PRAGNIENIE

Wczoraj kiedy leżałam już w  łóżku, dostałam na FB wiadomość od ks Radka: „Moniko, swiezutka sprawa. Trzeba modlic sie za Monike, aby nie usunela ciazy. Byc moze dlugo, bo to poczatek. Gdy bedziesz mogla, rozeslij te intencje swoimi kanalami”
Napisałam, że nie ma sprawy i zaczęłam rozsyłać tę prośbę do znajomych. Ksiądz napisał mi jeszcze szczegóły dotyczące tej kobiety i zaczęłam wysyłać. Niektórzy znajomi odpowiadali od razu, deklarowali modlitwę, wysyłali prośbę dalej. Wysłałam też sms do Karoliny. Po jakimś czasie przyszła odpowiedź „Zrobiłam co mogłam, reszta należy do NIEGO”. A ja dalej wysyłałam. Wysyłałam i wysyłałam, aż komórka się mi rozładowała.
Rano obudziłam się cała obolała. Ręka bolała, nadwerężona chyba, zresztą nie tylko ręka… Ale miałam za kogo ofiarowywać.Próbowałam troszkę malować, ale nie mogłam. Przerwałam. Powtarzałam często refren dzisiejszego psalmu responsoryjnego „Chwal, duszo moja, Pana Stwórcę swego” i jakoś było mi łatwiej.
Zaczęłam rozważać dzisiejszą Ewangelię. Jezus dziś mówił o największym Przykazaniu, miłości Boga i bliźniego. Pomyślałam o tej kobiecie, Monice, która chce zabić swoje dzieciątko… „Kogo ona kocha, że chce to zrobić? Chyba tylko siebie. W imię czego chce zabić…?” Zrobiło mi się bardzo smutno.
Kiedy skończyłam, wysłałam Karolinie wiadomość z informacją o którą mnie prosiła. Odpisała, że przekaże dalej i spytała jak ja się trzymam.
„Dziś bardzo boli, ale trzymam się :)” – napisałam –  „…Jego” 🙂 – dodałam po chwili. „I dlatego wygrywasz w tej bitwie między dobrem i złem 🙂 Wysłałam Ci coś na gg – jeśli zdołasz – przeczytaj 🙂 „Ok”.
Weszłam, kliknęłam na link
”Gotowość Męża

Siedzieliśmy przy stole w kuchni. Opowiadałam Mężowi o tym, że w Dzienniczku św. Faustyny wyczytałam o znaku, jaki Pan da przed swoim ostatecznym przyjściem.
Na niebie ukaże się wielki krzyż, ze świetlanymi promieniami wychodzącymi z miejsc Chrystusowych ran i będzie tam przez jakiś czas, aby wszyscy mieli szansę się nawrócić.
Rozmarzył się.
„Wspaniale! Niech już przyjdzie… nawet teraz” westchnął z tęsknotą. Tęsknota mego Męża za Paruzją nie jest niczym nowym.
„Naprawdę?… czujesz się gotowy?” Zapytałam cicho.
„Oczywiście”. Po czym, wyrwany z marzeń, spojrzał na mnie z lekkim wzburzeniem. „Jak to: czy czuję się gotowy? O co pytasz? Słyszysz siebie? To tak samo, jakbyś pytała: czy aby zasłużyłeś?”
Roześmiałam się. Rzeczywiście, trochę tak zabrzmiało… Złapał mnie na gorącym uczynku, a przecież w kółko piszę i mówię o darmowej miłości (-:
„Czyli czego potrzeba?…” dopytałam, obserwując go uważnie, ciekawa, jak to ujmie.
„Pragnienia”.”
Wzruszyłam się…
„Ja
Dziękuje 🙂 piękne
KAROLINA
🙂
takie o Tobie 🙂
Ja
… o mnie i o Tobie.
KAROLINA
🙂
Napisałam, że będę potem i wyszłam z gg
Na stole leżało otwarte Pismo święte a w nim ten obraz, zdjęcie:
Zraniony... Ucałowałam Twoje Rany, Ukochany, często to robię i jestem pewna, że naprawdę całuję Twoje Rany, a nie tylko zdjęcie.
– Tylko Ty jesteś moim Pragnieniem – szepnęłam.

0 thoughts on “PRAGNIENIE

  1. Autorka tego bloga, do którego link Ci wysłałam i który tu umieściłaś, to kolejna osoba która jest dla mnie mistrzem w pokazywaniu i uczeniu się, że miłość Boga jest naprawdę darmowa. Że nie trzeba na nią w żaden sposób zasłużyć, zarobić. A jeśli spodobał Ci się ten wpis, polecam również artykuł Małgorzaty Wałejko właśnie.
    Długi, ale wart przeczytania 🙂

    http://www.katolik.pl/tylko-badz,23352,416,cz.html

    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: