ŻEBY DOŚWIADCZYĆ

Byłam w szczelinie skalnej. Leżałam obolała i zmęczona bardzo. Najdroższego nie było. W szczelinie było zimno, ciemno i pusto. Leżałam na kamieniach. Samotna do szpiku kości, ze zbolałym sercem i co chwilę napadały mnie jakieś lęki i strachy, poczucie odrzucenia. Udręka. Było mi zimno. Jednak najbardziej dojmująca była samotność i ból serca… Tęsknilam… I wiedziałam że gdybym tylko poprosiła Najdroższego mojego, On w jednej chwili by był przy mnie. Wziąłby mnie w objęcia i tulił by mnie do SERCA. Wiedziałam że gdybym tylko poprosiła…. On by przyleciał do mnie na skrzydłach… Dlaczego nie poprosiłam? Dlaczego nie chciałam Go poprosić, choć tęsknilam za Nim jak szalona? Właśnie dlatego, że od razu by mnie wysłuchal. A ja cała pragnęlam doświadczyć tego co Najdroższy mój doświadczał. Pragnęlam doświadczyć choć trochę… Choć troszkę… Pragnęlam… Leżałam w pustce i samotności dojmujacej, z bolacym sercem. W zimnie i pragnieniu. Tęsknilam… Najdroższy mój przyszedł. Ukląkł przy mnie. Patrzył we mnie cały poruszony… Poruszony do głębi SERCA. Pochylil się nade mną i dał mi pić. Poczułam w ustach słodki płyn, po którym od razu odzyskiwalam siły.
„Maleńka Moja… Czekałem!”
„Wiem, Najdroższy mój! Tęsknilam…!”
„Wiem!!!!”
I wziął mnie w objęcia w ramiona i tulil do SERCA Swego! Z tkliwoscia i czułością bez granic…
„Umiłowana Moja… Moja Lilio… Słodka Moja… Śliczna Moja…” – szeptal Maleńki mój z Miłością bezgraniczna.
A w skalnej szczelinie nagle zrobiło się jasno i ciepło i dobrze.
„Jestem bardzo dumny z Ciebie, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
Podniosłam rękę i przyłożyłam palec do ust Najdroższego.
„Nie zrobiłam tego, żebyś był ze mnie dumny, tylko żeby doświad…”
Najdroższy ujął moją dłoń ze Swoich ust i ją ucalowal. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy głęboko wyszeptal:
„Tym bardziej jestem z Ciebie dumny, Śliczności Moja!”
I zaczął mnie całować. Jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Czule i słodko. W wielkiej bliskości i intymności.

%d bloggers like this: