ŻAL

Pustynia, dzień 7. Dziś wpatrując się w Ukochanego przygotowywałam się do sakramentu pokuty.  Nie będę tu tego opisywać bo to sprawa między Nim a mną. Tylko.
Napiszę tylko, że wylewałam przed Nim moje serce, obnażyłam je przed Nim całkowicie. I płakałam przed Nim. I żałowałam… bardzo żałowałam, że Jego, Umiłowanego mego serca zraniłam, skrzywdziłam… Jego, który mnie tak bardzo kocha…
„Kocham cię robaczku taką jaką jesteś. I nic tego nie zmieni”.
„Panie, ja sobie nie ufam. liczę tylko na Twoje Miłosierdzie. Tylko Jemu ufam”.
” I nie zawiedziesz się”.