SERCEM

Pustynia, dzień 26
„Otrzyj Moją twarz, Weroniko”- usłyszałam wpatrując w Ukochanego. Ocieram więc. I tańczę dla NIEGO. Przed NIM. Tańczę z cierpieniem pod rękę…. 🙂
Głos… tak często piszę, że go słyszę. Bo słyszę. Piszę „głos” bo tak najłatwiej określić. Ale to raczej… tchnienie, impuls w sercu. Wiatr… poruszenie serca…
I nie słyszę go uszami, tylko sercem właśnie.

%d bloggers like this: