OFIAROWANIE CIERPIENIA

Kiedyś, wiele lat temu ofiarowałam Bogu swoje życie. Zaufałam Mu. On wie lepiej czego mi potrzeba. Byłam tego pewna I rzeczywiście wiedział. Ofiarowałam Mu też swoją chorobę, cierpienie. Zrobiłam to jednak bez jakiejś konkretnej intencji. Niech On zrobi ze mną i moją chorobą co chce. On wie co zrobić co z tym wszystkim zrobić, ja nie muszę.
Teraz jednak pomyślałam, że mogę zrobić coś więcej. Mogę ofiarować w jakiejś konkretnej intencji. Nie wiedziałam jednak w jakiej. Zwróciłam się o pomoc do księdza Tomasza. On mi radził intencję przemodlić. Zrobiłam tak jak radził. Wieczorem kiedy modliłam się o wskazanie intencji przed oczami stanęły mi dawno zapomniane obrazy…Straszne i wstrząsające.
Kilka miesięcy temu na youtube wysłuchałam świadectwa kobiety, która przeżyła aborcję. To świadectwo zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Obok tego filmu ze świadectwem były też inne filmy dotyczące aborcji (wcześniej nigdy nie oglądałam takich filmów). Kliknęłam na jeden z nich. To co tam zobaczyłam tak mną wstrząsnęło, że w pierwszym odruchu chciałam stamtąd wyjść, wyłączyć ten film. Nie wyłączyłam, oniemiała oglądałam dalej. Zobaczyłam tam zwłoki maleńkich dzieci, porozrywane, porozszarpywane na części.
Nóżki oddzielnie, rączki oddzielnie, główki też oddzielnie…Wszystkie części ciałek były poczerniałe, chyba były moczone w formalinie, żeby się nie rozłożyły.
Była tam też główka dziecka , jego maleńka buzia wykrzywiona była w ogromnym grymasie bólu. Widać było, że bardzo cierpiało przed śmiercią…
Wcześniej słyszałam wypowiedź jakiegoś „eksperta”, że tzw. „płód” nie czuje bólu przy dokonywaniu aborcji. Przekonałam się, że to nieprawda. Po oglądnięciu tego filmu byłam w szoku. Kilka dni nie mogłam otrząsnąć, dojść do siebie. Nie mogłam się pozbierać.
Jak wspomniałam, było to kilka miesięcy temu.
Codzienne problemy, wydarzenia sprawiły, że jakoś o tym filmie zapomniałam. Podczas modlitwy znowu wszystko stanęło mi przed oczami. Przypomniały mi się najdrobniejsze szczegóły… Widocznie nie bez powodu obejrzałam ten film.
To jest moja intencja – pomyślałam – swoją chorobę, cierpienie ofiaruję w intencji życia dzieci poczętych a nienarodzonych. O to, żeby każde nowe życie było przyjęte przez rodziców i rodzinę jako Boże błogosławieństwo. Aborcja jest zabójstwem, okrucieństwem wyrządzonym bezbronnemu człowiekowi. Nie rozumiem takiej matki która może zabić własne dziecko…. Nie potrafię zrozumieć…
Będę bronić życia ludzkiego . Tak jak potrafię. Przez modlitwę.
Potem okazało się, że ks. Tomasz modlił się, żebym swoje cierpienie ofiarowała właśnie w tej intencji. Ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu o słuszności mojej decyzji.
Podjęłam się duchowej adopcji. Oddałam dzieciątko pod opiekę Bogu, niech On sam się o nie troszczy a sama się codziennie za nie modlę. Dziwnie się z tym czuję. Mam takie poczucie, że uczestniczę w czymś wielkim i bardzo ważnym. Do niedawna byłam pewna, że nigdy nie będę matką. Teraz myślę, że nią jestem. Jestem duchową matką.. Moje dziecko, które adoptowałam ma już tydzień. Od kiedy zdecydowałam się na duchową adopcję codziennie ofiaruję swoje cierpienie Bogu. Ofiaruje Mu nie tylko cierpienie ale wszystko co się tyczy mojej choroby. Bezradność, zależność od innych, samotność, niezrozumienie…Ofiaruję nie tylko w intencji tego jednego dziecka ale i innych dzieci zagrożonych aborcją.
To dla mnie bardzo ważne, jestem bardzo szczęśliwa. Szczególnie teraz kiedy ofiarowałam swoją chorobę, cierpienie w bardzo konkretnej, realnej intencji.
Zawsze wiedziałam że moje (jak każde ) cierpienie ma jakiś sens. Teraz wiem jaki.
Może to się komuś wydać dziwne ale dla mnie bardzo ważna jest świadomość, że moja choroba ma sens. Cierpienie wcale nie uszlachetnia. I samo w sobie jest bez sensu. Jedynie przyjęte i ofiarowane z miłości w jakiejś intencji nabiera sensu.To miłość uszlachetnia cierpienie.. Trzeba tylko /aż / mieć odwagę je przyjąć i chcieć ofiarować. Właśnie takiej odwagi takiej miłości uczy mnie Jezus. To On pierwszy odważnie i wielkodusznie podczas całego życia a szczególnie podczas męki na krzyżu wziął moje cierpienie, wziął cierpienia wszystkich ludzi. Przyjął je i ofiarował za nasze zbawienie. Chcę się od Niego uczyć i chcę Go naśladować. Chcę przynajmniej spróbować. Na tyle na ile potrafię.
Chcę starać się codziennie przyjmować swój krzyż i codziennie go ofiarowywać. Z miłości do Jezusa i ze względu na Jego Miłość do mnie.
Doświadczam jej każdego dnia i chcę Mu za Nią podziękować.
W ten sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *