MARZENIE

Siedziałam przy łóżku mojego Duchowego Dziecka. Dziecko leżąc w łóżku co chwilę drzemalo. Raz na jakiś czas otwieralo oczy i patrzyło na mnie smutnym, pustym wzrokiem.
-Drzemie mi się, od drugiej nie spałam.
-Śpij, Kochanie… – uśmiechnęłam się do Dziecka łagodnie i zanucilam – ‚O, o, o! Śpij kochanie, śpij!’ Wiesz kto to śpiewa? – spytałam z uśmiechem.
-Kayah!
Przytaknelam. A Dziecko znów zamknęlo oczy i chwilę drzemalo. Potem otworzyło oczy i znów patrzyło na mnie smutno.
-Tak bym chciała być zdrowa… To moje największe marzenie. Marzenie mojego życia! – szepnęło Dziecko.
-Tylko?!! – wyrwało mi się z głębi serca zdumienie – Tylko o tym marzysz??!!
-Tylko??! Czy aż?!!! – Dziecko było zdumione moim zdumieniem.
-Dla ciebie aż, dla mnie tylko. Zależy jak kto patrzy.
Dziecko patrzyło na mnie z jeszcze większą pustką w oczach i milczało.
-Naprawdę zdrowie jest twoim największym marzeniem?! Nie masz większego?
Dziecko pokiwalo przecząco głową…
-Szkoda… – szepnęłam patrząc Mu w oczy z miłością i smutkiem.
Nie powiedziałam nic więcej. Nie tłumaczyłam, bo raczej nic by to nie dało.
Pomyślałam że dla mojego Dziecka zdrowie stało się bogiem. Ale zaraz potem pomyślałam że to zbyt ostre stwierdzenie i że nie mogę tak osądzac, oceniać bo nie wiem do końca co się dzieje w sercu Duchowego Dziecka. Najdroższy wie co naprawdę się w nim kryje. Może tli się w nim choć iskierka jeszcze większego, największego Marzenia.

Lezalam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we Swym pełnym Miłości i bliskości spojrzeniem.
„O czym marzysz najbardziej, Moja Śliczna?”- spytal uśmiechając się do mnie promiennie bardzo.
„Ty wiesz, Maleńki mój!” – szepnęłam z miłością i uśmiechem.
„Wiem!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„To jeśli wiesz to czemu pytasz, mój Słodki?”
„Bo chcę je usłyszeć i ucieszyć się nim z Tobą, Maleńka Moja!”
„Chcę abyśmy wszyscy, moje Duchowe Dzieci i ja znaleźli się w Niebie. Przy Tobie, Najdroższy mój!”
„To Twoje największe Marzenie?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Tak! I wierzę że je spełnisz! A w moim przypadku, dopełnisz!”
„Dopelnie?” – spytal Maleńki mój, choć byłam pewna że doskonale wie o co mi chodzi.
„Bo ja juz jestem w Niebie. A gdy Ciebie Słodki mój zobaczę takim jakim jesteś naprawdę i będę mogła podziwiać Cię w pełni, to będzie tylko dopełnienie…!”
Maleńki mój patrzył we mnie… Jak w obrazek… Patrzył z zachwytem. Promienial cały Miłością i uśmiechem.
„Spełnię i dopełnie, Maleńka Moja!”
Patrzyłam Mu w oczy z wdzięcznością…szczęśliwa bardzo bardzo bardzo! Ujęłam dłoń Maleńkiego mojego i ucalowalam ją z miłością i uwielbieniem.
Trwalismy w MIŁOŚCI. Najdroższy mój, Śliczny i ja.