WYPRAWA

  Kilka dni temu wróciłam z Częstochowy i Krakowa. Byłam tam z rodzicami. To były dni pełne niesamowitych przeżyć i wrażeń. Najpierw Apel Jasnogórski. Przyszliśmy na niego trochę wcześniej. Akurat zaczynała się Msza Św. dla pielgrzymów z  Węgier. Nie było za dużo ludzi więc mama zawiozła mnie pod prezbiterium. Po Mszy podszedł do nas paulin i zaprosił (!), żeby mama podwiozła mnie jeszcze bliżej. Zawiozła mnie więc pod sam ołtarz. Patrzałam Madonnie w oczy. Nie prosiłam o nic. Tylko tak trwałam….
Potem zaczął się Apel.
Słowa „Bogurodzicy”, apelu. Potem rozważania i jeden dziesiątek różańca. Do mamy podszedł paulin z mikrofonem. Modliła się. Zmówiła jedno pozdrowienie Anielskie.
Po Apelu – zasłonięcie Obrazu.

Potem był Kraków. Cały rozkopany ale i tak cudny. Byliśmy na Wawelu, w kościele franciszkanów, na Skałce, w muzeum Wyspiańskiego, w sukiennicach, w kościele Mariackim. Na cmentarzu Rakowickim i w Łagiewnikach.
Dużo czasu spędzaliśmy na krakowskim rynku.
Najbardziej lubię spacery uliczkami Krakowa. Wtedy można poczuć atmosferę miasta. Jego klimat, nastrój.
Piękne stare kamienice z bogato zdobionymi fasadami i figurami świętych umieszczonymi na rogach budynków.
Stałym motywem Krakowa są gołębie. Było ich dużo,szczególnie na rynku.
Rynek krakowski jest zawsze pełen ludzi, turystów, z kraju i zagranicy. Wycieczek.
Były tłumy. Momentami wydawało się ciasno :).
Kocham to miasto z jego zabytkami muzeami, kościołami.
Może uda nam się tam jeszcze kiedyś pojechać… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *