NA TOBIE

Jezu Ukochany, przeżywam trudne chwile, nie da się tego ukryć. Jednak… tak sobie w nocy myślałam… Ty mnie przygotowywałeś na to właśnie doświadczenie. Od dłuższego czasu. Nawet o tym nie wiedziałam. Teraz to odkrywam. Ty odkrywasz to przede mną.
Czuję się bezradna wobec tej całej sytuacji. Kiedy przychodzą coraz gorsze komunikaty… Nie potrafię pomóc, choć bardzo bym chciała.
Mogę jedynie ( AŻ ) zdać się na Ciebie, na Twoją wolę. I staram się to robić, czasem przychodzi mi to z trudnością – odzywa się mój egoizm. Ale się staram.
Muszę to zdanie się na Ciebie potwierdzać każdego dnia. A kiedy już to zrobię, odczuwam ulgę. Lżej mi wtedy.
Ale odbiegłam od tematu… Tak więc przygotowywałeś mnie na to doświadczenie od dłuższego czasu. Jak? Dałeś mi silną wiarę, ufność. Upór w proszeniu Ciebie (upór osła, ale o tym może innym razem). A  przede wszystkim dałeś mi siebie. Na Tobie mogę się oprzeć.
Tak sobie w nocy rozmyślałam. Czy to była modlitwa…? To było słuchanie Ciebie.
Wiesz… czasem kiedy zamknę oczy, widzę osobę siedzącą w szpitalu i głaszczącą maleńkie rączki… Czy to Ty jesteś? Nie wiem, Ufam, że tak.
krzyż

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *