O MIŁOŚCI, KRZYŻU I….

Często rozmyślam o Twojej Miłości. O Tobie. Bo Ty jesteś  Miłością. Im dłużej o Niej myślę, tym bardziej nie mogę Jej zrozumieć. Pojąć. Patrzę na krzyż stojący na komodzie,myślę: „aż TAK mnie kochasz! „. Kiedy jest pochmurno mój krzyż jest stalowy, zimny, ciężki. A nawet odpychający. Lecz kiedy przez okno wpadnie choćby jeden promień słońca, jego ciężar znika, a krzyż mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Jest wtedy piękny i radosny. Tak… Krzyż może być radosny. Ale tylko wtedy kiedy niesie go i umiera na nim Miłość. Czyli Ty. Twój krzyż piękny nie był… Przeciwnie. Umierałeś na drzewie hańby i odrzucenia. Jak złoczyńca. Nikt nie chciał na Ciebie patrzeć. Odwracali głowy z obrzydzenia…. I teraz też często odwracają. Wyśmiewają. Szydzą. Ci, za których Ty umarłeś. Z Miłości. Do nich. Do nas. Do każdego. Na tym polega Twoja szalona wręcz Miłość. Nikogo nie odrzucasz.
 Panie… zechciałeś podzielić się ze mną swoim krzyżem. Swoim cierpieniem. Swoim bólem. Swoją Miłością. Zaufałeś mi. Słabej i bezradnej.  Dziękuję Ci za to. Uwielbiam Cię za to. Moja Miłości. Mój Ukochany.
Dziękuję Ci za mój krzyż. To prawda, jest ciężki, ale ile dobrych rzeczy dzięki niemu pozwoliłeś mi zrobić. Ile dobrych ludzi dzięki niemu ciągle stawiasz na  mojej drodze….
Dziękuję.

  1. ~Nika

    Krzyż w pokoju zawiesiłam na takiej wysokości bym mogła całować Jego stopy. Kiedyś jak przytuliłam się do Jezusa poczułam jakby Ciało Jego było ciepłe…

  2. ~dobrochnaa9

    Bardzo chciałabym stanąć skromnie na Twojej drodze, Moniko, ale coś mi mówi,że ominęłabyś mnie szerokim łukiem, bo nie oddaję czci bożkom.W szczególności religijnemu i plemiennemu.A może mylę się…Może nic byś mi nie zrobiła, tylko chciała „nawracać”…Pozdrawiam serdecznie.

    • ~Karolina

      WYJAŚNIENIENie przyszedłem pana nawracaćzresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazaniajestem od dawna obdarty z błyszczeniajak bohater w zwolnionym tempienie będę panu wiercić dziury w brzuchupytając co pan sądzi o Mertonienie będę podskakiwał w dyskusji jak indorz czerwoną kapką na nosienie wypięknieję jak kaczor w październikunie podyktuję łez, które się do wszystkiego przyznająnie zacznę panu wlewać do ucha świętej teologii łyżeczkąpo prostu usiądę przy panui zwierzę swój sekretże ja, ksiądz,wierzę Panu Bogu jak dziecko /ks.Jan TwardowskiKtoś ma prawo wierzyć inny ma prawo nie wierzyć. Czy z tego powodu powinniśmy się omijać szerokim łukiem ? Ja uważam, że nie. A jeszcze a propos nawracania, to siostra Anna Bałchan mawia, że jedynym skojarzeniem dla niej do nawracania jest sytuacja kiedy krzyczymy do krowy naaawróóóóć się! 🙂 Pozdrawiam 🙂

  3. g56rzeska@autograf.pl

    a wszystko po to by jak w Norwidowskim poemacie krzyż któregoś dnia stał się nam bramą I „Ojcze mój! twa łódź Wprost na most płynie — Maszt uderzy!… wróć… Lub wszystko zginie. II Patrz! jaki tam krzyż, Krzyż niebezpieczny — Maszt, się niesie w-z-wyż., Most mu poprzeczny –” III ” — Synku! trwogi zbądź: To — znak-zbawienia; Płyńmy! — bądź co bądź — Patrz, jak? się zmienia… * Oto — w szerz i w-z-wyż. Wszystko — toż samo –” * „Gdzież się podział krzyż?…” * „Stał się nam bramą.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *