UWIELBIAM!

Siedzieliśmy na jednym z górskich stoków Najdroższy mój i ja. Maleńki mój obejmował mnie z Miłością. Siedzieliśmy na trawie i podziwialiśmy widoki. Wokół nas piętrzyły się góry. Zielone szczyty gór, oświetlone blaskiem słońca. Wiele ze szczytów ukryte było w chmurach. Siedziałam przy Najdroższym moim i miałam chmurkę na wyciągnięcie ręki. Odetchnelam pełną piersią.
„Jak tu pięknie…”- wyszeptalam szczęśliwa.
Najdroższy spojrzał mi w oczy głęboko i spytał:
„Chciałabyś tu zamieszkać, Maleńka Moja?”
Patrzyłam w Maleńkiego zaskoczona!
„Zamieszkać?! Nie zastanawiałam się nad tym jeszcze. Ale jeśli Ty Najdrozszy chcesz to mogę!”
„Gdzie Ty Maleńka Moja, tam Ja!” – Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Nie, Maleńki mój! Gdzie TY tam ja!”
Najdroższy popatrzył we mnie tak, jakby między tym co mówil On, a co mówiłam ja nie było różnicy.
„A moglibyśmy póki co, mieszkać jeszcze w zameczku, a tu byśmy przychodzili kiedy tylko będziemy chcieli?”
Najdroższy mój wciąż się do mnie cudnie uśmiechał.
„Oczywiście, Moja Śliczna. Kiedy tylko będziemy chcieli! I nie martw się, nie ma pośpiechu!”
Patrzyłam w Maleńkiego z wdzięcznością, że ma do mnie tak wielką cierpliwość. Zaskoczyło mnie pytanie, ta propozycja i chciałam się nie tyle zastanowić się nad tym czy chcę tu zamieszkać, co się z tą propozycją „przespać”, oswoić. A że było to ważne dla Najdroższego, znaczy fakt że poczeka. I czułam się przy Nim swobodnie, byłam sobą i mogłam Mu wszystko powiedzieć.
Położyłam się na trawie i wyszeptalam:
„Wiesz, mój Najdroższy, co mnie zastanawia?”
Umiłowany natychmiast pochylil się nade mną i patrzył mi w oczy z miłością.
„Co takiego, Maleńka?”
„Że nie mogłeś mi po prostu powiedzieć: ‚twoja modlitwa wygląda tak, tak i tak’, a nie pokazywać mi obrazy gór. Co prawda bardzo pięknych, ale… nie mogłeś mi po prostu powiedzieć?
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Gdybym Ci tylko powiedział, nie uwierzyła byś, Maleńka Moja. Potrzebowałas zobaczyć, doświadczyć.”
„To prawda…- westchnęłam smutno – jeszcze teraz nachodza mnie myśli, że to wszystko jest na wyrost. Choć wiem że nie…”
I znów po chwili szepnęłam:
„Najpierw pokazywałes mi obrazy. Ogrody, altanki, fontanny, wodospad… Potem widziałam tylko CIEBIE. A teraz znowu pokazujesz mi obrazy…”
Najdroższy patrzył we mnie poważnie i tłumaczył cierpliwie:
„Śliczna Moja, te pierwsze obrazy były bardziej Twoje, niż Moje. Potem gdy je odrzuciłas, a wybrałaś tylko Mnie, tylko Mnie widziałaś. A teraz pokazuję Ci MOJE obrazy. Dlatego tak Cię zaskakują!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie i patrzył we mnie z wielką Miłością i łagodnością. Wiedziałam że mnie rozumie, bardziej niż ja sama siebie. Objęłam Go za szyję i patrząc Mu w oczy wyszeptalam z mocą:
„Nie potrzebuję zamków, morza kwiatów, nie potrzeba mi szczytów modlitwy! Potrzebuję Ciebie, tylko Ciebie! Pragnę Ciebie!!! Mój Najdroższy! Mój Śliczny! Mój Słodki!! I nie muszę nic mówić. Tylko się w Ciebie wpatrywac! Ciebie podziwiać! Tobą zachwycać! Do Ciebie uśmiechać! Być z Tobą. Po prostu! Być z Tobą… Uwielbiam…”
Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach.
„I to są właśnie szczyty modlitwy, Maleńka Moja!”
I mnie pocałowal. Pocałowal jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Słodko.