POKRZEPIA!

Alleluja, alleluja, alleluja

Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy jesteście utrudzeni i obciążeni,
a Ja was pokrzepię.
(Mt 11,28)
Alleluja, alleluja, alleluja

Śpiew przed Ewangelią… Piękne Słowa. Prawdziwe.
Tak, bardzo prawdziwe.
„Do Boga to trzeba mieć dystans”- napisała mi kiedyś pewna osoba zdumiona tym, że zwracam się do Niego „Ukochany”. Tymczasem On pragnie bliskości, miłości. Pragnie być traktowany poważnie. Jak Osoba, nie jak ideologia, abstrakcja, albo jak maszynka  do spełniania próśb.
On jest konkretną Osobą. I pragnie, żebyśmy do Niego przychodzili, wszyscy i mówili Mu o wszystkim. Żebyśmy do Niego przychodzili jak do Ukochanego. Zaprasza nas do Siebie…Co więcej,pragnie, żebyśmy do Niego przychodzili kiedy jesteśmy utrudzeni i obciążeni, a On nas pokrzepi.
To PRAWDA!
Wczoraj pisałam o radości. O wielkiej radości, świetle, które mam w sercu! Od Niego je czerpię! I wiarę i siłę! Od Niego, od Ukochanego!
Kiedy przychodzę do Niego utrudzona i obciążona, słabościami, grzechami, chorobą, cierpieniem, problemami, samą sobą – ON mnie pokrzepia! Obdarza siłą ducha! Radością! Wiarą! Że mogę dalej nieść swój krzyż i iść za Nim.
Dlaczego nie daje mi siły fizycznej? Co mi po niej gdyby moje wnętrze było ciemne i puste a ja smutna, zgryźliwa i zła?
Nic!!!
Mój Ukochany najlepiej wie jak mnie pokrzepić!!!

%d bloggers like this: