PARADA ABSURDU

ho
Jak co roku – bo to już „tradycja” 15 czerwca ulicami Warszawy przejdzie tzw Parada Równości. Na ulice wyjdą przedstawiciele różnych „mniejszości” a właściwie tych co za mniejszość sami się uważają i twierdzą, że są dyskryminowani w społeczeństwie. Między innymi homoseksualiści, lesbijki, transseksualiści, transwestyci, zwolennicy aborcji i eutanazji. Czego domagać się będą uczestnicy Parady Równości 2013? Podobnie jak w latach ubiegłych: znoszenia barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych, uchwalenia ustawy regulującej związki partnerskie, wprowadzenie ustawy antydyskryminacyjnej wobec mniejszości, wprowadzenia uregulować dot. potwierdzenia płci osób transseksualnych czy zaostrzenia przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Organizatorzy Parady Równości 2013 będą domagać się także wprowadzenia do szkół „nowoczesnej i neutralnej światopoglądowo edukacji dotyczącej ludzkiej seksualności” czy otwarcia i udostępnienia przestrzeni miejskiej społeczeństwu oraz zaprzestania zamykania już istniejących „obszarów integracji społeczności lokalnych”. „Różnorodni równoprawni” to hasło Parady.

Dlaczego o tym piszę? Bo przecież można powiedzieć, mnie to wydarzenie nie dotyczy. Dotyczy, jak najbardziej. Dotyczy jako człowieka, katolika i jako osobę niepełnosprawną, którą, wbrew jej woli (a przy kategorycznym sprzeciwie, uczestnicy happeningu mają zamiar także reprezentować.
Jako człowiek i katolik kieruję się w życiu zasadami prawa naturalnego i Prawem Bożym. Dla mnie, jak dla każdego kto kieruje się tymi prawami, małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Którzy w wyniku otwarcia na życie, prokreacji tworzą rodzinę. Z miłości przychodzą na świat dzieci. To naturalne, normalne, oczywiste.
Natomiast tzw. „związki” jednopłciowe to wynaturzenie, przeczące biologii chociażby, nie mówiąc, że jest to łamanie Prawa Bożego.
I usankcjonowania, wprowadzenia do polskiego prawa m.in. takiego wynaturzenia, zboczenia, takiej patologii będą domagać się uczestnicy Parady.
„Małżeństwa” homoseksualne… To twierdzenie samo w sobie jest nie logiczne, absurdalne, a nawet zakrawa na paranoję.
Np. dwóch panów bierze „ślub”, to który z nich jest mężem, a który żoną? Idźmy dalej. W normalnym małżeństwie przychodzą na świat dzieci. A tu? „Pary” jednopłciowe nie mogą mieć (począć) dziecka. Domagają się, żeby mogły je adoptować. A jeśli już tak się stanie, kto w takiej ”rodzinie” będzie matką, a kto ojcem dla takiego dziecka? Przecież to nienormalne, żeby dziecko miało dwóch tatusiów, albo dwie mamusie.  Deprawacja od samego początku… A kiedy takie „małżeństwa” zechcą mieć dziecko z in vitro to wtedy pierwszy postulat organizatorów Parady Równości stanie się nieaktualny. Nie będzie dla kogo znosić bariery architektoniczne, bo nie będzie osób niepełnosprawnych. Zostaną zgładzeni, zastąpieni zdrowymi okazami z próbówki.

I tu dochodzę do wątku osobistego. Organizatorzy i uczestnicy Parady nazywają siebie „mniejszością”, która walczy o swoje prawa. A jako pierwszy postulat wymieniają „zniesienie barier architektonicznych dla niepełnosprawnych”. To znaczy, że wg ich myślenia niepełnosprawni, chorzy to mniejszość. Otóż oświadczam kategorycznie, że nie jesteśmy mniejszością! A przynajmniej nie w takim znaczeniu jak chcą tego organizatorzy tego happeningu. Ta Parada promuje zło, zboczenie, patologie, eugenikę, kwestionuje Prawo Boże i naturalne, a jednocześnie „troszczy” się o niepełnosprawnych! Cóż za obłuda i zakłamanie! Nie życzę sobie, żeby o moje prawa ”walczono” w ten sposób. Żeby promowano zło pod przykrywką dobra!
Owszem, mogę się zgodzić, że niepełnosprawny jest mniejszością, pod warunkiem, że osoby ze skłonnościami homoseksualnymi i innymi wynaturzeniami uznają, że ich przypadłość to choroba i podejmą leczenie.
Niepełnosprawność to nie „różnorodność”, to choroba. A choroba to brak zdrowia. Natomiast homoseksualista oburzy się kiedy się mówi, że  jego skłonność to zaburzenie, choroba. Psycholog dr Paul Cameron mówił: „jeśli ludzie używają części ciała odpowiedzialnej za wydalanie do stosunków seksualnych, to prowadzą naprawdę niebezpieczną grę – przestrzegał słuchaczy. Psycholog stwierdził też, że homoseksualizm to choroba psychiczna, którą można porównać z narkomanią czy uzależnieniem od nikotyny. – W dodatku bardzo trudno uleczalna, ale jest szansa takiej osobie pomóc”.
Homoseksualista uważa swoją skłonność jako normalność, jest tylko „różnorodny”. Nie widzi też nic złego w takich zachowaniach. Nie widzi grzechu. A może nie chce go widzieć.

Stary Testament jednoznacznie potępia homoseksualizm: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość” (Kpł 18,22) oraz: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (Kpł 20,13). Do powyższych deklaracji Pięcioksięgu [hbr. Tory] odwołują się dzisiaj Żydzi i chrześcijanie. Św. Paweł Apostoł, w ślad za Księgą Kapłańską, jednoznacznie piętnuje homoseksualizm, pomijając w swej wypowiedzi jedynie karę kamienowania: „Nie łudźcie się. Ani rozpustnicy, […] ani mężczyźni współżyjący z sobą, […] nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10; por. Rz 1, 27).

Homolobby chce zniszczyć normalną rodzinę, małżeństwo. Twierdzi, że to ciemnogród, zacofanie i patologia. Tymczasem tej patologii u siebie nie dostrzega.

Wiem, że wielu czytając ten tekst uzna mnie za homofoba, katotaliba, ale nie mogę milczeć kiedy widzę zło, grzech. Dla zła i grzechu nie może być tolerancji, akceptacji!
A władze stolicy- pani prezydent deklarująca się za katoliczkę w szczególności- nie powinny dopuścić do przemarszu Parady. Niestety wolą pozwolić na rozprzestrzenianie się zła niż być uważane za nienowoczesne. Wolą promować obłudę i kłamstwo niż stać na straży wartości powszechnie uważanych za nienaruszalne i święte.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *