Brak tytułu

Środa Popielcowa – dzień, który rozpoczyna w Kościele katolickim okres Wielkiego Postu czyli czterdziestodniowej pokuty – przypada w tym roku 25 lutego. Ten dzień ma pobudzić katolików do podjęcia zdecydowanej drogi osobistej odnowy i nawrócenia. Wielki Post zakończy się w Wielki Czwartek 9 kwietnia, kiedy to katolicy rozpoczną obchody Triduum Paschalnego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Niedziela Wielkanocna przypada w tym roku 12 kwietnia.

W Środę Popielcową katolicy rozpoczynają czterdziestodniowy post. Liczba 40 stanowi w Piśmie Świętym wyraz pewnej dłuższej całości, czasu przeznaczonego na jakieś konkretne zadanie człowieka lub zbawcze działanie Boga. W Wielkim Poście Kościół odczytuje i przeżywa nie tylko czterdzieści dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i poście przed rozpoczęciem Jego publicznej misji, ale i trzy inne wielkie wydarzenia biblijne: czterdzieści dni powszechnego potopu, po których Bóg zawarł przymierze z Noem; czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela po pustyni ku ziemi obiecanej; czterdzieści dni przebywania Mojżesza na Górze Synaj, gdzie otrzymał on od Jahwe Tablice Prawa.

Okresy i dni pokuty są w Kościele katolickim specjalnym czasem ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym, dobrowolnych wyrzeczeń, jak post i jałmużna, braterskiego dzielenia się z innymi, m.in. poprzez inicjowanie dzieł charytatywnych i misyjnych. Z liturgii znika radosne „Alleluja” i „Chwała na wysokości Bogu”, a kolorem szat liturgicznych staje się fiolet. Istotą pozostaje przygotowanie wspólnoty wiernych do największego święta chrześcijan, jakim jest Wielkanoc.

Wielki Post jest także okresem przygotowania katechumenów do chrztu. Każda niedziela wprowadzała w kolejne tajemnice wiary, a na Wielkanoc podczas Wigilii Paschalnej udzielany jest sam chrzest.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowanie do świąt Zmartwychwstania trwało tylko czterdzieści godzin. W późniejszym czasie przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas ten wydłużył się. Po raz pierwszy o poście trwającym czterdzieści dni wspomina św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r.

Tradycyjnemu obrzędowi posypania głów popiołem towarzyszą w Środę Popielcową słowa: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach. Znajdujemy go zarówno w starożytnym Egipcie i Grecji, jak i u plemion indiańskich oraz oczywiście na kartach Biblii, np. w Księdze Jonasza czy Joela.

Liturgiczna adaptacja tego zwyczaju pojawia się jednak dopiero w VIII w. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W następnym wieku papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. Z tego też czasu pochodzi zwyczaj, że popiół do posypywania głów wiernych pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedzającego roku.

———————————-

Wczoraj zaczął się WIELKI POST.

Modlitwa o pogodę ducha

        Boże
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
– ten grzeszny świat takim,
Jakim on naprawdę jest,
a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
szczęśliwość nieskończoną.
 
                 / Marek  Aureliusz /

NA ZAKUPACH…

  Kiedyś byłam z mamą na zakupach w mieście (nie ważne jakim- to mogło wydarzyć się wszędzie). Ja siedziałam na moim wózku a mama mnie pchała.Szłyśmy sobie, rozmawiałyśmy, oglądałyśmy wystawy sklepowe.

– Mama, a ciemu ta pani siedzi na wózecku? – słyszę cieniutki głosik za nami- taka duzia…

Właśnie mijała nas mała dziewczynka.Jej mamy nie widziałam bo szła z tyłu.Usłyszałam tylko podniesiony głos kobiety:

– Nie patrz się tam, chodź,chodź szybko, nie patrz się!

Kobieta podbiegła do dziewczynki chwyciła za rękę i szybko odeszła ciągnąc za sobą córeczkę.

Mama i ja popatrzyłyśmy na siebie, mama wzruszyła ramionami i poszłyśmy dalej. 

—————————————————————————-

Wystarczyło jej powiedzieć, że ”pani ma chore nóżki”. Dziecku to wystarczy…

Wiem jedno, ta dziewczynka, jak urośnie będzie bać się osób chorych…uciekać……….

Szkoda…………

Koncert

Otwieram oczy,
A rano w zimie
To rzecz niełatwa.

Dźwigam się z nocy,
Stąpam po linie,
Byle do światła.

Podnoszę rękę,
Odgarniam chmury
Jak przywidzenia.

Wkładam sukienkę,
Przenoszę góry,
Bieg zdarzeń zmieniam.

Zmieniam bieg zdarzeń,
Kiedy śnieg strącam z gałęzi świerku,
Gdy konfitury wieczorem smażę,
Kocham bez lęku.

Wiele się zdarzy,
Bo będą świty do obudzenia,
Bo ciągle czytać chcę w twojej twarzy,
– pełna zdziwienia.

Otwieram okno
I nagle Ziemia
Rusza do słońca.

Więc się przedzieram
Z nią przez gąszcz cienia.
Deszcz, śnieg roztrącam.

Zrzucam pancerze
Dziwnego kroju
– świt już nie rani.

Teraz w to wierzę,
Bo w mym pokoju
Pachnie jabłkami.

Pachnie jabłkami.
Wstaję i idę w piękne nieznane.
Rzeźbię, maluję świat spojrzeniami,
Wierzę w przemianę

– z kropli jest rzeka,
Z okruchu ciepła – drzewo i owoc,
A z moich pragnień – droga daleka.
Więc idę. Idę. Masz moje słowo.

—————–

W piątek byłam na wspaniałym recitalu.

Recitalu Ewy Błaczszyk. Było bardzo kameralnie.

Ona i trzy osoby orkiestry. Pod koniec koncertu przyszła jeszcze jej córka Marysia.

Pani Ewa śpiewała piosenki A. Osieckiej, Wysockiego, D. Czubkiewicz i innych.

Ewa Błaszczyk śpiewała pieknie, całą sobą.

To była prawdziwa uczta dla ducha.

ELUANA …I JA

        Pytania o Eluanę Englaro

Eluana, 38-letnia Włoszka, po wypadku motocyklowym sprzed 17lat pogrążona w śpiączce, zmarła. W sobotę, na prośbę rodziny, zaprzestano jej sztucznego odżywiania, skazując ją tym samym na śmierć głodową.

 

Margherita Coletta jest wdową. Jej mąż zginął w 2003 r. w Iraku, gdzie niósł pomoc dzieciom – ofiarom wojny. Robił to przez pamięć o synku, który 6 lat wcześniej zmarł na białaczkę. Kiedy lekarze powiedzieli, że dalsza chemioterapia nie przyniesie rezultatu, rodzice, by oszczędzić mu cierpień, zadecydowali o jej przerwaniu. 

Margherita w listopadzie 2008 r. przeczytała o Eluanie Englaro i wiedziała, że musi ją zobaczyć. Opowiedziała, kim jest. Pan Beppino,ojciec Eluany, zgodził się na spotkanie. W Lecco natychmiast spytał:„Margherita, po której jesteś stronie?”. Odpowiedziała: „Po żadnej.Przyjechałam odwiedzić Eluanę, tak jak się odwiedza bliskich w szpitalu”.

 Teraz o tych odwiedzinach Margherita opowiedziała dziennikarzowi „L’Avvenire”. O panu Beppino, który, według niej, w staraniach o przerwanie odżywiania córki zaszedł tak daleko, że nie potrafi się wycofać. O swoim spotkaniu z Eluaną: „To jest kobieta. Ma cykl menstruacyjny,jak każda z nas. W ciągu dnia ma otwarte oczy, zamknięte w nocy. Bez problemów,spokojnie i samodzielnie oddycha. Jej serce bije rytmicznie i mocno. Są momenty, w których chyba się uśmiecha. Ale ilu ludzi wie, że Eluana nie jest podłączona do żadnych aparatów? Ilu wie, że w jej pokoju nie ma żadnych medycznych urządzeń, tylko dwa pluszowe misie na łóżku? Że nie ma odleżyn? Że wciągu 17 lat nie przyjmowała żadnych antybiotyków?”. Opiekujące się Eluaną zakonnice traktowały ją jak królową: perfumowały, wywoziły na spacer,troszczyły się nawet o depilację jej nóg.

3 lutego Eluana została przewieziona do Udine, do kliniki „LaQuiete” (spokój). Ekipa złożona z 15 wolontariuszy, lekarzy i pielęgniarek miała doprowadzić do jej śmierci.

Personel kliniki był głęboko poruszony. Jego kodeks deontologiczny mówi: „Pielęgniarka nie może wykonywać ani uczestniczyć w interwencji, której celem jest spowodowanie śmierci, nawet jeśli wykonuje się to na życzenie pacjenta”. W wywiadzie dla lokalnej telewizji szef ekipy  zapewniał: „[Eluana] nie będzie cierpiała, bo umarła już 17 lat temu”, i zachęcał, by się nie zastanawiać nad tym, co ona może odczuwać, lecz raczej pomyśleć, czy się jest gotowym, by pozostawać w stanie wegetatywnym tyle lat co ona.

Włochy są podzielone. Rząd przyjął dekret: „Zabrania się przerwania odżywiania i pojenia pacjentów w stanie wegetatywnym”. Dekretu nie podpisał prezydent Napolitano: uważa, że kraj potrzebuje dobrze przemyślanej  ustawy o końcu życia.

Dotychczas pustkę legislacyjną wypełniały wyroki trybunałów.Różne, jak w przypadku Eluany. Kolejne składy odmawiały zgody na jej uśmiercenie, aż w 2007 r. Sąd Najwyższy zakwestionował poprzednie wyroki i takie prawo ojcu kobiety przyznał.

Rozważane są trzy propozycje. Pierwsza to wprowadzenie„testamentu biologicznego”, czyli wcześniejszych dyspozycji co do własnej śmierci. Druga opowiada się za rozstrzyganiem trudnych przypadków przez trybunały. Trzecia, złożona przez prezydium skupiające osoby wierzące i niewierzące Stowarzyszenia Scienza & Vita, zakłada, że życie stanowi dobro,którym nie można dowolnie dysponować. Prawo powinno gwarantować opiekę dla osób w stanie terminalnym, m.in. przez rozbudowanie sieci hospicjów. Scienza &Vita ostrzega przed pozostawianiem delikatnej decyzji nielicznej grupie osób(sędziów). I podkreśla, że niektóre propozycje legislacyjne to kroki ku uprawomocnieniu eutanazji.

 Są także pytania, na które nie ma odpowiedzi. Jeśli Eluana jest martwa od 17 lat, to czemu dążono do jej prawdziwego uśmiercenia? Dlaczego nie mogła zostać pod opieką sióstr miłosierdzia? Jeśli umierając z głodu i pragnienia jakoby nie cierpiała, to skąd decyzja o zastosowaniu środków znieczulających, wskazująca, że być możenie była tak zupełnie martwa? Mówi sekretarz włoskiego Episkopatu bp Mariano Crociata: „To niepojęta sprzeczność: pozbawić pokarmu i napoju i podawać środki znieczulające oraz inne leki, by łagodzić efekt pozbawienia tego, co podtrzymuje życie. Prawdziwe miłosierdzie polega na towarzyszeniu cierpieniu i na integrowaniu go – podobnie jak i śmierci – w nasze życie.                    

  /Tygodnik Powszechny /

——————————————————————————

Czym różnię się od Eluany? -myślałam, kiedy jeszcze żyła – Niczym…Obydwie jesteśmy całkowicie uzależnione od innych osób…

Obydwie potrzebujemy pomocy w najprostszych czynnościach…Obydwie mamy uszkodzony mózg…Ja widzę , słyszę , czuję…. A ona nie….(?)Czytałam, że jej mózg uszkodzony jest nieodwracalnie…Mózg (umysł) człowieka nie został jeszcze całkowicie zbadany. Były przypadki obudzenia się  po kilkunastu latach bycia w śpiączce. A po za tym  Eluana ma jeszcze DUSZĘ , która nie umiera nigdy…

Co by było – myślałam – gdyby  ona teraz się obudziła…co zrobiłby jej ojciec……… czy  mógł by spokojnie spojrzeć córce  w  oczy….?

 

 

 

” JAK CI DZIĘKOWAĆ ”

1. Jak Ci dziękować – żeś mi dał tak wiele,
 Iż jestem w życiu jak ów gość przygodny, –
 Co zaproszony został na wesele
 Niespodziewanie i nie odszedł głodny.

 

2. Duszą spokojną wstecz się nie oglądam
Za przeszłym życiem, które już nie wróci.
I w swej radości niczego nie żądam,
Tylko dziwuję się, że radość smuci.

 

3. Jesień ma złotą pogodą się głosi,
O pełnym ciszy, łagodnym wieczorze.
I rozczulone serce moje wznosi
Okrzyk zachwytu – „Dziękuję Ci Boże”.

—————————–

Panie Jezu Ty jesteś wciąż  przy mnie…

Czuję Twoją opiekę…

Podnosisz mnie gdy upadam.

Przebaczasz…….

Bez Ciebie moje życie, choroba a nawet  moje malowanie nie

miało by sensu…………

Dziękuję Ci Jezu…….za  wszystko…

        

DOWCIP ;-)

Masztalski z żoną wracali z pogrzebu teściowej. Nagle z budowy obok nich Masztalkiemu spadła na nogę cegła. Skrzywił się chłopina i powiedział:
– No patrz, kochanie… Mamusia już w niebie… haha 

” ŚLADY………..”

Pewnej nocy człowiek miał sen. Śniło mu się, że szedł wzdłuż plaży z Panem. Po niebie przesuwały się sceny z jego życia. Człowiek zauważył, że przy każdej scenie na piasku pojawiają się dwa ślady stóp, jeden należący do niego a drugi do Pana.
      Kiedy ostatnia scena z jego życia przesunęła się przed nim, popatrzył do tyłu na ślady stóp na piasku. Zauważył, że wiele razy wzdłuż scieżki jego życia był tylko jeden ślad stóp. Zauważył również, że zdarzało się to w najgorszych i najsmutniejszych okresach jego życia.
Bardzo go to zaniepokoiło i odezwał się do Pana:
      – Panie, powiedziałeś, że jeśli raz zdecyduję się pojść za Tobą, będziesz szedł ze mną cały czas. Zauważyłem jednak, że podczas najtrudniejszych okresów mego życia na piasku jest tylko jeden ślad stóp. Nie rozumiem, dlaczego zostawiałeś mnie własnie wtedy, gdy najbardziej Cię potrzebowałem.
Pan odpowiedział:
      – Moj synu, moje drogie dziecko, kocham Cię i nigdy bym Cię nie zostawił. Podczas Twoich okresów próby i cierpnienia, wtedy gdy widzisz tylko jeden ślad stóp, ja niosłem Cię w swoich ramionach.

——————————————————–

Kiedy jest mi bardzo ciężko i źle – przypominam sobie tę  opowieść………