NIEWOLNIK JEZUSA W MARYI

Karty na stół 🙂 Od dziś jestem niewolnikiem. Niewolnikiem Jezusa w Maryi. Niewolnikiem miłości. Jeśli ktoś uważnie czyta bloga, wie,  że ostatnio słucham „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” Św. Ludwika Marii Grignion de Montforta. Postanowiłam się oddać w niewolę, dobrowolnie i bez zastrzeżeń. Całkowicie.
Św. Ludwik pisze, że najlepiej to zrobić w święto Maryjne. Więc dziś.
Obudziłam się po północy. O 2.16. Była 2.22 kiedy wzruszona obmówiłam Akt Oddania:

‚O odwieczna, wcielona Mądrości! O najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowiecze. Synu Jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi, zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Matki, w czasie Twego wcielenia.
Dzięki Ci składam, i żeś wyniszczył samego siebie, przyjmując postać sługi, by mnie wybawić z okrutnej niewoli szatana. Chwalę Cię i uwielbiam, i żeś we wszystkim poddać się raczył Maryi, Twej świętej Matce, aby mnie przez Nią wiernym Swym niewolnikiem uczynić. Lecz niestety! W niewdzięczności i niewierności swej nie dochowałem obietnic, które uroczyście złożyłem Tobie przy Chrzcie św. Nie wypełniłem zobowiązań swoich; nie jestem godny zwać się dzieckiem lub niewolnikiem Twoim, a ponieważ nie ma we mnie nic, co by nie zasługiwało na Twój gniew, nie śmiem już sam zbliżyć się do Twego najświętszego i najdostojniejszego Majestatu. Przeto uciekam się do wstawiennictwa i miłosierdzia Twej Najświętszej Matki, którą mi dałeś jako Pośredniczkę u Siebie. Za Jej możnym pośrednictwem spodziewam się wyjednać sobie u Ciebie skruchę i przebaczenie grzechów, oraz prawdziwą mądrość i wytrwanie w niej.
Pozdrawiam Cię więc, Dziewico Niepokalana, żywy Przybytku Bóstwa, w którym odwieczna, ukryta Mądrość odbierać chce cześć i uwielbienie aniołów i ludzi. Pozdrawiam Cię, Królowo nieba i ziemi, której panowaniu prócz Boga wszystko jest poddane. Pozdrawiam Cię, Ucieczko grzeszników, której miłosierdzie nie zawiodło nikogo. Wysłuchaj prośbę mą pełną gorącego pragnienia Boskiej mądrości, i przyjmij śluby i ofiary, jakie Ci w pokorze składam.
Ja, Monika, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi. Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc swój krzyż po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam, jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności. Przyjmij, Panno łaskawa, tę drobną ofiarę z mego niewolnictwa dla uczczenia i naśladowania owej uległości, jaką Mądrość odwieczna macierzyństwu Twemu okazać raczyła; dla uczczenia władzy, jaką Oboje posiadacie nade mną, nikłym robakiem i nędznym grzesznikiem, jako podziękowanie za przywileje, którymi Cię Trójca Najświętsza łaskawie obdarzyła. Zapewniam, że odtąd, jako prawdziwy Twój niewolnik, chcę szukać Twej chwały i Tobie we wszystkim być posłusznym. Matko Przedziwna, przedstaw mnie Twemu drogiemu Synowi jako wiecznego niewolnika, aby jako mnie przez Ciebie i odkupił, tak też przez Ciebie przyjąć mnie raczył. Matko Miłosierdzia, udziel mi łaski prawdziwej mądrości Bożej i przyjmij mnie do grona tych, których kochasz, których pouczasz, prowadzisz, żywisz i bronisz, jak dzieci Swe i sługi. Dziewico Wierna, spraw, abym zawsze i we wszystkim był tak doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości wcielonej, Jezusa Chrystusa, Syna Twego; abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł do pełni wieku Jego na ziemi i jego chwały w niebie. Amen!”

Zobaczyłam MAMĘ. Podbiegła i uściskała mnie serdecznie i czule bardzo.
„Córeczko Moja!”
„Mamo!”
Tuliła mnie do Siebie…
„Jak mogę Ci usłużyć, Mój Motylku?”
Zdumiałam się!!!
„Ja niewolnica Twoja, a TY chcesz służyć???”
Patrzyła…
„Sprawisz  MI tym radość…”
„Sprawiać Ci radość to moje szczęście! Posiedź przy mnie…”
MAMA siedziała przy mnie na łóżku, a ja uśmiechałam się do Niej.
Byłam jakby przeźroczysta… Maryja patrzyła w moje wnętrze. Nagle zawołała z wielką radością:
„Oto Król Twój!”
Spojrzałam w swoje serce… Leżało tam Dzieciątko. Nowo narodzone.
„We mnie już jest Boże Narodzenie…??”
„W Moich sługach, w niewolnikach Moich zawsze jest Boże Narodzenie!”

I tak… trwam cały czas przy MAMIE. Przy Jej SERCU.
Postanowiłam, że widocznym znakiem mojej niewoli będzie Różaniec, który noszę na ręku.
Niewolnik miłości.

  1. Dawno tu nie byłam, ostatnio jako zeszyt ale skasowałam tamten blog, bo właściwie nikt go nie czytał… Teraz mam nowy ale o czym innym 🙂

    Ja jakoś bardziej się dogaduję z J., jeśli mogę się tak wyrazić. Aczkolwiek kiedyś miałam coś w rodzaju takiej wizji, że Maryja podała mi Dzieciątko Jezus i dotknęła mnie nim a ja powiedziałam : „Dziękuję”. Ona powiedziała : ” Nie dziękuj, bo to jest po to żebyś modliła się w intencjach fatimskich”. Kiedyś też powiedziała mi że mój pies niedługo umrze, co mi pomogło, chociaż i tak bardzo to przezyłam …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *