O „REAKCJI NA WIDOK” RAZ JESZCZE

Kiedyś  przyjechała do  mnie w  odwiedziny koleżanka  z  mężem. Ona także jest  na  wózku inwalidzkim,  nie ma  obu rąk i  jednej  nogi.  Taka się  urodziła.

Akurat  była  niedziela więc  pojechałyśmy razem  do kościoła.

Wydawałoby się, że  mieszkańcy  mojej miejscowości  są oswojeni  i  obyci z chorobą,  niepełnosprawnością.Widują  mnie na co dzień,  znają mnie.

Wydawałoby  się…

Podczas wysiadania  z  samochodu i  drogi  do kościoła widok  chorej  koleżanki   wzbudził  sensację !  Każdy  kto koło nas  przechodził  gapił  się  na nią.

Ludzie przystawali,  otwierali  oczy i  usta  ze zdziwienia. Wbijali  w  nią swój  wzrok.  

Jakby  była jakimś  dziwolągiem  a nie człowiekiem.

W  kościele  było tak  samo… ludzie  zamiast  się  modlić  gapili  się na  nią.

Było  mi  za nich  wstyd.

 Rozumiem,  że jej wygląd  mógł  budzić ciekawość  i zainteresowanie,  ale  oprócz tego  jest  jeszcze kultura.

Koleżanka  jednak  nawet nie  zareagowała  na  te ich  spojrzenia. Może  robiła to  z  grzeczności, a  może  zdążyła  się już  przyzwyczaić      

  1. ~ankowianka

    ale może patrzą z zastanowieniem? że jednak powinno byc im dobrze ze swoim zdrowiem, a oni ciągle wymyślają niewiele znaczące problemy…

    • MAK.

      Dlatego uważam, że chorzy powinni wychodzić jak najczęściej do teatru, kina czy kościoła. Powinni być widoczni w społeczeństwie.Może wtedy ich (nasz) wygląd nie wzbudzałby aż takiej sensacji.

  2. mironq

    Witaj Moniko! Nie potępiałbym w czambuł wszystkich tych ludzi. Dla większości z nich jest to nowe „zjawisko” powodujące ciekawość. Co prawda większość z nich ze wstydem odwraca wzrok, będąc „przyłapanym” na wpatrywaniu się, jednak ciekawość ma się nijak do taktownego zachowania.W pewnych miejscach czy środowiskach ludzie niepełnosprawni, zwłaszcza ci na wózkach nie są żadną sensacją, w innych każdy obejrzy się za Murzynem. Myślę, że ludzie mający problemy ze sprawnością powinni częściej przebywać w przestrzeni publicznej aby ich „inność” spowszedniała. Oczywiście, nawiązanie sensownych relacji z osobą niepełnosprawną jest dla większości naszego społeczeństwa trudniejsze, niż bieganie w majtkach po ulicy. Potrzeba jeszcze sporo edukacji w tym temacie – nie szkolnej jednak (taka moim zdaniem nic nie daje) a osobistej – większej ilości kontaktów z ludźmi niepełnosprawnymi. Pozdrawiam 🙂

    • ~MAK.

      Mironqu, ja nie potępiam ciekawości, uważam jak Ty, że dla większości ludzi chory człowiek z widocznymi deformacjami jest traktowany jak nowe „zjawisko”.Dlatego uważam, że chorzy powinni wychodzić jak najczęściej z domów. Wtedy ich wygląd pewnie by się „opatrzył” i nie budziłby ciekawości, a tym bardziej sensacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *