KOMPAS

Pustynia,  dzień 2.
: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.
Wpatrywałam się w Niego i rozmyślałam…
„Zaprzeć się siebie. Wyrzec się. Nie wierzyć sobie, nie polegać na sobie. Co dzień brać swój krzyż. Co dzień na nowo. I naśladować Ciebie, Ukochany. Pragnę tak  żyć, być posłusznym Ojcu. Jak Ty”.
Patrzył we mnie. Pogodny i promienny.
„Na Mnie się oprzyj, robaczku. Ja cię podtrzymam”-usłyszałam.
Wtedy przypomniałam sobie św. Piotra… On chwilę przed aresztowaniem Jezusa zapewniał Go, że życie swoje odda za Niego. A w chwili gdy miał się przyznać do Mistrza, zaparł się Go. Trzy razy. Pewność siebie zgubiła Piotra.
A ile razy gubi mnie…
„Panie, Umiłowany mój… jestem z Tobą na pustyni. Nic tylko skwar i piasek. A ja idę za Tobą. Ty wskazujesz mi drogę. Idziesz a ja widzę Twoje poranione plecy”.
„Moje poorane  ranami plecy niech będą dla ciebie kompasem”.

%d bloggers like this: