” MY” I ” ONI ” ( ?)

 

Do  napisania  tego  postu  skłonił  komentarz  Moniś , która pisze między innymi  ‘’ … wszyscy czytelnicy tego bloga nie dzielcie ludzi na my (zdrowi) oni (chorzy) przecież wszyscy jesteśmy MY – ludzie ‘’.

Musze  przyznać , że  już  wcześniej  też  o  tym  myślałam.           

No  właśnie dlaczego mówimy  ‘’my (zdrowi)  i  oni   (chorzy ) i  odwrotnie.  Wiele  razy  słyszałam  w  stosunku  do  siebie  zwrot  ‘’ wy,  ludzie  chorzy’’. Czułam  w  głosie  r ozmówcy  wyższość.

Co  z  tego,  że  jestem  chora? Czy to , że  jestem  w  jakiś  sposób  ułomna  mam  być  traktowana  lekceważąco, niegrzecznie,  upokarzająco ?   NIE ! 

W  dzisiejszym  świecie  bardzo  promuje  się  (piękne)  ciało. Można powiedzieć , że  jest  ‘’kult  ciała’’. telewizja  bombarduje  nas  reklamami  różnego  rodzaju  artykułami  mającymi  przedłużyć młodość  i  urodę.

Wydaje   mi się,  że  problem  leży  jeszcze  gdzie  indziej.Swiat  jest  pełen  stereotypów : ’’ My wykształceni. Oni bez wykształcenia.  My zamożni. Oni biedni  , bezdomni.  My zdrowi. Oni chorzy.I tak dalej…

  Wśród  tzw. ‘’ zdrowych ‘’ ludzi  rozpowszechniony  jest  stereotyp ,  że  kaleka , człowiek  ułomny to  biedak,  żebrak  wyciągający  nachalnie  rękę  po  pomoc . Też  często  widuję  ludzi  chorych żebrzących  na  ulicy…

Nie  wiedzą  – zdrowi- ( mi też  niestety zdarza się ‘’dzielić’’ ludzi……) albo też  nie  chcą  wiedzieć ,  że  chory może  także  im   coś  dać.

Wiele  razy słyszałam  od  innych : „ dużo się  od  ciebie  nauczyłem’’. Tymczasem  ja  nie  czuję  żebym  kogoś  ‘’uczyła ‘’. Jestem  sobą  i  już..

Wniosek  : starajmy się   nie  dzielić  na  zdrowych  i  chorych ……………

Jesteśmy  po   prostu  LUDŻMI  !   

  1. ~awzan

    Wiesz Moniś, tak się zastanawiam nad tym co napisałaś. Wcześniej czytałem też cytowany sąd. Tak sobie myślę, że w podziałach nie ma nic złego. To takie naturalne, Boskie nawet. Bóg podzielił człowieka, kobieta-mężczyzna. Już tu powstał podział więc jest to dzieło Boga. Nie walczmy z tym. Walczyć trzeba z postawami, ignorancją, brakiem empatii, chamstwem itd. Jesteś niepełnosprawna. Ja nie wiem jak to jest, jak Ty zapewne nie wiesz jak to jest naprawdę być w pełni sprawna fizycznie. Patrzysz na biegające dzieci, chodzących ludzi. Fakt. Pewnie nikt się nad tym nie zastanawia, że patrzysz i nie będzie tego odbierał tak, jak ty odbierasz obserwowanie Twojej osoby przez ludzi zdrowych. Zachowania dzieci i matek im towarzyszących to nic innego jak brak wiedzy. Jak czegoś nie wiemy, nie znamy to się boimy. Taka to ludzka natura (myślę, że tych sprawnych i niesprawnych). Rozpatrując podziały w ten sposób wpadłaś w pewną pułapkę, która sugerowała prawie pewnego rodzaju rasizm (sprawnizm (takie to moje określenie niech będzie)). A więc ten sprawnizm tak jak rasizm może działać. Walka czarnych z białymi sprawnych z niesprawnymi. W obłęd możemy popaść szybko. Myślę, że dystans, spokój, otwarcie, kilka wylanych łez może plon niezły przynieść. A rola w tym Twoja i ludzi niepełnosprawnych, aby nieść naukę nie oburzając się niewiedzą, reakcjami tych „niby” sprawnych. Bo gorszym kaleką ignorant bez myśli żadnych działający, tak myślę i pisze. Myślę, że serdeczna moja koleżanko rozumiesz co chcę przekazać w tych słowach. Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkich, którzy żyjemy między sobą 🙂 awzan

    • ~Moniś

      Racja, zgadza się, że w podziałach nie ma nic złego, jeśli tylko nie zaczynamy dzielić lepszy – gorszy. Każdy człowiek jest inny, ale żeby nam się lepiej żyło i funkcjonowało w społeczeństwie „zrzeszamy się/ludzie nas zrzeszają” w grupki ludzi pod jakimś względem podobnych do siebie – biedni/bogaci, grubi/chudzi, zdrowi/chorzy, pesymiści/optymiści, itd. (i bardzo dobrze, smutno by było gdyby każdy musiał żyć jak samotne indywiduum) i jeśli tylko dzielimy ludzi na te grupki w miłości wszystko jest oki. Jeśli mówimy Oni LUDZIE biedniejsi, my LUDZIE bogatsi – wszystko jest w porządku, bo mamy wspólny mianownik LUDZIE. Gorzej jeśli ktoś z wyższością i szyderstwem twierdzi: „ten biedak – nieudacznik życiowy”, albo ” bogacz się znalazł, pewnie ukradł komuś” itp. wtedy już jesteśmy nie w prządku, wobec tych ludzi których oceniamy.

    • ~MAK.

      Awzan 😉 nie rozumiemy się. Ty myślisz o czym innym i ja o czym innym . Ty piszesz o róznicach między ludżmi . Róznice były, są i będą.Mi zaś chodzi o coś innego , o stereotypy. Często posługujemy się w stosunku do innych, oceniamy innych własnie stereotypowo, używamy skrótów myślowych, utartych zwrotów.Np. : blondynka – głupia, naiwna.Tak jakby rozwój intelektualny człowieka zależał od koloru włosów jaki ma na głowie. Absurd!Chciałam jeszcze oznajmić, że nie jestem ani rozgoryczona, ani nie zazdroszczę ” chodzącym”, że chodzą. :)Pozdrawiam Kolego :)))

      • ~awzan

        Rozumiemy się, a raczej ja chyba rozumiem Ciebie (śmiałe stwierdzenie, wiem). „Ty myślisz o czym innym i ja o czym innym . Ty piszesz o róznicach między ludżmi .” Tu się częściowo z Tobą zgadzam. Przecież problem wynika właśnie z różnic po między ludźmi. Tobie chodzi o stereotypy. Przecież sami je tworzymy na podstawie właśnie różnic. „Ten się dorobił, to pewnie ukradł” itd. Wszystko to o czym pisaliśmy to pewnego rodzaju stereotypy. Każdy jakieś ma i czynnie uczestniczą w jego życiu. Napisałaś o reakcji dziecka i jego matki. Stereotyp. Tak. Patrzysz na ludzi wg schematu(stereotypu) oceniając ich zachowanie. Moim skromnym zdaniem odczucia towarzyszące temu zdarzeniu wynikły właśnie ze stereotypu. Oceniłaś reakcje dziecka i matki jako złą, krzywdzącą. Czy choć przez chwilkę pomyślałaś o odczuciach tych ludzi. Może bali się podejść, zapytać, porozmawiać aby nie spotkać się z taką reakcją. Mam wrażenie, że uważasz, iż wszyscy, którzy nie rozumieją Twojej sytuacji traktują Cię jak „dziwoląga”. Tak wcale nie jest, w skrajnych przypadkach być może. Monisiu. Wszystko co piszę to odczucia ludzi (moje), którzy nijak nie wiedzą jak się w waszej obecności zachować, gdyż często sami się izolujecie. Piszę, gdyż często spotykałem się z takimi reakcjami, gdzie na chęć kontaktu, pomocy, okazanego serca otrzymywałem agresywne reakcje, o których nie chcę pisać. Nie traktuj tego co piszę jako atak na Twoją osobę, czy ludzi z podobnymi „problemami”. To dobra dyskusja dla wszystkich (i tu podzielę) nas i Was ludzi – ale jak od siebie różnych. Cieplutko pozdrawiamawzan> Róznice były, są i będą.> Mi zaś chodzi o coś innego , o stereotypy. Często> posługujemy się w stosunku do innych, oceniamy innych> własnie stereotypowo, używamy skrótów myślowych, utartych> zwrotów.> Np. : blondynka – głupia, naiwna.> Tak jakby rozwój intelektualny człowieka zależał od koloru> włosów jaki ma na głowie. Absurd!> Chciałam jeszcze oznajmić, że nie jestem ani rozgoryczona,> ani nie zazdroszczę ” chodzącym”, że chodzą. :)> Pozdrawiam Kolego :)))>

  2. ~Agrest

    Podziały zawsze idą w parze z postawą: „inny = gorszy”. Dlatego właśnie w ciągu mojego bogatego w złe (i dobre też) doświadczenia życia wytworzyło się we mnie granitowe przekonanie, że ludzie to bezwzględne i okrutne bestie. Mam w sobie siłę, ale obserwuję dzień po dniu, jak z powodu bezmyślnej hołoty płacze moje dziecko. I galopujący wstręt do rodzaju ludzkiego dławi mnie w gardle.

  3. ~awzan

    ” „ten biedak – nieudacznik życiowy”, albo ” bogacz się znalazł, pewnie ukradł komuś” ” – chciałem się na chwilkę zatrzymać moi mili przy tym fragmencie przez Moniś napisanym:) jak fantastycznie zawiera on dwie prawdy (nie góralskie); jak każda sytuacja ma dwie strony medalu. zawsze patrzymy przez jakiś pryzmat, ja, Ty, Wy, Moniś i nasza gospodyni MAK :)) nie można demonizować pewnych ludzkich zachowań. mądrzyć się nie chcę, ani nikogo urazić. uważam, że sami często wpędzamy się w pewnego rodzaju stany agresji w stosunku do innych (w tym przypadku obserwatorów). Myślę nasza Gospodyni, że wiesz o czym mówię. Troszeczkę dystansu, zrozumienia dla braku zrozumienia. Szczególnie dla dziecka z opowiadania i jego zakłopotanej zapewne mamy. Agrest – staram się jak mogę zrozumieć Twój ból i rozgoryczenie, jednak oszczędniej bym sądami operował. Wsadziłaś do jednego wora wszystkich ze sobą i własnym dzieckiem włącznie. Generalnie mógłbym poczuć się urażony – nie jestem. Chciałbym zakończyć jakoś optymistycznie, ale w podły nastrój wpadłem.Miłością na głupotę odpowiadajmy, a liście będą wiecznie zielone. W przeciwnym wypadku nadejdzie jesień, po niej już tylko zima i odmrożenia.Serdecznie was wszystkich pozdrawiam mili i niech słowa ks.Twardowskiego nas prowadzą „śpieszmy się kochać ludzi / tak prędko odchodzą”awzan

    • ~A. B.

      Awzanie, nie było moją intencją wsadzić Cię do jednego wora z innymi, Moniki też nie – najlepszy dowód, że tu jestem i będę. Mimo to prawie 41 lat doświadczeń z ludźmi – doświadczeń mojego życia uczyniło ze mnie mizantropa. Myślisz, że dobrze mi z tym – czuć się „odmieńcem”, który ma wstręt do własnego gatunku? Ale za dużo tego było, za dużo… A przecież to, że jednak regularnie bywam u Moniki czy że w ogóle nieustannie szukam ludzi, świadczy jednak o tym, że są mi potrzebni… Tylko, że trzeba – niestety – przetrząsnąć ocean badziewia, żeby odłowić perłę.

      • dogorynogami@onet.eu

        pod każdym jak piszesz „badziewiem” kryje się perła. Trzeba tylko czasem pomóc jej się wydostać z tej „osłony”

      • ~awzan

        odczytałem twoje intencje 🙂 sęk w tym, żeby dostrzec kolory na tym świecie musimy mieć światło, więc nie przysłaniajmy go sobie okularami złości i braku zrozumienia 🙂 a perły, cóż, zawsze ciężko z nimi, ale jak już się znajdzie jedną to cały świat potrafi rozświetlić. AMENawzan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *