JAK UKOCHANY!!!

Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, ani drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela.
Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: „Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi”.
A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicze swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: „Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen!”
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: „Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” I powiedziałem do niego: „Panie, ty wiesz”. I rzekł do mnie: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka”.
(Ap 7,2-4.9-14)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.
(Mt 5,1-12a)

Szczęście… jakże inne od ziemskiego. Szczęście wieczne. Dziś mało kto o nim myśli. Dzisiejszy świat, człowiek goni za doczesnością. Szczęście postrzega w dobrym zdrowiu, bogactwie, radości, użyciu…
Świętość wydaje się być zbyt odległa, niedościgła. Tymczasem święci to ludzi z krwi i kości, twardo stąpający po ziemi. Mający swoje wady, grzechy. Walczący z nimi.  Święty to ktoś, kto w każdej sytuacji potrafi potwierdzić, że kocha. Świętość rodzi się z miłości. „Miłość jest duszą świętości” (KKK 826). Święty to ktoś, kto odkrył, że jest kochany przez Boga. I z miłości do Niego, pragnie być podobny do Boga. W Nim widzi swoje szczęście, do Niego dąży, mimo właśnie grzechów i wad.
Święty to nie ciamajda życiowy, nie naiwniak chodzący z głową w chmurach. Święty to Boży realista, Boży twardziel, można powiedzieć 🙂 Człowiek święty to człowiek promieniujący dobrem, czyli Bożą miłością. To ktoś związany z Bogiem dosłownie na śmierć i życie.
To jednocześnie człowiek świadomy swojej słabości i grzeszności.
Św. Jan ukazuje nam dzisiaj wielkie rzesze zbawionych, którzy oddają chwałę Bogu, którzy przyszli z wielkiego ucisku, którzy opłukali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka. Dla mnie osobiście to nadzieja, że choćby moje grzechy byłyby jak szkarłat, jak śnieg wybieleją…
Pragnę być święta, jak święty jest mój Ukochany!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *