JEZUS!

Znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego mojego. Maleńki wisiał na nim i cierpiał niezmiernie… Ogromnie… Miał zamknięte oczy i głowę opierał na piersi. Postanowiłam ulżyć mojego Ślicznemu… Zaczęłam powoli zdejmować Go z Krzyża. Było trudno, ale zdjęlam. Usiadłam pod Krzyżem. Wzięłam w ramiona Najdroższego mojego i tuliłam z tkliwością do serca swego. Maleńki mój wciąż miał zamknięte oczy i cierpiący był bardzo… Wtedy przypomniałam jak wczoraj nie miałam siły układać bukietów Madonnie… Zaczęłam ale nie miałam siły skończyć…. Urwałam w połowie. „I błogosławiony Owoc żywota Twojego, Jezus!” Nie miałam siły dalej… Wtedy zaczęłam w sercu śpiewać! Śpiewałam Imię Maleńkiego mojego. „Jezus, Jezus, Jezus, Jezus…!” Tak spiewalam w sercu. I naszla mnie myśl że Maryja po Zwiastowaniu, kiedy Aniol już odszedł, też podobnie śpiewala. Może nie od razu. Może najpierw szeptem wypowiedziała Imię Synka. Z bojaźnią i wielką radością! Postem powiedziała Je na głos. A potem zaczęła śpiewać! Z miłością! Śpiewała i tańczyła! Maryja lubiła tańczyć!” Bardzo mnie ta myśl poruszyła i ucieszyła! Tak, że starałam się śpiewać w sercu z jeszcze większą mocą!
I teraz też śpiewałam Maleńkiemu mojemu! Tuliłam Go do serca, zamknęłam oczy i śpiewałam:
„Jezus, Jezus, Jezus, Jezus…” – z zamkniętym oczami śpiewałam. I rozmyślałam o Nim… Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięczny głos Najdroższego:
„Pięknie śpiewasz, Moja Śliczna! I masz rację, Mama też tak Mi śpiewała. Jesteś do Niej podobna!”
Otworzyłam szybko oczy! Maleńki patrzył we mnie z Miłością i promieniał cudnym uśmiechem. Nie wyglądał już na cierpiącego!
„Dla Ciebie…” – szepnęłam onieśmielona i uszczęśliwiona bardzo!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja Mu śpiewałam z uwielbieniem:
śpiewałam:
„Jezus, Jezus, Jezus, Jezus!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *