Miesiąc: Listopad 2013

O SZTUCE I PIĘKNIE

No Comments

Zacznijmy od przypomnienia podstawowych pojęć. Zaglądam do Słownika języka polskiego i czytam: ” sztuka1. «dziedzina działalności artystycznej wyróżniana ze względu na reprezentowane przez nią wartości estetyczne; też: wytwór lub wytwory takiej działalności» 2. «umiejętność wymagająca talentu, zręczności lub specjalnych kwalifikacji» 3. «czyn dokonany dzięki takiej umiejętności» 4. «utwór dramatyczny przeznaczony do wystawiania na scenie» 5. «przedstawienie skonstruowane na podstawie takiego utworu»”
Dalej: „artysta1. «osoba uprawiająca jakąś dziedzinę sztuki» 2. «osoba odznaczająca się mistrzostwem w jakiejś dziedzinie» • artystka”.
Mistrzostwem! Idźmy dalej.  „Piękno1. «zespół cech, który sprawia, że coś się podoba» 2«wysoka wartość moralna»,
piękny – «pierwszy człon wyrazów złożonych wskazujący na piękność tego, co nazywa drugi człon złożenia» 1. «odznaczający się pięknem kształtów, barw, dźwięków itp.» 2«mający dużą wartość moralną» 3. «mający najlepsze cechy swojego gatunku, rodzaju itp. lub będący doskonałym w jakiejś dziedzinie»”

„Od 7 września w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej prezentowana jest wystawa „British British Polish Polish:  Sztuka krańców Europy, długie lata 90. i dziś”. Składa się na nią m.in. film Jacka Markiewicza – „Adoracja Chrystusa” z 1993 roku.
Na filmie nagi Markiewicz leży obok figury obnażonego Chrystusa na krzyżu. Przytula go, ociera się o niego genitaliami oraz pieści. Artysta tłumaczy, że motywacją do zrealizowania tej pracy była chęć obrażenia tego, co nie jest Bogiem. Według niego ludzie modlą się w Kościołach do wyrzeźbionych niby-bogów. Natomiast on, poprzez swoje kontrowersyjne ruchy na filmie, adoruje Prawdziwego Boga.”
Żródło: http://anwo.salon24.pl/545919,adoracja-jezusa-przy-pomocy-meskich-genitaliow
(Nie odważyłam się wkleić zdjęcia. Kto chce, niech sam wejdzie na powyższą stronę i je zobaczy, kto nie chce, niech nie wchodzi)
Wracając do tematu.
Czy na podstawie przytoczonych wyżej definicji sztuki, artysty i piękna, pracę J. Markiewicza można nazwać dziełem sztuki, tym co jest piękne, a jego samego artystą? Nie.
„Bo piękno na to jest, by zachwycało”- pisze Cyprian Kamil Norwid
Tak… dzieło sztuki ma zachwycać, urzekać, oczarowywać, fascynować. Ma oddziaływać na odbiorcę, unosić jego zmysły i duszę ku celom wyższym, ma promieniować pięknem. Ma wzruszać, poruszać. Po obejrzeniu dzieła sztuki odbiorca ma chcieć stawać się lepszym. W końcu takie dzieło ma budzić podziw, uznanie i szacunek dla jego twórcy, dla artysty właśnie. Artysta powinien być mistrzem w swojej dziedzinie, swego rodzaju autorytetem, wieszczem.
A dziś cóż… dzisiejsza sztuka zionie pustką… wielką pustką. Dzisiejszemu artyście brakuje pomysłów, inwencji twórczej, polotu, kreatywności, wyobraźni, fantazji, świeżości, żeby stworzyć coś piękne, że szokuje. Tym ściąga uwagę na siebie i wydaje mu się, że jest sławny.
Profanuje rzeczy święte, buduje różnego rodzaju „instalacje artystyczne” bo nie ma pomysłu na siebie. Ktoś powie, że to też jest sztuka i trzeba mieć wyobraźnie, żeby takie coś wymyślić. Cóż… o gustach się nie dyskutuje. Mówią same za siebie.
A mnie, żeby zobaczyć prawdziwe Piękno i Sztukę, i żeby się nim zachwycić, pozostaje sięgnąć po albumy z reprodukcjami dawnych Mistrzów. Smutne, ale prawdziwe…

Categories: MOJE MYŚLI

NIE ROZUMIEM

No Comments

Ukochany… nie nadaję się do tego świata. Nie ogarniam go, nie rozumiem. Co więcej, nie chcę rozumieć. Bo jak zrozumieć kłamstwo, głupotę, chamstwo, zboczenia ukazywane, promowane jako normalność. Samozwańczy „eksperci” kreowani przez liberalne, amisyjne media. Gadające głowy w telewizorach, wmawiają widzom, że czarne jest białe, że płeć można samemu sobie wybrać, że homo jest okej. Wmawiają tak długo aż ci widzowie, odbiorcy uwierzą i przyjmą za normę. A tych, którzy nie zechcą przyjąć oskarży się o nietolerancję i ciemnogród. Ja tolerancyjna dla takich „norm” nie jestem. I nigdy nie będę. Dla mnie przestrzeganie Twoich praw jest najważniejsze. I Prawda jest Jedna. Ty Nią jesteś. Przyjdź Panie Jezu i uratuj ludzkość. Uratuj ją od niej samej.

Categories: MOJE MYŚLI

USTA

No Comments

I znów mogę pisać do Ukochanego. Dzięki mojej Podkowie :), dzięki Januszowi. Do późna w nocy pracował, żeby mój blog i kilka innych bardzo ważnych stron uratować. Przywrócić do życia. I udało się 🙂
Tak… znów mogę pisać. Cieszę się bardzo.
Ten blog jest dla mnie ważny. Ktoś może powiedzieć, że to takie wirtualne, nierealne, nieprawdziwe. Że to tylko blog. Ten blog to jakby moje usta. A usta to bardzo ważny narząd. Dzięki ustom możemy komunikować się z innymi ludźmi. Możemy wyrażać swoje myśli, pragnienia, marzenia.
Ja z powodu choroby mówię bardzo niewyraźnie. Nie mogę porozumiewać się z innymi jak zdrowi ludzie. Poza tym ust używam do czego innego, są moim narzędziem pracy. Ustami maluję.
A tu piszę. I każdy kto chce, może to przeczytać. Piszę jednym, trochę sprawniejszym palcem. Coraz mi trudniej. Ale póki co piszę i będę pisać.
Ten blog to moje usta… 🙂

Categories: MOJE MYŚLI

BYĆ ŚWIADKIEM

No Comments

Ukochany… pragnę być Twoim świadkiem. Rycerzem. Obrońcą tych, którzy sami nie mogą się jeszcze obronić. Bezbronnych. Tych, których głos jedynie Ty słyszysz… Moich braci i sióstr najmniejszych. Nienarodzonych. Którym wielu odmawia prawa do życia, szczęścia. Prawa do miłości. Odmawia się im człowieczeństwa… mówiąc, że to jeszcze nie jest człowiek (nie ma jeszcze dobrze rozwiniętego mózgu, tak mówią, więc można spokojnie zabić…) Jakby dobrze rozwinięty mózg stanowił o człowieczeństwie to mnie nie można było nazwać człowiekiem, bo mam mózg uszkodzony przez chorobę…
Ci najmniejsi są ludźmi. Mają w sobie Boże Tchnienie. Ty ich tkasz, kształtujesz w łonie matek. Każdego ukształtowałeś….
I ja pragnę o tym mówić, pisać. Mówić przede wszystkim tym, którzy namawiają do zabijania. Dyskutować, tłumaczyć. Tak jak potrafię. Prosto, rzeczowo i… pokornie. Z miłością. Dopomoż mi w tym, Ukochany.

Categories: MOJE MYŚLI

POPRAWIANIE

No Comments

Maluję. Moja dzisiejsza praca polega w dużej mierze na poprawianiu tego co sama zepsułam. Dlaczego? Mam ruchy mimowolne, które przeszkadzają w malowaniu. Spowodowane przez chorobę. I to one sprawiają, że często na obrazie gdzieś niechcący chlapnę farbą i potem muszę ją wycierać, namalowywać, zmywać… Mozolne trochę. Ale i w tym można znaleźć pozytywy. Dzięki temu uczę się cierpliwości, pokory oraz tego, że na obrazie nie wszystko musi być idealne. 🙂

Categories: MOJE MYŚLI

KRÓL

No Comments

Witaj mój Królu i Panie! Królu ukrzyżowany, rozpięty między Niebem a ziemią. Wiele razy opowiadałeś o swoim królestwie. Królestwie miłości i sprawiedliwości, prawdy i pokoju. O Królu, który był sługą, pierwszy ostatnim, najmniejszy największym.
Dziś widzimy cierpiącego Króla, umierającego na krzyżu, za swoich poddanych, za swoje stworzenia… Wyszydzonego i wykpionego przez nie. Tylko jeden widzi w Tobie Króla, uznaje Twoje królestwo. Upokarza się i prosi o przebaczenie. I otrzymuje je. Dobry Łotr… Proszę dziś za nim- „Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa…”
Chrystus Król

Categories: MOJE MYŚLI

KILKA SŁÓW…

No Comments

Jezu najdroższy… Ukochany. Umiłowany. Szczęście moje jedyne! Jestem coraz słabsza. Pisać coraz trudniej. Już myślałam, że nic dziś nie napiszę, że nie dam rady… Ale jednak, choć troszkę. Wszystko oddaję Tobie. Moje niemoce, cierpienie, krzyż. Oddaję Tobie. Kocham Cię Jezu…

Categories: MOJE MYŚLI

O ABORCJI – ks Tomasz

No Comments

Dziś oddaję głos księdzu Tomaszowi:

To nie będzie jakiś usys­te­ma­ty­zo­wany tekst o abor­cji. Jest to kilka fak­tów zna­le­zio­nych w róż­nych książ­kach doty­czą­cych tego pro­blemu. Część z nich pew­nie jest znana, część może być dla Was nowa. Jak­kol­wiek jest, warto owe fakty wyko­rzy­stać w roz­mo­wie ze zwo­len­ni­kami zabi­ja­nia dzieci.
Pierw­szym kra­jem w Euro­pie, który zale­ga­li­zo­wał zabi­ja­nie poczę­tych dzieci, był Zwią­zek Radziecki. Lenin w 1920 roku zezwo­lił na zabi­ja­nie nie naro­dzo­nych. Wów­czas w całej Euro­pie prawo chro­niło życie ludzkie.
Dru­gim przy­wódcą, który zale­ga­li­zo­wał abor­cję był Adolf Hitler. Dla przy­kładu jedno jego zda­nie: „oso­bi­ście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wpro­wa­dzić w życie prze­pisy zabra­nia­jące abor­cji na wschod­nich tere­nach oku­po­wa­nych“. Po zakoń­cze­niu II wojny usta­wo­daw­stwo znie­siono, ale już w 1956 roku prze­gło­so­wano lega­li­za­cję abor­cji. Ustawa ta obo­wią­zy­wała do 1993 roku.
Niemcy wyko­rzy­stali do ulep­sza­nia asfaltu na auto­stra­dzie pod Ber­li­nem ok. 50 tysięcy ton odpa­dów, z któ­rych część sta­no­wiły zwłoki nie naro­dzo­nych dzieci.
Anglicy wpro­wa­dzili w latach osiem­dzie­sią­tych do lon­dyń­skich szpi­tali roz­drab­niarki do odpa­dów kuchen­nych, w celu „roz­człon­ko­wa­nia“ ciał zabi­tych dzieci, ponie­waż zwłoki nie naro­dzo­nych nie pod­dane tej pro­ce­du­rze zaty­kały rury kanalizacyjne.
Firma IG Far­ben pro­du­ko­wała cyklon B, po woj­nie firma Host (powstała w wyniku prze­kształ­ceń IG Far­ben) wpro­wa­dziła pigułkę RU-​486 powo­du­jącą che­miczną aborcję.
W USA abor­cja jest prze­rwa­niem życia dziecka na eta­pie od poczę­cia do uro­dze­nia główki 9-​miesięcznego dziecka. Ustawa, którą wpro­wa­dził pre­zy­dent Clin­ton, daje mor­der­com zie­lone świa­tło. Zgod­nie z pra­wem, kiedy rodzi się zdrowe dziecko w dzie­wią­tym mie­siącu ciąży, lekarz może na życze­nie matki, w chwili kiedy główka jest już widoczna w kanale rod­nym, roz­bija ją, wysysa mózg dziecka, a ciałko wrzuca do kubła. Wszystko zgodni z prawem.
Jeśli dziecko prze­żyje próbę zabi­cia go w łonie matki i uro­dzi się żywe, może być odło­żone na bok, aby umarło z głodu i zimna. Prze­ciw temu obrońcy życia przy­go­to­wali pro­jekt ustawy. Ówcze­sny guber­na­tor stanu Illi­nois, odrzu­cił go. Teraz, ten czło­wiek jest pre­zy­den­tem Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Barack Obama otrzy­mał nawet poko­jową nagrodę Nobla…
Dzieci w łonach matek zabi­jane są bez znie­czu­le­nia, cho­ciaż stwier­dzono, że w pew­nej fazie roz­woju czują ból.
Kobieta w sta­nie bło­go­sła­wio­nym już jest matką. Może tylko zde­cy­do­wać czy będzie matką zabi­tego dziecka i czy chce nosić tę odpo­wie­dzial­ność przez całe życie a także odpo­wie­dzieć za ten czyn w wieczności.
Dok­tor Ber­nard Nathan­son, który nakrę­cił gło­śny film „Niemy krzyk“ i który nawró­cił się na kato­li­cyzm, był także tym, który wcze­śniej pro­mo­wał abor­cję. Poda­wał on nastę­pu­jące metody:

  1. Ankiety. Nie­ja­sne, sfał­szo­wane. Nikt nie lubi być w mniej­szo­ści. Wma­wiano więc, że więk­szość jest za aborcją.
  2. Dra­ma­tyzm. Przed­sta­wiano fał­szywe dane o nie­le­gal­nej aborcji.
  3. Karta kato­licka. Powta­rzano, że Kościół nie może zmu­sić kobiety do uro­dze­nia dziecka oraz, że nie żyjemy w pań­stwie wyzna­nio­wym, aby to Kościół usta­lał prawo.
  4. Filo­zo­fia. Utrzy­my­wano, że moment zaist­nie­nia ludz­kiego życia jest pro­ble­mem filo­zo­ficz­nym, teo­lo­gicz­nym, ale nie naukowym.
  5. Media. Środki maso­wego prze­kazu opa­no­wane przez zwo­len­ni­ków abor­cji miały sku­tecz­nie pozba­wić głosu obroń­ców życia lub przed­sta­wiać ich jako grupę oszołomów.

Kolejny z nawró­co­nych abor­te­rów dr Sto­jan Ada­se­vić, opo­wia­dał o prak­tyce abor­cji w Serbii: Prawo prze­wi­dy­wało, że życie dziecka jest pod ochroną od momentu zaczerp­nię­cia pierw­szego łyku powie­trza, stąd wywo­ły­wano wcze­sny poród a obok fotela gine­ko­lo­gicz­nego sta­wiano wia­dro z wodą. Zanim dziecko krzyk­nęło, zaty­kano mu usta i topiono w wia­drze. Wszystko zgod­nie z ówcze­snym prawem.
Za pomocą badań gene­tycz­nych można wykryć zespół Downa u dzieci poczę­tych. Wiemy, że może się to oka­zać, i w prak­tyce czę­sto jest to, wyrok śmierci na dziecko. Co jeśliby odkryto gen prze­są­dza­jący o homo­sek­su­ali­zmie? I na pod­sta­wie tego bada­nia umoż­li­wić zabi­cie dziecka. Czy śro­do­wi­ska lewac­kie pro­pa­gu­jące zarówno abor­cję jak i tezę o wro­dzo­nym homo­sek­su­ali­zmie nie popa­dają w sprzeczność?
Dok­tor Ker­mitt Gosnell gdy było trzeba dobi­jał uro­dzone dzieci, prze­ci­na­jąc nożycz­kami ich krę­go­słupy, potem odci­nał stópki a resztę wyrzu­cał do kosza. Stópki prze­cho­wy­wał jako tro­fea. Wła­dze igno­ro­wały donie­sie­nia przez 17 lat, wyrok zapadł nie­dawno. Ska­zano go za nie­umyślne spo­wo­do­wa­nie śmierci. Doty­czyło to tylko dobi­ja­nia nowo­rod­ków. Nie doty­czyło to pro­ce­dur póź­nych abor­cji. Taka pro­ce­dura polega na tym, że wstrzy­kuje się do serca dziecka lub macicy odpo­wied­nią dawkę digok­syny. Powo­duje to atak serca u dziecka, który nawet oso­bie doro­słej spra­wia silny ból. Wywo­łuje się poród. Zazwy­czaj jest to już mar­twe dziecko, ale w jed­nym na sześć przy­pad­ków dziecko mar­twe nie jest…
Można wtedy dziecko odło­żyć na bok i pocze­kać aż same umrą. Trwa to cza­sem kilka godzin w cza­sie, któ­rych dziecko kwili i wal­czy o życie.
Abor­cja pochła­nia rocz­nie około 45 do 50 milio­nów osób. II wojna świa­towa – 72 miliony ofiar. Ludo­bój­stwo zwią­zane z abor­cją dzie­jące się w kra­jach zachod­nich w prze­ciągu 40 lat, kosz­to­wało życie pra­wie 1,5 miliarda osób. Pro­to­kół z Gro­nin­gen pozwala w Holan­dii pozwala leka­rzowi zabić uro­dzone już dziecko na wnio­sek rodzi­ców za pomocą zastrzyku. Wystar­czy argu­ment o „bar­dzo niskiej jako­ści“ życia dziecka.
Pod­czas 18 Mię­dzy­na­ro­do­wego Kon­gresu Opieki Palia­tyw­nej w Mont­re­alu, dr Hal Sidel refe­ro­wała pięć przy­pad­ków zagło­dze­nia upo­śle­dzo­nych dzieci. Wstrzy­mano odży­wia­nie i nawad­nia­nie, podano leki uspo­ka­ja­jące i prze­ciw­bó­lowe. Sta­ty­stycz­nie od roz­po­czę­cia pro­ce­dury do śmierci mijało 13 dni.
„Nie ma osób poten­cjal­nych. Osoby mają zdol­no­ści, poten­cje. Osoby mogą się roz­wi­jać. Ale «coś» nie sta­nie się «kimś».“ Robert Spaemann
Jeśli zosta­łeś poczęty we Fran­cji, twoje życie jest praw­nie chro­nione po 10 tygo­dniach ist­nie­nia, w Szwe­cji od 20 tygo­dnia. W USA po uro­dze­niu. Czy to nie dys­kry­mi­na­cja ze względu na wiek? Normy te są prze­cież sprzeczne.
Dziecko upo­śle­dzone. Odkąd można zabić pacjenta, aby usu­nąć cho­robę? Prze­cież przed uro­dze­niem i po uro­dze­niu to ten sam pacjent i to samo upośledzenie.
Jeśli zabi­cie dziecka zapla­no­wane zostało na dzień X, ale dziecko uro­dzi się dzień wcze­śniej, to przy­słu­guje mu już ochrona prawna. Jest to kla­syczna dys­kry­mi­na­cja ze względu na miej­sce przebywania.
Ist­nieje cie­kawa zbież­ność mię­dzy dys­kry­mi­na­cją ze względu na kolor skóry i aborcji.

Nie­wol­nic­two Abor­cja
Pre­ce­dens Dred’a Scotta 1857 Pre­ce­dens Roe vs. Wade 1973
Pro­por­cja gło­sów: 7:2 Pro­por­cja gło­sów: 7:2
„czarny“ nie jest osobą,należy do właściciela Dziecko poczęte nie jest osobą, należy do matki
Można go kupić, sprze­dać, zabić Można go chro­nić lub zabić
Abo­li­cjo­ni­sta nie powi­nien wymu­szać swo­jej moral­no­ści na wła­ści­cielu niewolnika Ludzie „pro-​life“, nie powinni wymu­szać swo­jej moral­no­ści na matce
Nie­wol­nic­two jest legalne Abor­cja jest legalna

Ustawa o Rzecz­niku Praw Dziecka mówi, że dziecko ist­nieje od poczę­cia. Kodeks Karny w art. 157a uznaje za prze­stęp­stwo „uszko­dze­nie ciała dziecka poczę­tego lub roz­strój zdro­wia zagra­ża­jący jego życiu”. Jeśli się nie mylę to w pra­wie mowa jest także o spad­ko­bra­niu takiego dziecka, zapi­so­bra­niu, o ochro­nie prawa do zachowku. Można uznać ojco­stwo dziecka poczę­tego, zabez­pie­czyć rosz­cze­nia ali­men­ta­cyjne przed uro­dze­niem dziecka czy powo­łać spe­cjal­nego kura­tora. Karze pod­le­gają osoby powo­du­jące śmierć dziecka poczę­tego, sto­su­jące wobec matki przemoc.
Dziecko przed i po uro­dze­niu niczym się nie różni; zmie­niło tylko swój spo­sób odży­wia­nia oraz pobie­ra­nia tlenu.
Od kiedy dziecko jest zdolne do nie­za­leż­nego życia?
Na pewno nie wcze­śniej niż osią­gnie ono wiek szkolny. Praw­do­po­dob­nie można by nawet wygrać pre­ce­den­sową sprawę sądową, udo­wad­nia­jąc, że dziecko nie jest zdolne do nie­za­leż­nego życia, zanim nie sta­nie się nastolatkiem.
Naj­czę­ściej sto­so­waną metodą far­ma­ko­lo­giczną zabi­cia dziecka w łonie matki jest zatru­cie stę­żo­nym roz­two­rem soli. Do wód owo­dnio­wych wpro­wa­dza się stę­żony roz­twór soli. Dziecko połyka go oraz wpro­wa­dza do płuc. Jest zatru­wane i wal­czy o życie. Roz­twór zazwy­czaj „wypala“ skórę dziecka, pozba­wia­jąc ją zewnętrz­nej war­stwy. Nie­któ­rzy porów­nują dzia­ła­nie tej metody do efek­tów sto­so­wa­nia napalmu na nie­win­nych ofia­rach wojny. Praw­do­po­dob­nie jest to tak samo bole­sne. Zabój­stwo trwa około godziny. Następ­nego dnia matka rodzi mar­twe dziecko.
Przy­po­mnij­cie sobie, jak było na początku, gdy stwier­dzi­łaś, że jesteś w sta­nie bło­go­sła­wio­nym. Czy każda ciąża była zapla­no­wana, czy zawsze byli­ście szczę­śliwi? A teraz spójrz­cie na swoje dzieci. Czy zgo­dzi­li­by­ście się na zabi­cie ich?
Jeśli pozwo­limy na zabi­ja­nie dzieci tylko dla­tego, że są nie­chciane, to pew­nie sporo czy­tel­ni­ków tego tek­stu nigdy by się nie urodziło.
Dr Phi­lip Ney, pro­fe­sor psy­chia­trii, pod­czas pracy na Uni­ver­sity of Bri­tish Colu­mia opu­bli­ko­wał wyniki badań wska­zu­jące jed­no­znacz­nie na to, że abor­cja (akcep­tu­jąca bru­talne zabi­ja­nie poczę­tych) obni­żyła u rodzi­ców próg wraż­li­wo­ści, skut­kiem czego czę­ściej postę­pują oni bru­tal­nie oraz znę­cają się nad już uro­dzo­nymi dziećmi.
Sta­tystki z Nowego Yorku poka­zują nie­zbi­cie. W latach sześć­dzie­sią­tych ilość przy­pad­ków znę­ca­nia nad dzieci wyno­siła około 5000. Abor­cję zale­ga­li­zo­wano w 1970 roku. W 1975 r. Odno­to­wano 25000 przy­pad­ków znę­ca­nia się nad dziećmi.
Argu­ment z abor­cji wyko­ny­wa­nych nielegalnie? Prze­cież z defi­ni­cji są one nie­le­galne więc jest to zga­dy­wa­nie na pod­sta­wie przy­pusz­czeń. Nawet jeśli weź­miemy pod uwagę zgony matek pod­czas nie­le­gal­nych abor­cji, to nadal zga­du­jemy jaki pro­cent koń­czy się śmier­cią i wtedy osza­co­wać wstecz.
Jeśli nie można wyeli­mi­no­wać, to trzeba zale­ga­li­zo­wać? Zale­ga­li­zujmy kradzież!
Jakim pra­wem Kościół może wymu­szać na kobie­cie uro­dze­nie dziecka, ona decy­duje czy być matką?
Po pierw­sze już jest matką i moment decy­zji dawno się skończył. Po dru­gie jakim pra­wem matka i abor­cjo­ni­sta wymu­szają swoją postawę moralną na poczę­tym dziecku? read more

Categories: BEZ KOMENTARZA ULUBIONE

WYJAŚNIENIE

No Comments

Od czego by tu zacząć…? Wczoraj spotkała mnie przykrość. Nie będę opisywać szczegółów, bo nie chcę się żalić, a także ze względu na szacunek dla tego, który mi tę przykrość sprawił. Szanuję jego wybór ( choć on nie uszanował mojego), nie rozumiem, ale szanuję.
Jednak w związku z  zaistniałą sytuacją nadarzyła się sposobność, żeby o czymś poinformować, coś wytłumaczyć moim czytelnikom.
Otóż jak wiecie mam założone konto na Facebook’u. Mam tam swój profil. Traktuję go jako komunikator, rozmawiam ze znajomymi. Tam mi najłatwiej jest pisać. Mam też swoją tablicę /jak każdy facebookowicz/, na której umieszczam różnego rodzaju treści. Cytaty, wpisy innych znajomych, informacje, zdjęcia itp. Treści, które tam publikuję na swojej tablicy to nie jest tylko to co mi się podoba, nie tylko to co „lubię”, co mnie cieszy, bawi wzrusza, a czasem rozczula, ale też to, co mnie denerwuje, bulwersuje, razi, oburza, druzgocze. Są treści, z którymi się identyfikuję, utożsamiam, i treści, z którymi się nie zgadzam, nie akceptuję, nie aprobuję. A jednak czasem je publikuję. Czy można pochwalać grzech, głupotę, zboczenia, pychę, ogólnie zło? NIE! A czy można je pokazywać, obnażać, przestrzegać przed nim? TAK!
„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”.  (1P 5,8) W jaki sposób uchronić się, ustrzec przed owym „pożarciem”? Obnażając przeciwnika, odkrywając go, pokazując sposób i skutki jego działania. I to właśnie staram się robić. Robi to wielu moich znajomych. I nikogo to nie oburza, nikomu nie przeszkadza (a raczej do tej pory nie przeszkadzało). Przeciwnie. I nikt nikomu nie narzuca, tego co ma umieszczać na swojej tablicy. Ani tym bardziej nie cenzuruje i nie każe usuwać jakiegoś wpisu bez uprzedniego wytłumaczenia, umotywowania swojej prośby.
I na koniec coś, co ostatnio mnie rozczuliło… 🙂
http://www.wykop.pl/link/1733898/blizniaki-ktore-nie-zorientowaly-sie-ze-jest-juz-po-narodzinach/

Categories: MOJE MYŚLI

CISZA

No Comments

Szarawe światło sączy się zza okien, wyłaniając czarne kontury drzew. W pokoju ciemno i cicho. Słyszę swój oddech. Cisza… uwielbiam ją. Uwielbiam zanurzyć się w ciszę. Wejść w nią. Zagłębić… Usłyszeć w niej Twój Głos. Bo Ty właśnie mówisz w ciszy. Delikatnie. Do serca. W ciszy. I, aby Ciebie usłyszeć trzeba w nią wejść… W dzisiejszym świecie dominuje hałas, krzyk, zgiełk, bełkot. Ludzie zapomnieli o ciszy, nie umieją w niej żyć i często nie chcą. I może dlatego zapominają o Tobie. Tak rzadko słyszą Twój Głos. Cisza jest wymagająca. Często trudna do zniesienia dla kogoś kto żyje w ciągłym hałasie. Ale gdy się już w nią wejdzie, zanurzy w niej, zatopi, daje odpocznienie. Koi, leczy. W niej można usłyszeć Ciebie, Boga samego. Uwielbiam Ciebie. Mów do mnie w ciszy…

Categories: MOJE MYŚLI

NA NOWO

No Comments

Siedzę. Obok mnie śpią w wózku Twoje Cuda. Słodko sobie śpią. A ja je pilnuję. Co chwila odwracam głowę i patrzę czy śpią. Jedno Cudo czasem przez sen się uśmiecha… 🙂 Ciekawe co mu się śni…? 🙂
A ja… ? Ja na dzisiejszej Eucharystii doświadczyłam czegoś niezwykłego. Podniosłeś mnie, podźwignąłeś. Wlałeś na nowo w moje serce Twój Pokój. Radość i szczęście. Na nowo. I pragnę co dzień na nowo się zbliżać się do Ciebie. Nawracać się. Bardziej Cię kochać, ufać Tobie, tylko Tobie.
Dopomóż mi Jezu, bo słaba jestem…

Categories: MOJE MYŚLI

TYLKO TY

No Comments

Ukochany… tylko Ty znasz moje serce. Tylko Ty… wiesz jaka jestem. Znasz moją nędzę i słabość. Nawet ja do końca siebie nie znam, chociaż często wydaje mi się, że znam, że już nic nie jest w stanie mnie w sobie samej zaskoczyć. Zaskakuje. Niekoniecznie pozytywnie. Tak… Wtedy uciekam się do Ciebie właśnie. I proszę, abyś mi pomógł odkrywać prawdę o sobie. Żebyś pomógł mi walczyć ze swoimi grzechami. Żebyś mi przede wszystkim wybaczył.
Tylko w Tobie znajdę przebaczenie, znajdę to, co tak bardzo pragnę. Miłość. Prawdziwą Miłość. Ty mnie nigdy nie odrzucisz… przygarniesz jak zbłąkaną owcę. I taka teraz do Ciebie przychodzę, brudna i poraniona.
Przygarnij mnie, proszę… Tylko Ty możesz.
Tylko Ty Jezu jesteś moim pragnieniem.

Categories: MOJE MYŚLI

POCHWAŁA MĄDROŚCI

No Comments

Jest bowiem w Mądrości duch rozumny, święty,
jedyny, wieloraki, subtelny,
rączy, przenikliwy, nieskalany,
jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry,
niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki,
trwały, niezawodny, beztroski,
wszechmogący i wszystkowidzący,
przenikający wszelkie duchy
rozumne, czyste i najsubtelniejsze.
Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu
i przez wszystko przechodzi i przenika dzięki swej czystości.
Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej
i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego,
dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie.
Jest odblaskiem wieczystej światłości,
zwierciadłem bez skazy działania Boga,
obrazem Jego dobroci.
Jedna jest, a wszystko może,
pozostając sobą, wszystko odnawia,
a przez pokolenia zstępując w dusze święte,
wzbudza przyjaciół Bożych i proroków.
Bóg bowiem miłuje tylko tego,
kto przebywa z Mądrością.
Bo ona piękniejsza niż słońce
i wszelki gwiazdozbiór.
Porównana ze światłością uzyska pierwszeństwo,
po tamtej bowiem nastaje noc,
a Mądrości zło nie przemoże.
Sięga potężnie od krańca do krańca
i włada wszystkim z dobrocią.
(Mdr 7,22-8,1)

Categories: ULUBIONE

KILKA SŁÓW DO UKOCHANEGO. NA DZIEŃ DOBRY :)

No Comments

Najdroższy Jezu… za oknem szaro, pochmurno i mglisto. Przyroda jakby zastygła w oczekiwaniu na zimę.
A ja od rana maluję. Na moim obrazie jest jasno, pastelowo, ciepło. Jak w sercu… 🙂
Dziś w pierwszym Czytaniu jest przepiękny hymn na cześć Bożej Mądrości.. Cudny wprost! Jeśli mi pozwolisz, potem go tu umieszczę.
Teraz chciałam powiedzieć, że bardzo, bardzo CIĘ kocham i doświadczam Twojej przy mnie Obecności. Bóg Ojciec nade mną, Syn przy mnie, Duch Święty we mnie. Cała Trójca Św pochylona nad swym małym stworzeniem. I jak tu nie być. szczęśliwą… Jestem szczęśliwa!!!

Categories: MOJE MYŚLI

WŁADZA

No Comments

Słuchajcie, królowie, i zrozumiejcie,
nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży.
Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie
i chlubicie się mnogością narodów,
bo od Pana otrzymaliście władzę,
od Najwyższego panowanie:
On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi.
Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie
aniście prawa nie przestrzegali,
ani poszli za wolą Boga,
przeto groźnie i rychło natrze On na was,
będzie bowiem sąd surowy nad panującymi.
Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie,
ale mocnych czeka mocna kara.
Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby
ani me będzie zważał na wielkość.
On bowiem stworzył małego i wielkiego
i jednakowo o wszystkich się troszczy,
ale możnym grozi surowe badanie.
Do was więc zwracam się, władcy,
byście się nauczyli mądrości i nie upadli.
Bo ci, co świętości święcie przestrzegają,
dostąpią uświęcenia,
a którzy się tego nauczyli,
ci znajdą słowa obrony.
Pożądajcie więc słów moich,
pragnijcie, a znajdziecie naukę.
(Mdr 6,1-11)
Ukochany… serce mnie boli kiedy tak obserwuję co się w mojej Ojczyźnie wyczynia, wydziwia. Szczególnie na szczytach władzy. Na różnych szczeblach. Brak mądrości. Rządzący zapomnieli, że władza to przede wszystkim służba (minister to po łacinie sługa, pomocnik). Zapomnieli, że władzę otrzymali od Ciebie – choć głosowali na nich obywatele, wyborcy, to jednak tak czy inaczej otrzymali ją od Ciebie. Do Piłata powiedziałeś, że władza jest mu dana z Góry. A przecież on ani Ciebie nie znał, ani nie wierzył w Twoje Bóstwo. Tak więc władza pochodzi od Ciebie, od Adama i Ewy. Dałeś ją ludziom aby czynili sobie ziemię poddaną, aby sądzili uczciwie, aby przestrzegali Twojego Prawa i aby szli za Twoją wolą.
Tymczasem rządzący zapominają o Tobie, uważają że religia, wiara jest sprawą prywatną, że można ją wyznawać w kościele, kierować się nią w zaciszu swego domu, ale np. w Sejmie już nie. Nie wolno się kierować głosem sumienia tylko dyscypliną partyjną.
Politycy z jednej strony deklarują swój katolicyzm i chętnie pokazują się razem z hierarchami kościelnymi, z drugiej podejmują decyzje, uchwalają ustawy, które z katolicyzmem nie mają nic wspólnego. I z byciem ludźmi sumienia też nie (np. głosowanie przeciw życiu).
Bo ci, co świętości święcie przestrzegają…” już zapomnieli czym jest świętość. Rzeczy Święte, wartości, ideały. I choć często, szczególnie w narodowe święta, ich usta  pełne są pięknych słów to jednak są to tylko słowa , które nie mają pokrycia w czynach.
Ty, o Władco wszechrzeczy, który zbadasz i uczynki i zamysły serca, któryś stworzył małego i wielkiego, spraw, żeby panujący nauczyli się mądrości i nią kierowali się przy podejmowaniu decyzji. Spraw, aby pożądali Słów Twoich i szli za Twoją wolą.

Categories: MOJE MYŚLI

ŻEBRAK

No Comments

Kiedyś pisałam, że cierpienie ogałaca. Tak… odziera ze wszystkiego. Obnaża… Człowiek oprócz bólu doświadcza poczucia bezsilności, bezradności, samotności i często niezrozumienia. Człowiek niepełnosprawny doświadcza jeszcze ograniczeń związanych z ułomnością ciała. Jest często uzależniony od innych ludzi. Często czuje się niepotrzebny, czuje się ciężarem. Ale pomimo bólu, cierpienia, ograniczeń, poczucia samotności i niemocy jest on człowiekiem. Myśli, czuje, kocha. I pragnie być kochanym. Potrzebnym. Jak każdy. Nie znosi taniego pocieszenia, lub uzalania się nad swoim losem. Pragnie obecności drugiego człowieka. Ja mam to szczęście (to raczej nie tyle szczęście, co normalność), że czuję się w domu potrzebna i jestem kochana. Wielu jest jednak odepchniętych przez bliskich… W człowieku chorym, cierpiącym, niepełnosprawnym jest szczególnie obecny Chrystus. Odarty i ogołocony, często nawet z godności . Wyciąga rękę po miłość, jak żebrak… Żebrze o miłość… Dziękuję Ci za moje cierpienie. Za to, że we mnie możesz prosić, żebrać o miłość. Jestem Twoim żebrakiem…

Categories: MOJE MYŚLI

MÓWić

No Comments

Ukochany mój Panie, pozwalasz pisać, więc… piszę. Szczerze mówiąc zadziwia mnie to. Jestem coraz słabsza, sił brakuje, ale kiedy zaczynam tu pisać, nagle dostaję jakby nowej siły… Np. dziś myślałam, że już nic nie dam rady napisać, a jednak… I jak tu nie twierdzić, że ta siła nie jest od Ciebie? Od Ciebie, kochany Jezu. Tylko od Ciebie! Ty mnie nią obdarzasz, dajesz. A skoro tak, pragnę jej używać na Twoją chwałę. Tak! Pragnę spałać się dla Ciebie. Mówić o Twojej wielkiej sprawiedliwości. Miłości i miłosierdziu. Wielbic Cię i dziękować. Pragnę opowiadać o wielkich dziełach jakie czynisz w moim życiu. A tym samym zbliżać innych do Ciebie. W Tobie moja siła!

Categories: MOJE MYŚLI

TWÓJ BLOG

No Comments

Ukochany… coraz trudniej jest mi pisać. Coraz dłużej piszę notki. Ale chcę pisać, dopóki będę mogła. Dla Ciebie. Na Twoją chwałę. Nie ukrywam, że lubię pisać. 🙂 Ale  to, że ja lubię to jest nic.
Ty działasz poprzez ten blog… Dostaję głosy, że pomaga on innym ludziom. Ty pomagasz. A skoro tak, wierzę, że  dasz mi siłę, żebym go nadal pisała.
To Twój blog, Ukochany. Ja tylko go piszę.

Categories: MOJE MYŚLI

NOCNE ROZMYŚLANIA

No Comments

Ukochany Jezu, znowu nie śpię. Nie mogę. Ale to dla mnie wielkie błogosławieństwo i szczęście, wielki dar od Ciebie. Te bezsenne noce. To zaproszenie do bycia z Tobą, do czuwania. Do rozmyślania. Dziś akurat rozmyślam o Niebie. Ciemno w okół i boli a ja myślę o Jasności, o Ciepłe (to tylko Ty możesz sprawić). Tak sobie wyobrażam Niebo. Nie wiem, może trochę infantylnie. Jak wygląda Niebo? Gdzieś, kiedyś wyczytałam, że w Niebie jest tak, że gdy się już tam znajdziemy, otworzymy szeroko usta ze zdumienia i zachwytu. I będziemy tak trwać cała wieczność. Z rozdziawionymi gębami 🙂 przed Tobą. Kiedyś też, byłam bardzo zmęczona i napisałam ks. Radkowi, że nic to, że mam nadzieję, że odpocznę po śmierci. A on odpisał, że Tam jazda się dopiero zacznie 🙂 🙂 Jedno jest pewne, Niebo to Ty. To przebywanie z Tobą, przed Tobą i w Tobie. Jak jest w Niebie? Nie wiem. Nikt tak naprawdę tego nie wie. Ale mam zamiar się tam dostać, żeby się o tym przekonać jakie cudowności dla mnie przygotowałeś. 🙂 I trwać przed Tobą z rozdziawioną gębą. W radości i szczęściu wiecznym. I w Miłości. W Tobie.

Categories: MOJE MYŚLI

RADOŚĆ BOGA

No Comments

„Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana.
Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.
Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga.
Napisane jest bowiem: „Na moje życie, mówi Pan, przede Mną klęknie wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga”. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
(Rz 14,7-12)

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.
Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?
A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadani wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie?
A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam».
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.
(Łk 15,1-10)
Zbliżać się do Boga. To coś więc niż tylko przychodzić. Można przyjść, ale trzymać dystans. Szemrać jak „sprawiedliwi, prawi i pobożni faryzeusze i uczeni w Piśmie. Można wytykać cudze grzechy, a swoich nie widzieć, nie zauważać… trwać w zacietrzewieniu i obłudzie.
A można właśnie zbliżyć się do Niego. Spoufalić się z Nim, zaprzyjaźnić. Przyjść do Jezusa w poczuciu własnej grzeszności. Obciążonym słabościami, utrudzonym walką z nimi, walką z samym sobą. Przyjść do Niego z całą swoją biedą, nie ukrywając niczego. Zbliżyć się do Niego i słuchać… Jego Słowo uzdrawia, przemienia serce, nawraca.
On, Pasterz potrafi zostawić 99 sprawiedliwych i szukać jednego zgubionego i zagubionego grzesznika. On, jak kobieta z przypowieści zapala światło, wymiata izbę, dom, i szuka starannie jak zgubionego pieniążka.
A kiedy już znajdzie, raduje się z nawróconego grzesznika. Cieszy się Bóg a z NIM całe Niebo, Aniołowie.
Taka jest logika Boga, zupełnie inna niż nasza… bo któż z nas szukałby jednej monety, mając jeszcze dziewięć? Albo kto zostawi 99 owiec (na pustyni) i pójdzie szukać jednej…? Raczej zostawi ją na pastwę losu…
Tą zgubioną drachmą i tą owcą możemy być i jesteśmy Ty i ja. I Bóg nas szuka. A kiedy nas znajdzie cieszy się niezmiernie z naszego nawrócenia. A z Nin cieszy się całe Niebo. Możemy wtedy żyć dla Niego i dla Niego umrzeć.

I ciekawostka:

Moneta /Objaśnienie / Wartość PLN
As – assarius, moneta z brązu, równa 4 qudransom: Mt 10, 29 i Łk 12, 6. – 6,25 zł
Derejk – (bita przez króla Dariusza I, stąd nazwa), moneta perska, równowartość greckiego startera: Ezd 8, 27, 1 Krn 29,7. – 400 zł
Denar – moneta srebrna, ekwiwalent 16 asów (1/4 tetradrachmy albo 1/100 miny). Dniówka niewykwalifikowanego robotnika w czasach Jezusa wynosiła 1 denar: Mt 18, 28; 20,2; 22, 19). – 100 zł
Drachma – moneta grecka, ekwiwalent rzymskiego denara (Tb 5, 15; Łk 15, 8-9). – 100 zł
Dwudrachma – 2 drachmy – 200 zł
Lepton – najmniejsza jednostka monetarna w Nowym Testamencie, początkowo grecka, przyjęta przez Rzymian, o wartości 0.5 kwadransa (Mk 12, 42); Łk 12, 59). – 0,78 zł
Mina – odpowiednik wagowy 50 sykli albo 100 drachm (Ne 7, 71 – 72 i Łk 19, 11-27). – 10000 zł
Quadrans – 0.25 asa (Mt 5, 26; Mk 12-42). – 1,56 zł
Srebrnik – 4 denary/drachmy – 400 zł
Stater / Sykiel (szekiel) – odpowiednik 4 drachm (tetradrachmy – Mt 17, 27). Podstawowa hebrajska jednostka wagowa, jako moneta odpowiada 1 starterowi – 400 zł
Talent – największa jednostka wagi, 3 600 sykli, jako jednostka monetarna odpowiada 6 000 drachmom. – 600 000 zł

Categories: MOJE MYŚLI

POD KRZYŻEM

No Comments

Ukochany trwam pod Twym krzyżu. W ciszy. W milczeniu. Wsłuchuję się w niego, wpatruję. Co słyszę? Twoje pragnienie. Gorące, rozpalone. Pragnienie Miłości. Przeszywające moje serce. Do głębi… Co widzę? Ofiarę. Żertwę płonącą w ogniu Krwi. Wpatruję się Ciebie tak, jak niegdyś Izraelici wpatrywali się w Węża Starodawnego. Z nadzieją. Wpatruję się w Twoje członki, rozpięte między Niebem a ziemią. Jak Most, po którym mogę się wspinać do upragnionego Celu. Cierpisz… a ja nawet pocieszyć Cię nie umiem, nie potrafię. Wszystko co powiem w tej chwili będzie małe i niedorzeczne. Trwam w milczeniu pod Twym krzyżem. Boleję nad sobą i moimi grzechami. To przez nie cierpisz… Pragnę cierpieć z Tobą. Zawisnąć obok, na moim małym krzyżu. Żebyś nie był już sam, o Ukochany…

Categories: MOJE MYŚLI

RAZEM

No Comments

Serce przy sercu… trwamy wciąż. Cierpisz ze mną. Niesiesz na Ramionach. Nie muszę Ci nic mówić, Ty wiesz… Pragnę jednak…  mówić, że bardzo Cię kocham. I jestem szczęśliwa. Dzięki Tobie Jezu. I dzięki Twej Matce.

Categories: MOJE MYŚLI

W PRZYTULENIU…

No Comments

Ukochany… trudno jest mi opisać to, czego dajesz, pozwalasz mi doświadczać. Bardzo trudno…
Dziś w kościele przed Eucharystią, adoptowałam duchowo dzieciątko. Piąte już… Mszę św. ofiarowałam w jego intencji. Prosiłam Cię o kochających dla dzieciątka. Prosiłam też, żeby adopcja duchowa nie stała się dla mnie rutyną. Żebym codziennie uświadamiała sobie, że modlę się o życie dla konkretnego człowieka, że jestem za nie odpowiedzialna. Bycie duchową matką to wielki zaszczyt i wielki obowiązek.

Potem… kiedy raczyłeś przyjść do mnie, Ty, mój Pan i Stwórca, mój Oblubieniec… Kiedy Twoja Krew płynęła w moich żyłach, kiedy nakarmiłeś moją spragnioną i głodną duszę, szeptałam Ci słowa miłości. Pochylona. Nie mogę uklęknąć  to zawsze po Komunii Św. pochylam się na wózku. W uniżeniu, w pokłonie.
Szeptałam Ci słowa miłości… byłam bardzo szczęśliwa. Z oczu zaczęły mi lecieć łzy. Ciurkiem. Płakałam ze szczęścia.
I usłyszałam głos: „Przytul Mnie, oblubienico moja…” Głos był bardzo smutny, proszący. Prosiłeś o miłość.
Zapewniałam, że bardzo pragnę Cię przytulić, bardzo… I tak teraz trwamy. Ty i ja. W przytuleniu. Serce przy sercu…

Categories: MOJE MYŚLI

DUCHOWA ADOPCJA ROZPOCZĘTA

No Comments
ROTA PRZYRZECZENIA DUCHOWEJ ADOPCJI
„Najświętsza Panno, Bogurodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci. Wiedziony pragnieniem niesienia pomocy nienarodzonym, postanawiam mocno i przyrzekam, że od dnia 3 listopada 2013r. biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię jedynie Bogu jest wiadome, aby przez 9 miesięcy, każdego dnia, modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu. Amen
Moimi zobowiązaniami adopcyjnymi będą: •  jedna Tajemnica Różańca Świętego •  moje dobrowolne postanowienia •  oraz poniższa codzienna modlitwa „Panie Jezu”, którą teraz po raz pierwszy odmówię
TEKST CODZIENNEJ MODLITWY „PANIE JEZU”
Panie Jezu za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, „Człowieka Zawierzenia”, który opiekował się Tobą po urodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady i które duchowo adoptowałem. Proszę, daj rodzicom tego dziecka miłość i odwagę, aby zachowali je przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.
duchowa

Categories: WYDARZENIA

NARODZINY CZWARTEGO DZIECIĄTKA

No Comments

Dziś choć Dzień Zaduszny, nastrój zadumy i refleksji nad życiem i śmiercią, w moim sercu wielka radość. Święto! Właśnie dziś urodziło się moje duchowe dzieciątko! Dziewięć miesięcy się za nie modliłam, ofiarowywałam cierpienie. A Bóg, najlepszy Ojciec strzegł je, chronił. Obdarzył je życiem. I dzisiaj się urodziło!!! Dziękuje Ci Boże za to dziecko! To nie przypadek że urodziło się właśnie w Dzień Zaduszny. Narodziło się, żeby przypomnieć o swoich braciach i siostrach, którym urodzić się nie pozwolono… Tak myślę.
Ono się urodziło dzięki miłości jego rodziców. A nade wszystko dzięki Miłosierdziu Bożemu! Jemu chwała i cześć i uwielbienie!!!

Jutro adoptuje kolejne dzieciątko. Piąte już 🙂
Jakub, Maria, Weronika, Mateusz… i
Tomasz! 🙂 Będzie tak miało na imię!

Categories: MOJE MYŚLI

JAK UKOCHANY!!!

No Comments

Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, ani drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela.
Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: „Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi”.
A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicze swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: „Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen!”
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: „Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” I powiedziałem do niego: „Panie, ty wiesz”. I rzekł do mnie: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka”.
(Ap 7,2-4.9-14)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.
(Mt 5,1-12a)

Szczęście… jakże inne od ziemskiego. Szczęście wieczne. Dziś mało kto o nim myśli. Dzisiejszy świat, człowiek goni za doczesnością. Szczęście postrzega w dobrym zdrowiu, bogactwie, radości, użyciu…
Świętość wydaje się być zbyt odległa, niedościgła. Tymczasem święci to ludzi z krwi i kości, twardo stąpający po ziemi. Mający swoje wady, grzechy. Walczący z nimi.  Święty to ktoś, kto w każdej sytuacji potrafi potwierdzić, że kocha. Świętość rodzi się z miłości. „Miłość jest duszą świętości” (KKK 826). Święty to ktoś, kto odkrył, że jest kochany przez Boga. I z miłości do Niego, pragnie być podobny do Boga. W Nim widzi swoje szczęście, do Niego dąży, mimo właśnie grzechów i wad.
Święty to nie ciamajda życiowy, nie naiwniak chodzący z głową w chmurach. Święty to Boży realista, Boży twardziel, można powiedzieć 🙂 Człowiek święty to człowiek promieniujący dobrem, czyli Bożą miłością. To ktoś związany z Bogiem dosłownie na śmierć i życie.
To jednocześnie człowiek świadomy swojej słabości i grzeszności.
Św. Jan ukazuje nam dzisiaj wielkie rzesze zbawionych, którzy oddają chwałę Bogu, którzy przyszli z wielkiego ucisku, którzy opłukali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka. Dla mnie osobiście to nadzieja, że choćby moje grzechy byłyby jak szkarłat, jak śnieg wybieleją…
Pragnę być święta, jak święty jest mój Ukochany!

Categories: MOJE MYŚLI WYDARZENIA