BYĆ JAK POCHODNIA

Bracia: Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga.
Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników ‚taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi.
Hbr 12,1-4

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”
Łk 12,49-53

Jezus dziś mówi, że przyszedł ogień rzucić na ziemię i bardzo pragnie, żeby on już zapłonął. Jakże bardzo pragnie… O jakim ogniu On mówi? O ogniu Bożej Miłości. Mówi też o chrzcie, który ma przyjąć i o udręce jakiej doznaje, aż się to stanie. O chrzcie… o swojej Męce i śmierci krzyżowej.
Jezus płonął jak pochodnia na krzyżu… był ofiarą całopalną za nasze grzechy. Płonął z miłości do nas. Spalał się.
Nie cofnął, choć mógł. Mógł zbawić ludzi w inny sposób. Był (jest ) Bogiem. Jednak wypił Swój kielich do dna.
Żył tak jak głosił i tak też umarł.
I my, katolicy, też powinniśmy być tak radykalni! Jezus potrzebuje zapaleńców. Właśnie tak, zapaleńców! Ludzi zapalonych miłością!! Żyjących Tym, Komu, w Kogo wierzą.
Jezus nie potrzebuje ”katolików ale”, ‚Bóg tak, przykazania i Kościół nie’. Albo wszystko albo nic! Innej drogi nie ma.
Jeśli naprawdę jesteśmy wyznawcami Boga, powinniśmy być Jego pochodniami. Spalać się dla Niego. Być światłem, znakiem sprzeciwu, jak ON… Mamy jak pisze św. Paweł,  wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala.
Po męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa już nic nie jest takie samo. Nie można żyć tak jakby nic się nie stało. Trzeba się opowiedzieć. Za Jezusem, lub przeciw Niemu.
Czy jestem Bożą pochodnią…?
ogień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *