ZNAJOMY GŁOS

Wczoraj leżąc w łóżku, myślałam czy to naprawdę Bóg mówi do mojego serca. Po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw” upewniłam się, że to jednak On. Jakbym to sobie sama wymyślała, to by na pewno w nic się w moim życiu nie zmieniło, a zmienia się. Na lepsze. Więc byłam pewna. Zasnęłam, a dziś rano jakoś o tym nie myślałam (że jestem pewna).
W kościele przywitałam się z NIM serdecznie jak z kimś bardzo mi bliskim. Przy Podniesieniu potwierdziłam Mu swoje całkowite oddanie. A po przyjęciu Komunii Św. kiedy trwałam w dziękczynieniu usłyszałam znajomy Głos, wydobywający się z głębi mojego serca: ” To Ja mówię do ciebie, mój robaczku”. „Wiem, mój Ukochany, jestem pewna”. Byłam poruszona i wzruszona… przypomniałam sobie wczorajsze rozmyślania…
Potem w domu kiedy wpatrywałam się w Jego Oblicze, uświadomiłam sobie, że tęsknię za tą modlitwą. Im dłużej się w Niego patrzyłam, tym potem bardziej tęskniłam… za tym spotkaniem… Pomyślałam, że to przedsmak Nieba. Tylko tam będę wpatrywać w Boga tysiąckroć piękniejszego. Poznam Go twarzą w twarz.
„Kocham cię” – usłyszałam. Też zapewniałam, że Go kocham.
„Wiem. Mów Mi o tym często. Pragnę cię słuchać”.

  1. ola

    Tak. Będziesz mogła wpatrywać się w jego najświętsze i najpiękniejsze Oblicze. Skoro Jego wizerunki są piękne, chociaż to tylko cień Jego wspaniałości, to co dopiero On sam. To co dopiero będzie, jak ktoś będzie mógł widzieć Go w Niebie…i tak przez całą wieczność człowiek będzie „skazany” na Jego słodkie towarzystwo. Słodkie męczarnie niemożności wypowiedzenia Jego słodyczy i piękna…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *