SPOTKANIE ZE ZBAWIENIEM

W Jerychu rozpoczyna się przedostatni etap drogi Jezusa. Tutaj zaczyna się ona wznosić od doliny Jordanu, przez Pustynię Judzką, ku Jerozolimie. O całym wędrowaniu Jezusa Piotr powiedział, że: „przeszedł On dobrze czyniąc” (Dz 10, 38). Jest to znamienne przede wszystkim dla ostatnich odcinków Jezusowej drogi. Wszędzie Jezus pomaga i ratuje. Niewidomemu, który na skraju drogi woła z ufnością: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną” – daje wzrok, zdolność wychwalania Boga i pójścia za Nim (18, 35-43). Zacheuszowi, który wspiął się na przydrożne drzewo, bo chciał Go zobaczyć, daje możliwość ugoszczenia siebie w jego domu i nawrócenia, czyli też zbawienia. Sytuacja tych dwóch ludzi jest bardzo różna, jak różne jest także ich spotkanie z Jezusem. Obydwaj otrzymują pomoc Bożą przez Jezusa, który nie mija ich lekceważąco, ale zatrzymuje się przy nich.

Zacheusz jest bogatym człowiekiem. Ale jako poborca podatkowy należy do kategorii ludzi, którzy wśród Żydów otaczani są pogardą. Celnik, który z racji swego zawodu stale kontaktował się z różnymi ludźmi, także z poganami – uważany był za nieczystego. Powszechnie przypisywano celnikom chciwość (por. 3, 12-13), nienawidzono ich i unikano. Żyd, przestrzegający Prawa, nie powinien mieć nic wspólnego z celnikiem. Zacheusz był więc człowiekiem z marginesu. Miał wprawdzie bogactwo i dobrą posadę, ale nie cieszył się szacunkiem u ludzi o decydującym wpływie na społeczeństwo. Być może to było przyczyną, że Zacheusza tak bardzo interesował Jezus. Zacheusz nie był, jak widać, jednym z tych bogaczy, którzy chcą tylko przyjemnie korzystać z dóbr, nie myśląc o niczym innym (por. 12, 16-21; 16, 19-31). Jego interesuje coś więcej.

Zacheusz bardzo pragnie zobaczyć Jezusa. Powodem może tu być w dużej mierze ciekawość. W każdym razie to pragnienie jest tak silne, że zadaje sobie trudu, byle tylko dojrzeć Jezusa. Liczne osoby wokół Jezusa zasłaniają widok Zacheuszowi, który jest człowiekiem niskiego wzrostu. Ale Zacheusz jest pomysłowy. Biegnie naprzód, wyprzedza pochód, a zyskawszy na czasie, wchodzi na drzewo: wreszcie znalazł miejsce, z którego będzie mógł zobaczyć Jezusa. Zapewne nie dodaje powagi bogatemu człowiekowi wspinanie się na drzewo. To zajęcie dla dzieci. Ale Zacheusz godzi się na takie ośmieszenie, bo tak bardzo pragnie zobaczyć Jezusa. Jak widzimy, wszystko działo się dotąd z inicjatywy Zacheusza.

Jezus daje się zobaczyć Zacheuszowi; co więcej, zawiera z nim znajomość i obdarza go zbawieniem. Podejmuje Jezus rękę, którą Zacheusz wyciągnął nieśmiało w Jego kierunku; przejmuje Jezus inicjatywę i stawia Zacheusza na nowej drodze. Każe mu zejść z kryjówki na drzewie i przygotować gościnę. Wcześniej Jezus bynajmniej nie lekceważył celników, jadał z nimi przy jednym stole (por. 5, 27-32; 15, 2). Tutaj jednakże postawa Jezusa osiąga punkt kulminacyjny: On sam podejmuje inicjatywę i spontanicznie sam chce zasiąść z celnikiem do uczty, wiedząc, że w ten sposób spełni wolę Bożą:

„Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Bóg nie zrezygnował również z celników, ani ich nie odepchnął. Przez wspólny stół z Jezusem są oni wezwani do wspólnoty z Bogiem. I właśnie na tym polega usprawiedliwienie i zbawienie: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama”. Jezus przyszedł jako Zbawiciel do wszystkich ludzi (2, 10). Wbrew wszelkiej krytyce i w sposób jasny dla wszystkich poświadcza, że celnicy nie zostali wykluczeni ze zbawienia. Jednocześnie daje poznać, że odrzuca uogólniony sąd o całej kategorii osób. Swoją postawą mówi, że Bóg żywo interesuje się wszystkimi ludźmi, stale na nich czeka i zbliża się do nich. Wszyscy powinni się nawrócić, zwrócić się ku Bogu, pozwolić, żeby On ich pociągnął, i przyjąć Go. Zbawienie oznacza to właśnie, że człowiek znów otwiera się na Boga i odnajduje wspólnotę z Nim.

Postawa Jezusa została przyjęta w różny sposób. Tłum jest oburzony (por. 5, 30; 7, 34; 15, 2); zdaje się mu, że wie, co wypada, a co nie wypada. Mieć coś do czynienia z celnikiem – to dla tłumu znaczy: splamić się. Sąd tłumu jest twardy. Dlatego też Jezus nie przyłącza się do niego i bierze na siebie oburzenie tłumu. Ludzie pochwalili uzdrowienie niewidomego (18, 43), ale nie akceptują miłosierdzia okazanego celnikowi. Jezus swoim postępowaniem odrzuca taką surowość i objawia, że postawa Boga jest zupełnie odmienna od postawy tłumu.

Zacheusz zareagował przeciwnie niż tłum. Fakt, że Jezus wprosił się do niego w gościnę, wzbudził w nim wielką radość. Jego pragnienie zobaczenia Jezusa zostało spełnione w nadmiarze i Zacheusz z radością ów nadmiar przyjmuje. Nie złości się, że Jezus pokazał jego kryjówkę i że kazał mu zejść z drzewa na oczach wszystkich. Nie zważa na szemranie tłumu, ale cieszy się spełnieniem swego pragnienia. Przyjmuje Jezusa w swoim domu i odbywa z Nim serdeczną rozmowę. O żadnym innym bogaczu św. Łukasz nie podaje niczego podobnego do decyzji Zacheusza. Nieco wcześniej Jezus, po odrzuceniu Jego wezwania przez bogatego młodzieńca, powiedział: „Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego!” (18, 24). Lud zapytał wtedy: „Któż więc może być zbawiony?” (18, 26). Zacheusz otrzymuje teraz zbawienie przez pośrednictwo Jezusa (19, 9). I decyduje się na szlachetną dobroczynność i naprawienie krzywd. Nie ogranicza się tylko do zobaczenia Jezusa, ale postępuje według Jego woli. W ten sposób dzięki życzliwości Jezusa dom pogardzanego przez ludzi człowieka staje się domem zbawienia. Jezus spotkał człowieka, który był zepchnięty przez ludzi na margines, a sam uwikłał się w różnych wykroczeniach i błędnych postawach. Zostawia zaś człowieka, który poznał z radością, co znaczy otrzymać przebaczenie od Boga, i wrócił na właściwą drogę. W tym dniu Zacheusz doświadczył niezwykłej przemiany.

Końcowe słowa Jezusa mogą dodać odwagi i nadziei każdemu człowiekowi. Jezus nie przyszedł po to, aby potępiać i odrzucać. On chce szukać i zbawiać właśnie zagubionych, tych, którzy się pomylili i skończyli w ślepym zaułku; chce wyprowadzić ich z nędzy i zagrożenia. Zacheusz pragnął zobaczyć Jezusa. Dzięki temu został przez Jezusa znaleziony i zbawiony.

Pytania

  1. Jakie są etapy drogi Zacheusza, od ciekawości aż po zbawienie? Kim jest Jezus, jeśli się zważy, że Jego życzliwość dla osoby społecznie pogardzanej jest czymś więcej niż tylko zwyczajnym gestem ludzkiej przyjaźni i oznacza łaskę Bożą i zbawienie?
  2. Co przeszkadza nam spotkać Jezusa? Co czynimy lub czym pomagamy sobie, aby poznać Jezusa?
  3. O czym wydajemy pobieżne sądy? Z jakimi osobami nie chcemy przestawać?


  
                      

Klemens Stock SJ

             

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *