ZATRZYMAJ SIĘ

Człowiek jest tak skonstruowany, że łatwo się przyzwyczaja. Szczególnie do czegoś dobrego. Łatwo się przyzwyczajamy.
Przyzwyczailiśmy się, że słońce świeci, deszcz pada. Że po dniu następuje noc. Że ptak śpiewa. Traktujemy to jako normalność. Tak jest i już.
Zdziwilibyśmy się dopiero wtedy gdyby nagle nam tego zabrakło.
Jak to, tak miało być.
Czy na pewno?  Nie.
Żyjemy w biegu, praca, dom, dzieci. I tak w kółko. Zabiegani, zapracowani. W kołowrotku.
O Bogu też zapominamy. Przypominamy sobie o Nim tylko wtedy kiedy coś od Niego potrzebujemy. Traktujemy jak maszynę do spełniania próśb.
” Jak trwoga to do Boga”.
Dziwimy się , że nas nie wysłuchuje, jesteśmy na Niego źli. Obrażamy się.
Tymczasem On widzi w nas partnerów i sam też chce być tak traktowany. Jak przyjaciel.
W tych dobrych chwilach naszego życia a także w tych trudniejszych.
 Chce być obecny.
Trzeba umieć cieszyć się każdym  dniem, każdą chwilą. Cieszyć się, że słońce świeci a deszcz pada, że jest noc i dzień. Że ptak śpiewa.
Trzeba pamiętać, że na tym świecie jesteśmy tylko chwilę…
Nie oczekiwać za wiele. Cieszyć się z najmniejszych nawet rzeczy
Wiem z doświadczenia, że im mniej się oczekuje tym więcej można otrzymać.
Na przykład, wiele lat temu, idąc do Liceum Plastycznego  chciałam tylko nauczyć się  malować. Tylko tyle. Dla mnie ” aż ” tyle. To było moje marzenie.
Kończąc ” plastyk” nie tylko umiałam malować.
Dzięki pomocy – dopingowi – rodziców i nauczycieli udało mi się zdać  maturę , zrobić i obronić dyplom. Zdobyć zawód.
Patrząc z perspektywy czasu, można powiedzieć,że nie było mi to potrzebne.
Jednak wtedy było potrzebne bardzo. Choćby dlatego, żeby udowodnić ( przede wszystkim sobie), że ” ja też potrafię”.
Zaczynałam liceum pełna kompleksów i obaw ” czy dam radę, czy podołam”.
Kończyłam z maturą i dyplomem „technika plastyka” w kieszeni.
A chciałam tylko nauczyć się malować…

W życiu – w pracy, w domu, w rodzinie  też Ktoś nas dopinguje. Trzyma za nas kciuki.
Wierzy w nas.Zawsze. Podtrzymuje w trudnych chwilach. Tęskni za nami.
Tylko czy my wierzymy w Niego? Czy wierzymy Jemu?
Czy my chcemy Go dostrzec?
Zatęsknić za Nim? Ucieszyć z każdej chwil jaką nam daje?
Zadziwić się tym, że słonko jeszcze świeci.
Dla nas.  

  1. ~Karolina

    Często jest tak, że to co człowiek napisze, później staje się źródłem pytań: Czy ja potrafię wprowadzić w życie to, co napisałam? Twoja notka i ten wiersz stają się dla mnie wyrzutem sumienia, bo wciąż muszę dorastać do tego co przed chwilą przeczytalam i do tego co zamieszczam poniżej, a co – choć w innych słowach – to jednak niesie podobny przekaz. Wciąż mi się wydaje, że to bardziej teoria niż praktyka… Ale próbuję wcielić to w praktykę. Że z róznym skutkiem? trudno, ale próbuję.Na ostatnią chwilęCo znaczy otworzyć się na łaskę?Nie wiem ale może spróbować zaufaćJak zaufać? – nie chcę pustych słówNie wiem może zamknąć oczy i spróbować powtórzyć:wczoraj minęłojutra nie znama dziś jest daremktóry chcę wykorzystać jak najlepiejPomóż mi nie wkładać sobie na plecyprzeszłości której nie mogę zmienići przyszłości o której myśleniei o którą ciągłe martwienie sięczęsto zabiera mi siłyktóre powinnam wykorzystać dziśbo przecież mogę nie doczekać jutraAle jak wykorzystać dziś? przecież jest tak wiele przeszkódNie wiem jakmoże przestać skupiać się na bólui ucieszyć się tym co się maMoże na chwilę przestać kalkulowaći porównywać się do innychAle…Nie ma ale! Nie ma! Jest to trudne i co z tego?Czy zawsze trzeba doceniać życie dopiero wtedygdy ono wisi na włosku?czy trzeba czekać z okazaniem Miłoścido chwili kryzysutraumy wypadkuzagrożenia stratąTajemnica ludzka…Czekamy na ostatnią chwilę Dlaczego?Bo to takie naturalne że żyjesz?że jesteś zdrowy?że najbliżsi Cię kochają?Bo to niemożliwe żebyś wszystko stracił?Bo jeszcze zdążysz?Bo…Skąd my to wszystko wiemy?A może my jednak jesteśmy bogami?Jak to sprawdzić?Zadać sobie pytanie co usłyszy Bógjeśli Twoja koncepcja na życie pewnego dnia runieAle na razie nic się nie sypieWięc dalej czekamy idziękujęprzepraszam proszęwybaczam wybacz mi to słowa wypowiadane w ostatecznościw sytuacji gdy w oczy zaglądaból strach niezrozumienieodrzuceniechorobaśmierćA przecież wypowiadane nie zawszebo nie zawsze potrafimy przełknąć wstydzapomnieć o ranachA w końcu bywa także budzimy się gdy jest już za późnona każde słowoI wtedy się okazujeże jednak nie jesteśmy bogamiże Bóg jest tylko jedenDlaczego dopiero wtedy?Czy trzeba już nie mieć wyjściażeby dostrzec Boga?Tajemnica ludzka…Balansujemy na krawędziNie chcemy piekłaale jednocześnie nie chce nam się wysilaćBóg jest miłosiernyjakoś to będzieAle patrzą na Ciebie inni i odkładają tak jak Ty zmianę życia i podjęcie wysiłku bycia lepszym na późniejTy być może zdążyszA jeśli Onten kolega który Cię wczoraj pytałczy warto może coś zacząć zmieniaća Ty powiedziałeś że przecież ma jeszcze całe życie na zmianęjutro zginie?Jeśli Twoja odpowiedź była dla Niegoostatnim wyznacznikiem postępowania?Chcesz ryzykować dalsze życiez takim balastem?Każdy z nas stanowi przykład dla innych dobry lub złyI za swoją postawęsłowa i gestymusimy brać odpowiedzialnośćwraz ze wszystkimi konsekwencjamiCzy te konsekwencje będą ciężarem czy skrzydłami unoszącymi nas w powietrzezależy nie tyle od tego jaki jesteś dziśile od tego czy walczysz o toby jutro być lepszymnie w rzeczach wielkichale w zwykłej codziennościByć może uznasz te słowa za górnolotne gadaniebyć może Cię zdenerwują zaniepokojąale to nieistotne jakie wzbudzą emocjeWażne co z nimi zrobisz Ważne bo Twoja decyzjabędzie małą cegiełkąktóra stanie się początkiem budowykolejnego murulub kolejnego mostu

  2. ~Rut

    piękne słowa Moniko. tez wiele razy doświadczyliśmy z moim mężem, że zbyt wielkie oczekiwania kończą się wielkim rozczarowaniem, a nawet pretensjami do Boga. A wystarczy ucieszyć się drobiazgami, które otaczają nas jak rój motyli: że dzieci zdrowe, że pieniędzy na chleb starcza, że kwiat kwitnie, że liść sie zieleni, że po deszczu tęcza…Wtedy dostrzega sie nagle ogrom miłości Boga i swego szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *