MOJE RĘCE

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy, Maleńki mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Spojrzeniem z Krzyża. Patrzyłam w mojego Ślicznego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Najdroższy ujął moją dłoń i zaczął całować. Całowal moją lewą, pokrzywiona, powykrecana rękę. Ale całowal inaczej niż zwykle. Do tej pory całowal jak Oblubieniec. Teraz całowal… brak mi słów, żeby określić. Jedyne słowa, które przychodzą mi do głowy to, że całowal jak sługa, jak poddany, jak niewolnik swoją panią. Nie mogłam na to pozwolić!!! Wyrwalam gwałtownie rękę z Jego dłoni i położyłam daleko od NIEGO.
„To ja powinnam Ciebie po rękach w taki sposób całować, a nie Ty mnie, Najdroższy mój!!!” – szepnęłam z bólem serca.
Maleńki pochylil się nade mną jeszcze bardziej i patrzył we mnie spojrzeniem pełnym ogromnego niewypowiedzianego bólu, ale i takiego wielkiego pragnienia…
” Pozwól Mi… Proszę…!”- wyszeptal Najdroższy z bólem i pragnieniem tak wielkim, że… nie mogłam Mu odmówić. Bez słowa podnioslam rękę i położyłam obok dłoni Najdroższego mojego… W Jego oczach pojawila się nagle wielka radość i szczęście! Ujął znowu moją dłoń bardzo delikatnie i zaczął całować… Bardzo, bardzo uniżenie, w intymności wielkiej i bliskości wielkiej… Najdroższy mój całował, a mi na sercu robilo się miękko… Miękko??!! Nie!!! W każdym razie nie tylko! Czułam się rozdzierana! Wstrząsana! Miłością bezgraniczna! I poruszona do głębi duszy!!! Najdroższy całowal bardzo delikatnie i słodko… Nie wytrzymalam!
„Dlaczego to robisz…?” – spytalam bezglosnie.
„Bo kocham!”
„Az tak??!!!”
„Jeszcze bardziej!!! – wyszeptal Najdroższy z ogniem i spytał wpatrzony w moją lewą dłoń:
„Drętwieje i boli bardzo, prawda, Maleńka Moja?”
„Tak. Wyczytałam że to może być przez zwyrodnienie kręgosłupa. I chyba to prawda bo kręgosłup też boli. Czytałam też, że można całkowicie stracić czucie przez to drętwienie…”
„Nie stracisz. Obiecuję!”
„Dziękuję!”
„Nie dziękuj Maleńka Moja! Potrzebuję Twej ręki, więc robię to też dla Siebie!” – Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Wiedziałam że się ze mną droczy. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego i wyszeptalam wskazując na rękę:
„Lewa i pokręcona!”
„Lewa i pokręcona, a zobacz ile dzięki niej robię!”
Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i zaczął całować drugą, prawa rękę.
„A ta całkowicie niewladna” – szepnęłam.
„I dla Mnie drogocenna. Przybita do Krzyża jak Moje!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego rozbrojona Miłością. A ON całowal wciąż moje ręce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *