” DÓŁ „

Bywają takie dni kiedy po prostu mam „doła”. Kiedy myślę, że jestem do niczego. Samotność doskwiera,bezradność i niemoc też.

Ból…

Taka chwila słabości.Ciemności…. Smutku.

Wtedy przychodzi On i przysyła mi „ Swoich ludzi”. Doświadczam tego często. Ostatnio zwłaszcza. Przez ostatnie kilka dni przeprowadziłam kilka rozmów z ludźmi, którzy bardzo mi pomogli. Obcy ludzie.

Ktoś kiedyś powiedział, że na chwilę słabości nie można sobie pozwolić. Że trzeba być silnym. Za wszelką cenę.

Nie zgadzam się tym.

Na taką chwilę słabości można sobie pozwolić. Nawet trzeba.

Taka chwila pozwala uświadomić własną słabość i nicość. Pozwala spokornieć.

Ale pozwala też doświadczyć(przynajmniej mi ) wielkość i dobroć Boga.

Jego opiekę. Miłość do mnie.

Pozwala doświadczyć, że w  tym wszystkim (słabości, bólu, samotności) jest On.

Jest przy mnie.

Pomaga mi.

Pochyla się nade mną, bierze moje słabości, mój krzyż. Podnosi mnie i mówi :

„Nie bój się, Jestem z tobą”.

 

Kto nie doświadczył własnejsłabości, ten nigdy silny nie będzie.

 

 

 

 

0 thoughts on “” DÓŁ „

  1. ponownie oswajam swojego „lisa”Więc i Tobie zyczę tego samegoZ tym lisem idzie się oswoic.Zyczę oswajania różyczki również- czyli tego kolca któremu na imię jakiś dół albo dołekMocy niech Ci nie ubywa a Pan niech wspiera i dodaje siłNiech niosą Cię skrzydła Twego Anioła StróżaIn Christo x.Grześ

  2. Moje zdanie już znasz. A tak sobie teraz pomyślałam, że podzielę się wierszem, który zrobił na mnie wrażenie w chwili mojego – jak to określasz – doła. Panie,jest inaczejniż być miałoani góry,ani morwynie rzucają się w morze na moje słowonieustannie idzie na burzę,nieustannie czerwieni się zasępione niebo.fale zalewają łódź. a wichry i jezioro nigdy nie są mi posłusznemam kilka ryb,siedem chlebówi nieskończoną wielość głodnych do wykarmieniadotykałem tylekroćTwojego płaszcza,a nie jestem zdrowyOjciec Niebieskima coraz mniej pracyz liczeniem moich włosówa jestem w gorszympołożeniu niż Jair,bo nie mam córkimam oczy, a nie widzę,mam uszy, a nie słyszę;często też wpadam w ogień i w wodęmoje oczy wilgotnieją nieraz, ale nie od twojej śliny, stąd też widzę niewyraźnieani odcięta prawica,ani wyłupione okonie uczyniły mnie lepszymTęsknię za Tobą.Ulituj się nade mną.Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścićKs. Jerzy Szymik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: