5 Comments

Patrzyła we Mnie ze skruszonym sercem. Mój Promyczek kochany, Perełka Moja Umiłowana. Patrzyła we Mnie smutna, zniechęcona swoimi upadkami. Kiedy tylko upadła, prosiła Mnie o wybaczenie. Przebaczyłem jej od razu. Ona jednak była smutna. Patrzyłem w nią, w jej serce. Bolało ja to, że Mnie zraniła. Przytuliłem jej serce do Swego. Tuliłem bardziej i bardziej, mocniej i mocniej. I Promyczek zaczął się do Mnie uśmiechać. Na początku niepewnie, nieśmiało. Po chwil uśmiechała się do Mnie promiennie. Mój Promyczek. W jej sercu znów panował Mój Pokój.
"Tyś Moja, Perełko!"
"Twoja!!!"
Uśmiechała się do Mnie. Tulę ją wciąż do Serca.

2 Comments

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego, w Pana Jezusa Miłosiernrego. Patrzył we mnie promiennie bardzo...
"Ukochany! "
" Perlo Moja! Uśmiechasz się do Mnie ".
"Jakże mam do Ciebie nie uśmiechać skoro patrzysz we mnie tak pięknie..."
"Piękna Moja! "
" Mój Przecudny! Ukochany mój, Umiłowany! Najdroższy! Panie mój!"
Patrzył we mnie....
"Promyczku, jakże mam w Ciebie nie patrzeć tak czule. Ty patrzysz we Mnie z miłością, uśmiechasz się do Mnie. I mówisz do Mnie tak pięknie!"
"Prawdę mówię... "
" Wiem! I dlatego nie mogę pozostać na Nią obojętny! "
" Dziękuję!"
Patrzyłam. I On patrzył. Zanurzal W MIŁOŚCI...

4 Comments

Dziś rano, leżąc w łóżku śpiewałam Ukochanego.. Jemu śpiewałam. Radośnie, głośno, a co! 🙂 Mama słyszała  ten mój śpiew i potem mówi:
-Ty taka rozśpiewana od rana. Tak ładnie śpiewasz. I taka uśmiechnięta, radosna. Podziwiam cię, Moniko!
Lubię śpiewać 🙂 często niewyraźnie i fałszuję. Ale jednocześnie jestem przekonana, że Ukochanemu się podoba 🙂
A co śpiewałam? Potem nagrałam. Tylko nagrałam dwa razy i nie mogę się zdecydować które nagranie umieścić. Umieszczę oba 🙂

Ta piosenka, pieśń "chodzi" za mną, ze mną od dawna 🙂 Piękna jest.

3 Comments

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie z niezwykłą czułością i zachwytem...
"Jakaś Ty piękna, Promyczku,! "
" Zawstydzasz mnie kiedy tam mówisz, Jezu i oniesmielasz... "
Uśmiechał się do mnie...
" Mówię to co widzę, Promyku.
A Ty nie wstydz się go, przyjmij swoje piękno, uznaj je i ciesz się nim".
"Czynisz wszystko, żebym to robiła! Dziękuję!! "
Ukochany patrzył we mnie promiennie bardzo. A ja wpatrywalam się w Niego, Umiłowanego mojego.. W moje PIĘKNO.

3 Comments

Ucalowalam Umiłowanego mojego. I wpatrywalam się Niego. Patrzył we mnie promiennie bardzo. Bardzo!
"Przyszłam posiedzieć u Twoich stóp. I odpocząć. Zmeczona jestem... "
" Posiedz, Promyku, odpocznij! "
Patrzyłam w JEGO oczy. Widziałam w Nich MIŁOŚĆ do mnie. Bezgraniczna MIŁOŚĆ... Patrzylam i tęsknilam do Niej. Do Niego.
Wciąż tęsknię...

6 Comments

Patrzyłam na skończony dzisiaj obraz "W Obecności", to znów w Umiłowanego. Uśmiechałam się do Niego, On patrzył we mnie czule i promiennie. Uśmiechał się do mnie.
"Skończyłam - szepnąłem - kolorowy bardzo... "
" Na tym obrazie jest Twoja dusza, Promyczku. I jest ona bardzo piękna i kolorowa".
"Bardziej niż na tym obrazku? "
"Bardziej, wierz Mi".
Uśmiechnęłam się do Ukochanego o i ucałowałam Go.
"Dzięki Tobie!!! "
Nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. Ukochany patrzył we mnie z... zachwytem.
" Tak. Umieść go, Promyku! "
" W nagłówku? A czy on pasuje? "
" Przecież taka kolorowa idziesz do MNIE".
Uśmiechalam się do Niego, a On do mnie...

Umieszczam

5 Comments

Ta rozmowa odbyła się już jakiś czas temu. Jednak Ukochany chce, żebym ją przytoczyla na blogu.
Jedno z moich Duchowych Dzieci wszystkiego się boi. O wszystko zamartwia zadrecza siebie tym lękiem, strachem o wszystko. Kiedy więc siedzialysmy razem, spytałam :
- W jakiego Boga wierzysz? Jaki On jest dla ciebie?
-No... Miłosierny...
-To oczywiste, że jest miłosierny. Chodzi mi o to jak TY Go widzisz, jaki On jest dla ciebie?
- Dobry.
-Jaki jeszcze?
-Opiekuje się mną.
- Tak?? Jaki jeszcze?
-Noo... Troskliwy.
-Jaki jeszcze?
-Nie wiem!
- Nie wiesz?
-Nie.
- Kocha cię, czy nie kocha?
-No... kocha. Chyba.
-Chyba??
Wspólny radosny śmiech.
- Kocha!
- Wierzysz w to?
- Tak.
-To jeśli twierdzisz, że wierzysz, że BOG jest dla ciebie dobry, że się o ciebie troszczy, że się toba opiekuje i że cię kocha to czego ty się boisz??
Dziecko patrzyło na mnie oniemiale, zamurowalo je.
- Masz rację... Nie wiem...
-Nie chodzi o to czy mam rację. Ale o to że wiara usuwa lęk. A Ty kochanie twierdzisz ze wierzysz, a się wszystkiego boisz. Chyba że tylko mówisz że wierzysz...
-Nie mów tak!!!
Spojrzałam na Dziecko z miłością.
-Przemyśl to, proszę...
Dziecko uśmiechnelo się smutno.
-A Bóg cię kocha, nawet nie wiesz jak bardzo.
-Tak?
-Tak!

Koleżance mówi, że "Monika ją prostuje". I dobrze. Dobrze, że nie wykrzywiam 😀

Ukochany przyszedł rano do mojego serca. Przyszedł... prosiłam Go o to. Sama dzis do Niego pójść nie mogę, niestety... ON przyszedł do mnie.

Wpatrywałam się. Ukochany patrzył we mnie promiennie, jasno, świetliście. Światłość zalewała moje małe, biedne serce. W Jego spojrzeniu było coś jeszcze. Zachwyt. A przede wszystkim Miłość. Pomyślałam, że w ten sposób patrzył na Mateusza, Magdalene, Zacheusza. A teraz patrzył tak na mnie.
" Ty we Mnie, a ja w Tobie, Perełko!"
"Tak, Ukochany!"
Patrzył we mnie, a ja trwałam w Jego MIŁOŚCI.

Umiłowany patrzył we mnie swym pełnym miłości spojrzeniem z Krzyża. Znów podnosił mnie Tym spojrzeniem. Dawał mi siłę, pokój i szczęście.
"Ukochany!!"
"Perełko Moja Piękna Moja!"
"Tak pięknie mnie nazywasz..."
"Bo Cię kocham! Upodabniam do Siebie, jak prosiłaś I widzę jak piekniejesz, Promyczku."
Ucałowałam Go z uwielbieniem. A ON patrzył z tkliwością tak wielką, że trudno opisać...

Dziś nie będzie opisu rozmowy z Ukochanym. Dziś będzie o jej skutkach, owocach, konsekwencjach. A raczej o jednym z wielu skutków, jednym z wielu owoców działania Ukochanego we mnie, w moim sercu.
Maluję teraz obraz. I długo nie wiedziałam co maluję. Możecie mi wierzyć lub nie, nie wiedziałam. Moje myśli krążyły wokół  "Anioła", "Panny młodej" itp... Jednak czegoś mi brakowało, tzn na obrazie było COŚ więcej. Widziałam, że TO jest, ale nie wiedziałam co. Nie wiedziałam CO maluję. Nie wiedziałam. A jednocześnie...czułam, że TO co powstaje na płótnie, wychodzi, wypływa ze mnie, z mojego wnętrza, z najgłębszej głębi...
Nie wiedziałam.
Aż dzisiaj olśnienie, potem zdumienie i wielka radość.
Portret. Czyj? Kobiety? Panny młodej? Anioła? Mój...? Tak mój. Ale nie to jest najważniejsze, najmniej ważne. Najważniejsze Jest wokół. Motylki, bukiecik, serduszka, perełki. Niby nic takiego, proste. może dziecinne, naiwne. Ale już Bóg, Różaniec, Miłość, ofiara, już nie. Klamra na ramieniu. Pieczęć Miłości.
Otulona Bogiem (trzy motyle), otoczona Nim, zanurzona, opleciona Jego Miłością. Obejmowana, w Jego Ramionach. Z Różańcem w ręku, z ofiarą. Z Pieczęcią Jego Miłości, ja, Panna Młoda żyję w Obecności Ukochanego.
A owoc, o którym pisałam? Kiedyś nigdy takiego obrazu bym nie namalowała. Nie myślałabym nawet! Teraz wychodzę z ukrycia, Dzięki Ukochanemu. Wychodzę z ukrycia, żyję w JEGO Świetle, w Jego ramionach, objęciach.  W  Jego Obecności. Obraz cały jest przeniknięty Jego Obecnością, ja.... też
Jak ja ten obraz namalowałam? Szczerze? Nie wiem! To ON, ja tylko malując rozmyślałam o Umiłowanym moim, a On maluje.

Obraz jeszcze nie gotowy, ale pokażę 🙂
14393883_1108206599216843_1262410625_o

Dziś po prostu siedziałam u Jego Stóp. W milczeniu. Ukochany patrzył we mnie tak, jak tylko On to potrafi... Podnosił mnie Tym spojrzeniem. Patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam... Nie istniało nic więcej. Tylko ON.
"Przemieniaj mnie w Siebie..."
"Przemieniam, Promyczku".
Patrzył promienny. Ucałowałam Go.
I patrzyłam dalej...

1 Comment

Patrzył we mnie Miłosierny swym spojrzeniem z Krzyża... A ja w Niego patrzyłam. On Cierpiący, ja cierpiąca. On Tańczący, ja tancząca. Patrzył we mnie z wielką czułością. Zanurzał mnie w Sobie, zatapiał w Miłości.
"Ukochany..."
"Ciii Promyczku. Trwaj we Mnie. Nic nie mów. Trwaj we Mnie".
Trwam.

6 Comments

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule i promiennie bardzo..
"Ukochany!" "
"Perlo Moja! "
Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem.
" Piękna jesteś! "
" Ja...? Zakatarzona, zasmarkana, a Ty Jezu mówisz., że ja piękna? ".
Patrzył tkliwie.
" Tańczysz bardzo, Mój Promyczku,, prawda? "
", Z Tobą! " - przytaknelam.
Uśmiechnął się do mnie.
"Promyku, Ja nie tylko patrzę na to, co zewnętrzne. Ja patrzę w głąb. Masz piękne serce. Tańczysz bardzo i do tego się uśmiechasz. Masz piękne serce".
Ucałowałam Go.
"Bo Ty w nim mieszkasz!"
Patrzył.... Potem spytał:
"Czy czegoś Ci brakuje, Promyczku?"
"Nie, niczego".
"A czegoś masz za dużo?"
"Za dużo? Twojej łaski mam ponad miarę. Staram się nią dzielić".
"Piękna Moja"

Moja Duchowa Córeczka napisała mi kiedyś, że mam nie przepraszać za błędy, literówki, tylko pisać. A mój Duchowy Synek dodał: "Z poprawianiem to poradzimy sobie my 🙂 "
Więc piszę, a Wy sobie radźcie z poprawianiem 🙂

Jestem niemowlęciem w JEGO Ramionach. Osseskiem przy Jego piersi, przy Jego Sercu. On, Pan Jezus tuli mnie do Ciebie, obolała i tańcząca bardzo. Tuli do Serca, pieści, całuje. Jest bardzo blisko. Bardzo blisko. Jest moim Stwórcą i Zbawicielem. Karmicielem moim. Opiekuje się mną i troszczy o mnie. Pragnie dla mnie jak najlepiej! Jestem bezpieczna w JEGO Ramionach. Bezpieczna i bardzo, bardzo szczęśliwa. W JEGO czulych i delikatnych Ramionach. Przy Sercu... Jego niemowlę.

2 Comments

Patrzył we mnie czule i promiennie bardzo....
"Przyszłam posiedzieć u Twoich stóp, Jezu mój kochany".
"Posiedz, Promyku. Odpocznij"
Uśmiechnęłam się do Niego. Tak... Zmeczona byłam i tańcząca bardzo.
"Jesteś teraz w Sercu Moim, Perełko. Zawsze jesteś ".
" Uwielbiam CIEBIE! "
Trwam w JEGO Miłości. Wtulona w Serce.

7 Comments

Pociąga mnie ku Sobie. Przyciąga. Coraz bardziej i bardziej, i bardziej. A im bardziej mnie przyciąga, tym bardziej do Niego tęsknię... Pociąga mnie  i zmienia. Widzę to. Doświadczam, namacalnie. Chcę, żeby mnie zmieniał, nawracał. Upodabniał do Siebie. Proszę Go o to. Żebym patrzyła na innych w taki sposób jak On na mnie patrzy. Z wielką miłością i miłosierdziem. Żeby zmieniał moje serce. I robi to. Widzę.
Tęsknię za Nim. Bardzo, ogromnie, do bólu. Gdyby teraz przyszedł po mnie, rzuciłabym wszystko i poszła. Do Niego. W ŻYCIE. Bo śmierć to wejście w ŻYCIE.
Jestem gotowa. Staram się być gotowa, w każdej chwili. Gotowa  na przyjście Oblubieńca.

3 Comments

"Najmilsza Moja!"
"Ukochany!"
Patrzył we mnie... nie potrafię wyrazić w jaki sposób we mnie patrzył. Było to spojrzenie z Krzyża, promienne i jasne zarazem. Czułe, łagodne i...
"Niesiesz mnie, Panie Jezu..."
"Niosę. Przy Sercu Moim".
Patrzył.... Zapatrzyłam się w TO Jego spojrzenie, tańcząca bardzo. Zanurzał mnie w tym, pełnym Miłości spojrzeniu. Mnie i mój taniec.
"Jaki Ty piękny..."
"I cały dla Ciebie, Promyczku".
Ucałowałam Go.

2 Comments

Rano Ukochany przyszedł do mego serca. I zamknął mnie w Swoim SERCU. Ukrył mnie w NIM.

Siedziałam u  Jego Stóp.. Patrzył we mnie czule bardzo.
"Ukryłeś mnie, Jezu".
"W swym Sercu, Promyczku".
"Dzięki temu mogę dźwigam mój krzyż. Tańczę. Wytrzymuję to wszystko. Ukryta w Twym Sercu. Ukryta w Umiłowanym".
Patrzył słodko...

2 Comments

Rano:
"Ukochany, nie mam możliwości przyjąć Ciebie w Komunii św., Ale bardzo pragnę, żebyś do mnie przyszedł. Przyjdź, proszę do mojego małego, biednego serca. Przyjdź, proszę. Jeśli chcesz..."
"Promyczku kochany! Oto jestem. Oto teraz przychodzę do Twego serca".
Uwielbiałam Go.

Patrzył we mnie czule bardzo...
"Jesteś w moim sercu, Ukochany! Widzę to!"
"Jestem, Promyczku.  Przychodzę do Ciebie zawsze gdy tego pragniesz".
Patrzyłam... patrzyłam w moje Pragnienie i w Wypełnienie moich pragnień...

3 Comments

"Jezu Ukochany mój!"
"Perełko Moja!"
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża...
"Pragnę Cię, Promyczku. Tęsknię!"
"Umiłowany... ja tęsknię. Wciąż. Mimo, że wiem, że TY jesteś ze mną. Tęsknię. To dziwne, wiem..."
Patrzył czule bardzo.
"To nie jest dziwne, Promyku. Tęsknisz, bo kochasz!"

4 Comments

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Ucalowalam Go i patrzylam. Ukochany patrzył we mnie czule. Bardzo czule... Uśmiecham łam się do Niego.
"Zauważyłam że zaczęłam malować obrazy inne niż do tej pory malowalam...."
Uśmiechał się do mnie tajemniczo, a ja szeptalam dalej :
"Inne... Jakbym wydobywala je ze swojego wnętrza. I dziwne... Mam wrażenie że to siebie maluję, wtedy kiedy malowalam Aniołów i motylka, wtedy kiedy malowalam Ogród serca, i kiedy malowalam taniec... To siebie malowalam! Teraz też siebie maluję! Ale maluję KOGOŚ jeszcze! KOGOŚ Kogo na obrazach nie widać, ale obrazy są NIM są przenikniete. Bije od nich JEGO MIŁOŚC i blask. TEN KTOŚ bardzo, bardzo mnie KOCHA i tuli do Serca... I pokazuje mi moje piękno... Wiem że to TY malujesz te obrazy, sama bym nie potrafiła. I szczerze mówiąc nie odważyła bym się! "
Ukochany patrzył we mnie rozczulony...
" JA tylko pokazuję Ci Twe piękno, Promyku. Chcę, żebyś je zobaczyła i przekonała się sama".
Patrzył we mnie tak cudownie, a w JEGO oczach było widać zachwyt...

3 Comments

Dziś Ukochany przebaczyl mi grzechy w Sakramencie Pokuty. Potem przyszedł do mojego serca. Pan Młody wszedł do serca swojej oblubienicy...

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem, radością i szczęściem wielkim!
Patrzył we mnie promienie bardzo.
"Piękna jesteś, Perełko Moja! "
" To TY mnie upiększasz! "
Trwam w JEGO Miłości.

7 Comments

Ucałowałam Umiłowanego. Wpatrywałam się w Jego oczy.
"Ukochany! Najdroższy!"
"Perełko Moja najmilsza!"
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża... tkliwie bardzo...
"Znów mnie podniosłeś!"
"Masz piękne serce, Promyku".
"Dzięki Tobie! Podniosłeś moje serce. Ciągle podnosisz, podtrzymujesz i utwierdzasz... Ciągle!"
Patrzył we mnie słodko... Rozmyślałam.
"Idę za  Tobą. Krzyż mój coraz cięższy. Tak... brudny, sękaty. Ale dźwigam go. A Ty ciągle podnosisz moje serce, podtrzymujesz i utwierdzasz. W Sobie".
Patrzył świetlisty.
"Cały Twój i cały dla Ciebie, Promyczku".
"Cała Twoja i cała dla Ciebie, Ukochany!"

3 Comments

"Ukochany!"
"Mój Promyku!"
Ucałowałam Go.
"Przyszłam posiedzieć..."
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża.
"Jaki Ty, Jezu, piękny!"
Na Krzyżu był piękny. Cierpiący, poraniony, zakrwawiony, brudny, opluty, wzgardzony, wyśmiany...
Był piękny! Wspaniały! Czysty! Był piękny!
Jest piękny.
Bo MIŁOŚĆ jest Piękna!

7 Comments

Wczoraj wieczorem napadły na mnie zmory, strachy, lęki, wspomnienia z dzieciństwa. Uderzyły we mnie z wielką siłą. Wołałam Ukochanego.
"JA JESTEM, Promyku! "-usłyszałam w głębi serca. Lęki, strachy natychmiast uciekły. Jednak wiedziałam, że będę musiała zmierzyć z nimi dziś raz jeszcze, tym razem ostatecznie.
"Ja JESTEM Twoją Tarczą!"

Dwa spojrzenia, moje, pełne Miłosci i uśmiechu i drugie, pełne bólu i wyrzutu. Nie pod-dałam się... Moja Tarcza... MIŁOŚĆ. Powiedziałam, że kocham.
Potem przeprosiny. Przyjęłam te przeprosiny z wielką radością! Ile ja na to czekałam!!!

Wpatrywałam się w Umiłowanego... W moją Tarczę.
Dziękowałam...

5 Comments

"Taka cierpiąca, a taka radosna, uśmiechnięta jesteś Mój Promyczku" - Ukochany promieniał.
"Tańczę, a uśmiech w tańcu nieodzowny!"
Patrzył tkliwie...
"Dla Ciebie tańczę..." - szepnęłam. A po chwili dodałam:
"Mama powiedziała, że ja taka obolała, a taka zadowolona. Kiedy jej powiedziałam, ze to dzięki Tobie,  powiedziała,  że mnie podziwia. Mnie podziwia??? Podziwiać trzeba Ciebie i Twoje wielkie dzieła!!!"
Patrzył dziwnie... jakby wzruszony.
"Ty jesteś Moim Dziełem, Promyku!"
Nie wiedzialam co powiedzieć... Patrzyłam w Ukochanego... z radością.

5 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie świetliście i bardzo promiennie...
Ucałowałam Go i patrzyłam.
"Ukochany!"
"Perełko Moja!"
Uśmiechałam się do Umiłowanego, tańcząca.
"Twoja Patronka uśmiecha się do Ciebie, Promyczku!"
"Dziękuję... Ja do Niej też!"
Patrzył we mnie z wielką Miłością. I ja w Niego patrzyłam.
"Wiesz, wczoraj nagrałam coś dla Maryi, ale nie miałam siły umieścić. Dziś umieszczę".
"Umieść, Promyczku".
Uśmiechał się do mnie...

2 Comments

Ukochany patrzył we mnie świetlisty, jasny. Patrzył... z zachwytem... Tańczylam.
"Jaka Ty piękna, Promyczku!"
"Tańczę dla Ciebie, Umiłowany..."
"Pięknie tańczysz, z miłością".
Tańcze nie dlatego, że mnie boli, ale dlatego, że Cię kocham, A właściwie dlatego, że TY mnie kochasz!"
Patrzyl we mnie jak nikt na świecie...
"Jesteś w Sercu Moim!"
"Kocham Ciebie!"

7 Comments

Noc. Tanczyłam bardzo, bardzo. Tzn bardzo cierpiałam. W pewnym momencie  pomyślałam:
"Niech będzie to pokuta za moje grzechy".
Od razu przestało mnie boleć. Zdumiona byłam.
"Ukochany... nie chcesz, żebym w ten sposób pokutowała??"
Usłyszałam  w głębi serca:
"Pokutę wyznaczy Ci ksiądz, Mój Promyczku. A Ty tańcz dla Mnie".
Tańczyłam. Wciąż tańczę. Dla Niego,

9 Comments

Zaczęłam malować. Pierwszy raz po urlopie (mój urlop poległ na tym, że parę dni odpoczywalam od malowania. Też czasem trzeba). Więc zaczęłam malować. Ale nie wiedziałam co mam malować. Postanowiłam pójść na żywioł 🙂 Namalowałam duże oczy, nos i usta. "To będzie Anioł" - pomyślałam. I wtedy do pokoju wszedł mój brat. Łukasz.
-Co malujesz? - spytał.
- A, nie wiem. Co wyjdzie! - zaśmiałam się.
-Jak to co wyjdzie?? - zdziwil się Łukasz. Zerknął mi przez ramię. Popatrzył na szkic.
- Autoportret?- Dopytywal.
-Nie!! Gdzie ty tu mnie widzisz? - teraz to ja się zdziwiłam.
-Podobna do ciebie!
Zaśmiałam nie.
-To Anioł ma być...
Brat uśmiechnął się i poszedł.
Jakiś czas później przyjechała na wózku moja mama. Popatrzyła, uśmiechnęła się.
- Samo wyszło. Anioł - oznajmiłam, żeby nie było niedomówień 🙂
-Podobny do ciebie - powiedziała mama.
Roześmiałam się serdecznie.
-A wiesz? Łukasz też mówi że podobny. Ale ja jakoś żadnego podobieństwa do siebie nie widzę!
Mama uśmiechnęła się.
-Podobny!

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promienny.
"Ty mi pomogles, prawda? Też uważasz że podobny do mnie? "
" Tak, Promyku! "
" Ale ja naprawdę żadnego podobieństwa tam nie widzę ".
" Nie musisz. Wystarczy, że widzą je inni!"

1 Comment

Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule, bardzo czule... Patrzył swym cudnym spojrzeniem. jasnym kochającym i czystym.
"Ucz mnie takiego spojrzenia, Ukochany!
"Uczę, Mój Promyczku."
Ucalowalam Go i patrzylam.
Po chwili usłyszałam w głębi serca :
"Odpocznij we Mnie, oblubienico Moja!"
"Tak..."
Odpoczywalam tańcząc dla UKOCHANEGO.
Wciąż tańczę.

Moje serce, moje małe, biedne serce płonie z miłości do Ukochanego. Płonie Jego Miłością! On, Pan i Bóg mój. Stwórca mój i Zbawiciel. Odkupiciel Pokarm mój. Zywiciel i Karmiciel. Jak Pelikan karmi swoim ciałem krwią swe pisklaki. Tak ON. Karmi mnie Swym Najświetszym Ciałem i poi Najdroższą Krwią. Daje mi Siebie. Całkowicie i bez zastrzeżeń.
MIŁOŚĆ.
TA Miłość płonie w moim sercu rozświetla je, rozjaśnia, ogrzewa, rozpala.. I wypala co we mnie złe i grzeszne. Wypala.
Uszczęśliwia mnie ogromnie! I dodaje dodaje sił. A siły są mi potrzebne. Bardzo potrzebne do znoszenia bólu, cierpienia. I tańca! Do tego też wbrew pozorom są mi potrzebne. Nie tylko duchowe ale i fizyczne. Ukochany mi je daje. ON Sam jest moją Siłą!
Moje serce płonie z miłości do Ukochanego, z miłości do mego Oblubienca!

1 Comment

Siedziałam u stóp Ukrzyżowanego, Miłosiernrego. Ukochanego mojego. Patrzył we mnie z wielką, ogromną Miłością... Chciałam Mu o czymś powiedzieć, ale On pierwszy wyszeptal do mego serca :
"Dobrze Mi z Tobą, Promyczku! "
Rozpromienilam się, tańcząca bardzo.
" O tym samym chciałam Ci powiedzieć... Że dobrze mi z TOBĄ ".
Patrzył we mnie czule, swym spojrzeniem z Krzyża... Patrzył tak na swoich oprawców, katów, tak patrzył na swoją Matkę i Jana. Na Marię Magdalenę... A teraz patrzył i na mnie. We mnie.
" Tule Cię do Serca, Perełko ".
Pomyślałam, że bardzo Go boli Rana jak mnie tak tuli. Chciałam Go o to spytać. Ale pomyślałam, że to głupie pytanie.... Nie na miejscu.
Patrzył we rozczulony...
" To nie jest to głupie pytanie, Promyczku! Rana boli. Ale im bardziej Mnie boli, tym bardziej pragnę Cię tulic ".
" Im bardziej mnie boli, tym bardziej pragnę tańczyć dla CIEBIE
UMIŁOWANY! "

2 Comments

Tańczę bardzo dla UKOCHANEGO. A jeśli tańczę to cierpię, bo mój taniec to ofiarowywanie cierpienia. Cierpie. Nie piszę tego, żeby wzbudzić współczucie, ani tym bardziej litość. Nie.
Piszę o tym, żeby stwierdzić i potwierdzić, że Ukochany mówił prawdę. Że będę wiele cierpieć dla NIEGO. I tak jest. Zdaję sobie sprawę że to dopiero początek. Że będę bardziej i bardziej. Ale chcę, pragnę. Dla TAKIEJ MIŁOŚCI warto!
Niczego nie odmówie Umiłowanemu mojemu. Niczego nie odmówie.
Patrzy we mnie teraz z ogromną miłością i tuli do Serca. A moje cierpienie jest radością. Słodycza. Przy Jego Sercu.

Zmeczona po tańczącej nocy i wciąż tańcząca bardzo, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie tkliwie...
"Perełko Moja najmilsza! "
" Ukochany mój! ".
"Wiem że tańczysz dla Mnie. Ja Jestem z Tobą."
"Wiem! " - uśmiechnęłam się z trudem.
" Raduję się Twym tańcem! ""
"Tańczyć dla Ciebie to radość, szczęście i słodycz. "
Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża...
" Perełko Moja! "
" Umiłowany... "

2 Comments

Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża...
"Zakochana jestem, wiesz? " -spytalam uśmiechnięta.
" Wiem, z wzajemnością, Promyczku! "
"I szczęśliwa bardzo! A wiesz Kto mnie uszczęśliwia??!"
Patrzył promienny...
"TY!!! "
Patrzył we mnie długo. W milczeniu. Patrzył zachwycony, wzruszony. I ja też tak w Niego patrzyłam.. W końcu usłyszałam w głębi serca:
" Zakochany jestem, wiesz?"
"I to z wzajemnością..."
"I Uszczęśliwiasz MNIE, Promyczku!,"

Jezu,   Zycie moje, Zbawienie moje, szczęście moje....

1 Comment

Wpatrywałam się w MAMĘ. Patrzyła we mnie jasna i delikatna...
"Dziś Twe Święto, Mamusiu!"
Uśmiechnęła się do mnie świetliście. Wyglądała przecudnie...
"Jaka Ty Piękna, nic dziwnego, że Twój Syn wziął Ciebie z ciałem i duszą do Nieba!"
"Jaka Ty piękna, Promyczku! Nic dziwnego, że Mój Syn wziął sobie Ciebie za Oblubienicę".

Patrzył we tkliwie bardzo...
"Ty też będziesz ze Mną w Niebie, Perełko. Twoje ciało będzie odmienione, uwielbione, a Twoja dusza..."
"Będzie chwalić Ciebie!"
"Tak, Promyczku".
Patrzył...

  • Szaro. Leżę w łóżku. Tańcząca bardzo, bardzo.. Ukochany jest ze mną.
    "Wymarzylem sobie Ciebie , Promyku od początku istnienia ".
    "To Bóg może marzyć? "- spytalam.
    Usłyszalam śmiech, perlisty śmiech.
    Uśmiechnęłam się i ja.
    ''Promyczku, nie tylko Cię wymarzyłem, byłaś ze Mną, we Mnie od początku. Chciałem Cie, pragnąłem, Moja Córeczko, Księżniczko Moja!”
    Znów się usmiechnęłam do Ukochanego.
    „Piękny masz usmiech, Perełko”.
    „TY go stworzyłeś,więc musi być piękny!”
    „Ale Ty go używasz. Gdybym stworzył coś pięknego, a Ty byś tego nie uzywała, stworzyłbym to na marne”.
    On, Miłość sama, oddająca się całkowicie, ofiarowująca, się. Poświecająca się. Całkowicie. Miłość  bezinteresowna. Cierpiąca... Dla Tej Milości tańczę!

     

1 Comment

Po skończeniu układania bukietów Madonnie, leżałam. Było jeszcze ciemno. Odpoczywalam. Rozmyślalam.... Nagle znalazłam się w pięknej komnacie, znajomej już. Zaczęły mnie obejmować czyjeś dłonie. Stałam tyłem i nie wiedziałam czyje to dłonie. Odepchnelam je i zaczęłam uciekać, krzycząc, żeby mnie zostawił, bo ja należę do Jezusa Chrystusa.
- Promyczku, to JA JESTEM - usłyszałam w głębi serca cichy miękki głos - nie bój się!
Runęlam do Jego stóp.
- Ukochany! Przepraszam... Nie poznałam Cię! Przepraszam! Przepraszam...
Ukochany natychmiast mnie podnosi i przytulił do Serca. Wziął mnie w swoje ręce i tulil. Ja stawałam się coraz bardziej przezroczysta. W końcu zniknęłam w NIM. W Umiłowanym moim.
-Będziesz bardzo cierpieć dla Mnie najmilsza Moja - w Jego głosie słychać było współczucie i troskę.
-Będę, Ukochany! Będę!
Co się potem stało, nie będę opisywaćs. Słów mi brakuje... Nie będę nawet próbować. Nie chcę Tego zamknąć w słowach, naruszyć, zniszczyć.. Powiem jedno :jeżeli tak wygląda Zjednoczenie z Bogiem to jest to niezwykłe, niesamowite doświadczenie...

Wpatrywałam się w Ukochanego Patrzył we mnie łagodny, świetlisty...
"Przepraszam, że Cię nie poznałam....
"Już o tym zapomniałem, Promyku! "
Uśmiechał się do mnie.
" Co Ty ze mną robisz, Umiłowany? "
"Tylko to na co Mi pozwalasz kochana Moja".
""To było bardzo piękne i czyste, a jednocześnie bardzo, bardzo intymne.... "
Po chwili uslyszalam w głębi serca :
" To było Obcowanie  we Mnie , Promyku".
Patrzyłam w Umiłowanego z zachwytem.

wać. Nie chcę Tego zamknąć w słowach, naruszyć, zniszczyć.. Powiem jedno :jeżeli tak wygląda Zjednoczenie z Bogiem to jest to niezwykłe, niesamowite doświadczenie...

Wpatrywałam się w Ukochanego Patrzył we mnie łagodny, świetlisty...
"Przepraszam, że Cię nie poznałam....
"Już o tym zapomniałem, Promyku! "
Uśmiechał się do mnie.
" Co Ty ze mną robisz, Umiłowany? "
"Tylko to na co Mi pozwalasz kochana Moja".
""To było bardzo piękne i czyste, a jednocześnie bardzo, bardzo intymne.... "
Po chwili uslyszalam w głębi serca :
" To było Obcowanie ze Mną, Promyku".
Patrzyłam w Umiłowanego z zachwytem.

Chora, całkowicie fizycznie uzależniona od innych. Samotna, zamknięta w sobie, o niskim poziomie własnej wartości. Brzydka i głupia. Taka się czułam, przez wiele lat. Zamknięta przede wszystkim. Przez chorobę... I przez samą siebie. Zraniona, wytworzyłam wokół siebie, w sobie skorupę, pancerz, żeby już nikt nie mógł mnie zranić. I pojawił się (tzn zawsze był przy mnie, ale Go nie dostrzegałam) Ukochany. I pomału, delikatnie, ale konsekwentnie i skutecznie zaczął we mnie ten pancerz rozbijać. Mówił, mówi o moim pięknie... I patrzy we mnie jak nikt na świecie. I odkrywa mnie przed innymi, a przede wszystkim przed samą sobą. Odkrywa mnie przede mną. On, Jego Miłość sprawia, że jestem szczęśliwa, bardzo szczęśliwa! I wolna.

Siedziałam u Jego stóp, u stóp mojego Ukochanego. Patrzyłam w milczeniu. Zachwycona... Patrzył we mnie... Miłość sama. Ta Miłość otaczała mnie, ogarniała, zalewala, zatapiała mnie. Trwałam w Tej Miłości.
Ona sama wystarczy.
ON wystarczy.
On = Miłość.

Patrzyl we mnie swym spojrzeniem z Krzyża, czule bardzo...
"Tyle mi dajesz, tyle od Ciebie otrzymuję".
"Dla Ciebie wszystko, Promyczku!"
"Wiem...- spojrzałam w Niego z wdzięcznością - ale... nie to, co od Ciebie otrzymuję jest dla mnie najważniejsze. TY jesteś najważniejszy!'
Patrzył słodko.
"Ty jesteś dla mnie najważniejszy!"- powtórzyłam.
"Tak, Perełko Moja kochana. Dajesz temu świadectwo".
Uwielbiałam Go.

"O Boże, jeśli adoruję Cię z powodu strachu przed piekłem, to rzuć mnie na pastwę ogni piekielnych. Jeśli adoruję Cię w nadziei na raj, zabroń mi wstępu do niego, ale jeśli adoruję Cię z powodu Ciebie samego, nie ukrywaj przede mną Twej wiecznej piękności".

2 Comments

Siedziałam u stóp Umiłowanego mojego. Uśmiechał się do mnie... a ja do Niego.
"Skończyliśmy..."
"Tak, Mój Promyczku".
"Kolorowy, i tajemniczy. Taki jak chciałam!"
"Taki jak chciałem!"
Ucałowałam Go.
"Taki jak chcieliśmy!"

"Taniec". Ofiarowanie cierpienia. Serce Ukochanego, wielkie Serce. Z Raną, którą o(d)słania Perła. Rana, z której bije blask, światło. Wnętrze Boga... Trwam w Jego Sercu. Obok Rany. Jednocześnie tańczę. Klucz wiolinowy, pięciolinia, nutki - początek, życie, pięciolinia życia, nuty to perly, ofiara cierpienia. I Miłość, Jego Miłość.
Pięciolinia prowadzi do Rany. Do Wnętrza Ukochanego.
Tam zdążam.

Patrzył we mnie i patrzył... I ja w Niego patrzyłam.
On patrzył...
"Zachwyca Mnie Twoja ufność, Promyczku!"
Wciąż tak we mnie patrzył... z zachwytem...
"Dziękuję... a mnie zachwyca Twoja Miłość do mnie, tak słabej i grzesznej..."
"I Twój uśmiech, Promyku!"
Roześmiałam się serdecznie. Zachowywał się tak jakby nie słyszał tego co mówiłam. Choć wiedziałam, że słyszał bardzo dobrze.
Patrzył... I ja patrzyłam. Jego jasne, czułe spojrzenie prześwietlało mnie na wskroś.
"Pragnę Cię!"' - usłyszałam w głębi serca.
"I ja Ciebie pragnę!"
Umiłowany pragnie mnie, ja pragnę Jego.
Pragnienia...

Siedziałam u stóp Ukochanego. Patrzyłam Mu w oczy. I On patrzył... we mnie. Jak nikt na świecie, we mnie patrzył.
"Ja taka słaba, taka grzeszna... A Ty we mnie tak patrzysz, jakbym była dla Ciebie jedyna, na świecie, najdroższa... i wiem, że jestem".
Uśmiechnełam się nieśmiało. Patrzył promienny...
"I usmiechnięta'- usłyszalam w głębi serca.
Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
"Ukochany mój, Skarbie mój, najcudniejszy mój. Kochanie moje najdroższe! Tańczący i uśmiechnięty mój. Życie moje".
"Piękna Moja!"
Patrzyl we mnie z tak wielką Miłością, że Mu zaśpiewałam:

Ksiądz przyniósł mi dziś Pana Jezusa. Nakarmiona Jego Cialem i napojona Jego Krwią, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promiennie.
"Oblubienico Moja!"
"Ukochany!"
Patrzylam w milczeniu i adoracji. A On we mnie patrzył...
'Ja Jestem w Tobie, żyję w Tobie, Promyku".
Ucałowałam Go.
"Odpocznij we mnie, mój Ukochany....."
"Odpoczywam".
Patrzył promiennie...

Tańczę bardzo, więc dzisiaj krótko.

Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie tkliwie. Słodko...
"Przyszłam posiedzieć przy Tobie. U Twych stóp''- uśmiechnęłam się do Niego.
"Posiedź Promyczku".
Patrzyłam. a On spytał:
"Jesteś szczęśliwa, Perełko?"
"Bardzo!"
Patrzyłam w moje Szczęście...

Rano, jak zwykle, układałam bukiety Madonnie. Jeden z nich:


Ukochany patrzył we mnie promiennie i jakoś... uroczyście.
"Zmęczona jestem! - szepnęłam bez wstępów.
"Długo malowałaś, Promyczku. Odpocznij".
"Długo, ale maleńki fragmencik. Twarz tancerki. Malując ustami, malowałam do góry nogami, normalnie nie mogłam sięgnąć. Ale nawet wyszło, jutro jeszcze trochę poprawię".
Uśmiechałam się do Niego, a On patrzył i patrzył we mnie...
"Moja piękna!"
"Mój najcudniejszy... słodki, Skarbie mój!"
"Oblubienico Ma!"
"Mój Oblubieńcze!"
Odpoczywałam w Nim...

Dziś z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłam pójść na Mszę Św.
"Ty do mnie przyjdziesz" - szepnęłam wpatrując się w Ukochanego.
Patrzył we mnie jasno i czule bardzo.
"Nie muszę przychodzić, Ja jestem z Tobą, Promyku!"
Adorowałam Go.