KRZYŻ

Są różne krzyże, większe lub mniejsze, lżejsze czy cięższe. Mój jest bardzo widoczny. Czy jest ciężki? Czasem tak. Przygniata do ziemi, przytłacza. Pokazuje mi jaka jestem słaba, bezradna. Zdana na pomoc innych. Często, właściwie co chwilę, proszę kogoś o pomoc. I ból. Kiedyś, jak byłam młodsza, pewien ksiądz powiedział, że prosząc innych, mogę sprawić, że oni pomagając mi, pójdą do Nieba. I tak naprawdę to ja robię im przysługę.
Muszę przyznać, że te słowa bardzo mi pomogły. Inaczej zaczęłam patrzeć na   własną niemoc. Zaczęłam dostrzegać w niej dar… tak, dar, który może kogoś doprowadzić do Nieba.
Śmieję się, żartuję, że wózek to mój tron, dany mi od Pana. A może to nie tylko żart, ale… prawda? Tak…
A ból? Ból to mój przyjaciel. Ofiarowuję go Ukochanemu. On wie co z nim zrobić.
A poza tym, a może przede wszystkim, może od tego powinnam zacząć tę notkę, bez mojego krzyża nie byłabym pewnie tym, kim teraz jestem. Krzyż, jego przyjęcie, postrzeganie go jako daru, to tylko i wyłącznie zasługa Pana Boga! On dzięki krzyżowi daje mi tyle wspaniałych rzeczy, stawia na mojej drodze tylu mądrych, dobrych i wspaniałych ludzi, że trwam w zadziwieniu! W zachwycie nad mądrością i  Miłością Boga.
I proszę nie myśleć, że mój krzyż jest „cukierkowy”. Nie jest, jest twardy.
Ale dźwigając go, idę (a właściwie jadę) za KIMŚ Kto dźwigał Krzyż wielekroć cięższy. On mnie prowadzi. A kiedy czuję się naprawdę słaba i bezradna, wtedy widzę JEGO poorane ranami plecy i ogarnia mnie wstyd.
ON mnie wtedy podnosi. I wskazuje drogę…
krzyz

0 thoughts on “KRZYŻ

  1. „A kiedy czuję się naprawdę słaba i bezradna, wtedy widzę JEGO poorane ranami plecy i ogarnia mnie wstyd.” Nie musisz się Monisia wstydzić, wydaje mi się że On Ci pomoże…a mi te rany na Jego plecach przypominają, ze Najpiękniejsza Istota pod słońcem dała się oszpecić i zniszczyć swoją piękność dla nas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: