MAŁA W MIŁOŚCI WIELKIEJ!

Byłam w wielkiej jasności. Przypominala ona kościół, który cały był prześwietlony dziwnym światłem. Siedziałam w ławce. Przede mną stał wielki jasny ołtarz, przy którym Najdroższy mój celebrowal Eucharystie. Podniósł ogromną białą Hostie. Wysoko! Wysoko!!! Uklęklam w uwielbieniu. Podniósł Kielich…
Potem stanął przed ołtarzem z Hostia w dłoni. Podeszłam do Najdroższego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Spożylam i chciałam odejść do ławki. Ale Maleńki mój mnie zatrzymał kładąc rękę na moimz ramieniu. Potem przykucnął i we mnie patrzył. Wtedy spostrzegłam jak jestem mała. Miałam wzrost dziecka! Bynajmniej mnie to nie zmartwilo. Przeciwnie, bardzo ucieszylo!!! Chciałam być Maleńką i byłam!!! Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i uśmiechał się do mnie promiennie!!!
Rzuciłam Mu się na szyję! Z miłością!!! Objęłam z czułością Maleńkiego mojego i przytuliłam się do Niego! Najdroższy objął mnie i wziął na ręce. I tulil do SERCA!!! Byłam niezmiernie szczęśliwa!!! Niezmiernie!!! Leciałam w ramionach Najdroższego mojego… I widziałam nad sobą JEGO promienne, uszczęśliwione Oblicze!
„Jak dobrze Mi w Twym sercu, Maleńka Moja! Śliczna Moja!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie. Dotknęłam Jego policzka i głaskalam go z czułością…
„Mój Przecudny! Mój Maleńki… mój Słodki!” – wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego mojego. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…

%d bloggers like this: