SYN W NIEBIE

Ukochany… wczoraj rano odszedł do Ciebie ksiądz. Marek. Nie znałam go, nie widziałam, nie rozmawiałam. Opowiadał mi o nim mój duchowy Syn, a jego zakonny brat, ks Radek.
Opowiadał kiedy ks Marek był zdrowy i kiedy bardzo ciężko zachorował. Informował o jego stanie, prosił mnie o modlitwę. Tak, że ks Marek stał mi się bliski…
W środową noc, kiedy było z nim już bardzo źle, postanowiłam go duchowo adoptować. Odtąd ks Marek był moim duchowym Synem. I nadal nim jest…
Prosiliśmy Cię o cud uzdrowienia dla niego, wierzyliśmy do końca, że  możesz ten cud uczynić.
Ty jednak zdecydowałeś inaczej… Wziąłeś księdza Marka do siebie, gdzie już nie cierpi, gdzie już nic go nie boli. Gdzie, jak ufamy jest z Tobą.
I choć tu jego rodzina zakonna pogrążona jest w smutku i żałobie, to jednak ufam, że pocieszysz jego braci. Proszę Cię o to, Ukochany….

%d bloggers like this: