POD KRZYŻEM

Ukochany trwam pod Twym krzyżu. W ciszy. W milczeniu. Wsłuchuję się w niego, wpatruję. Co słyszę? Twoje pragnienie. Gorące, rozpalone. Pragnienie Miłości. Przeszywające moje serce. Do głębi… Co widzę? Ofiarę. Żertwę płonącą w ogniu Krwi. Wpatruję się Ciebie tak, jak niegdyś Izraelici wpatrywali się w Węża Starodawnego. Z nadzieją. Wpatruję się w Twoje członki, rozpięte między Niebem a ziemią. Jak Most, po którym mogę się wspinać do upragnionego Celu. Cierpisz… a ja nawet pocieszyć Cię nie umiem, nie potrafię. Wszystko co powiem w tej chwili będzie małe i niedorzeczne. Trwam w milczeniu pod Twym krzyżem. Boleję nad sobą i moimi grzechami. To przez nie cierpisz… Pragnę cierpieć z Tobą. Zawisnąć obok, na moim małym krzyżu. Żebyś nie był już sam, o Ukochany…