DZIECIĄTKO…

Siedzieliśmy na ławeczce w morzu kwiatów. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na ławeczce, ja siedziałam obok Niego. Głowę położyłam na ramieniu Maleńkiego mojego. Najdroższy obejmował Mn ie z czułością…
„Opowiedz Mi, Maleńka Moja o Twoim wczorajszym doświadczeniu i odkryciach” – w głosie Maleńkiego słyszałam ciepły uśmiech. Podnioslam głowę, spojrzałam w oczy Najdroższego. Widziałam w nich Miłość… Zaczęłam opowiadać.
Wczoraj na Mszy jak ksiądz proboszcz zaczynał czytać Ewangelię, chciałam zrobić znaki krzyża na czole, ustach i sercu. Podnioslam rękę i już miałam ją na wysokości oczu, gdy nagle bardzo zakłuło mnie w barku, ręka stała się ciężka jak kamień. I bezwolnie opadła na moje kolana. Próbowałam ją podnieść jeszcze raz, ale nie miałam siły… Wtedy usłyszałam w głębi serca: „Maleńka Moja, nie martw się! Ja widzę Twe serce i wiem jak jest. Nie musisz o nic się martwić!” „A o to, że coraz częściej nie mam sił wypowiedzieć słów modlitwy…?” „Powiedziałem o nic!”
Dziękowałam.
Po przyjęciu Komunii, szczęśliwa szeptałam Najdroższemu mojemu:
„Mój Maleńki, mój Słodki, mój Śliczny…”
I usłyszałam w głębi serca, że:
„Tak mówiła do Mnie MAMA jak byłam mały.”
Wzruszyly mnie te słowa bardzo! Tak bardzo, że w moich oczach pojawiły się łzy, łzy szczęścia… I wtedy uświadomilam sobie że Maleńki mój jako Człowiek jest ode mnie młodszy! Oczywiście wiedziałam że gdy umarł miał 33 lata. I że wciąż tyle samo jako Człowiek ma! Jakoś nie przyszło mi to wcześniej do głowy!
Siedziałam na ławeczce w morzu kwiatów. Siedziałam przy Najdroższym moim i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Jestem od Ciebie starsza, Maleńki mój!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo. Nakarmil mnie Swoim Ciałem… I w jednej chwili znalazł się w moich ramionach! Tuliłam do serca Maleńkiego mojego.
Pochyliłam się nad Nim z miłością i szczęśliwa bardzo szeptałam:
” Mój Maleńki, mój Słodki, mój Śliczny…”
I wtem zabłyslo światło! Tak jasne, że musiałam zamknąć oczy! Gdy je otworzyłam, aż podskoczylam ze zdumienia i olśnienia i wielkiego szczęścia! W moich ramionach, w Swiatłości wielkiej leżało Dzieciątko! Patrzyło we mnie Swymi dużymi, pięknymi oczakmi i uśmiechalo się do mnie cudnie! I ja uśmiechnęłam się do Niego… najpierw nieśmiało, niepewne, a potem już od ucha do ucha!!! Tuliłam do serca swego Dzieciątkiem… A Ono wciąż się uśmiechając się do mnie, powoli zamykalo oczka i zasypialo… Zasnelo… Lulalam Je cała drżąca, żeby Je nie obudzić! Nagle naszło mnie pragnienie, wielkie! Któremu nie mogłam się oprzeć! Pochyliłam się jeszcze bardziej, zbliżyłam twarz do Jego twarzyczki i ucalowalam Dzieciątko w policzek! Dzieciątko uśmiechnelo się przez sen. I potem znikło w Swiatłości. A ja tuliłam do serca Maleńkiego mojego, że tak powiem, dorosłego. Uśmiechal się do mnie z czułością niewyobrażalna. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie bardzo bardzo!
„Uszczęśliwiles mnie ogromnie… Najdroższy mój!!!”
„Będę do Ciebie czasem przychodzil w takiej Postaci, Moja Słodka!”
„Kiedy tylko chcesz, Maleńki mój!”
Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *