Miesiąc: Czerwiec 2010

POCHWAŁA ;-)

No Comments

Malujemy razem. Mój trzyletni bratanek i ja. On przy swoim stoliku, ja przy biurku.
Po chwili maluch podchodzi do mnie i mówi z zachwytem :
– Ciociu !  Jak ty  pięknie malujes. Prawie tak pięknie jak ja.
– Tak  Łajku , prawie tak pięknie jak ty – odpowiadam z trudem powstrzymując śmiech.
– Ja tes jestem artista, ciociu – mówi z dumą chłopczyk.
– To  prawda- uśmiecham się – Ty jesteś prawdziwy  artista.
                                      haha 

Categories: UŚMIECH :)

NA WIEKI……..

No Comments

-W starożytnym Rzymie w czasach Tyberiusza

 żył pewien zacny człowiek,

który miał dwóch synów.

Jeden zaciągnął się do wojska

i wysłany został do najdalszych prowincji Cesarstwa.

Drugi był poetą

i oczarowywał Rzym wierszami.

Pewnej nocy ojciec miał sen.

Zjawił mu się we śnie anioł i rzekł,

że słowa jednego z jego synów staną się sławne

i będą powtarzane na całej kuli ziemskiej

z pokolenia na pokolenie.

Starzec zbudził się płacząc ze szczęścia,

bo życie było dla niego łaskawe

i objawiono mu coś,

co napełniłoby dumą serce każdego ojca.

Krótko potem zginął,

niosąc ratunek jakiemuś dziecku,

które dostało się pod koła wozu.

A skoro przez całe życie był prawy i uczciwy,

poszedł prosto do nieba i spotkał anioła,

który niegdyś odwiedził go we śnie.

-Byłeś zawsze dobrym człowiekiem

-rzekł do niego anioł

-Żyłeś otoczony miłością i umarłeś godnie.

Mogę zatem dzisiaj spełnić każde twoje życzenie.

-Życie również łaskawie się ze mną obeszło

-odrzekł starzec.

-Gdy zjawiłeś się w moim śnie pojąłem,

że moja starania nie idą na marne.

Poematy mojego syna pozostaną w ludzkiej pamięci  na wieki.

Dla siebie o nic nie proszę,

niemniej każdy ojciec szczyciłby się sławą dziecka,

które pielęgnował w dzieciństwie i  wychowywał,

gdy był dorastającym młodzieńcem.

Pragnąłbym posłyszeć słowa mojego syna w przyszłości.

Anioł dotknął leciutko ramienia starca

i obaj przenieśli się w daleką przyszłość.

Ukazał się przed nimi ogromny plac,

gdzie tysiące ludzi porozumiewało się przedziwnym językiem.

Radość wypełniła oczy starca łzami.

-Wiedziałem zawsze

-rzekł do anioła

-że strofy mojego syna są piękne i nieśmiertelne.

czy mógłbyś mi powiedzieć,

który z poematów recytują ci ludzie?

Wówczas anioł zbliżył się do niego ostrożnie

i usiedli na jednej z ławek ustawionych na placu.

-Wiersze twojego syna poety były bardzo sławne w Rzymie

-powiedział anioł

-Wszyscy czytali je z rozkoszą.

jednak gdy dobiegły końca rządy Tyberiusza,

poszły w  niepamięć.
Słowa powtarzane przez tych oto ludzi wyszły  z  ust

twojego drugiego syna,

tego który był żołnierzem.

Starzec słuchał anioła nie dowierzając własnym uszom.

-syn twój służył w odległej prowincji,

gdzie został mianowany setnikiem.

Był to człowiek pełen dobroci i sprawiedliwości.
pewnej nocy jeden z jego sług ciężko zachorował

i bliski był śmierci.

Twój syn słyszał kiedyś wieści o Rabinie,

który uzdrawiał chorych.

Ruszył zatem bez zwłoki na jego poszukiwanie.

Po długich dniach wędrówki dowiedział się,

że człowiek, którego szuka, jest Synem Boga.

Spotkał po drodze ludzi przez niego uleczonych,

poznał jego nauki,

i mimo ze był rzymskim setnikiem,

przyjął jego wiarę.
Pewnego ranka stanął wreszcie przed obliczem owego Rabina.

Powiedział mu, ze jeden z jego sług zaniemógł

i Rabin był gotów pójść do jego domu.

Setnik ów był jednak człowiekiem wiary

i gdy powstali wszyscy wokół

a on spojrzał Rabinowi głęboko w oczy,

pojął, że naprawdę stoi przed obliczem Syna  Bożego.

-A oto słowa twego syna

-rzekł anioł do starca.

-Słowa, którymi przemówił do Rabina,

i których nie zapomniano nigdy:

Panie, nie jestem godzien

abyś przyszedł do mnie,

ale powiedz tylko słowo,

a będzie uzdrowiony sługa mój.

                                                                    / Paulo Coelho  ” Alchemik ” /

Categories: ULUBIONE

OD NOWA

No Comments

  
 
Wróciłam kilka dni temu, odpoczęłam po podróży i piszę :).
Gdzie byłam ? W Kołobrzegu, z rodzicami. Chciało się choć na trochę uciec od codzienności…odpocząć. Codzienność też męczy…
I odpoczęłam , bardzo ….
Potrzeba było mi takiego odpoczynku, relaksu, nic nierobienia . Ranne spacery brzegiem morza, szum fal, śpiew mew i  rybitw. Karmiliśmy łabędzie. Kołobrzeg też piękny, bardzo piękny cały w zieleni.Co chwila jest jakiś skwer albo park, fontanna, ławeczki. Można sobie posiedzieć, odpocząć.
To były cudne dni, chwile. Nie wiem kiedy znowu przeżyję coś takiego…. Może dopiero za rok.
Jednak po takim wypoczynku, „naładowaniu akumulatorów”  mogę od nowa wrócić do codzienności.
Zacząć jakby od nowa.

Categories: MOJE MYŚLI

MORZE NASZE MORZE

No Comments

W chwili kiedy czytacie ten post ja siedzę sobie wygodnie w aucie i obserwuję  krajobrazy. Jadę nad morze  hihi .
Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają  hehehe .
     

Categories: WYDARZENIA

BŁOGOSŁAWIONY

No Comments

Ks. Jerzy Popiełuszko został dzisiaj ogłoszony błogosławionym. List apostolski z decyzją papieża Benedykta XVI odczytał podczas uroczystej mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, abp Angelo Amato.

Ks. Popiełuszko ogłoszony błogosławionym
PAP/Radek Pietruszka ©

Na Placu Piłsudskiego w Warszawie

„Spełniając życzenie naszego brata Kazimierza Nycza, arcybiskupa warszawskiego, jak również wielu innych braci w biskupstwie oraz licznych wiernych, za radą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby odtąd czcigodnemu słudze bożemu Jerzemu Popiełuszce, prezbiterowi i męczennikowi, wytrwałemu i niestrudzonemu świadkowi Chrystusa, który zwyciężył zło dobrem aż do przelania krwi, przysługiwał tytuł błogosławionego” – napisał papież Benedykt XVI w liście apostolskim, który w języku włoskim odczytał abp Amato.

List został także odczytany w języku polskim przez abp. Nycza. Zgodnie z postanowieniem papieża, święto błogosławionego ks. Popiełuszki będzie obchodzone corocznie 19 października, czyli w dniu jego śmierci.

                                                                         / wiara .pl /

Błogosławiony – w Kościele katolickim osoba zmarła, która za życia odznaczała się szczególnymi cnotami inspirowanymi doświadczeniem religijnym lub też która z powodu swojej religii poniosła śmierć męczeńską.

Categories: WYDARZENIA

BOŻE CIAŁO

No Comments

Sakrament obecności

Niosąc Hostię w monstrancji w procesji,
wyznajemy wiarę w zmartwychwstałego Chrystusa
obecnego w Eucharystii.
Jak rozumieć tę obecność?

Tekst ks.
Tomasz Jaklewicz

Pytali Żydzi: „Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?” (J 6,52). Przyznajmy, że wyrażenia „jedzenie ciała” i „picie krwi” brzmią szokująco. Zdumienie tajemnicą Mszy świętej towarzyszyło chrześcijanom przez wieki. O tajemnicę eucharystycznej przemiany spierali się w historii teologowie. Św. Tomasz z Akwinu, najpotężniejszy teologiczny umysł średniowiecza, pisał: „Obecność prawdziwego Ciała Chrystusowego i prawdziwej Krwi w tym sakramencie można pojąć nie zmysłami, lecz jedynie przez wiarę, która opiera się na autorytecie Bożym”. Wiara żywa szuka rozumienia. Zachowując szacunek dla Bożych tajemnic, wolno i trzeba pokornie pytać: czym jest obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie? Jak ją pojmować?

Adoracja to chwile głębokiej intymności. Jeśli kogoś kochasz, to chcesz z nim przebywać, długo, sam na sam

Mówiąc o obecności Jezusa w Eucharystii, nie powinniśmy ograniczać się tylko do samych postaci chleba i wina. Sobór Watykański II przypomniał, że Jezus jest obecny na wiele sposobów w swoim Kościele. Jest obecny w swoim słowie, w modlitwie Kościoła, tam „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje” (Mt 18,20), w ubogich, chorych, więźniach, w sakramentach, w ofierze Mszy świętej i w osobie kapłana celebrującego Eucharystię. Sobór podkreśla jednak, że Chrystus jest obecny „zwłaszcza pod postaciami eucharystycznymi”. Uczniowie idący do Emaus rozpoznali Zmartwychwstałego dopiero wtedy, gdy „zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im”. Same słowa nie pomogły, dopiero eucharystyczny znak otworzył ich oczy na obecność Zmartwychwstałego. Z nami jest trochę tak jak z uczniami w Emaus. Jezus jest z nami w drodze, ale my często Go nie widzimy. Potrzebujemy momentu, w którym łuski opadają nam z oczu. Eucharystia, czyli „łamanie chleba”, jest sakramentem otwierającym oczy na obecność Chrystusa. To spotkanie, które ma zapalić serca.

Eucharystii nie wolno odrywać od prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa. Jezus żyje w swoim Kościele właśnie dlatego, że powstał z martwych. Cieleśnie, nie tylko duchowo. Uczniowie spotykający Zmartwychwstałego mogli Go dotknąć, widzieli Go jedzącego posiłek. Zmartwychwstanie Jezusa było wydarzeniem jednorazowym i niepowtarzalnym. Dzięki Kościołowi ludzie wciąż na nowo mają dostęp do tej tajemnicy. Eucharystyczne Ciało Chrystusa jest ciałem chwalebnym, które nie podlega już ograniczeniom czasu i przestrzeni. To jest to samo ciało, które narodziło się z Maryi w Betlejem, to samo ciało, które zostało zmasakrowane na krzyżu i jednocześnie przemienione mocą zmartwychwstania.

Ludzkie ciało nie jest „rzeczą”. Owszem, ma swoją fizyczną stronę: komórki, tkanki, kości itd., ale ponieważ jest to ciało ludzkie, dlatego jest ono czymś więcej niż materią. Jest cudownym „nośnikiem” ludzkiej duszy. Jest wymiarem, aspektem osoby ludzkiej. Człowiek nie tyle ma ciało i duszę, co jest ciałem i duszą. Ciało pełni rolę komunikacyjną. Spotkanie, miłość, osobowa więź – to wszystko jest możliwe dzięki ciału. Pomyślmy o pocałunku. To przecież jeden z podstawowych cielesnych komunikatów. Sedno nie leży w fizyczności tego znaku, ale w tym, co on oznacza. Eucharystyczne, ludzkie ciało Jezusa nie jest czymś, lecz Kimś. Kiedy bierzemy do ust Ciało Chrystusa, kiedy pijemy Jego Krew – chodzi o spotkanie, o miłość, o zjednoczenie osób. Ojcowie Kościoła nie bali się porównania Eucharystii do związku małżeńskiego, w którym ciała małżonków, stając się wzajemnym darem, komunikują miłość. W centrum Eucharystii jest więc Osoba Chrystusa zmartwychwstałego, żyjącego, obecnego, dającego się nam. Jezus daje nam nie coś, ale Kogoś. Daje nam siebie.

Słowo „komunia” oznacza zjednoczenie, wspólnotę. Celem Eucharystii jest realna obecność Chrystusa w ludziach, w Kościele zbudowanym z ludzkich serc. Eucharystyczna obecność Jezusa jest zawsze dla kogoś. Dla mnie, dla ciebie, dla świata. Przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa służy temu, aby człowiek przemieniał się w Chrystusa, aby ostatecznie świat wypełnił się Bogiem. Papież Benedykt XVI pisze: „Przyjmowanie Eucharystii oznacza, że nie spożywa się tu {{rzeczowego}} daru (ciała i krwi), lecz że dokonuje się tu wejście Osoby w osobę. Żywy Pan ofiarowuje się mnie, wkracza we mnie i zaprasza mnie, bym się Mu oddał tak, aby wypełniły się słowa: {{Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus}} (Ga 2,20)”.

Katolicka tradycja rozwinęła w drugim tysiącleciu adoracyjną pobożność Eucharystii. W nurcie tej tradycji pojawił się kult Najświętszego Sakramentu poza Mszą świętą, a więc monstrancja, procesje. O. Daniel Ange mówi: „Adoracja to chwile głębokiej intymności. Trzeba ich doświadczyć. Uklęknąć przed Bogiem ukrytym w Najświętszym Sakramencie, otworzyć swoje serce. Tego nie da się nauczyć, bo modlitwa wypływa z osobistego doświadczenia. Adoracja jest jak terapia na raka naszych grzechów. Przebywanie w obecności Jezusa uzdrawia. Poza tym jeśli kogoś kochasz, to chcesz z nim przebywać, długo, sam na sam. Miłość tego potrzebuje”. Kiedy klękam przed tabernakulum lub Hostią na ołtarzu, adoruję miłość Boga. To gest poddania się tej miłości, uznania jej, przyjęcia. Obecność Boga przyzywa ludzkiej obecności. Adoracja służy pogłębieniu komunii z Chrystusem, komunia zaprasza do adoracji.

Eucharystyczna procesja jest przypomnieniem kosmicznego wymiaru Eucharystii. Chrystus chce iść z nami drogami naszej codzienności. Chce, byśmy budowali Mu ołtarze zawsze, nie tylko w Boże Ciało. Każdy, kto spożywa Ciało Pańskie, ma stawać się żywą monstrancją. Ma nieść Boże Ciało w swoim kruchym, grzesznym ciele. Ma stawać się „czerwoną lampką” przypominającą światu: „Bóg jest!”.

Tygodnik Katolicki „Gość Niedzielny” Nr 21 – 25 maja 2008r.

Categories: WYDARZENIA

%d bloggers like this: