Wpatrywałam się... Patrzył we mnie bardzo, bardzo czule... Ucałowałam Go.
"Ukochany, Umiłowany mój!"
"Perło Moja!"
Patrzył... Miłość sama, zanurzał mnie w Sobie... zatapiał.
"Jaka Ty piękna, Promyczku!"
Rozczulił mnie... Piękności Największa.  Mówi o  mnie, pyle  i prochu, że jestem piękna.
Zaczęłam Go całować i szeptać:
"Dzięki Tobie... Ukochany. Dzięki Tobie... dzięki Tobie!"
Patrzył a ja czułam się jak niemowlę w Jego Ramionach. A On mnie pieści jak najczulsza matka.

Przypomniał mi pewną sytuację.  Grałam na  kurniku z nieznajomym w karty.
Nagle w okienku rozmowy wyskoczyło pytanie:
- Lubisz pieszczoty?
- Mój Ukochany mnie pieści :) - odpisałam. Nieznajomy już się nie odezwał./

Ukochany patrzył promienny. Ja uśmiechnięta.
"No co? Prawdę napisałam.  A, że jemu o co innego chodziło, to inna sprawa".
"Zło zmieniłaś w dobro, Promyku!"
"Dzięki Tobie! I Ty pieścisz mnie, choćby teraz!"
Patrzył...

Wpatrywałam  się Ukochanego. Patrzył we mnie świetlisty, jasny, promienny. Zanurzał mnie w Swoim świetle, jasności... Byłam w Nim.
"Ja w Tobie, a Ty we Mnie, Promyku".
"Tak... Ukochany... Tak!"
Patrzył tkliwie bardzo, a ja uśmiechałam się do Niego.
"Znów mnie wysłuchałeś, Ukochany!"
"Ja Cię zawsze wysłuchuję".
"Zawsze!" -  potwierdziłam z głębokim przekonaniem.
Uśmiechnął się do mnie promiennie i jeszcze bardziej zanurzał w Sobie...
"Wysłuchuję dusz pokornych i ufnych".
Popatrzyłam nieśmiało... Jednak On ośmielał mnie Swym uśmiechem.
Dziękowałam.

Nakarmiona Jego Ciałem i napojona Jego Krwią, wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył czule bardzo, we mnie...
"Ukochany!"
"Perełko Moja!"
Patrzył promienny, świetlisty i współczujący... tulił mnie, tańczącą, do Swego Serca.
"Jaka Ty piękna, Promyku!"
"Żyjesz we mnie to i piękna jestem... - uśmiechnęłam się do Niego.
"Jesteś Moją krewną!"
"A Ty Krewnym moim!"
"Moja Krew, Promyczku, płynie w Twoich żyłach"
Patrzyłam zachwycona...

Tańczę bardzo i nie będę opisywać dzisiejszej rozmowy z Umiłowanym.
Napiszę tylko, że :
Pragnę tańczyć dla Niego w radości i szczęściu,
w bólu i cierpieniu.
W zdrowiu i w chorobie.
Tańczyć, ofiarowywać wszystko co Ukochany mi daje. Tańczyć z uśmiechem na twarzy i z Ukochanym w sercu.

Tańczę bardzo i pisać ciężko. Więc krótko.

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył czule bardzo, bardzo czule, we mnie. Siedziałam i patrzyłam. Tańczyliśmy.
"Dobrze mi z Tobą, Umiłowany!"
"I Mnie z Tobą, Promyczku".
Patrzył mi w oczy... Widziałam Miłość w Jego oczach... Miłość i... coś jeszcze.
"Mój Najcudniejszy... Uwielbiam Cię!"
Patrzył...
"Uwielbiam Cię, Promyczku!"
Tak... uwielbienie widziałam w Jego oczach.
Tańczę dla Niego. Cierpienie Mu ofiaruję. Uwielbiam Go.

Noc. Leżałam zmęczona i tańcząca bardzo. Nie mogąc spać, rozmyślałam.
"Znowu będę ziewać w kościele..."- pomyślałam ze smutkiem i niechęcią - często ziewam, gdy w nocy z powodu tańca nie mogę spać... Ludzie pewnie myślą, że z nudów ziewam. A to nie tak... Głupio mi i wstyd, ale nic nie poradzę, że w nocy tańczę..."
"To też jest Twój krzyż, Promyczku"- usłyszałam w głębi serca.
"Tak..."- uśmiechnęłam się do Ukochanego.
Był ze mną. Tańczył ze mną. Moje małe, biedne serce wypełniła wielka radość, szczęście i światło. Tak, że powiedziałam prawie na głos:
"Jakże piękny jest mój krzyż! Jakże piękny!"
"Piękny, Promyku! A tym co myślą ludzie nie martw się i nie przejmuj. Ja wiem jak jest. Wystarczy".
Dziękowałam... Pocieszył mnie bardzo. Bardzo!

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie promiennie. Rozmyślałam o Tajemnicy Trójcy Świętej.
"U Nas, w Trójcy trwa nieustanny Taniec. Nieustanne dawanie, ofiarowywanie. I Ty łączysz się z Nami, swym tańcem".
Patrzyłam zachwycona...

Tańczę bardzo, ale spróbuję.

Wpatrywałam się w Umiłowanego. Promiennie we mnie patrzył... słodko. Ucałowałam Go.
"Ukochany!"
"Najmilsza Moja!"
"Przyszłam pobyć z Tobą..." - szepnęłam.
"Od rana ze Mną jesteś, Promyczku!"
Uśmiechnął się do mnie, a ja do Niego.
"Latamy, lataliśmy!"
Rano, jak zwykle, układałam bukiety Madonnie. Nagle ogarnęła mnie Boża Obecność. Latałam.
"Latamy, Promyku!"
Zanurzał mnie w Sobie...

Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule i promiennie bardzo... Bardzo. Patrzył mi w oczy, Jego spojrzenie przenikało  mnie na wskroś, na wylot...
"Ukochany!"
"Perło Moja!"
Ucałowałam Go. A On szeptał do mojego serca:
"I nas, Promyku, łączy węzeł. Węzeł Miłości i cierpienia".
Byłam pewna, że w tej właśnie chwili pochyla się nade mną i tuli mnie do Swego Boskiego Zranionego Serca... Znów zatęskniłam...
"Zasłona zostanie zdarta i wtedy zobaczysz wszystko takim jakie ono jest".
"I pewnie się zdziwię..."
Uśmiechnął się tajemniczo.
"Nawet  nie wiesz jak bardzo się zdziwisz, Mój Promyczku!"
Zatęskniłam jeszcze bardziej...

Rano. Malowałam. Przyjechało na wózku do pokoju moje Dziecko. Chciało zobaczyć obraz, który malowałam. Podjechało do mnie a ja odchyliłam się znad obrazu. Dziecko z trudem wstało z wózka, chciało lepiej widzieć.
- Pięknie!
- Cieszę się!
Dziecko, moje kochane Dziecko zaczęło mnie tulić do siebie...
- Cudnie! Tak misternie... Misterium!
Nagle... wciąż przytulona, usłyszałam, że mojemu Dziecku zaczyna się łamać głos, że zaczyna płakać...
- Kochanie... ty płaczesz? - spytałam miękko, chcąc żeby moje Dziecko się uśmiechnęło powiedziałam wesoło, z humorem: - jakby było brzydko, wtedy mogłabyś płakać, a jak jest ładnie to trzeba się cieszyć! Nie płacz..
Dziecko roześmiało się przez łzy i szybko je otarło.
- Masz rację!
Jeszcze raz mnie do siebie przytuliło. Pocałowałam Je.
- No, masz racje!
Śmieliśmy się i ja i moje Dziecko.

Wpatrywałam się w Umiłowanego. A On patrzył we mnie. I tak trwaliśmy w Miłości, tańcu i milczeniu.
"Misterium to jest teraz... - pomyślałam uśmiechając się do Ukochanego.
Patrzył czule, bardzo czule... Zatapiał mnie w Sobie.
"Wtedy też było, Mój Promyczku".
Uśmiechnęłam się radośnie. Do Niego. Patrzył świetliście. Płomiennie.
"Misterium miłości, Promyku!"
Patrzyłam w Niego i patrzyłam... Zapatrzył mnie w Sobie. Jaśniał, promieniał, błyszczał, świecił...
"Ukochany!"
"Mój Motylku!"
A ja?
Ja byłam w Jego świetle.
IMG_20160519_162824_BURST001_COVER

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie promienny bardzo.
"Przyszłam posiedzieć  przy Tobie, Jezu - uśmiechnęłam się do Niego - długo malowałam. a teraz przyszłam przy Tobie posiedzieć, pobyć z Tobą".
"Jak malowałaś to też ze Mną byłaś, Promyczku!"
Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem jednocześnie.
"To prawda... A Ty ze mną!"
Patrzyliśmy chwilę w milczeniu. On we mnie, a ja w Niego.
"Cierpisz, Mój Promyczku".
"Tańczę. Ale Ty za mnie... tańczyłeś i wciąż tańczysz... o wiele, o wiele bardziej niż ja. I ja chcę tańczyć dla Ciebie. Bo mnie kochasz".
Po chwili dodałam:
"Jak bardzo mnie kochasz! Jak bardzo!"
"Nad śmierć, Promyku!"
Patrzyłam Mu w oczy.
"Jesteś Życiem, sam siebie nazwałeś Drogą, Prawdą i Życiem. Wiesz... nie znam się na atrybutach, które powinny mieć Aniołowie, żeby było wiadomo, że to Ty jesteś. Więc namaluję, spróbuję namalować Życie".
Patrzył promienny.
"Namaluj Życie, Promyczku!"

"Maluję nowy obraz, wiesz?" - uśmiechnęłam się do Ukochanego. Patrzył we mnie dziwnie...  z zachwytem. Uśmiechając się tajemniczo.
Roześmiałam się serdecznie.
"Ja się Ciebie pytam czy wiesz, a to przecież TY malujesz!!"
Patrzył... a ja rozmyślałam:
"Ten obraz dziwny jakiś... tajemniczy. A jednocześnie bliski bardzo... bardzo.. Z głębi serca. Sam mi się namalował, usiadłam i namalowałam, od razu, bez poprawek. Trzech Aniołów i motyla. Motylek usiadł na dłoni jednego Anioła, a oni - Aniołowie, wpatrują się w niego. Jednak..."
"Tak, Mój Motylku?"
"Jednak... gdybyś mnie spytał jaki jest tytuł obrazu, ani co konkretnie przedstawia... nie umiałabym Ci odpo..."
Przerwałam nagle. On, Ukochany wciąż patrzył z uśmiechem.
""Motylku??" Tak  mnie nazywa Twoja MAMA. I Ty teraz..."
Ukochany patrzył we mnie rozczulony.
"Promyczku, TO my jesteśmy!"
"MY???!"
"Ty i Ja. Zachwycam się Swym stworzeniem!!"
Patrzę i On patrzy.
Olśnienie!!!
Namalowałam właśnie TĘ sytuację. Moją modlitwę namalowałam/ maluję!
ON maluje!
Patrzyłam. Oczy mi błyszczały. Zachwycony maleńki motylek usiadł na Dłoni swego Ukochanego... A ON patrzył we mnie z zachwytem. Mój Bóg, Ukochany mój, w postaci Trzech Aniołów.
Moja modlitwa.
IMG_20160517_125103

Zmęczona i tańcząca bardzo, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. W milczeniu. I On patrzył we mnie. W milczeniu. I miłości... Trwaliśmy tak dłuższy czas.
"Ukochany..."- szepnęłam w końcu.
Patrzył tkliwie.
"Tulę Cię do Serca, Promyczku!"
"Wiem...- ucałowałam Go - dziękuję!!!"
"Nie dziękuj, to dla mnie zaszczyt".
"To raczej dla mnie zaszczyt, że mogę tańczyć dla Ciebie!"
Patrzył czule... a ja czułam się jak sługa, któremu Pan umywa nogi...

Tańczę bardzo, ale spróbuję.

Patrzył we mnie promienny, świetlisty...
"Ukochany,Skarbie mój!"
"Perło Moja najmilsza!"
Patrzyłam zachwycona.
"Wielki, potężny, wszechmocny Bóg pochyla się z czułością i miłością wielką nade mną, prochem i pyłem, niczym, nazywa 'Perłą najmilszą. I bardzo, bardzo uszczęśliwia! Bardzo!"
Ucałowałam Go.
"Dziękuję!!!"
Ucałowałam raz jeszcze.
"Dziękuję!"
"I Ja Ci dziękuję, Promyczku".
Patrzyłam zdziwiona...
"TY?"
"Za to, że pozwalasz Mi się pochylać nad Tobą".
"Chodzi Ci o wolną wolę, tak?"
"Tak!"
"Moja wolna wolna wola nie jest moja. Jest Twoją. Należy do Ciebie, więc jest Twoją!"
Patrzył... uszczęśliwiony...  Promienny.

TAŃCZĘ.
Więc krótko.

"Ukochany!"
"Mój Promyczku!"
"Przyszłam posiedzieć przy Tobie..."
"Posiedź, Promyku. Odpocznij przy Sercu".
Po dłuższej chwili:
"Kocham Ciebie Jezu!"
"Wiem, widzę, Perełko. Żeby tak tańczyć jak Ty, trzeba bardzo kochać".

Leżałam tańcząca i rozmyślałam:
"On, Ukochany mój, nigdy nie mówi mi o złu, które jest we mnie.,. Nie mówi o moich grzechach i słabościach. Choć zna je, lepiej niż ja sama. Nie mówi. Przeciwnie! Mówi o moim pięknie!
A kiedy mówi, że jestem piękna, ja chcę, pragnę być jeszcze piękniejsza, lepsza, chcę bardziej kochać. Dla Niego, ze względu na NIEGO! Kiedy mówi o moim uśmiechu, chcę się uśmiechać się częściej. Kiedy mówi o tańcu, pragnę tańczyć bardziej. Dla Niego.
A kiedy mówi, że mnie kocha, ja... rozpływam się w Jego Miłości..."

Ucałowałam Ukochanego. Patrzył we mnie tkliwie...
"Umiłowany!"
"Perło Moja!"
Patrzyłam tańcząca. On patrzył... zachwycony.
"Piękna Córka Króla!"
Uśmiechnęłam się.
"Króla najpiękniejszego! Przecudnego!"
Promieniał.

Jeździłam wózkiem po podwórku i śpiewałam:

U sąsiadów trwa remont. Panowie, robotnicy, którzy tynkowali ścianę domu sąsiadów, słysząc śpiew, co chwilę się na mnie oglądali i patrzyli na mnie ze zdumieniem. Pewnie myśleli, że mam bzika :)
A mam :) bzika na punkcie Ukochanego!

Ucałowałam MAMĘ. Wpatrywałam się w Nią.  Ona uśmiechała się do mnie... ja do Niej.
"Mamusiu!"
"Mój Motylku, Dziecię Moje!"
Ucałowałam Ją znów. Patrzyła najczulej...
"Jaka Ty piękna, Motylku!"
"Dzięki Tobie i Twojemu Synkowi".
"Idź do Niego, tęskni!"

Wpatrywałam się w Ukochanego. Trwaliśmy w tęsknocie i miłości... Wciąż trwamy.

TAŃCZĘ! Dla Umiłowanego tańczę. Wtulona, przytulona do Jego Serca. Współczującego, cierpiącego. Zranionego. Wtulona w Jego Serce... Tańczę! Czy może być większe szczęście i większa radość niż taniec dla Niego??? Nie!!! Tu, na ziemi nie ma większego szczęścia niż cierpieć z Cierpiącym. Dla Cierpiącego.
Tańczę otulona Jego Miłością!
Dziś usłyszałam w głębi serca, że z tańcem mi do twarzy.
Do twarzy mi z Umiłowanym!

Zmęczona jestem i tańcząca bardzo. Dźwigam swój krzyż, coraz cięższy... Dźwigam, wpatrzona w poorane plecy Ukochanego. Idę do wyznaczonego CELU.

Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie Swym spojrzeniem z Krzyża...
"Ukochany!"
"Najmilsza!"
"Przyszłam pobyć z Tobą" - uśmiechnęłam się.
"Jesteś ze Mną od rana".
"'Tak..."
Uśmiechnął się  do mnie.
"Latamy, Promyczku!"

Latam dźwigając krzyż. Z Nim, tylko z Nim to możliwe. Napisałam, że krzyż jest coraz cięższy. Po ludzku, tak. Ale z Nim latam!

Krótko.

"Tańczymy!"
Patrzył we mnie czule, bardzo czule...
"Tańczymy, Promyczku".
Ucałowałam Ukochanego i patrzyłam Mu w oczy. Szeptał do mojego serca:
"Jestem z Tobą, Perełko. Jestem w Twym cierpieniu, w Twoim tańcu. Jestem w Twej słabości i niemocy".
Dziękowałam.
"Tańczę dla Ciebie, mój Ukochany".

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie słodko, czule, promiennie...
"Cieszę się bardzo, że wstąpiłeś do Nieba i przygotowujesz dla mnie miejsce!"
Uśmiechałam się do Niego. A On do mnie.
"Już czeka, gotowe, Promyczku!"
Ucałowałam Ukochanego...
Patrzył we mnie w taki sposób, że czułam, że jestem dla Niego ważna, najważniejsza! Jedyna i piękna w Jego oczach. A jednocześnie bardzo maleńka... niemowlę. I byłam...
"Wiesz, mój Jezu, ja już teraz jestem w Niebie. Ty jesteś moim Niebem!"
Patrzył promienny. Zanurzał mnie w Sobie. I jestem w Niebie.
Ja i ON.
NIEBO.

W każdej chwili mogę przerwać pisanie. TAŃCZĘ.

Zauważyłam, że moje życie duchowe nabiera pędu. Przyśpiesza, przyśpieszyło. I coraz szybciej biegnie, pędzi wręcz! Pędzi do Ukochanego! Ja pędzę!

"Ukochany!!"
"Perło Moja!"
Patrzył we mnie promiennie, świetliście...
"Jakiś TY Piękny!"
Patrzył... zachwycony we mnie.
"Jesteś we Mnie, a Ja jestem w Tobie!"
"Ja Twoja, a Ty mój!"

Tęsknie i pędzę do Umiłowanego mojego. Pędzę!

Leżałam tańcząca i rozmyślałam... Oto wynik rozmyślań:

Może niektórych dziwi, że mam aż tyle duchowych Dzieci. Około czterdzieścioro.
Otóż każdego, za którego się modlę, czynię, a właściwie to Pan Jezus czyni, moim duchowym Dzieckiem. Kiedyś, jak byłam młodsza, myślałam, że nigdy nie będę miała ani dzieci, ani męża. I było mi, szczerze mówiąc, trochę smutno.
A tymczasem... :) każda by chciała (i każda może mieć :) ) TAKIEGO Męża jakiego ja mam. A Dzieci ok 40.
Pomyślałam, że rodzę swoje duchowe Dzieci. Rodzę do Życia. Rodzę przez modlitwę i taniec - ofiarę cierpienia.
Wystarczy :)  Tańczę bardzo. Na chwałę Ukochanego i za moje kochane Dzieci.

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzy: we mnie czule bardzo...
"Przyszłam posiedzieć przy Tobie".
"Posiedź, Promyku, odpocznij".
Tak... zmęczona byłam.
Rozmyślałam o moim duchowym Dziecku, które zmarło dziś w nocy.
Patrzył we mnie tkliwie.
"O co wczoraj prosiłaś, Promyczku dla swych Dzieci?"'
"O Niebo!"
"Wysłuchałem Cię!"
Ucałowałam Go.

Później dowiedziałam się, że moje Dziecko umarło z Bogiem.

Króciutko. bo nie mam sił.

Rano jak zwykle układałam bukiety Madonnie. Potem  pomyślałam, że Ukochany zrobił mi cudny prezent. Dziś obchodzę imieniny i właśnie dziś moje duchowe Dzieciątko kończy pierwszy miesiąc życia. Cudny Prezent!

Potem prosiłam Go o jeszcze jeden Prezent. O Jego błogosławieństwo i Niebo dla wszystkich moich duchowych Dzieci. Ufam, że Ukochany mnie wysłucha.

Rano układałam bukiety mojej MAMIE i Królowej w JEJ Święto.

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie tkliwie bardzo...
"Ukochany!"
"Perło Moja!"
Po chwili dodał:
"Jestem z Tobą!"
Uśmiechnęłam się do Niego.
"Wiem! Widzę to. Doświadczam tego, że jesteś ze mną. Każdej chwili doświadczam! Dziękuję Ukochany, że jesteś ze mną, przy mnie!!! Dziękuję!"
Patrzył z ogromną miłością i zachwytem... we mnie.
"Dziecię Moje! Maleństwo Moje!"
"Tak, jestem Twoim maleństwem!"
Patrzyłam uśmiechnięta, tańcząca i szczęśliwa bardzo. Maleństwo w Jego silnych, opiekuńczych ramionach. W ramionach Boga.

Wpatrywałam się w Ukochanego. On wpatrywał się we mnie...
"Dobrze Mi z Tobą,  Promyczku".
Uśmiechałam się do Niego.
"Mi też z Tobą..."
"Trwasz w Mej Obecności".
"Staram się".
"Widzę starania Twoje!"
"Wiesz, Panie Jezu, My rozmawiamy o mnie i o mnie... A ja chciałabym o Tobie".
Uśmiechnął się do mnie czule.
"Stworzyłem Cię na swój obraz i podobieństwo. Poznając siebie, poznajesz po trosze Mnie".
Patrzył we mnie, a ja w Niego.
"Chcę być podobna do Ciebie... Staram się."
"Widzę Twoje starania, Promyku".
Chciałam Go ucałować. Pochyliłam się powoli, tańcząca. Pochyliłam się z trudem, bardziej i bardziej. Ucałowałam.
"Ten Twój pocałunek jest szczególnie Mi drogi!"
Patrzyłam...

7 Comments

W skrócie. Tylko rozmowa.

"Przyszłam posiedzieć przy Tobie, Ukochany. I Ci usłużyć".
Patrzył we mnie promienny, świetlisty.
"Uśmiechnij się do Mnie, Promyczku!"
Uśmiechnęłam się do Ukochanego i taka  w Niego patrzyłam.
"Masz piękny uśmiech".
"Ty Go stworzyłeś, Panie Jezu. To Twoje dzieło!"
"Ale to Ty go używasz, Promyku!"
"To prawda! I to często, nawet bardzo często".
Patrzył czule bardzo...
"A wiesz, wczoraj..."- szepnęłam nieśmiało.
"Wczoraj nazwałem Cię apostołką radości".
Edyta tak mnie nazwała...
Patrzyłam... I On patrzył. I mówił do mego serca:
"Tańczysz bardzo, Promyku, dźwigasz swój krzyż. I robisz to z uśmiechem, z radością. Uwielbiam Twój uśmiech".
Słuchałam... Szepnęłam niby do siebie:
"To dlatego tak często mnie prosisz o... uśmiech..."
"Pamiętasz, kiedyś Cię prosiłem, żebyś mówiła ludziom o Moim Miłosierdziu właśnie uśmiechem?"
"Tak!"
"Czynię Cię Promyku apostołką radości!"
"Twojej radości!"

6 Comments

Ucałowałam Go. Patrzył we mnie promienny, czuły, zachwycający.... I zachwycony. Siedziałam przed Nim.
"Ukochany! Panie Jezu, mój Skarbie!"
"Mój Skarbie!"
Patrzyłam w Niego.
"Uwielbiam przychodzić do Ciebie. Być z Tobą, Szczęście Ty moje!"
"Jesteś Moim Szczęściem, Promyczku!"
Patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża... A ja milczałam, nie wiedząc co odpowiedzieć. Pomyślałam, że mogę dla Niego tańczyć bardzo, bardzo, bardzo. Że wszystko bym zrobiła dla Tego, który jest moim Szczęściem. I dla Którego ja jestem Szczęściem.

3 Comments

Leżałam na dywanie, ćwiczyłam. Do mojego pokoju weszła siostra z dziećmi.
-Ceść ciocio!!! - zawołała wesoło Zuzia.
-Pa, pa Mimiko!!! - zawołał Ado, uśmiechając się zawadiacko. Dla niego "pa, pa" było i powitaniem i pożegnaniem :)
Uśmiechnęłam się do nich.
- Cześć, Zuzio! Cześć Ado!
Zuzia podeszła bliżej do mnie i przykucnęła. Jej główka znalazła się na wysokości mojej. Patrzyła na mnie, uśmiechając się. Ze swymi blond, białymi prawie loczkami wyglądała jak aniołek.
- Ceść ciocio!!! - wyciągnęła do mnie rączkę. Chciałam jej podać swoją, ale tej niesprawnej, prawej podać nie mogłam, nie dawałam rady.
- Nie mozesz? Nie mozesz? - spytała Zuzia. A w jej cieniutkim głosiku słychać było smutek i współczucie.
Przerzuciłam ciężar ciała i wyciągnęłam do niej lewą, zdrowszą rękę.
- Oooo!!! - zawołała uradowana dziewczynka. Chwyciła moją rękę i potrząsnęła nią - Ceść ciocio!!!
- Cześć Zuzio!
Uśmiechała się do mnie, a ja do niej.

Ucałowałam Ukochanego. Patrzył we mnie promienny.
"Zbieram Twoje pocałunki, Promyczku".
"A po co?" - spytałam uśmiechając się do Niego.
"Do Mojej chwały".
Dziękowałam.
"Sprawiłeś mi wiele radości!"- pomyślałam o Adasiu i Zuzi.
"Kocham Cię i uwielbiam sprawiać Ci radość!"
"I pozwoliłeś mi dziś odpocząć. Dzisiaj trochę mniej boli".
"Są dni pracy i chwile odpoczynku".
"Wszystko przyjmuję z Twojej Ręki!"
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. Zanurzał mnie w Sobie...

8 Comments

Tańczę bardzo, bardzo. Ofiaruję cierpienie Ukochanemu. Tańczę za moje Dzieci.

Siedziałam przed Umiłowanym. Wpatrywałam się w Niego. On patrzył we mnie. Czule bardzo, bardzo.
"Tańczymy!"
"Tańczymy, Mój Promyczku".
Uśmiechnęłam się do Niego. Pomyślałam, że jestem bardzo bogata. Ukochany obdarzył mnie wielkim bogactwem! Niektórzy uważają, że jestem biedna, bo chora, bo  na wózku, itp. A ja bogata jestem. W cierpienie bogata.
Cierpienie może być bogactwem. Może, jeśli ma się je za kogo ofiarować. A ja mam za kogo. Więc tańczę, bardzo bogata.

Wczoraj wieczorem leżałam już w łóżku. Tęskniłam... dojmującą tęsknotą. Wtulona w Serce Ukochanego, jednocześnie tęskniłam za Nim...
Zmęczona, zasnęłam. Śniłam o Jego Miłosierdziu. Pamiętam, że chwaliłam Je.

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie Swym Miłosiernym spojrzeniem...
"Pragnę patrzeć Ci Twarzą w twarz... A nie tylko w Twój namalowany wizerunek. Jesteś tysiąckroć piękniejszy, wiem to!"
Byłam przekonana, że patrząc w Jego wizerunek, patrzę w Jego Samego. Jednak pragnę... twarzą w Twarz.
"Spełnię Twe pragnienie, Promyku!"
Ucałowałam Go.
"I pragnę tańczyć dla Ciebie, nie w bólu i cierpieniu. Ale w Radości i Szczęściu moim. W Tobie, Umiłowany mój!"
"Spełnię Twe pragnienia!"
Patrzyłam w Ukochanego, a On patrzył we mnie.
"Tęsknię za Tobą, po prostu!"
Ukochany milczał. Jednak w Jego oczach wyczytałam, że moja tęsknota jest  Jego tęsknotą, a moje pragnienie Jego pragnieniem...

5 Comments

Krótko.

"Jestem dumny z Ciebie, Promyczku".
Patrzyłam w Ukochanego, tańcząca bardzo.
"Jestem z Ciebie dumny!" - powtórzył z mocą - malujesz, piszesz, śpiewasz. I robisz to w ciągłym tańcu.!"'
"A Ty mnie ciągle chwalisz. Wczoraj mówiłeś, że mi ufasz, tymczasem ja widzę jak co i rusz Cię zawodzę... Dziś mówisz, że jesteś ze mnie dumny..."
Patrzył we mnie czule, bardzo...
"Mówię prawdę".
"Ale ja widzę..."
"Ty widzisz po ludzku, ale JA jestem Bogiem".
To prawda. Patrzyłam przepraszająco. Prosiłam, żeby uczył mnie patrzeć , tak jak On chce. W końcu wyszeptałam:
"Może nie powinnam Ci mówić, to co widzę, co czuję... Zasmucam Cię".
Uśmiechnął się do mnie.
"Przeciwnie! Mów Mi o tym wszystkim co czujesz, to znaczy, że Mi ufasz".
"Ufam!"
Ucałowałam Go. A ON szeptał do serca:
"Wybrałem Cię, Promyczku, żebyś czyniła rzeczy wielkie, w codzienności. I czynisz je! Rzeczy małe w Twoich oczach są wielkimi w Moich".

Miało być krótko :) szczerze mówiąc myślałam, że w ogóle nic nie dam rady napisać. Tańczę bardzo, bardzo.
Ukochany pomógł. Jak zwykle :)

3 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego, a On we mnie patrzył...
"Jak bardzo TY mnie kochasz! Jak bardzo!"
Patrzył płomiennie, a ja szeptałam:
"Tyle mi dajesz!"
"Komu ufam, temu daję, Promyczku".
Zdumiałam się. On mi ufa...
On nie  patrząc na moje zdumienie, szeptał mi do serca:
"I Ty MI ufasz".
"Ufam".
Ucałowałam Go.
Patrzyłam Mu w oczy, On patrzył w moje z... zachwytem.
"Tyś Moja!"
"Twoja! A Ty mój!"
"Twój!"
Jestem jak niemowlę w Jego Rękach.

6 Comments

Mogę w każdej chwil przerwać.

"Ukochany, Najdroższy Panie Jezu!"
"Promyku Mój ukochany!"
Patrzył we mnie promienny, świetlisty. Patrzył czule bardzo... słodko. Ja w Niego patrzyłam w milczeniu.
"Wiem, że tańczysz bardzo, Perełko. Jestem z Tobą w cierpieniu i tańcu".
Uśmiechnęłam się i chciałam  Mu dziękować. Ale On mi przerwał, mówiąc:
"Zaśpiewaj Mi to, co od rana Mi śpiewasz.
"Dobrze!"

Śpiewałam . On patrzył uśmiechnięty.
"Piękne!"
"Piękne? Prawdziwe!"
"Właśnie dlatego  piękne, bo prawdziwe!"
Patrzył we mnie... taki... dobry, taki łagodny... taki....
"Tak. Piękne, bo prawdziwe!"
Myślałam o innym Pięknie. A może o Tym samym...

3 Comments

Tańcząca wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył promienny. We mnie patrzył...
"Ukochany!"
"Perło Moja!"
"Przyszłam przy Tobie posiedzieć"- szepnęłam i ucałowałam Go.
"Odpocznij, Promyczku, tańczysz bardzo".
"Tak, przyszłam odpocząć. Ale przede wszystkim Ci usłużyć".
Promieniał.
"Uśmiechnij się do Mnie, Promyczku!"
Uśmiechnęłam się do Niego.
Patrzył jak nikt na świecie...
"Uśmiechnięta tancerka. Moja Uśmiechnięta Tancerka!"
Uśmiechnęłam się bardziej...
On jaśniał, promieniał, świecił... Byłam w Jego Świetle.
"Moja Uśmiechnięta Tancerka!"

Dziś 1001 notka :)

3 Comments

Codziennie rano witamy się z moim duchowym Dzieckiem słowami "Szczęść Boże".
Dziś chciałam Mu jeszcze napisać, że tańczę /tzn ofiarowuję cierpienie/ bardzo ,bardzo.  Jednak pomyliłam literki i słowo automatycznie ułożyło się w "uczczę bardzo, bardzo".  Nie zauważyłam tego błędu w pierwszej chwili. Dopiero jak wysłałam.
"Tańczę" dopisałam jeszcze.
Potem pomyślałam: "Tańcem w CIĘ uczczę!"
"Czczisz Mnie bardzo, bardzo. Miłością i tańcem!"- usłyszałam w głębi serca.
"Ty to napisałeś, prawda?"
"Ja, Promyczku, Ja!"
Uśmiechnęłam się do Ukochanego. Tańcząca.

Patrzył we mnie promiennie, jasno i.... tkliwie.
Zatęskniłam...
"Zawsze chciałam Cię..."- umilkłam i patrzyłam zachwycona.
"Promyczku, Ty Mnie czcisz i nawet o tym nie wiesz!"
Patrzyłam...
"A Ty mnie znów wysłuchałeś!" - pomyślałam o wielkiej radości mojej Córeczki a tym samym i mojej radości. Dziękowałam.
Patrzył we mnie rozczulony...
"Zawsze Cię wysłuchuję, Mój Promyku. A Ty Mnie czcisz, Mi służysz. Uczci Cię Mój Ojciec".
Patrzył we mnie tak, że znów tęskniłam...

5 Comments

Tańczę bardzo, nie mam sił. Notkę napisze On.

Patrzyła we Mnie słodka Moja. Promyczek Mój ukochany, Cierpiący i Tańczący. Patrzyła uśmiechnięta. Ucałowała Mój wizerunek. I patrzyła Mi w oczy. Była taka maleńka, bezbronna. Dziecię Moje. Kochana Moja!
"Odpocznij we Mnie, Promyczku!" - szepnąłem jej do serca.
"Miłości moja!"

Tańczę w NIM i odpoczywam w NIM. Taniec w Nim jest odpoczynkiem.

4 Comments

Dziecko:
-Jak się jest zdrowym, wtedy jest się szczęśliwym.
Ja:
-ja jestem chora i jestem szczęśliwa.
Dziecko:
-jesteś szczęśliwa??
Ja:
- Bardzo!!!
Dziecko:
-To mnie nie rozumiesz...
Ja z czułym uśmiechem: - To Ty mnie nie rozumiesz.
Dziecko tez z uśmiechem:
-  Masz racje. To ja cię nie rozumiem.

Patrzył we mnie czule bardzo. Bardzo czule..
"Tańczysz, Mój Promyku!"
"Bardzo".
"Jestem w Twoim tańcu".
Ucałowałam dziękując Mu.
Patrzył tkliwie...
"I jesteś szczęśliwa?"
"Tak. Ty jesteś moim Szczęściem!"
On patrzył we mnie, a ja prosiłam Go, żeby moje Dziecko odnalazło Szczęście.

1 Comment

"Ukochany!"
"Perełko Moja!"
Patrzył we mnie... jak nikt na świecie na/we mnie nie patrzy. Miłość i Miłosierdzie samo.
"Zakochana jestem! W Tobie!"
Patrzył we mnie. A ja zaczęłam rozmyślać czy słowo  "zakochana" tu w ogóle pasuje, czy to nie herezja jakaś.
"Zakochany jestem w Tobie, Mój  Promyczku!"
Uśmiechnęłam się do Niego. Obiekcje prysły.
"Jestem Twym Oblubieńcem".
"Ja Twoją oblubienicą!"
Patrzył...
"Nasza miłość kwitnie. Na modlitwie, w tańcu".
"Tak!!!"
"A w Komunii Świętej osiąga wypełnienie. Moja Krew i Ciało łączy się z Twoim!"
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. Zakochani.

3 Comments

Ucałowałam Ukochanego. Patrzył we mnie czule bardzo...
"Piękna Moja!"
"Najpiękniejszy Mój"
Patrzył... a ja do Niego szeptałam:
"Pomogłeś mi! Rano, kiedy układałam bukiety Madonnie, brakło mi sił, pomogłeś mi!"
"Zawsze Ci pomagam, Promyczku".
"Nie wiem jak CI dziękować!"
Patrzył tkliwie...
"Kochaj Mnie, miłości tylko pragnę".
"Masz ją! Masz moją miłość!"
Promieniał.
"Masz ją!"- powtórzyłam.
"Wiem!"
Uśmiechnęłam się do Niego, tańcząca bardzo, bardzo.
Uśmiechnął się do mnie.
"'Miłość to radość cierpienia' - znasz te słowa, prawda?"
"Słowa św Tereski. I moje!"

4 Comments

Zmęczona jestem, ale może choć troszkę spróbuję.

"Ty mój Pasterz, ja owca Twoja!"
Patrzył we mnie czule bardzo...
"Znasz Mój Głos".
"Poznaję... Uczysz mnie rozpoznawać Twój Głos".
Patrzyłam w mojego Pasterza. W Dobrego Pasterza.
"Niesiesz Swoją małą, chorą owieczkę na Swych ramionach..."
Patrzył we mnie...
"Choroba ciała jest niczym wobec choroby duszy, Promyczku".
"Tak... Kiedyś moja dusza też była chora. Uzdrowiłeś ją. Miłością!"
Patrzył we mnie. Mój Dobry Pasterz.

5 Comments

Ucałowałam Ukochanego. Patrzyłam Mu w oczy, a On w moje.
"Umiłowany!"
"Perełko Moja!"
"Przyszłam do Ciebie. Pobyć z Tobą".
Patrzył promienny.
"Jestem dla Ciebie ważny".
"Ważny? Najważniejszy!"
Zanurzał mnie w Miłości...
"Jesteś moim powietrzem! Tlenem moim. Moim Życiem!"
"Jestem!"
Patrzyłam uśmiechnięta. Wiedział.
"Tak, Promyku, wiem. Chcę jednak, żebyś o wszystkim Mi mówiła. Uwielbiam Cię słuchać!"
"Kocham Ciebie..."
Patrzył we mnie tak, jakbym była dla Niego najważniejsza...

1 Comment

"Perełko Moja!"
Patrzył we mnie czule bardzo. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, choć byłam zmęczona i tańcząca bardzo.
"Sprawiasz, że się uśmiecham, Ukochany".
Patrzył promiennie.
"Odpocznij we Mnie, Promyczku:.
Odpoczywałam wpatrując się w Niego. Zanurzał mnie w Sobie...
"Jestem Twój, Promyku!"
"Jestem Twoja!"

2 Comments

Ucałowałam Ukochanego. Patrzył we mnie tak, jak tylko On potrafi...
"Tańczysz bardzo, Mój Promyczku".
"Bardzo".
Patrzył czule bardzo.
"Jestem z Tobą, w Twoim cierpieniu i ofiarowaniu. Jestem".
"Dziękuję. Razem tańczymy".
Patrzył... zachwycony...
"Jakże piękna jest Oblubienica Moja!"
"A mój Oblubieniec JAKI  Piękny!"
Tańczymy.

1 Comment

Umiłowany patrzył we mnie... Swym spojrzeniem z Krzyża. Ja patrzyłam w Niego.
"Trwasz przy Sercu Moim,, Promyczku kochany".
"Trwam".
"Trwaj. Ono do Ciebie należy!"
Dziwnie się czułam... Po tym co wczoraj zaszło. Jednak trwam.

A co zaszło wczoraj? Upadłam.
On pochylił się nade mną... podniósł. I tuli  do Serca.
Upadek, doświadczenie własnej grzeszności... /może to paradoks/ jest dobre. Oddala pychę, nie pozwala mi się wynosić nad innych. Przeciwnie. Poniżam się. Uniżam się i proszę Go o wybaczenie.
A On... podnosi mnie. I tuli do  Serca.

4 Comments

Wpatrywałam się w Ukochanego. On patrzył we mnie. Czuły i promienny.
"Odpoczywam w Tobie, Promyczku. Prosiłaś Mnie".
"Odpoczywaj Ukochany. A ja tańczę dla Ciebie".
Uśmiechnęłam się do Niego i ucałowałam Go.
"Pięknie tańczysz, Promyku!"
"To dzięki Tobie! Ty mi dajesz tyle siły, energii, mocy. Powera mi dajesz! Tylko dzięki Tobie się nie poddaję! Tyle mi dajesz...  ponad miarę!"
Patrzył...
"Daję tym, którzy Mi ufają".
Patrzyłam, nie wiedząc co odpowiedzieć... A On zanurzał mnie w Sobie.

2 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie z wielką miłością.
"Oblubienico Moje!"
"Ukochany, Skarbie mój!"
"Jestem w Tobie a Ty we Mnie jesteś".
Ucałowałam Go.
"Pragnę zanurzyć się w TOBIE, zatopić się. I zniknąć! Aby inni patrząc na mnie, widzieli Ciebie, a nie mnie... Bardzo bym chciała!"
"Widzą Mnie w Tobie, Promyczku!"
"Ale..."
"Widzą MNIE i Moje dzieła, w Tobie!"
"Dziękuję!"
Patrzył we mnie jasny, świetlisty, promienny. Byłam w Jego świetle.

8 Comments

Układałam go pół dnia. Ukochany układał ze mną. Samo mi się ułożyło. Czyli ON:

Uwielbiam Ciebie, mój Jezu.
Uwielbiam Ciebie, mój Panie!
Uwielbiam Ciebie, mój Jezu.
Całe moje Kochanie!

Umarłeś za mnie na krzyżu,
W wielkim, w wielkim  cierpieniu.
By mi z miłości otworzyć
Zdroje zbawienia!

Krwią mnie napoiłeś.
Ciałem nakarmiłeś,
A skazę grzechową
Wodą z Boku zmyłeś.

Dla mnie zmartwychwstałeś,
Abym żyła z Tobą!
Będę Ciebie chwalić
Całą swą osobą!

Pragnę Ciebie kochać
Pragnę chwalić Ciebie.
Teraz, tu na ziemi
I Tam, zawsze, w Niebie!

Choć to wszystko mało,
Ze szczerego serca!
Proszę,  przyjmij Jezu,
Bo nie mam nic więcej!

Patrzy we mnie Jezus,
Bardzo, bardzo czule.
Ja Mu ofiaruję
Wszystkie moje bóle.

Tulisz mnie - Promyczka
Do Serca Swojego.
Ja dla Ciebie tańczę!
Dla UKOCHANEGO!!!;

Patrzył we mnie rozpromieniony... ja w Niego uśmiechnięta. Nie trzeba było słów. Wszystko jest w tym wierszyku.

2 Comments

Nie mam dziś za dużo sił, więc nie będę opisywać naszej rozmowy. Fragment.
Patrzył we mnie a ja w Niego. Tańczący.
"Dźwigasz swój krzyż, Promyczku".
"Tak".
"Idziesz za Mną".
Uśmiechnęłam się do Niego.
"Jakże mam nie iść za Tobą?? Ukochany mój Królu. Jakże mam nie iść? Ty mnie prowadzisz, podnosisz, kiedy upadnę. Kochasz mnie!"
"Upodobanie mam w Tobie".
"A ja w TOBIE!!"
Tańczyliśmy.

Dźwigam swój krzyż, idę za Panem. Fizycznie siedzę, ale za Nim idę. Jadę :) za Ukochanym. Do Niego jadę :)

2 Comments

Wpatrywałam się Ukochanego. Patrzył we mnie promiennie, jasno.
"Tańczymy!"
"Tańczymy, Promyczku!"
Patrzył.... zanurzał mnie w Sobie.
"Jaki Ty piękny... jaki dobry..."
Patrzył zachwycony.
"Jaka Ty piękna, Promyku!"
"Ty mnie upiększasz, Jezu, więc jestem".
Patrzył...
"Narzędzie Moje, Dziecię Moje!"
"Kocham Ciebie!"
Promieniał.

3 Comments

Dziś po prostu przed Nim siedziałam. Byłam z Umiłowanym moim. Patrzyłam Mu w oczy. A On patrzył w moje. Czuły i delikatny, łagodny. Miłosierny. Patrzył we mnie Tym Swoim spojrzeniem z Krzyża. Przenikało mnie na wskroś. Otulało. Podnosiło. I zachwycało...
Tak... Nie trzeba słów. Wystarczy On.
On, który mnie, proch i pył TAK kocha! Tak pięknie we mnie patrzy, tak cudnie nazywa. Podnosi, przytula do Serca. I tańczy ze mną...
ON wystarczy.

5 Comments

Dziś mam jeszcze mniej siły niż wczoraj. Więc notkę pisze ON.

;Patrzyła we Mnie uśmiechnięta. Na jej twarzy malował się taniec i zmęczenie. Ale nade wszystko ufność, miłość. I ten Jej uśmiech. Uwielbiam go!
"Ukochany!" - szepnęła.
"Promyczku! - szepnąłem Jej do serca.
Uśmiechnęła się znowu. Patrzyła milcząca. Wiedziałem, że nie ma sił.
Promienny, pochyliłem się i przytuliłem Ją do Swego Serca.
"Jestem z Tobą, Mój Promyku!"
A Ona nachyliła się z trudem i ucałowała Mój wizerunek.
"Tańczący pocałunek od tańczącego Promyczka!"
Rozbrajają Mnie Jej maleńkie pocałunki... Tyle w nich miłości i piękna.
"Adoptowałam dziś rano dzieciątko, wiesz?" szepnęła z radosną prostotą.
"Wiem, sprawiłaś Mi radość!"
"Ja też się cieszę. Dzieciątku dałam na imię Gabrysia".
Patrzyłem w Moją małą Perełkę. Zanurzałem Ją w głębiny Mojej Miłości.

To Jego notka. Kosztowała mnie wiele uniżenia, pokory... Sama o sobie bym tak nie  napisała.

2 Comments

Słabo się czuję, ale spróbuję :) Nawet się rymuje 😀

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Miłosiernego. Jaśniał.
"Ukochany!"
"Perełko!"
"Dziś Twoje święto. Niedziela Miłosierdzia!"
"Głębiny Jego są dziś otwarte. Dla każdego!"'
"Dla każdego... i dla mnie..."
"I dla Ciebie! Chodź, zanurz się!
Zanurzał mnie w Sobie... Prosiłam:
"Zanurz wszystkich, których kocham, proszę..."
"Zanurzam, Promyku".

3 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie tkliwie...
"Ukochany!"
"Perło Moja!"
Zmęczona nocnym tańcem i wciąż tańcząca, z trudem się pochyliłam i ucałowałam Ukochanego.
"Zbieram Twoje pocałunki, Promyku!"
Uśmiechnęłam się do Niego. Mówił dalej:
"Czułe, tańczące pocałunki".
"Tak, tańczące pocałunki..."
Patrzył świetliście, jasno, promiennie....  Byłam w Jego Świetle.

3 Comments

Obudziłam się tańcząca bardzo. Leżałam, ciemno jeszcze było. Umiłowany był ze mną. Widziałam Jego Twarz, Jego Miłosierne spojrzenie utkwione we mnie... Nie rozmawialiśmy. Ale To Jego spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc słów...

Patrzył  we mnie... Niby tak samo, ale... inaczej niż zwykle. Zawsze patrzy inaczej...
Więc patrzył. Zatapiał mnie w Sobie. Zanurzał. Zapalał mnie. Tak! Zapalał. A ja... płonęłam. Jak? Nie wiem... ON to we mnie robił.
Płonęłam, serce m płonęło, z tęsknoty, z miłości.
Patrzył promienny, płomienny Miłością. I mnie Nią zapalał.
Serce mi wciąż  płonie...
Płonąć dla NIEGO. Pragnę!

5 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył promiennie, świetliście.
"Chcę sprawiać Ci  radość, przyjemność, Ukochany!"
"Sprawiasz Mi radość siedząc przy Mnie, Promyku".
'Chcę Ci..."
"Służysz Mi! Tańcem i uśmiechem. I..."
Tu przypomniał mi to, co wczoraj napisałam na Fb.
"Podzieliłam się moim szczęściem, po prostu".
Patrzył...
"Przyznajesz się do Mnie".
"To oczywiste!"
Patrzył czule bardzo...
"Wtedy też".
Roześmiałam się serdecznie.
"Wtedy? Przy grze w karty?"
"Obiecałaś Coś temu, który z Tobą grał, prawda?"
"Tak! I modlę się o Tu, a św Piotra, jak będzie okazja, też poproszę! "
Patrzył uradowany.
O czym rozmawialiśmy? :)

Kiedyś zarejestrowałam się na kurniku.  I chodzę sobie tam pograć, najczęściej w tysiąca :) A, że klikam powoli, niektórych graczy to denerwuje, wielu do tego stopnia, że mnie poganiają, a nawet wyzywają. Więc na swoim profilu napisałam, że mam niesprawne ręce dlatego gram wolno. "Proszę o cierpliwość :) "- napisałam.
Kiedy jakiś czas temu grałam, wyskoczyło w okienku rozmów:
- Przepraszam, zablokowałem Cię. Dopiero potem przeczytałem Twój tekst na profilu. Powinienem najpierw. Przepraszam.
- Odblokuj :)
- Już odblokowałem, ale to nie powinno się wydarzyć. Przepraszam.
- Dziękuję. I nic się nie stało.
- Oj, stało się, stało. Ubliżyłem Ci.
Zdziwiłam się szczerze mówiąc tymi przeprosinami, tym bardziej, że gdyby pan Józef (tak ten grasz miał na imię) sam nie napisał mi, że mnie zablokował  to bym o tym nie wiedziała. Kiedy raz jeszcze zapewniłam, że nic się nie stało, zaczęliśmy rozmawiać. Józef napisał skąd jest i ile ma lat, mnie zapytał o to samo.
- O, jesteś w wieku mojej młodszej córki.
- A Ty w wieku mojego taty.
Napisał mi o swoich wnukach, potem dodał:
- A ja stary grzyb już jestem.
- Nie! :)
- Coraz bliżej ku ziemi.
- A może raczej ku Niebu?
- Albo ku piekłu.
- Wątpię :)
- Jak będziesz Tam, blisko św. Piotra to poproś, żeby mnie wpuścił, ok? :)
- OK :)
Gra dobiegała końca, Józef napisał, że dodał mnie do znajomych i, że jeśli zechcę to  będziemy razem grać.
Odpisałam,, że czekam na rewanż.

Ukochany patrzył we mnie z uśmiechem.
"A TY to nawet przy grze w karty działasz!"
"Ja działam zawsze, Promyczku!"
Może siedział z nami, jako trzeci Gracz. I rozdawał Swoje karty. Niebieskie... :)

3 Comments

Krótko, bo tańczę bardzo.

"Pięknie tańczysz, Mój Promyczku".
"Tańczę jak potrafię. A jeśli pięknie to dzięki Tobie!"
Patrzył... dziwnie.
"Promyczku, pięknie tańczysz, uwierz!"
"Kiedy ja czuję, że nic nie robię. Cierpię tylko..."
"Właśnie! Ty czujesz, a JA widzę. Kto jest bardziej wiarygodny?"
Byłam rozbrojona!
"Ty!"
Patrzył promienny. Uśmiechałam się do Niego.

Jakiś czas potem:
"Przyszłam jeszcze posiedzieć. Uwielbiam w Ciebie patrzeć".
"Ten, w Którego patrzysz, kocha Cię i tańczy z Tobą!"
"I widzi".
"Widzi!

8 Comments

Dziś rozmawiałam z Ukochanym o sprawach osobistych, nie będę jej opisywać.

Swoją drogą jak bardzo ON mi ufa! Jak bardzo! Dał mi tyle duchowych Dzieci. I co rusz daje nowe. Mam ich już ponad trzydzieścioro. Prawdę mówiąc już przestałam Je liczyć 😀 Tylko się za Nie modlę, oddaję Je w JEGO RĘCE. Codziennie rano błogosławię Je w JEGO Imię, w Imię Ojca i Syna i Ducha Św., tańczę  za moje Dzieci. Za wszystkie razem i za każde z osobna.
Kocham Je, po prostu.... :)
A One mnie nazywają: Mamą, Mamuśką, Mateńką, lub po prostu Monią.
Kochają mnie... :)
A ON mi ufa, daje kolejne i kolejne.
Czyż można chcieć więcej?