OBEZWŁADNIONA MIŁOŚCIĄ

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… z zachwytem… Jak w klejnot przecudny! Jak w bezcenny skarb! Tak we mnie patrzył mój Maleńki mój Najdroższy!!! Uwielbialam Go z całego serca. A Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach!
„Pragnę Ciebie, Śliczna Moja!”
„Pragnę Ciebie, mój Maleńki!”
I Najdroższy zaczął we mnie wchodzić. I ja wchodzilam w Niego… I znalazłam się przy SERCU Maleńkiego mojego.
„Jak mogę Cię uszczęśliwić, mój Najdroższy?” – spytalam głośno.
„Pragnę Cię ukryć w Ranie SERCA Mojego i dzielić z Tobą Moją MĘKĘ, bardziej. Zgadzasz się, Maleńka Moja?”
„Pragnę Najdroższy mój!”
Wtedy dwie zranione dłonie ujęły mnie delikatnie i włożyły do Rany SERCOWEJ… Ukryly mnie w Niej! Byłam w objęciach Miłości!!! W objęciach Ognia Miłości!!! Palił mnie! Paliły mnie płomienie Miłości! Ale nie spalały! Po chwili sama zaczęłam płonąć!!! Zaczęłam płonąć Miłością!!!
I zobaczyłam siebie siedzącą w szczelinie wielkiej góry. I usłyszałam głos Najdroższego mojego:
„Piękna Moja! Słodka Moja! Umiłowana! Gołąbko Moja Maleńka! Ukryta w skalnej szczelinie! W rozpadlinie skalnej! W Ranie SERCA Mojego… Jakaś Ty piękna!!! Uwielbiam Ciebie!”
Siedziałam… W milczeniu i poruszeniu wielkim. Brakowało mi słów żeby odpowiedzieć na tak ogromną, tak potężną Miłość do mnie. Siedziałam. Przede mną rozciągał się przepiękny widok na góry. Na szczyty gór mojej modlitwy. Siedziałam bezradna, obezwładniona MIŁOŚCIĄ… A moje serce płonęło Miłością Najdroższego mojego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *