. Patrzył we mnie promienny i jasny. Trzymal moją rękę w Swoich dłoniach i przytulał do Swego policzka.
“Umiłowany mój!”- uśmiechałam się do Niego radośnie. A On uśmiechał się do mnie.
“Perełko Moja kochana!’
Po chwili zapytał:
“Idziemy do Ogrodu, Najmilsza?”
“Tak! Aaa… zaniesiesz mnie…?”
“Nie pytaj, proszę, Mnie o rzeczy oczywiste”. – szepnął Umiłowany całując mnie w czoło.
Wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. I chwilę później byliśmy w Ogrodzie Sercowym na trawniku przed altanką. Ukochany siedział na trawie, ja obok Niego siedziałam.
Widziałam w oddali górujące nad Ogrodem Drzewo Krzyża. Widziałam też Jego pięć Owoców… Zapatrzylam się i zamyslilam…
“O czym myślisz, Perełko?”- zapytał Umiłowany wpatrując się we mnie słodko.
“O Twojej Miłości do mnie…”- spojrzałam Mu w oczy głęboko. Ukochany patrzył w moje i uśmiechał się do mnie.
“Wiedziałeś o czym myślę, prawda, Ukochany?”- uśmiechnęłam się do Niego.
“Tak Perełko. Wiedziałem.”
“To dlaczego spytałes? Znałeś odpowiedz.”
“Znałem. Ale chciałem ją usłyszeć od Ciebie, Perełko!”
„Dziękuję…”
Uklękłam przed Umiłowanym, nakarmił mnie Swoim Ciałem. Przytulił do SERCA…
„Odpocznij we Mnie, kochana. Wiem, że tańczysz bardzo.”
Odpoczywalam…

MOJE MYŚLI

„Ukochany mój!”- wyszeptałam leżąc w łóżku i uśmiechając się w ciemność. Do Umiłowanego.
„Najmilsza Moja!”- -usłyszałam głos Ukochanego.
Zapragnęłam…. i znów leżałam na SERCU Jego. Szczęśliwa niezmiernie…
Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Z Umiłowanymi. Ukochany siiedzial na kwiatowej kanapie, ja siedziałam przy Nim. Ukochany trzymal moje ręce w Swoich dłoniach. I patrzył we mnie promienny, świetlisty i jasny. Patrzył we mnie. I rozpromienial moje wnętrze. Jak Słońce o świcie. Jak Oblubieniec w oblubienicę się patrzy..
Patrzyłam i ja​ w Ukochanego uśmiechając się do Niego zachwycona! Zapatrzylam się w Najdroższego mojego… Ukochany patrzył we mnie i patrzył. I zaczął​ mnie całować. Obsypywal mnie pocałunkami jak deszczem! Całował mnie delikatnie, a jednocześnie mnie nimi zalewał. I ja Go całowałam​. A Ogień Jego Miłości i szczęście otulaly mnie.
Ktoś może być zaskoczony, zdziwiony a nawet zgorszony się czytając w jaki sposób opisuje spotkanie z Umiłowanym. Ale opisuję, a raczej nieudolnie staram się opisać nieopisywalne… Miłośc Boga do duszy i duszy do Boga. Miłość Oblubienca do oblubienicy i oblubienicy. A, że jestem człowiekiem opisuję po ludzku 🙂 I często brakuje mi słów. Gdybym była aniołem… Jesli więc komuś przeszkadza, kogoś dziwi lub gorszy mój sposob pisania to po prostu jego problem.
Mnie te spotkania z Umiłowanym bardzo uszczęśliwiają, ogromnie cieszą, radują i niezmiernie pomagają. W czym pomagają? W codziennym dzwiganiu krzyża, który, prosze mi wierzyć, lub nie, lekki nie jest.
Siedziałam więc przy Umiłowanym moim, a On obsypywał mnie pocałunkami. Potem wziąl mnie na ręce, w objęcia i tulił do SERCA Swego. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i wciąż patrzył we mnie promienny, jasny i piękny. I całował, obsypywał mnie pocałunkami. Patrzyłam w Niego zachwycona…
„Ukochany…”
„Mam przestać, Perełko?”- spytał uśmiechając się do mnie cudnie.
„Nie… zbieram Twe pocałunki – szepnęłam usmiechając sie do Niego- chciałam Ci tylko coś powiedziec”.
„Słucham, Miła Moja” – Ukochany wciaz się uśmiechał.
„Wiesz… gdzies kiedys wyczytałam, że gdy ktoś zyje w Komunii z Bogiem, nie grzeszy. Pomyślałam wówczas że to niemożliwe, nierealne…”
„Ale…” – przerwał Ukochany promieniejąc.
„Ale… – popatrzyłam Mu w oczy – kiedy się obudzę, jestem z Tobą, a raczej Ty ze mną jesteś, wypełniasz mnie. Kiedy maluję, rozmyślam o Tobie. Kiedy czytam Biblię, jesteś przy mnie. Kiedy piszę notkę, jesteś. A kiedy jezdzę wózkiem po podwórku, układam bukiety Madonnie, prosząc by Cię nimi obdarowywała…i…”
„I uśmiechasz się do Nas, Perełko!”
„Tak!- zawołałam radośnie – widzicie mój uśmiech?!”
„Widzimy. I uśmiechamy się do Ciebie!”
Ukochany patrzył we mnie… Cały usmiechnięty, rozczulony. Po chwili dodał, całując mnie znowu:
„Perełko, sama widzisz, że nie grzeszysz, prawda?”
„Zauważyłam, że grzesze mniej. Tylko dzięki Tobie, wiem!”
„Kiedy żyjesz w ciągłym kontakcie ze Mną, kiedy się we Mnie wpatrujesz, zły nie ma przystepu do Ciebie, Perło”.
„Nie widzę niczego poza Tobą…”
„Właśnie!” – szepnął Umiłowany obsypując mnie znów deszczem pocałunków. Tonęłam w Nim i w Jego pocałunkach.

MOJE MYŚLI

Baluję więc krótko.
Noc tańcząca bardzo intensywnie.
Leżałam w łóżku w ciemności. I uśmiechałam się do Umiłowanego.
“Ukochany!!!”
“Najdroższa Moja!!!”
Znalazłam się w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim tańczyliśmy na trawniku przed altanką. Tańczyliśmy. Ukochany mnie w tańcu prowadzil. Był to piękny taniec. Raz wolny, raz szybki. Bardzo piękny i bardzo osobisty, intymny. Ukochany mocno mnie tulił do Siebie, mocno mnie tulił…. A jednocześnie patrzył we mnie Swym dziwnym, pełnym Miłości, ognia i słodyczy Spojrzeniem. Tańczyliśmy długo tak aż się zmęczyłam. Nie mówiłam Mu o tym że się zmęczona jestem. Nie musiałam​. Umiłowany wiedział o tym. Natychmiast wziął mnie na ręce i usiadł na trawie.
“Odpocznij Perło, przy SERCU Moim odpocznij.”
“Tak…” – wyszeptałam uśmiechając się do Umiłowanego tańcząca bardzo.
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem.
“Uwielbiam Ciebie Umiłowany!”
“I Ja Cię uwielbiam, Tańcząca Perełko!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie. I dalej Tańczyłam. Wciąż tańczę dla NIEGO. Razem balujemy.

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca.
Leżałam w łóżku, w ciemności. I uśmiechałam się do Umiłowanego mojego. Był ze mną. Jest ze mną zawsze. Więc leżałam i uśmiechałam się do Niego. Nie czekałam na Niego, bo wiedziałam że ze mną jest. Byłam z Ukochanym moim. Po prostu.
Nagle pod moją głową usłyszałam ciche bicie. Poznałam od razu To bicie. Bicie SERCA Umiłowanego.
„Właśnie chcialam się Ciebie Umiłowany zapytać czy mogę…”
„Nie pytaj Mnie, Perełko. Tylko pragnij! Pragnij!!!”- głos Ukochanego był ciepły, ale stanowczy.
„Pragnę!!!”
”Czego pragniesz Perło Moja?”
„Pragnę leżeć na SERCU Twoim, Ukochany!”
„Pragniesz, więc leżysz na Nim, na SERCU Moim leżysz”- teraz w głosie Ukochanego słychać było czuły uśmiech.
Uśmiechnęłam się szczęśliwa i pomyślałam że Umiłowany zna moje pragnienia. Nawet wtedy gdy są jeszcze w formie pytania.
„Otwierasz przede Mną Perełko swe serce. Dlatego mogą spełniać jego pragnienia.”
„Dziękuję​ Umiłowany!! A jakie Ty masz pragnienia? Czego pragniesz Ukochany? Może mogę spełnić… Choć troszkę…”
„Teraz pragnę Perełko Moja, żebyś zatańczyła przed Moim Tronem!”
„Tak! Chcę!”
W tej chwili znalazłam się tam gdzie wczoraj. Pod Krzyżem Ukochanego. Wisiał na Nim…. Uśmiechał się do mnie promiennie
Zdezorientowana trochę byłam. Czekałam aż zejdzie z Krzyża i usiądzie na Tronie. Ale żadnego Tronu nie widziałam.
„Krzyż jest Moim Tronem, Perło. Tańcz! Pragnę.”
Zaczęłam więc tańczyć… Starałam się najpiękniej tańczyć jak potrafiłam. W tańcu ofiarowywalam się Ukochanemu. Ofiarowalam moja miłość, moje cierpienie. I tańczyłam za moje Dzieci i w Ich intencjach. Tańczyłam… I ani się spostrzegłam kiedy… Ukochany dołączył do mnie. Tańczył ze mną. Piękny, promienny i jasny…
„Sądziłaś, Perełko, że pozwolę Ci tańczyć samej?- szepnął uśmiechnięty- Nie ma takiej opcji!”
Zaśmiałam się serdecznie. Ukochany nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja wtuliłam się w Niego całą sobą.
Po chwili znów leżałam w łóżku. Na SERCU Ukochanego.
„Kocham Ciebie!”
„I Ja Ciebie kocham. Jesteś Moim pragnieniem, Perełko. Pragnij!”
Mała perełka leżała na SERCU swego Króla… i pragnęła!
A całe moje wnętrze, Ogród Sercowy śpiewało na Jego cześć! Cały dzień spiewa!

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca.
Byłam w Ogrodzie w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie. A ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i patrzyłam tańcząca w Oblicze Ukochanego. Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem…. dziwnym. Pełnym współczucia i tkliwości
„Cierpisz bardzo, Perło Moja…”
Wiedział, choć Mu o tym nie mówiłam. Uśmiecham​się do Umiłowanego nie dając po sobie poznać… Wiedział.
„Tańcze dla Ciebie Umiłowany. To jest najważniejsze. Tylko to się liczy. Dla Ciebie tańczę.”
Ukleklam przed Nim, a On zsunął się z kwiatowej kanapy i ukląkł przede mną.
„Gdzie Cię boli? Pokaż Mi proszę, Najmilsza.”
Ujęłam nieśmiało Jego zranioną dłoń w moje ręce i zaczęłam pokazywać Umiłowanemu dotykając Jego dłonią tych miejsc na moim ciele gdzie mnie bolało…
„Tu,. Umiłowany… i tu… i tu… i tu… i tu.”
Umiłowany dotykał tych miejsc, badając je niczym lekarz. Ja wciąż trzymałam Jego dłoń w swojej. Dotknęłam miejsca, w którym było moje serce i szepnęłam uśmiechając się nieśmiało do Umiłowanego:
„, A tu mnie boli z miłości do Ciebie.”
Lecz Ukochany był bardzo poważny i skupiony. Pewnie myślał o tych miejscach w których mnie bolało, bo wyszeptał patrząc mi prosto w oczy:
„Wiesz że w jednej chwili mogą sprawić by Cię nie bolało. Ulźyc Ci. A jednak nigdy Mnie o to nie prosisz…”
” Bo ja chcę tańczyć dla Ciebie Umiłowany mój… Ty cierpiałes za mnie bardziej, o wiele bardziej… I nie ulzyleś Sobie, choć mogłeś… I ja chcę dla Ciebie. I z Tobą Umiłowany. Pozwól mi proszę…!”
Ukochany w jednej chwili wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z czułością.
„Nad taką miłością nawet Ja nie mam​ władzy…”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył wciaz we mnie Swym cudnym Spojrzeniem… I ja w Niego patrzyłam szczęśliwa.
„Pomagasz Mi bardzo. I uszczęśliwiasz, Perełko!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie.
„Twoje szczęście jest moim, Ukochany!”
A po chwili wyszeptałam​ z wysiłkiem:
„Pragnę…!!!””
Ukochany pochylił głowę ku mnie jeszcze bardziej.
„Czego pragniesz, najmilsza Moja?” – zapytał z ogniem w oczach.
„Być bliżej… Żebyś Ty był jeszcze bliżej mnie… Umiłowany mój…”
„Ale wtedy będzie Cię Perełko boleć jeszcze bardziej.”
„To nic. Pragnę…!”
Umiłowany patrzył we mnie roztkliwiony. Oczy Mu błyszczały iskrzyły płonęły Miłością.
„Nad taką miłością nawet Ja nie mam władzy!”- powtórzył. I mocno mnie tulił do SERCA. A ja w Niego patrzyłam. Zapatrzylam się w Najdroższego mojego…
Zobaczyłam drzewo Krzyża podobnie do tego, które rośnie w Ogrodzie. Wisiał na Nim Ukochany… Miał zamknięte oczy. Ukleklam przed Nim i zaczęłam Go adorować. Gdy tylko zaczęłam, Ukochany otworzył oczy i… uśmiechnął się do mnie. A ja zaczęłam się unosić do góry do Niego. Moje serce wyrywało się do Umiłowanego. Unioslam się do Niego i przytullilam Go do serca.
Trwamy. W uśmiechu Krzyża.

MOJE MYŚLI

Weszłam do Ogrodu mojego serca. Umiłowany stał przed altanką. Czekał na mnie. Podeszłam do Niego, a On uśmiechając się do mnie promiennie, powiedział:
„Zapraszam Cię na spacer po Ogrodzie Perełko! Najwyższa już pora zobaczyć skutki miłości!”
„Dobrze, Ukochany!”
Umiłowany wziął mnie za rękę i wznieśliśmy się do góry. Chwilę później lecieliśmy nad Ogrodem. Patrzyłam zachwycona!!! Pod nami rozpościerał się barwny dywan z kwiatów, krzewów ozdobnych i drzew owocowych, fontann i źródełek… Piękny bardzo!!! Oprócz piękna Ogrodu zdumiala mnie wielkość tych wszystkich roślin. Były bardzo bardzo duże. A raczej… Były… piętrowe! Ale po kolei. Wylądowaliśmy na trawniku przed Krzyżem. Trawnik ten oddzielał łąkę bukietowa pod Krzyżem od reszty Ogrodu. Po jednej stronie była ta łąka, a po drugiej​ Ogrod. Wciąż zdumiona patrzyłam​… Rośliny, kwiaty były bardzo duże. Większe od.nas!!
”To nie Ogród, to las!!!” – zawołałam z zachwytem. Umiłowany uśmiechał się do mnie promiennie.
„Coś Ci pokażę. Chodź za Mną Perełko!”
I pierwszy wszedł w kwiatowy gąszcz. Weszłam za Nim. Kwiaty podobne z wyglądu do nasturcji pochylały się do Umiłowanego. Kwiaty były większe od nas. Umiłowany musiał odchylać łodygi i liście żebym mogła przejść. Torował mi drogę. Potem rosły inne kwiaty, które widzialam pierwszy raz. Podobne do konwali. Potem jeszcze inne. Wszystkie większe niż my. Kolorowe i piękne. Szliśmy dość długo przez ten kwiatowy Las. Aż wreszcie moim oczom ukazał się niezwykły widok…
„Spójrz, Perełko! Utkalem go z Twojej miłości!* – Ukochany rozchylił liście. I zobaczyłam…
Na samym dole rósł mech. Z niego wyrastały maleńkie kwiatuszki. Maleńkie, ale bardzo kolorowe. Za mini, nad​ nimi rosły większe stokrotki za nimi rosły kwiatki podobne do Narcyzy, tylko miały wiele kwiatów na lodyzce. Za nimi jeszcze większe, wyższe, podobne do maków. Nad nimi rosły róże a za nimi azalie. Nad nimi pięły się jeszcze​ inne. A nad nimi wychylaly swoje złociste głowy do Słońca, słoneczniki!!! Wszystko to tworzylo feerię barw, zapachów i kształtów. Patrzyłam zachwycona, oniemiala, zauroczona!!! Pierwszy raz w życiu widziałam taki piętrowy Ogród! Piękny, pachnący​ i wielobarwny!
Ukochany patrzył we mnie z zachwytem i tkliwościa bezgraniczną.
„Z Twojej miłości go utkalem, Perło Moja!”
Rzuciłam się Umiłowanemu na szyję i… tak już zostałam… Umiłowany mój tulil mnie do Siebie. Nocno i czule… Trwalismy tak. I nadal trwamy. Szczęśliwi i zakochani w sobie nawzajem.

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Leżałam na kwiatowej kanapie, tańcząca bardzo. Umiłowany był ze mną. Pochyłony nade mną z tkliwościa i czułością wielka. Cały był pochyleniem, czułością… Cały był czuwaniem​. Miłością po prostu był. Uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. I On uśmiechał się do mnie. Promieniał radością, światłem, blaskiem. Byłam w tym blasku, w tym świetle. W NIM byłam. W Ukochanym moim byłam!
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z czułością…
„Uszczęśliwiasz Mnie Perełko! – usłyszałam głos Ukochanego w głębokości serca mojego. Uśmiechnęłam się do Niego.
„To Ty mnie uszczęśliwiasz, Ukochany Jezu! Krzyż wydaje mi się coraz cięższy, tańczę coraz bardziej . Baluje. A moje moje serce szaleje ze szczęścia!!! Cale moje wnętrze szaleje ze szczęścia!”
Ukochany patrzył we mnie z tkliwościa niewymowną…
„Co dnia bierzesz​ swój krzyż i naśladujesz Mnie. Widzę to, Perełko Moja.”
„Starałam się naśladować…”
„Dlaczego​?”
„Bo Cię ko… Nie!!! Bo Ty mnie kochasz!!! Twoja Miłość jest pierwsza! Wyprzedza wszystko! Twoja Miłość jest najpierw!!!”
„Kocham Cię Perełko i Ty Mnie kochasz. I naśladujesz Mnie.”
„O! Tak! – uśmiechnęłam się – w tej kolejności!”
Umiłowany patrzył mi w oczy z miłością… I ja w Jego oczy patrzyłam. Zapatrzylam się…. I zapragnęłam​.
„Czy mogę…. Czy mogę Cię przytullc do mojego serca…?” – wyszeptałam z zachwytem.
„Czy możesz??? Pragnę tego Perło!”
I Ukochany położył głowę na moim sercu a ja przytullilam Go. I tak trwalismy w przytuleniu, w Miłości i tańcu. Wciąż trwamy…

MOJE MYŚLI

Leżałam w łóżku. Noc,, ciemno. Ja tańcząca. Ale uśmiechnięta. Uśmiechałam się do Umiłowanego mojego. Wiedziałam że ze mną jest. Choć Go nie widziałam ani nie słyszałam. Wiedziałam że jest przy mnie… Leżałam uśmiechnięta.
Nagle… Tam gdzie leżała poduszka, pod moją głową​ usłyszałam… jakby bicie… Ciche bicie… Znałam To bicie… Ślyszalam To bicie zawsze kiedy Umiłowany tulil​ mnie do SERCA… Tak!! Leżałam przy Jego SERCU!!! Przy SERCU Ukochanego leżałam.
Znałazlam się w Ogrodzie w naszej altance. Umiłowany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie do SERCA… Uśmiechnęłam się do Niego radośnie, i On uśmiechał się do mnie promiennie.
„Mała Perełka leży na SERCU swego Króla… – szepnęłam szczęśliwa bardzo -: brzmi jak piękna Bajka…”
Ukochany uśmiechając się słodko wyszeptal:
„Ale to nie jest bajka, Perełko.”
„Jasne, że nie! To prawda!”
,”Prawda.”
Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem. Pełnym Miłości, tęsknoty i… Czegoś​jeszcze… Patrzyłam w Niego i wzbierało we mnie To co widziałam w oczach… Wzbierało, rosło, pęczniało… I w tym samym momencie, w tej samej chwili Ukochany i ja wyszeptalismy jednocześnie:
„Pragnę Ciebie!!”
Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko. Jego cudne, jasne świetliste Spojrzenie przenikało mnie nie wskroś. Przenikało moje serce, duszę i ciało. Cała mnie. I Umiłowany był jeszcze bliżej mnie. Bliski. Nie znajduje słów żeby opisać opisać jak bardzo. Bliski. Wypełniał moje serce duszę… Całą mnie. Trwał we mnie, wciaz trwa. Wypełnia mnie. Wypełnia Sobą, Swoją Miłością, radioscia i światłem. A ja tańczę dla NIEGO. Szczęśliwa niezmiernie!!!

MOJE MYŚLI

Leżałam w łóżku tańcząca bardzo intensywnie. Uśmiecham się w ciemnośc, do Umiłowanego.
„Umiłowany, Najdroższy!”
„Jestem przy Tobie Perełko!”
„Wiem że jesteś​ – uśmiecham się – Chcialam usłyszeć Twój głos Ukochany!”
” Chciałaś usłyszeć Mój głos?” – zapytał Ukochany​ jakby zdziwiony.
„Pies jest bardzo szczęśliwy słysząc głos Swego Pana!”
Zobaczyłam dwie wielkie Dłonie, uniosły mnie one z łóżka i przytuliły do SERCA. Umiłowany mój tańczył ze mną, wirował po całym pokoju!! Cieszyl się mną! Radowal! Radowal się mną!!! Bardzo! I tulil, tuli, tulil… Z czułością bezgraniczną. Śmiejąc się radośnie. Jasno, perliscie! I ja cieszyłam!!!
Potem siedzieliśmy na trawniku przed altanką. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciąż tuląc mnie do SERCA Swego szepnął z miłością:
„Perło Moja! Perełko Moja kochana! Perło Moja!”
Uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. Tańcząca bardzo, ale szczęśliwa bardziej!!
„Umiłowany mój… to Ty jesteś PERŁĄ tego Ogrodu! Jego SKAREM najważniejszym!”
Ukochany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem, uśmiechając się słodko.
„Ja jestem Synem Wytwórcy pereł. Pamiętasz Perełko Przypowiastke, kiedyś​ Ci opowiadałem?”
„Pamiętam! Wytwórca pereł wsadził do małża maleńkie ziarenko piasku. Po jakimś czasie wyjął z niego piękna perłę. I podarował ją swemu Synowi, który byt wielkim Krolem. Królowi tak bardzo się spodobała perła, że włożył ją do Swej korony. Pamiętam!!”
„Pamiętasz! – Ukochany uśmiechnął się promiennie i dodał: – ” Teraz Perełka nie jest w Jego koronie.”
„Nie? A gdzie??!” – zdziwiłam się.
Umiłowany patrzył mi w oczy głębokim, łagodnym cudnym Spojrzeniem…
„Nosi Ją przy SERCU. A do korony wkłada Ją tylko na specjalne okazje, uroczystości. Na co dzień nosi Ją przy SERCU. Tak bardzo jest Mu droga. Tak bardzo droga. Tak bardzo!”
Ostatnie słowa powiedział z ogromnym przejęciem, naciskiem. Ze czcią niemal… I ja tak w Niego ze czcią patrzyłam. Oczy mi błyszczały radością. Wiedziałam o kim mówi…
„A Król nie zgubi Swej małej perełki przekładając ją z korony do SERCA i z powrotem, prawda?”- uśmiechnęłam się do Ukochanego. A On z usmiechem odpowiedział:
„Król jest bardzo ostrożny i czujny. Strzeze Swojej Perły jak źrenicy oka. Jest Mu bardzo, bardzo droga.”
Wtuliłam si.ę w Ukochanego z lubością, szczęściem i wyszeptałam:
„Perełce Król też jest bardzo, bardzo drogi! Bardzo , bardzo, bardzo…”
Ucałowałam swego Króla, a Król ucałował Swoją małą Perełkę.

MOJE MYŚLI

Wczoraj Umiłowany zapytal czy chcę dzielić z Nim Jego cierpienie. Odpowiedziałam, że chcę. Że bardzo chcę..
Noc balujaca bardzo bardzo intensywnie. Teraz też balujemy z Umiłowanym.
W nocy był przy mnie. Cała noc Jego czuwające​ dziwne, przecudne Spojrzenie było ze mną. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwościa niewymowną. Przyjmował moje cierpienie, mój taniec. I Sam cierpiący tańczył ze mną. Jego SERCE przy sercu moim. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i obsypywal mnie pocałunkami. Nasze krzyże, Umiłowanego i mój trwały w przytuleniu, w zjednoczeniu w objęciu wzajemnym i pocałunku. I wciąż Umiłowany mój i ja tańczymy. Zmęczona jestem i nie mam głowy do pisania. Ukochany mi pomaga. Tylko dzięki Niemu napisalam te kilka słów.

MOJE MYŚLI

Dziś zaczynam tam gdzie wczoraj skończyłam.
Leżałam tańcząca w altance na kwiatowej kanapie. Umiłowany cały pochylony nade mną z czułością i tkliwościa bezgraniczną…. Obsypywal mnie pocałunkami. Całował i całowal. Deszcz pocałunków spływał na moje serce i duszę. Na całą mnie… Ulewa pocałunków!!! A tańcząca. Ale oszołomiona, obezwładniona Miłością!
„‚Ukochany mój… Umiłowany…”
Czułam się dziwnie… Umiłowany łamał wszystkie moje dotychczasowe przyzwyczajenia, stereotypy, zmienial moje myślenie.
Umiłowany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego.
„Zmęczyłem Cię, Perełko…? Przestraszyłem? Przepraszam!!”. wyszeptał z czułością.
‚”Nie Umiłowany. Nie…”
„Gardzisz Moimi Darami. Pozwól Mi więc chociaż obdarzać Cię pocałunkami Moimi.”
” Umiłowany… zbieram Twoje pocałunki i pragnę ich. Tylko… Po prostu nie wiedziałam, ze… że można być z Bogiem tak blisko… Ze Bóg może być tak blisko. Tak bliski…” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„To jeszcze nic, Perełko Moja! Mogę być jeszcze bliżej.”
„Jeszcze bliżej???” – zdumialam się.
„Tak. Jeśli tylko zechcesz, jeśli zapragniesz​, Perełko!”
„Pragnę! Tylko…”
Umiłowany przytullil mnie mocno do Siebie… Mocno.
„Wiem, Perło, wiem. Pomału. Wszystko w swoim czasie.”
„Dziękuję Ukochany!!”
Umiłowany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem dziwnym Spojrzeniem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał:
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo Perełko!”
„Uszczęśliwiam?! Myślałam że Cię zawiodłam… Czym Cię uszczęśliwiam Umiłowany?”
„Uszczęśliwiasz Mnie prostotą​, uszczęśliwiasz Mnie Perełko szczerościa, tym że jesteś,​ ze pragniesz Mnie tylko. Ze tańczysz dla Mnie. Twoja miłość Mnie uszczęśliwia.”
Patrzył mi prosto w oczy. I ja w Jego oczy patrzyłam. Z uśmiechem tańcem i uwielbieniem. Moim szczęściem jest uszczęśliwiać Umiłowanego. I pragnę być bliżej. Jeszcze bliżej… NIEGO.

MOJE MYŚLI

Leżałam​ w w łóżku tańcząca i uśmiechałam się do Umiłowanego.
„Ukochany . mój!”&
„Perło Moja!”
„Pragnę!!”
Znalazłam się w Ogrodzie w naszej altance. W ramionach Ukochanego. Tulil mnie do SERCA. I patrzył zakochany, Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zapytał z uśmiechem:
”Zatanczymy, Perełko?”
„Tak, Ukochany!!”- szepnęłam z radością.
Umiłowany wstał i zaczęliśmy tańczyć. Przytulił mnie mocno do Siebie. A ja przyłgnelam do Niego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem. Całą istotą. Glowe położyłam na Jego piersi. Zdawało mi się że Jego SERICE było tuz przy sercu moim. I zaczęła się dziwna rozmowa. Bez słów. Rozmowa na poziomie serc.
Nie wypowiedzialam ustami ani jednego słowa, a jednocześnie słyszałam je wyraźnie.
„Może chcesz zobaczyć Ogród, Perełko?”
„Szczerze…? Nie. Wolę być tu, z Tobą Umiłowany, wolę być przy Tobie.”
„Dobrze, Perło Moja!”
„Wolę wpatrywac się w Miłość, niż w Jej skutki…”
Ukochany ujął moją twarz w Swoje dłonie i patrzył we mnie z zachwytem…
„Ja też, Perełko Moja. Ja też!”
Mówił… o mnie…! Jak On, Umiłowany mój mnie wywyzsza! Jak On mnie wywyzsza! Serce moje unizylo się przed Skarbem moim Największym, Najdroższym moim!!!!
Upadłam do Jego stóp objęłam Jego nogi i zaczęłam uwielbiać Umiłowanego radośnie!
„Skarbie mój! Jedyny mój! Miłości moja! Silo moja! Najpiękniejszy mój! Najsłodszy mój! Bądź pochwalony, bądź uwielbiony!! Bądź wywyższony!!! Kocham Ciebie!”
Ukochany podniósł mnie i patrzył mi prosto w oczy z miłością.
„Im bardziej się unizasz przede Mną Perełko, tym bardziej Cię wywyzszam.”
„Możesz mnie wywyzszac do woli, Umiłowany! Ja i tak będę się unizac. Kocham Cię Jezu! W końcu jestem Twoim… psem!”
„A Ja Twoim!!” – szepnął Umiłowany mój rozpromieniony biorąc mnie na ręce. Zawirował wokoło w ogromnej radości!! Potem bardzo delikatnie położył mnie na kwiatowej kanapie. Pochylal się nade mną… Cały był pochyleniem… Zaczął mnie całować, obsypywal mnie pocałunkami! Mnie oniemiala i oszołomiona… Deszczem pocałunków. Całowal, całowal i całowal. A ja byłam obezwładniona MIŁOŚCIĄ​. Wciąż jestem.

MOJE MYŚLI

Noc balujaca bardzo. Teraz też balujemy z Umiłowanym moim

Byłam w Ogrodzie Sercowym na trawniku przed altanką. Siedziałam na trawie i… Tuliłam Ukochanego do mojego serca… Tańcząca, cierpiącą, ale szczęśliwa niezmiernie!!!! Tuliłam​ do serca Oblubieńca mojego, mój Skarb Najdroższy… Patrzyłam w Niego z uwielbieniem, czcią, zachwytem. I mimo bólu, cierpienia, z uśmiechem. Umiłowany patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem pełnym Miłości. On patrzył tylko we mnie. Ja tylko w Niego patrzyłam. Nie istniało nic więcej. Tańczyliśmy w milczeniu. Dwa krzyże, Jego i mój zbliżyły się do siebie. Objęły się, ucałowały, przytullily do siebie. I już się nie rozdziela. Nagle zabolało tak bardzo że aż jęknelam. Natychmiast jednak uśmiechnęłam się do Umiłowanego. A Ukochany natychmiast przytullil mnie do SERCA Swego.
„Bardzo Cię bóli, Najmilsza…”- szepnął z czułością bezgraniczną.
„Boli. Ale nic to, Umiłowany. Tańcze dla Ciebie!”
Objęłam Go i przytullilam do siebie. On patrzył tylko we mnie, a ja tylko w Niego patrzyłam. I tak trwamy we wzajemnym oddaniu, przytuleniu, tańcu. Umiłowany mój i ja.

MOJE MYŚLI

Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Umiłowany siedział na kwiatowej kanapie. Ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi, a głowę położyłam na Jego kolanach. Umiłowany patrzył we mnie promiennie, słodko. Tkliwie i czule. Brak słów żeby opisać tę tkliwość, czułość i słodycz… Patrzyłam Mu w oczy z miłością i zachwytem. Ukleklam przed Nim i wyszeptałam:
„Mam do Ciebie Ukochany… prośbę… Czy mogę Cię o coś prosić?”
Umiłowany ujął moją twarz w obie dłonie i szepnął z czułością:
„O wszystko, Perełko Moja. O wszystko!”
„Skoro nie mogę, nie potrafię Ci zabronić być moim… psem… To Ty pozwól mi być Twoim. Twoim psem. Pozwól mi, proszę…!”
Ukochany ukląkł przede mną. Oczy Mu błyszczały, iskrzyły, płonęły… Klęczał przede mną, trzymając moją twarz w Swoich dłoniach. Szeptałam:
„Pozwól mi… proszę. Nie chcę chcę nad Tobą panować, tylko Ci służyć, usługiwac Ci. Uszczęśliwiać Cię Jezu! Nie chcę Ci rozkazywać, tylko Cię prosić, błagać Cię.. żebrać, jeśli trzeba. Byłe… Nie wiem jak to powiedzieć, ale Ty wiesz…. Nie chcę Cię poniżać. W Twoim Królestwie panuje Miłość, a nie władza. A ten Ogród, Ukochany, to Twoje Królestwo… Jeśli więc nie mogę Ci zabronić… Pozwól mi… proszę. Chyba że chcesz rozedrzeć, rozerwać mi serce! Ale to Twoja woła!”
Skończyłam, wyczerpana. Patrzyłam Umiłowanemu w oczy. Czekałam na Jego odpowiedź. Ukochany milczal, wciąż trzymając moją twarz w obu dłoniach. Patrzył we mnie roztkliwiony, zdawało się, że zaraz się rozpłacze, a ja razem z Nim.
Umiłowany mój położył głowę na moim ramieniu. Wtulil się we mnie.
I powiedział niedosłyszalnym prawie głosem, właściwie nie wiem czy był to szept, czy odgłos bicia Jego SERCA. W każdym razie usłyszałam:
„Pragnę…”
Wiedziałam, tzn domyślałam​ się, ze nie chodzi Mu o moją prośbę. A raczej nie tylko o nią. Chodziło Mu o mnie…
„Pragnę!” – odpowiedziałam całym sercem.
I zaczęliśmy tańczyć! Był to taniec szalonej miłości, radości i szczęścia!!! Nie potrafię go opisać!! Nie będę nawet próbować. Umiłowany mój był bardzo, bardzo blisko, bliskość bliskości… Tak… Bliskość bliskosci. Najbliższa bliskość jaką do tej pory znałam, jaką doświadczylam. Tańczyliśmy i tańczyliśmy. W pewnej chwili powiedziałam sercem:
„Czy mogę…? Pragnę…!”
I natychmiast wystraszyłam się swego pragnienia… Wydało mi się ono zbyt wielkie i zbyt piękne.
Ale Umiłowany mój rozpromieniony zapytał:
„Nie bój się swoich pragnień, Perełko. Pragnij!!! Czego pragniesz​? Powiedz Mi, proszę!”
„Pragnę… przytulić Cię Jezu do swojego serca. Ty mnie tulisz. I ja pragnę Ciebie tulić. Mogę…?”
Ukochany patrzył mi w oczy z miłością bezbrzeżną…
„To było Moje pragnienie od początku, Perełko! Tak bardzo chcialem żebys i Ty tego zapragnęła…”
„Pragnę…”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja tuliłam Go do swego serca. Z miłością, czułością i zachwytem… Byłam szczęśliwa jak nigdy dotąd!!

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca bardzo intensywnie. Balowalam.
Rozmowa w ciemności:
„Tyś Moja Perełko? Tyś Moja??”
„Twoja, Umiłowany! Tylko Twoja! Całkowicie i definitywnie​. Twoja. Ale… nie rozumiem​ dlaczego pytasz, Ukochany… Wiesz przecież..”
„Chciałem usłyszeć Twój głos, Najmilsza!”
„Chciałeś usłyszeć mój głos??!” – zdziwiona byłam. Pomyślałam że Ukochany jest we mnie bardzo bardzo zakochany. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie. Ale uśmiech od razu znikł z mojej twarzy kiedy usłyszałam:
„Pies jest bardzo szczęśliwy słysząc głos swej Pani.”
Wiedziałam​, ze ma na myśli Siebie. Nie chciałam, żeby w ten sposób o Sobie myślał, mówił, żeby tak Siebie nazywał… Ale wiedziałam tez że nie mogę Mu tego zabronić… Jednak spróbowałam:
„Umiłowany… proszę… nie mów tak o Sobie, bo mi serce pęka… Jesteś moim Panem,. Królem. Umiłowanym moim jesteś​!”
„Jestem Twoim Panem, Królem, Umiłowanym Twoim. I psem.”
„Umiłowany mój!”
„Perło Moja!”
Znalazłam się w naszej altance. Ukochany trzymal mnie tańcząca w ramionach i tulil do SERCA. Promieniał. Promieniał nad Swoja mała Perełkę. Zachwycony i współczujący jednocześnie. A Jego Spojrzenie… Miłość sama!!! Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciaz patrzył we mnie tak cudnie. Patrzyłam​w To Jego Oblicze rozpromieniona, zachwycona, szczęśliwa. I zakochana!
„Kocham Cię, mój Jezu. Pragnę Cię, mój Jezu, wielbię Cię mój Jezu!”- wyszeptałam szczęśliwa…
„O, jakże pragnę słyszec te słowa jak najczęściej! Tym bardziej że to nie są tylko słowa, ale potwierdzenie czynów”- uśmiechnął się Ukochany.
„Niech każde uderzenie mojego serca mówi Ci że Cię kocham, niech każdy mój oddech mówi Ci, ze Cię pragnę, a każdy mój uśmiech niech mówi Ci ze Cię uwielbiam. A mówić to Ci będę swoją drogą!!”
Ukochany patrzył wciaz w moje oczy i w serce. Jakby​ świata poza mną nie widzial,… A w sercu moim słyszałam:
„Kocham Cię, Moja Perło. Pragnę Cię Moja Perło. Uwielbiam Cię Perełko Moja.”
Rozpływałam się w Jego Miłości…

MOJE MYŚLI

Wczoraj po południu poprosiłam tatę, żeby wywiózł mnie na podwórko. Tato zdziwił się,bo mój wózek elektryczny się ladował. Ale ja nie chciałam jeździć. Chciałam posiedzieć
Potrzebowałam… Tata wywiózł mnie i postawił w cieniu. Poszedł do domu​. A ja sobie siedziałam. Uśmiechałam się do Umiłowanego. Byłam pewna że jestem w Jego rękach. A On patrzy we mnie i się uśmiecha do mnie…. Trwałam w Nim, szczęśliwa niezmiernie… Rozpływałam się w Umiłowanym. Nagle z moich oczu zaczęły płynąć łzy…. Łzy szczęścia!!! Twarz mi promieniała szczęściem a z oczu płynęły łzy. Roześmialam się sama do siebie i wytarlam łzy. Siedziałam uśmiechając się do Umiłowanego…

Byłam w Ogrodzie Sercowym, z Umiłowanym moim. Siedzieliśmy na trawie przed naszą altanką. Ukochany tulił mnie do SERCA i patrzył mnie Swym przedziwnym, przecudnym, rozmiłowanym Spojrzeniem. Promiennym i uśmiechniętym. A ja patrzyłam w To Spojrzenie, zachwycona i szczęśliwa tak bardzo, że nie sposób opisać słowami…!
„To wszystko przez Ciebie, Ukochany!” – szepnęłam uśmiechnięta.
„Przez Ciebie, Perełko…” Umiłowany uśmiechał się z czułością.
„Przez Ciebie. Dzięki Tobie!”
„Przez Ciebie! Ty Mi pozwoliłaś!”
„Ale Ty mi pozwoliłeś pozwolić!” – zaśmiałam się w głos radośnie.
I wciąż się śmiejąc zerwałam trawkę.
„To wszystko przez Ciebie! – rzuciłam trawką w Ukochanego. Smiejąc się, wstałam i zaczęłam uciekać.
„Aaach Ty!! – roześmiał się perliście Umiłowany. I smiejąc się, zaczął mnie gonić! Potem ja goniłam Jego, a potem znów On mnie. Wszystko to odbywało się wsród śmiechu i wielkiej radości! Cały Ogrod cieszył się z nami! W końcu stanęłam przy studni zdyszana,. Oparłam się o nią i stałam uśmiechnięta. Ukochany stanął przede mną (nawet nie wiem kiedy się przy mnie zjawił). Więc stanął przede mną, objął mnie i pocałował.
„Zbieram Twoje pocałunki, Ukochany” – szepnęłam i też Go pocałowałam.
„I Ja Twoje, zbieram, Perełko” – promieniał.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Tam mocno mnie tulił do SERCA. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulił. Jak dziecko…
„Wiesz., niby wyrzekłam się Twoich Darów, wzgardziłam nimi. A mam takie przekonanie, pewność, że dajesz mi więcej i więcej, Umiłowany!”- powiedziałam zdziwiona.
Ukochany patrzył we mnie z tkliwością….
„Bo daję Ci to, czego pragniesz najbardziej, Perełko. Siebie!”
Promieniałam ze szczęścia…

MOJE MYŚLI

Noc leżałam w łóżku tańcząca.
Uśmiecham się do Umiłowanego.
“Ukochany, Umiłowany mój… Najdroższy!” – szepnęłam uśmiechnięta.
“Perło Moja Ukochana!”- usłyszałam głos Ukochanego w ciemnościach.
“Jesteś…”- uśmiechałam​ się radośnie.
“Zawsze jestem, Perełko!”
W tej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Umiłowany mój siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie mocno do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciąż mocno mnie tulił. Choć tańcząca bardzo, uśmiechałam się do Niego. Ale Umiłowany patrzył we mnie poważnie. Dziwnie patrzył… bardzo dziwne… Uroczyście jakby. Jego wzrok przenikliwy i przenikający na wskroś moje serce…
“Perełko Moja, napisz wszystko co teraz usłyszysz i zobaczysz. Nie zgub, nie uron ani słowa.”
Zasmuciłam się….
“Ukochany… Ty wiesz że ja nigdy…”
“Wiem, Perło. Wiem. Ale musiałem Ci o tym powiedzieć. Zaraz zrozumiesz dlaczego.”
Patrzyłam zdziwiona.
Umiłowany patrzył niby we mnie niby gdzieś​ w dal… mówił ni to do mnie ni to do Siebie:
“Perła Moja Ukochana… patrzy we Mnie jasnym, ufnym, kochającym spojrzeniem. Widzę jak bardzo cierpi, a uśmiecha się do Mnie. Nie mówi Mi o tym, ale Ja wiem że nie chce Mnie martwić. Nie chce żebym się martwił. Dlatego Jej uśmiech jest Mi bardzo bardzo drogi.”
Otworzyłam oczy ze zdziwienia…. Więc wiedział… Starałam się to przed Nim ukryć. Ale.. wiedział​. Patrzyłam w Niego z otwartymi ustami. A Umiłowany mój mówił dalej:
“Kiedy widzę Jej miłość i oddanie… tyle chciałem Jej dać, Łask, darow…. A Ona tym wszystkim wzgardzlla! Pragnie Mnie. Tylko Mnie Samego. Tak wielu pragnie Moich darów, a Mną pogardza… A Ona​ Mnie pragnie!”
Oczy mi się zaszkliły, a serce podskoczyło do gardła. Słuchałam, serce mi biło, głosniej, głosniej…. Ukochany mówił dalej, jakby do Siebie:
„Ona uważa się za sługę Moją, za niewolnicę. A nie wie, że to Jej miłość… Że to ona Mnie zniewala, obezwładnia,… To Ja jestem Jej Sługą, Jej niewolnikiem. Jakże słodka to niewola! Jakże słodka!!! Mogą te słowa zgorszyć wiele uszu. Ale jestem jak pies u stóp swej Pani. Jak pies! Pokażę Jej co Jej ufność i miłość ze Mną robi. Pokażę Jej”.
To mówiąc wstał z kanapy trzymając mnie oniemiałą na rękach. posadził mnie, delikatnie, niemal z namaszczeniem z powrotem na kanapie. A Sam… tu brakuje mi słow, dech zapiera kiedy to sobie przypomnę i muszę o tym napisać… A Sam… usiadł u moich…. stóp, objął z czułością moje nogi, a głowę położył mi na kolanach. I patrzył mi w oczy, Swym przecudnym Spojrzeniem.
Czułam, jakby cała krew ze mnie odpłynęła… W ustach zaschło… Serce waliło jak młotem. Chciałam coś powiedzieć, ale nie byłam w stanie wykrzesać słowa.
„Umiłowany… Umiłowany…” – szeptałam bezgłośnie.
Chciałam, zeby wstał, albo wstać sama i podniesc Ukochanego. Ale nie mogłam. Nie mogłam! Byłam obezwładniona, zniewolona MIŁOŚCIĄ!!! Jakże słodka to Niewola!
Ukochany patrzył i patrzył… we mnie – Miłośc! Tkliwość! Czulośc! Nagle szeroko otworzył ramiona i szepnął ciepłym, łagodnym i czułym głosem:
„Chodź do Mnie, Perło!”
Runęłam w Jego ramiona.
Ukochany tulił mnie do SERCA, całował, kołysał jak matka swe dziecko. A ja… szczęsliwa!!!!
„To niepojęte… niepojęte…- szeptałam rozpromieniona – nie rozumiem!”
„Nie musisz rozumieć, Perełko. Kochasz, to wystarczy”.
Patrzyłam w Ukochanego z uwielbieniem…

MOJE MYŚLI

Leżałam w łóżku tańcząca. Noc, ciemno. Leżałam i uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. Nagle Ukochany stanął przede​ mną. Pełen blasku i majestatu.
„Błogosławię Cię, Perło Moja!”
„I moje Duchowe Dzieci…”- szepnęłam.
„I Twe Dzieci błogosławię!”
„Dziękuję Umiłowany​!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie. Podszedł do mojego łóżka​. Majestat znikł, a blask otoczyl moje łóżko.
„Mogę się położyć obok Ciebie, Perełko?”
„Obok mnie? Jasne!”
Umiłowany znowu się promiennie promiennie​ uśmiechał.
„Pokażę​ Ci gwiazdy, Perełko.”
„Gwiazdy??!” – dziwiłam się.
W jednej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym, na trawniku przed altanką. Była noc. Leżałam na trawie, Ukochany leżał obok mnie. Patrzyliśmy w niebo. Było pełne gwiazd. Rozgwieżdżone całe. Jedne świeciły jaśniej, inne mniej jasno. Jedne były mniejsze, inneLeżałam w łóżku tańcząca. Noc, ciemno. Leżałam i uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. Nagle Ukochany stanął przede​ mną. Pełen blasku i majestatu.
„Błogosławię Cię, Perło Moja!”
„I moje Duchowe Dzieci…”- szepnęłam.
„I Twe Dzieci błogosławię!”
„Dziękuję Umiłowany​!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie. Podszedł do mojego łóżka​. Majestat znikł, a blask otoczyl moje łóżko.
„Mogę się położyć obok Ciebie, Perełko?”
„Obok mnie? Jasne!”
Umiłowany znowu się promiennie promiennie​ uśmiechał.
„Pokażę​ Ci gwiazdy, Perełko.”
„Gwiazdy??!” – dziwiłam się.
W jednej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym, na trawniku przed altanką. Była noc. Leżałam na trawie, Ukochany leżał obok mnie. Patrzyliśmy w niebo. Było pełne gwiazd. Rozgwieżdżone całe. Jedne świeciły jaśniej, inne mniej jasno. Jedne były mniejsze, inne większe.
„Zobacz jak ich dużo, kochana” – szepnął Ukochany dziwnym głosem.
„Tak… całe niebo…” – szepnęłam.
Umiłowany spojrzał mi w oczy głęboko i usłyszałam w głębi serca rozczulony głos:
„To Moje Dary, którymi wzgardziłaś, wybierając Mnie, Perełko”.
Nastąpiła chwila ciszy. Patrzyłam w oczy Umiłowanemu, w to Jego przecudne, przeciwne Spojrzenie…
„Ciebie samego pragnę, a nie całego nieba Darów. Ciebie Samego, mój Umiłowany!”
„Ale Ja nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma” – usmiechnął się do mnie Ukochany.
„Wiem… Ale najpierw pragnę Ciebie…” – uśmiechnęłam się do Niego.
Szarzało, gwiazdy zaczynały blednąć. A mi zrobiło się zimno. Ukochany bez słowa wziął mnie na ręce i przytulił do Swego SERCA. Nakarmił  mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Spojrzeniem pełnym Miłości, szczęścia i… zachwytu. Dla jednego takiego Spojrzenia Ukochanego, oddałabym wszystko. Całe niebo Darów. I oddałam. Wzgardziłam. Tylko Umiłowanego pragnę. Tylko Jego Samego.

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca bardzo intensywnie. Balujaca. Leżałam i uśmiechałam się, wydawać by się mogło w ciemność.
„Jestem z Tobą Perełko Moja!”
„Wiem! – szepnęłam uśmiechając się jeszcze bardziej – dlatego uśmiecham się do Ciebie, Ukochany!”
Nie wiedziałam Umiłowanego mojego. Nie musiałam Go widzieć, żeby wiedzieć że ze mną jest.
Nie mówiłam Mu też, ze bóli bardzo ani, ze tańcuje dla Niego. Wiedział.
„Uszczęśliwiasz mnie bardzo bardzo Umiłowany!!!”
Poczułam że Jego dłonie podniosły mnie do góry i przytullily do SERCA. W tej samej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Umiłowany przytulał mnie do SERCA z czułością i tkliwościa bezgraniczną… Balowalam. Dla Niego. Razem tańczyliśmy.
„Uszczęśliwiasz Mnie Perełko!”
„Pragnę Cię uszczęśliwiać, Umiłowany mój Jezu.”
Ukochany patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciąż patrzył… W Jego oczach widzialam błyskawice i gromy i pioruny​… Miłości.
Potem wszystko znikło. A ja leżałam tańcząca bardzo i usmiechałam się w ciemnośc. Do Umiłowanego. Był ze mną. Wiem to. Był, jest i będzie!

MOJE MYŚLI

Dzisiaj krórtko. Balujemy​w bardzo Noc też bardzo balujaca. Bez światła, blasku. Przy Umiłowanym moim.  Przy SERCU Jego. Serce przy SERCU…. Ja cierpiącą, oddająca, ofiarowująca to cierpienie Umiłowanemu. On przyjmujący​.  Tańczący ze mną. Pochylony nade mną z czułością i miłością ogromną.  Przytulał Swoją mała Perełkę. Nawet noc cierpienia jest jasna z Umiłowanym.

MOJE MYŚLI

Noc balujaca. Leżałam obolała i zmęczona.
„Perło Moja!”
Umiłowany mój był ze mną!
„Ukochany!*
Ujrzałam Jego miłujące, jasne, świetliste Oblicze pochylace się nade mną.
„Idziemy do Ogrodu Perełko” – powiedział uśmiechając się do mnie promiennie.
„Gdziekolwiek chcesz Ukochany”- szepnęłam uśmiechając się również do Niego.
Ukochany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. W jednej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Umiłowany usiadł na kwiatowej kanapie i wciąż tulil mnie do SERCA… Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem. Patrzyłam​ w Jego oczy, patrzyłam i rozmyślałam… Ostatnio mam takie poczucie, doświadczenie jakbym nieustannie latała, fruwała. Wirowała wolna , szczęśliwa bardzo. Bez obciążeń, balastów. Wolna jak ptak! Latam sobie w Ukochanym!! On mnie w Sobie zamyka. Bardziej i bardziej… A im bardziej zamyka tym bardziej jestem​ wolna.
„Bo we Mnie jest prawdziwa Wolność, Perełko”- usłyszałam w glebokości serca.
„Tak…”- uśmiechnęłam sie do Ukochanego radośnie.
Ukochany ucałował mnie. Nakarmił Swym Ciałem.
Uwielbiałam Go, szczęśliwa, wolna i tancząca bardzo.

MOJE MYŚLI

Noc. Ciemno, w domu wszyscy spali. Leżałam tańcząca​, ale szczęśliwa bardzo. Umiłowany mój był ze mną. Czuwał przy mnie… Pochylal się nade mną z tkliwościa niewymowną. Jasny świetlisty, promienny. Zachwycony i szczęśliwy ogromnie! Byłap w Jego świetle, w Jego promieniach, w Jego szczęściu i w Jego zachwycie. Byłam. Ukochany trzymal jedną dłonią moją rękę i przyciskał, przytulał do Swego policzka, a druga dłonią gładzil mnie po włosach i twarzy​. Uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. A moje serce rwało się do Niego. Wyrywało się do Umiłowanego!!!
„Co Ty ze mną robisz, Ukochany…??!- szepnęłam cala szczęśliwa.
„Wypełniam Twoje pragnienie, Najmilsza Moja!” – usłyszałam w głębokości serca. Umiłowany caly był Miłością, Uśmiechem i czułością wielka.
„Wypełniasz ponad miarę!!!”- znów szepnęłam z uśmiechem.
„Skoro masz wielkie pragnienia, ponad miarę to i wypełniam je ponad miarę”- usłyszałam… Uszczęśliwia mnie ogromnie mój Umiłowany! I ja pragnę Go uszczęśliwiać!!! Całym swym sercem i dusza! Tańczyłam więc, uśmiechając się do Umiłowanego. Patrzył we mnie rozczulomy, patrzył Swym dziwnym, przedziwnym Spojrzeniem.
„A Ty, Perełko co ze Mną robisz? Co Ty ze Mną robisz, najdroższa Moja…?” – Ukochanemu oczy błyszczały.
„Też.. wypełniam Twoje pragnienie Umiłowany…!”
„Wypełniasz ponad miarę, Perło!”
Patrzyłam Mu prosto w oczy. I Ukochany patrzył w moje, głęboko. Był bardzo blisko, bliżej niż mogłam sobie wyobrazić, opisać… Potem nakarmil mnie Swoim Ciałem i mi wciąż był bliżej. Wypełniał moje pragnienia. Ponad miarę!
«Dawajcie a będzie wam dane; miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze» (Łk 6, 38)
Czekam na ostateczne wypełnienie mojej miary. Nie wiem ile czasu będę czekać. Będę czekać ile trzeba. By wypełnić miarę pragnień Umiłowanego mojego.

MOJE MYŚLI

Obudziłam się. Leżałam chwilę z zamkniętymi oczami, tańcząca. Otworzyłam oczy i… Moje serce zalała fala szczęścia… Uśmiechnęłam ​się promiennie. Zobaczyłam ​.pochylone nade mną Oblicze Umiłowanego mojego. Uśmiechnięte, jasne, świetliste. Czuwające. W Jego oczach widzialam Miłość, zachwyt i coś jeszcze… Coś czego opisać nie umiem. Promienność? Świetlistość? Też. Ale.,. Szczęście?? Tak!!! Szczęście! Patrzył we mnie szczęśliwy i zachwycony… Ze jestem Jego. I ja w Niego patrzyłam szczęśliwa bardzo bardzo!!!
„Umiłowany mój!!”
„Perło Moja!!!”
„Patrzysz we mnie jak w obrazek” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego radośnie.
„Patrzę w Swój obraz i podobieństwo, Perełko!”
Ucieszyłam się ogromnie! Patrzyłam​ zachwycona!! Oczarowana!!! Szczęśliwa!!! Zachwycona Ukochanym! Jego Miłością​, delikatnością, czułością… Zachwycona Jego zachwytem.
„I Ty, Perełko patrzysz we Mnie jak w obrazek!”-.uslyszalam w głębokości serca mojego.
„Patrzę w swój obraz i podobień….” – urwałam​ nagle… Moje serce aż podskoczyło z radości! Dotarło do mnie znaczenie tych słów. Tak często słyszałam je, czytałam… A tyle czasu trzeba było, żebym je poznała, zobaczyła, doświadczyła. Teraz właśnie to się działo… Patrzyłam w swój Obraz i Podobieństwo… Bóg, Ukochany mój mnie stworzył na Swój obraz!!! Na podobieństwo Swoje!!! Tak pięknie mnie stworzył! Tak cudownie!!! Dlatego Umiłowany tak usilnie się starał, tak zabiegał, żebym zobaczyła swoje piękno! Jestem podobna do Umiłowanego!
Patrzyłam w Niego zachwycona….
Ukochany nakarmił mnie Swoim Ciałem i wciąż patrzył we mnie zachwycony i szczęśliwy.
„Uwielbiam Cię, mój Umiłowany!- szepnęłam zapatrzona w Niego.
„Uwielbiam Ciebie, Perło Moja!”
Myślałam, że moje małe, biedne serce wyskoczy ze mnie do Umiłowanego i będę już z Nim, po Drugiej Stronie. Ale skoro piszę tę notkę tzn że jeszcze jestem tu. 🙂
Oj, niech tyle wystarczy, bo słów brakuje, żeby opisać jaka jestem szczęśliwa!

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Było cudownie… Jasno świeciło słońce, wszędzie słychać było świergot ptaków. A Umiłowany mój i ja… wpatrzeni w siebie nawzajem… Jakby​ nie istnialo nic poza nami. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, a ja usiadłam u Jego stóp. I patrzyłam ​w Jego jasną, promienną uśmiechnięta twarz. I też promienialam. Patrzyłam​ i patrzyłam… Zakochana! Bardzo zakochana! I On patrzył we mnie zakochany. On tę miłość pielęgnował, utwierdzał, rozpalał. Bo Sam był Miłością​. I teraz patrzyłam w tę Miłość. Zakochana w Niej. Zakochana w Miłości… Znikły wszystkie jakieś niedorzeczne opory, we mnie, mury, pancerz za którym się chroniłam. Ukochany to wszystko zniszczył. Rozwalił skruszyl Miłością, czułością i delikatnością. I cierpliwością. Cierpliwą Miłością. I teraz przed Nim siedziałam​. Zakochana, wolna i piękna. Umiłowany wstał, wziął mnie na ręce, przytullil do SERCA. Usiadł. Tulil mnie mocno tulił. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił… Pochylal się nade mną. Z uśmiechem. I patrzył zakochany. Patrzył jak Oblubieniec w oblubienicę. Z pragnieniem bezgranicznym…
Uśmiechałam się do Umiłowanego.
„To jest ta Nowa Droga, po której idę, a o której kiedyś mówiłeś, prawda?”
Umiłowany odpowiedział w głębi mego serca:
„Tak, Perełko. Idziesz co dzień od nowa i codziennie dalej”.
Patrzyłam w Tę Drogę, w Umiłowanego mojego. Zakochana. I On patrzył we mnie, Zakochany. Jasny, świetlisty. Był tylko dla mnie. I ja tylko dla Niego.
Mój Umiłowany, Najdroższy… Mój piękny….
Patrzył we mnie tak słodko…
Tańczyliśmy. Nie widziałam niczego poza NIM.

MOJE MYŚLI

Noc balujaca.
Byłam w ramionach Umiłowanego mojego. Siedzieliśmy na trawie przed altanką. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Wtulilam się w Ukochanego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem. Przylgnęłam do SERCA. Umiłowany patrzył we mnie Swym dziwnym, przedziwnym Spojrzeniem. W Jego oczach widzialam błyskawice gromy. A jednocześnie czułość​ i delikatność wielką. Dotykal mnie tym Spojrzeniem… A we mnie pragnienie rosło i rosło… Nagle usłyszałam głos Ukochanego:
„Pragnę…”
„Pragnę…- wyszeptałam w odpowiedzi – mogłoby to wszystko zniknąć! I altanka i trawnik i Wodospad Miłości. I Ogród! Bylebyś​ tylko Ty…”
„Gardzisz Moim Darami, Perełko?!”-zapytal patrząc we mnie badawczo.
W pierwszej chwili chciałam zaprzeczyć i Umiłowanego przepraszać. Ale… patrzyłam Mu prosto w oczy, milcząca. Po chwili wyszeptałam:
„Czym by były Twoje Dary bez Ciebie…? Czym by były bez Ciebie? Niczym! A ja tylko Ciebie pragnę. Więc gdy pytasz czy gardze Twoimi Darami – tak, gardzę. Gardzę. Tylko Ciebie pragnę. Tylko Ciebie, Umiłowany…”
Patrzył we mnie…. Oczy Mu lsniły, błyskały czułością.
„Perło!”
Patrzyłam… usmiechałam się do Niego. A serce mi biło pragnieniem.
„Niedawno powiedziałam jednemu z moich Dzieci, że bardzo się cieszę, że żyje. A kiedy umrę to będę cieszyć się jeszcze bardziej!”
„‚Dlaczego?”- spytal jakby nie wiedział.
„Bo ufam, że wtedy w końcu Ciebie zobaczę. W pelni, takim jakim jesteś. Ze mi pozwolisz… Mimo moich grzechów i słabości… Miłosierdziu Twemu ufam! Że nie pozwolisz zginąć Swojej małej Perełce… Że pozwolisz mi cieszyć się Tobą, Umiłowany. Pozwolisz…?”
Patrzył… Miłość i czułośc sama… Nagle zaczął… zaczął szeptać mi do głębi serca:
„Czy pozwolę…??? Najmilsza Moja! Ja przyjme Ciebie z otwartymi ramionami! Ja czekam na Ciebie! Pragnę Ciebie! Ja… Ja…”
Zaczął obsypywać mnie deszczem pocałunków… W oczach błyskawice. A na/we mnie deszcz, rzęsisty deszcz… Zamykał mnie w Sobie. Bardziej i bardziej… Az zamknął całkowicie. I zobaczyłam jedno wielkie ogniste tanczące Serce. Wirowało, iskrzyło. Zaczęło mnie otaczać, okrążać… ogarniać, wypełniać.
Byłam w Nim. A Ono we mnie… tańczyło.

MOJE MYŚLI

Byłam w naszej altance. W ramionach Umiłowanego mojego
Cierpiąca. Tańcząca bardzo. Ukochany nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Mocno…
„Zabieram Cię, Perełko na spacer. Pora zobaczyć Ogród”- uśmiechnął się promiennie Umiłowany.
„Ale.. .”- chcialam powiedzieć że jestem bardzo tańcząca ..
„Wiem,, Perelko wiem. Polecisz w ramionach .”
„Dziękuję, Ukochany!”
Umiłowany ze mną na rękach wzniósł się do góry i polecieliśmy. Lecieliśmy…. Zobaczyłam Ogród. Nowy Ogród Sercowy. Kwitł już cały. Kwiaty, krzewy, pergole, drzewa owocowe, winorośle girlandy, fontanny i zrodelka były piękne, cudne! I nienaturalnie duże. Wielkie, ogromne!
„Jakie piękne i jakie wielkie!”- zachwycona. Ukochany patrzył we mnie uśmiechał się tajemniczo. Ja zachwycalam się dalej:
„Jaki wielki! A kwiaty jakie piękne i jakie wielkie!! Ogromne!!!!”- dziwiłam się. Ukochany wciąż uśmiechał się tajemniczo,.
„Pamiętasz, Perelko jak mówiłem że Ogród ten utkam z Twojej miłości?”- zapytał uśmiechnięty.
„Tak. I…??”
„Utkalem, z Twej miłosci. Miłości do Mnie To jest Twoja miłość, piękna i wielka,, Perelko. ”
Zaniemówiłam… Patrzyłam na te wielkie kwiaty, drzewa krzewy, na cały ten Ogród…. To moja miłość do Ukochanego…. Lecieliśmy teraz obok drzewa Krzyża!! Ono to dopiero było wielkie! Potężne!!! Sięgało nieba!!!
„A to Twoja Miłość do mnie, Ukochany!!! „- zachwycalam się.  Dalej spadały, spływały z nieba wodospady Miłości….
Potem siedzieliśmy na trawniku przed altanka. Umiłowany tulił mnie do SERCA Swego.
„Najdroższy mój… Dziękuję Ci za piękny spacer!! – szepnęłam tańcząca.
„Piękny spacer po pięknym ogrodzie”- szepnąl Umiłowany.
„Tak… ”
Ukochany patrzył we mnie. W Jego oczach błyszczały. Iskrzyły błyskawice… A we mnie pragnienie rosło i rosło. Tańczyliśmy. Wciąż tańczymy.

MOJE MYŚLI

Tańczyliśmy Ukochany mój i ja. Umiłowany przytulał mnie do Siebie. Mocno, mocno. Ja obolała i tańcząca bardzo, znów przylgnęłam do Niego całą sobą. Tańczyliśmy i rozmawialiśmy.. Bez słów.. Serce z sercem rozmawiało. O czym? O nas, o mnie, o moich Duchowych Dzieciach, szczególnie o tych którzy przysparzają mi zmartwień i trosk. O blogu nawet rozmawialiśmy.
„Proszę, Perełko, pisz bo dalej. Nie miej żadnych wątpliwości czy obiekcji. Wiem że to jest dla Ciebie bardzo osobiste. To świadectwo Miłości i musi być ono osobiste. Inaczej nie byłoby prawdziwe. Przez ten blog wiele dusz przyjdzie do Mnie.”
Uspokoił mnie tym słowem i ucieszył bardzo!
Potem siedzieliśmy na trawniku przed altanka .Ukochany pochylał się nade mną z Miłością, czułością i tkliwoscia…. że słów brak! I tulił do SERCA.. Mocno!!!
Oddawalam Ukochanemu serce moje. Oddawałam Mu najskrytsze zakamarki, skrytki, o których nawet nie wiedziałam. Ukochany je otwierał, wchodził do nich, rozświetlal blaskiem Swojej Miłości. uzdrawiał i całował. Uszczęśliwia mnie ogromnie!!!

MOJE MYŚLI

Byłam w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, a ja nakarmiiona Jego Ciałem usiadłam usiadłam u Jego stóp. Objęłam Jego nogi i patrzyłam w Jego oczy. Twarz Ukochanego jasniala​…
„Najdroższy mój! Ukochany! Piękny mój! „- szepnęłam wpatrzona w Niego tańcząca bardzo. Jednak uśmiechnięta i szczęśliwa bardzo!
” Zatańczymy, Perełko?”
„Tak! Tańcujaca jestem!! – zaśmiałam się.
„Dlatego Cię poprosiłem! ”
Wstalismy. Umiłowany objął mnie. Wtulilam się w Niego przylgnelam do Niego całą sobą. Sercem i duszą…. Zaczęłam odczuwać pragnienie. Pragnelam. Pragnienie rosło, nasilalo się. Pecznialo jakby.. Ukochany był blisko… A moje serce wyrywalo się!
” Pragnę…” – nie wiem czy wyszeptalam czy pomyślałam tylko.
W każdym razie Umiłowany natychmiast przestał tańczyć. Wziął mnie na ręce i wyniósł z altanki. Położył mnie na trawie.A Sam uklakl przede mną. Patrzył we głęboko… Oczy Mu błyszczaly jak dwie błyskawice. Był taki piękny…
„Pragnę….!” – powtórzyłam patrząc Mu w oczy.
Ukochany ujął moją twarz w Swoje dłonie. Pochylal się nade mną…. Czuły tak bardzo. Piękny mój…
„Czego pragniesz, Najmilsza?“- usłyszałam w głębi serca, z Jego ust nie wyszło żadne słowo – „czego pragniesz?”
„Ciebie!!! Ciebie pragnę! ”
” Masz Mnie!”
„Wiem Umiłowany! Najdroższy! Ale pragnę Cię bardziej i bardziej, mocniej i mocniej. Bliżej i bliżej…!”
Umiłowany patrzył…. Oczy Mu błyskały bardzo….
„Uszczęśliwiasz Mnie ogromnie, Perlo Moja Umiłowana!!! ”
Był taki piękny!!!! Płonący. Ognisko Miłości!
Umiłowany pochylal się nade mną bardziej i bardziej. Otulal Sobą. Zamykal w tym ogniu. Rozpalal. Tak, że i ja płonęlam! Znowu zobaczyłam dwa ogniste serca. Płonące tańczące serca..
Wirowaly wokół siebie. Łączyły się i rozdzielaly. Łączyły i rozdzielaly. Jednak coraz częściej się łączyly. I coraz częściej widziałam jedno wielkie ogniste Serce zamiast dwóch.

MOJE MYŚLI

Noc tańcząca bardzo mocno intensywnie.
Byłam w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie… Swym przedziwnym, cudnym Spojrzeniem. Spojrzeniem pełnym Miłości i zachwytu. Patrzyłam​ w Ukochanego uśmiechnięta radosna, zakochana. Ale oniesmielona tym Jego Spojrzeniem…. Patrzył we tak jak patrzy Oblubieniec na Swą oblubienicę. Patrzył we mnie tak jakbym Mu była najdroższa, jedyna na świecie i jakby nikogo piękniejsze​go nie widział…
„Ukochany… dlaczego​ tak we mnie patrzysz?- spytałam cicho – Oniesmielasz mnie… zawstydzasz…”
Umiłowany rozjaśnił się nade mną.
„Podziwiam Twoje piękno, Perełko – mówił promienny – nie wstydź się swego piękna.”
Uśmiechnęłam​ się do Umiłowanego.
„To Ty mnie upiększasz, obdarzasz, obsypujesz!!! Ja tylko staram się przyjmować…”
„Gdybyś nie przyjmowała, nie byłabyś taka piękna Perło.”
Uśmiechał się do mnie promiennie i ja uśmiechałam się do Niego.
Ukochany wyszedł z altanki, trzymając mnie na rękach wyniósł przed nią, posadził mnie na trawniku​. Sam usiadł przy mnie.
„Chcesz się wykąpać, Perełko? – spytał uśmiechając się do mnie i wskazując​ dłonią na pluszczacy obok studni, Wodospad Miłości.
„A można?!” – zapytałam​, uśmiechając się radośnie. Ukochanego widać to moje pytanie rozbawiło, bo roześmiał się serdecznie.
„No jasne, ze można!” – odpowiedział śmiejąc się – „Ale najpierw coś Ci pokażę. Chodź!”
Chwycił mnie za rękę i pociągnął za Sobą. Roześmialam się i pobiegłam za Nim. Szliśmy obok wodospadu, Ukochany trzymal wciąż mnie za rękę. Prowadzil na tył wodospadu. Zobaczyłam wielką skale. po której spływała woda. W pewnym miejscu skała utworzyła jakby półkę i po niej płynęła woda. A pod skalną półką było puste, wolne suche miejsce. Ukochany wprowadził mnie tam….
„Zobacz Perełko, można być pod wodospadem i być suchym”
Mówił cicho, a mimo głośnego szumu wody, słyszałam Jego głos.
„Tak!”
Staliśmy tam chwilę. Z jednej strony była surowa skała, a z drugiej strony z góry spływała woda, głośno pluskając.
W pewnej chwili Ukochany wziął mnie na ręce, zaśmiał promiennie i wszedł ze mną w wodę! W spływającą z góry wodę. Byłam cała mokra! Ukochany też! Woda płynęła po nas. A my cieszyliśmy się tym. Umiłowany poprosił mnie do tańca. Długo tańczyliśmy w… wodospadzie Miłości… Potem wyszliśmy z wódy usiedliśmy na trawie. Ubrania nasze szybko wyschły​w Słońcu. Umiłowany tulil mnie do SERCA… I mówił czułym głosem​:
„Ty się Mnie Perełko.nie pytaj czy można to czy tamto. Stworzyłem ​to wszystko dla Ciebie Perełko Moja!   Żebyś z tego korzystala, a nie tylko na to patrzyła!””
Popatrzylam w Ukochanego uśmiechnięta radosna. Znów patrzył we z miłością i zachwytem. Jak Oblubieniec na Swą oblubienicę.  Cudnym Spojrzeniem, dziwnym Spojrzeniem…
„Podziwiam Twoje piękno Perełko!”
Uśmiechałam się do Umiłowanego i już nie było we mnie onieśmielenia ani zawstydzenia.
„Pragnę być piękna dla Ciebie, Umiłowany!”
Ukochany promienial. Był bardzo blisko.   Coraz bliżej i bliżej. I coraz bardziej mi bliższy. A im był mi bliższy tym swobodniej przy Nim się czułam. Byłam sobą. Przy Nim byłam sobą!

MOJE MYŚLI

Pisałam notkę, miałam już prawie gotową. Lecz nagle zniknęła…
Więc jeszcze raz, w skrócie….

/Byłam w ramionach Umiłowanego. W naszej altance. Ukochany nakarmił mnie Swoim Ciałem i mocno tulił do SERCA. Patrzył we mnie Swym cudnym, dziwnym Spojrzeniem. Dziwnym… Przenikliwym i przenikającym. Tęsknym Spojrzeniem… Patrzył i patrzył… z Miłoscią niewymowną… Nagle z Jego ust wydobyło się słowo równie przenikliwe i tęskne jak Spojrzenie:
„Pragnę…!”
Zdumiałam się ogromnie… Moje małe biedne serce az podskoczyło. Nie pytałam czego pragnie Ukochany. Wiedziałam…
„Pragnę… jeśli to możliwe… Pragnę!” – wyszeptałam.
„Wszystko jest możliwe dla tego kto wierzy, Perełko!”- głos Ukochanego był przenikajacy.
„Wierzę! I pragnę!”- szepnęłam z przekonaniem, patrząc Mu prosto w oczy.
Wtedy Ukochany rozpromienił sie bardzo nade mną… Rozświetlił, rozjaśnił… A moje małe, biedne serce płonęło ze szczęścia!!! Umiłowany zamykał mnie w Sobie… Bardziej i bardziej…
Brak mi słow, żeby opisac to, czego ostatnio doświadczam, tego co ON ze mną robi. Słowa są za małe, słowa zamykają. On otwiera. mimo, że zamyka. Otwiera. I kocha głębiej. A raczej to ja doświadczam Jego Miłości głębiej. Nie tylko bardziej i mocniej. Ale głębiej. Nie wiem czy to logiczne, ale tego doświadczam.
Nikt mnie tak nie rozumie jak mój Umiłowany. Nikt nie patrzy we mnie tak cudnie jak On. Nikt mnie tak nie pragnie, ani tak nie kocha jak On. Głębiej.
Przenikliwy i przenikający mnie, na wskroś.
Głębiej… A moje serce aż wyrywa się do Ukochanego. I płonie Jego Miłością.

MOJE MYŚLI

Wczoraj wieczorem leżałam w łóżku tańcząca i zmęczona. Zobaczyłam dwa ogniste serca. Wielkie i małe. Płonęły. I tak płonąc, tańczyły. Wirowały​ wokół siebie. Łączyły się i rozdzielaly​ łączyły i rozdzielały​. I Tak patrząc w te serca, zmęczona, zasnęłam…
Obudziłam się w altance w rękach Ukochanego. Trzymał mnie w Swoich ramionach i tulił tulił do SERCA z czułością bezgraniczną.
„Odpoczęłas Perełko?”-uśmiechnal się do mnie promiennie.
„Tak, dziękuję Umiłowany!- uśmiechałam się do Niego – pójdziemy do Krzyża?”
„Mam lepszy pomysł! Polecimy!! Zobaczysz Ogród z góry.”
„Świetnie! Tylko… dawno nie latałam. Nie wiem czy jeszcze potrafię…”
Umiłowany patrzył we mnie promienny.
„Wciąż latasz, Perełko Moja. Poza tym jestem przy Tobie.”
Uśmiechnęłam​ się do Umiłowanego i szepnęłam:
„Proszę, poczekaj Ukochany, tylko narwę kwiatów pod Krzyz.”
„Możesz​ narwać, Perełko. Ale jak mówiłem, kwiatki pod Krzyżem już są. I będą zawsze.”
„No tak, mówiłeś. Zapomniałam, przepraszam. To jestem​ gotowa!”
„Wierzysz Mi, widzę”- rozpromienil się bardzo.
„Wierzę. Dlaczego mam nie wierzyć?”
Ukochany wziął mnie za rękę i polecieliśmy​. Lecielismy dosyć długo. Wlecielismy nad Ogrod. Zazielenil się już cały. Co chwilę wychodziły z ziemi młode pędy, kiełki roślin i kwiatów. Pędy te i i kiełki były nienaturalnie duże, wielkie…
Lecielismy nad Krzyżem. To co zobaczyłam, przeszło moje oczekiwania. Spodziewałam się zobaczyć kilka stokrotek leżących na ziemi. A zobaczylam… ich całą łąkę!!! Mało tego. Stokrotki rosły jakby ułożone w bukiety! Serce mi podskoczyło z radości! Bo miałam wewnętrzne​ przekonanie, że to ja je uklaklam​. Że wciąż ukladam! Czyżby…
„To te bukiety, które co noc ukladam MAMIE…?”- zapytałam​niepewnie. Ukochany patrzył mi w oczy głęboko.
„Tak. Ty układasz JEJ, a ONA obdarowuje nimi Mnie Perełko.”
Byłam zachwycona!!!
Ukochany patrzył…roztkliwiony.
„Jesteś bardzo podobna do Niej. Twoja miłość do Mnie… Prawie jak…”
Przerwałam Ukochanemu zawstydzona:
„Prawie robi wielką różnicę”- wyszeptałam.
„Nie w tym przypadku, Perełko Moja kochana!”
„Jak bardzo, bardzo mnie wywyzszasz, Ukochany…!”
Umiłowany przytullil mnie do Siebie mocno…
„Ty się przede​Mną Perełko unizasz, a Ja Cię wywyzszam.”
Potem, kiedy byliśmy już w altance, Umiłowany tuląc mnie do SERCA Swego, spytał:
„To prawda, Perło, że Ogród jest Mój i mogę Go urządzić jak chcę?”
„Jasne! Oczywiście!!! Mówiłam​ przecież. Nie rozumiem dlaczego jeszcze pytasz, Umiłowany??!”- zdumialam się.
Ukochany pocałował mnie. A ja Jego ucałowałam.
„Utkam Ogród z Twojej miłości, Perełko. Twoją miłością Go utkam!”
Patrzyłam Mu, Ukochanemu w oczy. Szczęśliwa…

MOJE MYŚLI

W nocy balowalam. Bardzo.
Byłam w naszej altance. Z Umiłowanym moim. W Jego ramionach, rękach. Tańczyłam. Zmęczona i obolała bardzo. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i mocno mocno tulił do SERCA. Uśmiechałam się do Niego, mimo bólu.
„Tań…’- szepnęłam z trudem. Ukochany przerwał mi, całując mnie. Wyszeptał z czułością:
„Tańczysz bardzo, wiem Perełko. Potrzebuję Twojego tańca.”
„Pragnę tańcz​…” – zaczęłam, ale Ukochany znów mi przerwał pocałunkiem… Potem wstał z kwiatowej kanapy na której siedział. I na rękach wyniósł mnie przed altankę, na trawnik. Usiadł na zielonej trawie i Wciąż mocno tulił mnie do SERCA. Pomyślałam że chciałabym zanieść kwiatki pod Krzyż, ale nie mam siły, choćby nawet Umiłowany by mnie zaniósł… to nie dam rady… Siły nie mam.
Ukochany, który znał moje myśli rozpromienil się bardzo:
Nie martw się Perło Moja! Kwiaty pod Krzyżem od Ciebie już są. I będą zawsze. Niedługo też zakwitnie Ogrod. Nie będzie już gołej ziemi.”
„Dzięku…” – Umiłowany znowu przerwał mi, całując​ mnie.
Cierpiałam bardzo, jednak uśmiechałam się do Umiłowanego. Wzruszala mnie ta Jego wielka czułość dla mnie… Dziękowałam Mu uśmiechem. Nagle Ukochany żajasnial światłością ogromną. Blaskiem. Jasnością niezwykłą! Jasność otaczała mnie. Otulała. Byłam w tej jasności… A Umiłowany patrzył we mnie. Swym dziwnym, przecudnym Spojrzeniem. Przenikał mnie Nim całkowicie. A ja wiedziałam że wszystko bym dla Niego oddała. Wszystko! Całkowicie! Dla Umiłowanego!

MOJE MYŚLI

Byłam w altanie. Z Umiłowanym moim byłam… Bliżej. Coraz bliżej mnie był mój Umiłowany. Trzymał mnie w objęciach Swoich. Nakarmil mnie Swym Ciałem. I mocno, mocno tulił do SERCA.
„Dzisiaj odpoczywasz, Perło Moja!” – szepnął pochylając się nade mną z czułością i tkliwościa bezgraniczną.
„Dobrze, Ukochany!”- uśmiechnęłam się do Umiłowanego. Jednak w tej chwili przypomniałam sobie o…
„Ukochany, chciałabym zanieść kwiatki pod Krzyż. zaniósł byś mnie…?”
Ukochany rozpromienil się bardzo.
„Oczywiście, Perełko. Z radością!”
„Dziękuję Ukochany!”- ucałowałam Go serdecznie.
Wyszliśmy przed altankę. Przykucnelam na trawniku i narwałam stokrotek. Ukochany czekal aż narwę. Potem wziął mnie na ręce i zaniósł pod drzewo Krzyża. Położyłam pod nim kwiaty. I Ukochany przyniósł mnie w Swoich ramionach z powrotem do altanki. Postawił mnie na trawniku. Usiadłam na nim. Umiłowany usiadł przy mnie. Było cudownie… Słońce świeciło, wiał lekki wietrzyk, wodospad szumiał, woda w nim pluskała…
„Jak cudnie…” – uśmiechnęłam​ się do Umiłowanego. Patrzył we mnie z zachwytem. Odkąd zgodziłam się, żeby był bliżej… jeszcze bliżej obdarza mnie taką, tak wielką MIŁOŚCIĄ, że…. szok!!! Ponad miarę!!! Obsypuje Nią wprost… I teraz też obsypywał. I patrzył we mnie tak dziwnie…. Tak tęsknie… tak czule i delikatnie. I obsypywał…
Krzyż ciężki bardzo. Już nie tyle tańczę, ale baluję! Umiłowany moj jest w tym balowaniu Ostoją. Opoką moją!
„Zatańczymy, Umiłowany?- zapytałam uśmiechając się do Niego.
„Miałaś dziś odpoczywać,, Perełko”- odpowiedział.
„Taniec z Tobą jest odpoczynkiem dla mnie”- szepnęłam.
Wtedy Umiłowany wziął mnie na ręce przytulił do SERCA. I rozpocząl się najpiękniejszy taniec jaki do tej pory znałam… W Umiłowanym.

MOJE MYŚLI

Byłam w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam, tańcząca i zmęczona. Trzymał mnie w Swoich ramionach i tulił do SERCA. Mocno tulił… Patrzył we mnie Swym dziwnym Spojrzeniem.
„Ogród zostanie odbudowany”- powiedział nagle, patrząc mi głęboko i prosto w oczy. A widząc moje zaskoczenie i zdziwienie, dodał uśmiechając się promiennie:
„No, co, Perełko? Sam odrośnie. Ogród to owoc Miłości. Czy sądzisz, ze mogę hamować Twoją miłość do Mnie i Moją do Ciebie? Nie mogę. Nie mam takiej​ władzy.”
Zdziwiłam się, ze nie ma nad czymś władzy. Ale jakoś nie ciągnęłam​ tego tematu. Myślałam o Ogrodzie.
„O! To będzie Twój! Tylko Twój Ogród, Ukochany!!! A w centrum Ogrodu będzie rósł Krzyż. Znak Twojej Miłości!! Będę do niego przynosić​ codziennie świeże kwiaty!’
„Rósł?”- uśmiechnął się do mnie Umiłowany.
„Krzyż to drzewo, a drzewo rośnie!”- uśmiechnęłam​ się do Niego radośnie.
„Dobrze, będzie rósł razem z Ogrodem.”
Umiłowany przytulał mnie jeszcze mocniej i mocniej do Siebie. Tulil i tulil… I zbliżał się do mnie bardziej i bardziej… W pewnym momencie wyszeptal​:
„Krzyż już rośnie, Perełko.”
„Ooo…! Chodźmy go zobaczyć, dobrze Ukochany?”
Umiłowany skinął głową. Wyszliśmy z altanki. Trudno mi było iść bo w ziemi zrobiły się duże koleiny i bruzdy, jednak szłam. Ukochany widząc że mi ciężko, wziął mnie na ręce.
„Pozwól że Cię poniosę, Perełko. Wiem jak zmęczona jesteś.”
Popatrzylam w Ukochanego z wdzięcznościa. Ukochany szedł, a ja zobaczyłam zarysy drzewka. Z daleka wydawało się bardzo małe. W miarę jak zbliżaliśmy się do niego, było coraz większe. Szliśmy, szliśmy… aż wreszcie stanęliśmy przed dość dużym już drzewkiem. Ukochany postawił mnie przed nim na ziemi. Patrzyłam… Drzewko stało samotnie na pustej, gołej ziemi. Nie było jeszcze grube, a już wypuściło dwie poziome gałązki, ramiona Krzyża. Było takie biedne i samotne… Nie mogłam go tak zostawić… Nagle przypomniałam sobie o czymś​. Dotknęłam ramienia Umiłowanego.
„Ukochany, zaczekaj tu na mnie! Zaraz wracam!”
Zaczęłam biec w stronę altanki.
“Zmęczona jesteś… Widzę!!!”’ – słyszałam za sobą głos Ukochanego.
“Dam radę! Zaraz wrócę! Zaczekaj proszę!”
Posłuchał, został. A ja biegłam i bieglam, potykając się o bruzdy i koleiny w ziemi. Ale biegłam. Biegłam długo, aż dobiegłam do altanki, a dokładniej do trawnika, ktory rósł przed nią. Stokrotki jeszcze nie przekwitly. Przykucnełam zdyszana i zerwałam je. I znów zaczęłam biec w stronę drzewa Krzyza. Biegłam i biegłam. Czułam coraz większe zmęczenie. Myślałam, że już nie dam rady… Ale biegłam dalej. Dobiegłam do Krzyża, położyłam stokrotki przed nim na ziemi. Ostatkiem sil wyszeptałam:
„Ode mnie….”
I opadłam w dłonie Ukochanego.
Wziął mnie na ręce i niósł do altanki.
„Obserwuję Twoją miłość Perło i nadziwić się jej nie mogę. Nad taką miłoscią nie mam władzy!”
Szybko odpoczywałam w ramionach Umiłowanego. A On wniósł mnie do altanki, usiadł na kwiatowej kanapie i tulił mnie do SERCA.
„Nie masz władzy nad miłoscią?” – spytałam.
„Nad taką, nie mam.”
„Taką? Czyli jaką?” – dopytywałam.
Ukochany patrzył we mnie poważny i uroczysty. Mówił:
„Nad miłością cichą, miłością pełną odwagi i męstwa. Nad miłością pełną oddania, uszczęśliwiania innych kosztem własnego szczęścia, zmęczenia i rezygnacji z siebie…”
„Ty taki jesteś. Uczę się od Ciebie”- szepnęlam.
On jakby nie słyszał moich słów. Mówił dalej:
„Nad miłoscią ofiary, tańca”.
Usmiechnęłam się do Niego.
„I miłościa usmiechu”- dodał rozpromieniając się nad Swoją małą zmęczoną Perełką. Uśmiechałam się do Umiłowanego, On usmiechał sie do mnie. Trwaliśmy w miłosci uśmiechu…

MOJE MYŚLI

Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i mocno tulił do SERCA.
W pewnej chwili Ukochany wstał i powiedział:
„Idziemy na spacer, Perełko Moja!”
Bardzo tańczyłam. Umiłowany wziął mnie na ręce i wyniósł z altanki. Do Ogrodu. Gdy go zobaczyłam… Był bardzo wielki! Ogromny. Rozległy bardzo bardzo bujny! Wodospad Miłości nie był już tylko jeden, ale było ich kilkanaście!!! Co i rusz wytryskaly z nieba strumienie wody. Tęcze co chwilę się tworzyły… Kolorowe, piękne! A Ogród??! Kobierce kwiatów, aleje pergolowe, girlandy kwiatów i perel… sady owocowe, fontanny, źródełka, strumyki. Jaskinie nawet… Byłam tym wszystkim oszołomiona i bardzo zachwycona, oczarowana bardzo!!! Podczas spaceru jedną z alejek Ogrodu, z radością ogromną odkryłam że Nowym Słońcem, które wzeszło nad Ogrodem jest Sam mój  Ukochany. Spacerowaliśmy alejkami Ogrodu z Ukochanym moim pod rękę.
„To wszystko to owoce Twojej miłości i Cierpienia moja Perełko. Owoce Twojego tańca i Laski, które ode Mnie otrzymałaś!”
„Dziękuję Ukochany!!! Bardzo bardzo Ci dziękuję!”
W mojej głowie i sercu zaczęła kiełkować pewna myśl… Nie powiedziałam o niej na razie Ukochanemu. Bo na razie nie wiedziałam co i jak mam Mu powiedziec. Myśl kiełkowała coraz bardziej. Nabierała kształtów decyzji.
Wróciliśmy do altanki. Umiłowany położył się na kwiatowej kanapie.  Nie wiem czy byl zmęczony, czy tak po prostu się położył. Ja stałam w oknie altanki i patrzyłam na ten wielki potężny i piękny Ogród. Decyzja była podjęta.
Ukleklam przed Umiłowanym i pochylilam się nad Nim z miłością.
„Bardzo piękny jest ten Ogród, Ukochany…”- zaczęłam​  niepewnie.
„Bardzo piękny. Dzięki Tobie Perełko!”- Ukochany uśmiechał się do mnie z czułością.
„I bardzo wielki…,”
„Pełen cennych Lask, Kochana.”
„Chcę  Cię prosić… Podziel ten Ogród na części i rozdaj moim Duchowym Dzieciom​. Według Twojego uznania. Proszę Cię Ukochany!!!”
Umiłowany patrzył we mnie poważnym, dziwnym​ Spojrzeniem…
„Nie chcesz tego Ogrodu, Perełko??”
„Rozdaj go moim Dzieciom.”
„A Ty??!”
„Mi wystarczy kawałeczek trawnika do tańca i jakiś jeden dowód Twojej miłości. Ze jak na niego spojrze od razu pomyślę o o Tobie, Umiłowany. To mi wystarczy!”
Ukochany patrzył we mnie… A ja w Niego patrzyłam.
„Dla moich Dzieci. Proszę Ukochany.”
„Wiedziałem że Mnie o to poprosisz, Perełko. Wyjdź przed ałtanke i zobacz!”
Wyszłam. Przed ałtaka był kawałek trawnika. Rosło na nim kilka stokrotek. Obok trawnika z nieba spływał wodospad.
Pobiegłam zobaczyć co się stało z Ogrodem. W miejscu gdzie przed chwilą był piękny, bujny Ogród, było teraz puste miejsce… Nie było nic. Tylko ziemia. Czarne pustkowie. Serce mnie zabolało​, ale byłam szczęśliwa że Ukochany mnie wysłuchał. Pobiegłam do Umiłowanego i znów ukleklam przed Nim.
„Dziękuję, dziękuję Umiłowany​!!!”- pocałowałam​ Go.
„Serce Cię zabolało, prawda, Perło?” – zapytał ujmując moją twarz, głowę i kładąc ją na piersi Swojej, na Swoim SERCU.
„Tak…”- szepnęłam.
„To dobrze. Utrata musi boleć świadczy, ze Ogrod był cenny dla Ciebie Perełko.
„Bardzo!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Wczoraj mówiłem że zakwitnie nowy Ogród i zaświeci Nowe Słońce.  Tymczasem zakwitło wiele nowych Ogrodów i wzeszło Nowe Słońce w sercach Twoich Dzieci.”
Bardzo byłam szczęśliwa!!! Bardzo!!!
Umiłowany wtulił mnie w Siebie.  Zatonęłam pod deszczem pocałunków Jego…

MOJE MYŚLI