MIŁOSIERDZIE

Pustynia,  dzień 11
Wpatrywałam się w Umiłowanego…. w Miłość samą. Jego Oblicze było piękne, pogodne, jasne. Dobre… Łagodne.
Patrząc w Nie, pomyślałam o mojej słabości i grzechach…
„To prawda,, twoja nędza jest wielka. Ale Moje Miłosierdzie jest większe od niej. Zanurzam cię w Nim”.
Patrzyłam w mego Oblubieńca jak urzeczona, a On kontynuował: „Patrzę na ciebie przez pryzmat Miłości. I twoja ufność czyni Mnie bezbronnym, rozbrajasz Mnie moja Weroniko, dlatego wysłuchuję twoich modlitw”.
Dziękowałam, dziękowałam, dziękowałam….