BYĆ ŚWIADKIEM

Ukochany… pragnę być Twoim świadkiem. Rycerzem. Obrońcą tych, którzy sami nie mogą się jeszcze obronić. Bezbronnych. Tych, których głos jedynie Ty słyszysz… Moich braci i sióstr najmniejszych. Nienarodzonych. Którym wielu odmawia prawa do życia, szczęścia. Prawa do miłości. Odmawia się im człowieczeństwa… mówiąc, że to jeszcze nie jest człowiek (nie ma jeszcze dobrze rozwiniętego mózgu, tak mówią, więc można spokojnie zabić…) Jakby dobrze rozwinięty mózg stanowił o człowieczeństwie to mnie nie można było nazwać człowiekiem, bo mam mózg uszkodzony przez chorobę…
Ci najmniejsi są ludźmi. Mają w sobie Boże Tchnienie. Ty ich tkasz, kształtujesz w łonie matek. Każdego ukształtowałeś….
I ja pragnę o tym mówić, pisać. Mówić przede wszystkim tym, którzy namawiają do zabijania. Dyskutować, tłumaczyć. Tak jak potrafię. Prosto, rzeczowo i… pokornie. Z miłością. Dopomoż mi w tym, Ukochany.