PATYCZAKI

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Pochylal się nade mną z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Promienial cały uśmiechem i zachwytem! I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego szczęśliwa bardzo!
„Dawno nie widziałam aż takiej wielkiej radości!!! Dziękuję mój Maleńki ze mogłam ją sprawić!!!”
Najdroższy spojrzał mi w oczy głęboko.
„Napisz o tym, Maleńka Moja!”
Kiwnęłam głową, że dobrze.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trwalismy w Miłości.

Kto czyta mojego bloga od początku, zna mojego bratanka Mikołajka. Od małego był ze mną blisko. Siedział mi na kolanach. Nazywal mnie „swoją księżniczka”, dziwił się, że nie mam męża 😊”Mama ma tatę, babcia ma dziadka, a ciocia Monika nie ma nikogo… Dlaczego…? Wiem!!! Bo ciocia nie umie ani gotować, ani prasować! I dlatego nie ma męża!”😁
Dziś Mikołaj jest już nastolatkiem, młodzieńcem. Rośnie jak na drożdżach i… hoduje patyczaki. Przed wakacjami dostał cztery od nauczyciela biologii. I od tego czasu bardzo się nimi interesuje.
-Dałbyś mi jednego? – spytałam Mikołaja jakiś czas temu – bym sobie obserwowala.
-Jasne, ciociu! Dam ci dwa!
-Super! Dzięki!
Uszykowal mi duży słoik, włożył do niego naczyńko z wodą i gałązkę z liśćmi maliny i wsadził do tego patyczaki. Mogłam je obserwować, patrzeć jak rosną. Mikołaj regularnie przychodził im czyścić. Nie musiałam go nawet prosić! Sam przychodzil.
-Konfiskuje patyczaki, ciociu! – wołal wesoło. Zabierał je, a po chwili przynosil pięknie wysprzątane.
W zeszłym tygodniu, byłam na podwórku, Mikołaj przyszedł ze szkoły. Usiadł na ławce i rozmawialismy sobie. Opowiadal mi, że pan od biologii ma w szkole inne patyczaki.
-A ja, ciociu chciałbym mieć jeszcze inne. Takie większe, kolorowe. Ale w sklepie nie ma… Chciałbym bardzo…
Uśmiechnęłam się do niego. A w mojej głowie już kielkowal plan. „Czekaj no, ja poszukam, popatrzę. Może znajdę” – pomyślałam. I nie mówiąc nic Mikołajowi w zeszła sobotę przystąpipiłam do roboty 😊 W wyszukiwarke internetową wpisałam ‚patyczaki liśćce sklep online’. Wyskoczylo kilka sklepów, w tym jeden o wdzięcznej nazwie „Bazyliszek”. Weszłam z ciekawości. Patyczakow było dużo, ale akurat niedostępnych, w oczekiwaniu na dostawę. Oglądałam po kolei. I zobaczylam! Kolorowe i większe, takie jak chciał Mikołaj. Zawołałam bratową i wtajemniczylam w swój plan. Bratowa powiedziala, że patyczaki są super i, że Mikołaj się bardzo ucieszy. Zamówiłam. A bratowa miała nic mu nie mówić. To miała być niespodzianka dla Mikołajka. Zamówiłam i czekałam. Tymczasem 😁wczoraj po południu Mikołaj przychodzi do mnie i pyta:
-Ciociu, będę kupował sobie patyczaki, kupić ci też? Też chcesz?
Zaniemowilam przez sekundę! Potem zaczęłam się śmiać!
-Chcesz też, ciociu?! – dopytywal chłopiec.
-Usiądź tu, Mikołajku – poprosiłam z uśmiechem. Usiadł obok mnie, lekko zniecierpliwiony. Zaczęłam:
-Miałam ci nie mówić, ale… ja już kupiłam!
Na twarzy Mikołaja pojawilo się zdumienie, wieeeelkie zdumienie, które rosło… Duże oczy chłopca stawały się większe i większe.
-Kupiłaś???!!! Jak???!!
-Normalnie. Zamówiłam. Dzisiaj powinny być.
-Zamówiłas??!! Przez internet??!!
-Tak. Kurier przywiezie!
Na twarzy Mikołaja obok zdumienia pojawila się radość! Wielka radość!!!
-Suuuuperrr ciociu!!! Suuuupeeeerrr!!!
Śmiał się w głos!!! A ja z nim!!!
-A pokaż jakie zamówiłas, ciociu – poprosił nie przestając się śmiać.
-Takie! – pokazałam w internecie zdjęcia.
-Wooow!!!!!! Cudne!!!!
-Podobają ci się?
-Tak!!! Dzięki ciociu!!!
-Zobaczymy jak przyjdą!
Patyczaki przyszły wieczorem. Już w łóżku leżałam. Zawołałam Mikołaja, żeby otworzył paczkę.
-Są??!! – przybiegl bardzo podekscytowany i przejęty.
-Tak! Chodź, otwieraj! – smialam się.
-Tylko po nożyczki pójdę!
Chwilę później siedział na łóżku obok mnie i otwieral paczkę. Otworzył. I zastygł w uśmiechu…
-Są cudowne!!! Cuuuudne!!!
-Pokaż mi! – zaśmiałam się głośno.
Mikołaj postawił na łóżku przede mną paczkę. Widziałam jak się ruszają, były kolorowe.
-Bo mi te uobrzydliiistwa łóżko uoblizą!!!- zaśmiałam się wesoło.
-Żadne uobrzydliiistwa, ciociu! Są cudne!!!- zawołał Mikołaj.
Jak on się cieszył!!! I ja się cieszyłam, że mogłam sprawić mu radość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *