WYJAŚNIENIE

 

TU  AUTORKA  TEGO BLOGA – MAK.-  Monika jak kto  woli. Wczoraj skomentowałam  wpis Wiesławy ale chyba ona nie zorientowała się,  że MAK.  to ja.  Piszę więc jeszcze raz.  Nie tylko do  Wiesławy, do wszystkich komentujących  moje notki.

Po pierwsze :  W komentowaniu moich postów nie o to chodzi, żeby wszyscy się ze mną zgadzali i żeby ten blog był  piękny , gładki i bezdyskusyjny. A  przez to nudny  i monotonny. Przeciwnie  tu trzeba rozmawiać,dyskutować  a  nawet się kłócić.To ma być żywy blog. Najważniejsze  jednak, żeby  właśnie była to dyskusja konstruktywna,merytoryczna, rzeczowa i  twórcza. Na argumenty.

Nie ma to być wzajemne ubliżanie,  obrażanie i poniżanie kogoś kto ma odmienne zdanie.

Po drugie : Tutaj może wypowiedzieć  się każdy. Bez względu na swoje poglądy, przekonania religijne,  światopogląd, zapatrywania.  Każdy ma prawo  skomentować  mój  post  i każdy powinien (musi ) być traktowany  z szacunkiem.

Po trzecie : Proszę wszystkich, żeby  traktowali mnie poważnie. Nie bronili mnie. Nie używali  mnie i  mojej  choroby  jako  argumentu  w  dyskusji.  Nie używali mnie jako tarczy obronnej kiedy brakuje innego argumentu.

A po  czwarte :Potrafię  obronić się sama. Nie potrzebuję obrońców. Czasem  nie komentuję  Waszych  wpisów świadomie. Czytam każdy wpis ale nie każdy komentuję.

Ja swoje zdanie wypowiadam w poście  a Wy się  do niego ustosunkowujecie  w komentarzach.

Życzę wszystkim poważnej i  zrównoważonej, spokojnej dyskusji.

Uczmy się szanować zdanie innych.

🙂             

  1. ~Wiesława

    Moniko, ja potrafię czytać – i od pierwszego wejścia na Twój blog (-kiedy to było? -w czerwcu?) wiem, że podpisujesz się MAK.I wybacz, ale nie naprawdę mam siły tłumaczyć pewnych spraw ani Tobie, ani Bezdomnej z Twojego bloga, ani komukolwiek. Zaglądam czasem na Twój blog, bo naprawdę Cię podziwiam – chciałabym mieć kiedyś choć połowę tej siły życiowej i optymizmu, który masz Ty. Ale jako poetka, to mogę Ci powiedzieć, że najbardziej tolerancyjną rzeczą, jaką znam, to jest kosz na śmieci. Żaden blog z nim nie wygra.dobrej nocy MAK

  2. ~Wiesława

    A na dzień dobry coś Ci jeszcze napiszę Moniko, jestem przeraźliwie słaba, czasem nie mam siły ani wierzyć w ludzi ani żyć do następnego dnia i to nawet nie jest depresja tylko konsekwencja zranień życiowych. Ale ja tą słabość przyjęłam i, nie wiem, może to daje mi siłę? Przez ponad dwadzieścia lat polska służba zdrowia przy błogosławieństwie księży katolickich solidnie leczyła mnie z choroby, której nie miałam.Jedyne co mi po tym zostało, to wiara w Boga.A Ty skoro jesteś chora, to nie udawaj, że nie jesteś i skoro potrzebujesz ochrony ze względu na swoją chorobę, to nie udawaj, że jej nie potrzebujesz. Ale przede wszystkim spróbuj przyjąć swoją samotność, bo dopiero wtedy będziesz mogła spotykać się z ludźmi na równej stopie. Może najmniej samotne są dzieci, ale każdy dorosły człowiek jest przeraźliwie samotny. Zobacz jak Twoi rodzice są samotni w trosce i walce o Ciebie i jak czasem już nie mają siły. Na całej kuli ziemskiej nie spotkasz ludzi bardziej Cię kochających i bardziej Ci życzliwych niż oni.dobrego dnia Monikops. wiesz, moja prababcia miała na imię Monika, i czasem starsi ludzie z wioski mówili o mnie Wiesia od Monicaków 🙂

    • ~MAK.

      Wiesiu…. 🙂 to, że jestem niesprawna fizycznie (potrzebuję pomocy a nie „ochrony”) wcale nie świadczy, że nie mam swojego własnego zdania na różne tematy. Potrafię go bronić, jeśli zajdzie taka potrzeba. Umysł mam sprawny jeśli o to chodzi.Odnoszę wrażenie ( popraw mnie jeśli się mylę), że traktujesz mnie jak chore dziecko, które trzeba chronić i bronić przed innymi bo samo sobie nie poradzi. Otóż wyobraź sobie, że mam prawie 40-tkę na karku i jestem w pełni świadoma swoich czynów i słów. Ponoszę za nie odpowiedzialność.Dlatego bardzo Cię proszę, nie broń mnie i nie zasłaniaj się moją chorobą (ona nie ma tu nic do rzeczy) kiedy zaczyna Ci brakować argumentów do dyskusji.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę słońca i radości w sercu 🙂

      • ~Wiesława

        Nie Moniko, próbuję sprowadzić Cię na ziemię. Czytając zapisy na Twoim blogu odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo silną i inteligentną osobą. A Twoja niesprawność fizyczna akurat w Internecie nie ma nic do rzeczy (pod warunkiem, że nie przeszkadza Ci w pisaniu). Ale czytając zapisy na Twoim blogu odnoszę też wrażenie, że jesteś bardzo samotna i to Twoje osamotnienie internauci mogą wykorzystywać do różnych celów: a to dla odreagowania złości, a to dla podbudowania swojego wizerunku, a to do tego żeby poczuć się lepszym. Zachęcam Cię do tego, żebyś głębiej zastanowiła się nad tym, czemu mają służyć te Twoje zapiski na blogu, bo, widzisz, dzięki takiemu wynalazkowi jak Internet pierwszy raz mogę wymienić poglądy z osobą chorą na porażenie mózgowe, ale, będąc z synem w sanatorium, spotykałam osoby chore na porażenie mózgowe, tyle że wtedy rozmawiałam z ich rodzicami i doskonale wiem jakim heroizmem jest dla nich rehabilitacja swoich dzieci. Właściwie całe życie tych rodziców kręciło się wokół ich chorych dzieci i zazwyczaj te dzieci były całym ich światem. Nieraz odnosiłam wrażenie, że rodzice osób chorych na porażenie mózgowe traktują swoje dzieci jak królów albo królewny. Ale Ci rodzice zastanawiali się też, im starsi tym częściej, na jak długo wystarczy im sił i zdrowia. I co stałoby się z ich dzieckiem, gdyby ich zabrakło. Przepraszam Cię za te bolesne słowa, ale ja tak to widzę. Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja rodzinna, materialna czy środowiskowa, bo akurat o problemach dnia codziennego nie piszesz. Na blogu napisałaś tylko ogólnikowo o chorobie, a poza tym piszesz o samych dobrych rzeczach – jakbyś patrzyła na życie przez różowe okulary. Ale nie wspominasz o „drodze krzyżowej”, którą razem z rodzicami pokonujesz każdego dnia. – A może poprzez prowadzenie tego bloga mogłabyś jakoś pomóc swoim rodzicom, sobie czy innym osobom tak samo chorym jak TY. z pozdrowieniami

        • ~Wiesława

          Przepraszam, zajrzałam do Twoich starszych postów – trochę piszesz o rodzinie, środowisku i o sobie :)Może i podświadomie próbowałam Cię chronić, ale niepotrzebnie, bo Ty jesteś silniejsza ode mnie. Ale nadal uważam, że Ty możesz zrobić więcej niż tylko pokazać ludziom, że nie spadłaś z księżyca. :):):)- jeszcze raz serdecznie Cię pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *