MÓJ OJCIEC

„Ojcze nasz”, ”to mówi twój Bóg”, ”Jam jest Pan, Bóg twój…” Jezus też często używał słów ”Ojciec was”.

Kiedy myślę „Bóg, mój Ojciec” od razu staje mi przed oczami Miłosierny Ojciec z przypowieści o synu marnotrawnym. Takie mam pierwsze skojarzenie. Taki jest mój Ojciec. Ceniący wolność dziecka, czekający niecierpliwie na jego powrót. A przede wszystkim kochający, miłosierny, sprawiedliwy. Sprawiedliwy? Tak. Na czym polega sprawiedliwość miłosiernego Ojca? Na tym, że kocha odpowiedzialnie swoich synów. Nie narzuca swojej woli, swojej miłości, ale obdarza nią synów na tyle,  na ile tego  potrzebują. Nie daje po  równo, ale sprawiedliwie. Potrafi zostawić starszego „porządnego” syna i wybiec na spotkanie grzesznika. Wzruszyć się na jego widok, rzucić mu się na szyję. I przebaczyć.
Taki jest mój obraz Boga Ojca. Taki jest mój Ojciec niebieski.
Drugi obraz, który przychodzi mi na myśl, kiedy myślę „mój Ojciec” to witraż „Boga Ojca” St. Wyspiańskiego. Tak sobie wyobrażam Boga kiedy stwarzał wszechświat. Niebo i ziemię. Wszechmogący. Stworzyciel. Władca.
I ostatni obraz. Najbardziej mnie poruszający.

Bóg
Ojciec opłakujący Syna, Jego śmierć. Zrozpaczony i bezradny. Samotny. Mówiący jakby do mnie: „Zobacz, to mój Syn, moje Dziecko Jedyne. Umęczone i zabite. Za ciebie. Choć, podejdź bliżej. Zobacz… aż tak cię kocham… Podejdź i zapłacz ze Mną”.
A kiedy wyobrażam sobie twarz Boga, mojego Ojca, widzę twarz… Jezusa. On sam powiedział przecież „kto Mnie widzi, widzi i Ojca”.
Nie wiem czy mój obraz Boga jest prawdziwy. Na pewno jest bardzo ludzki. Pan Bóg jest zawsze większy, głębszy od naszych wyobrażeń. Jest ponad nie, przerasta nasz umysł i serce.
Jednak mój Ojciec niebieski jest właśnie taki. Tak Go sobie wyobrażam. Każdy z nas ma inny obraz Boga Ojca.
Mój Ojciec jest taki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *