I TO WYSTARCZY!

Byłam w szczelinie skalnej. Najdroższy mój leżał na kamieniach i wyglądało jakby spał. W szczelinie było jasno i ciepło i dobrze. Postanowiłam trochę się po niej rozejrzeć. Zobaczyć co w niej jest. Zaczęłam chodzić i rozglądać się. Szczelina przypominała grotę, jaskinie. Ze wszystkich stron były ściany ze skał. Natomiast moją uwagę zwróciła ciecz. Jakby strumień, mały strumyk. Wypływal on z głębi szczeliny. Postanowiłam pójść jego nurtem. Szłam, ale nie zbyt długo. Właściwie zaraz znalazłam źródło! Ukleklam i patrzyłam jak ze skały tryska źródło! Wyciągnęłam rękę i już miałam zamiar zanurzyć dłoń w cieczy by się jej napić gdy w tej chwili pojawił się przede mną Najdroższy mój!
„Zaczekaj Moja Śliczna! – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem – Posil się najpierw!”
Klęczałam przed Nim, a On nakarmil mnie Swoim Ciałem. Potem ukląkł przy mnie i zanurzyl dłonie w źródelku. Nabrał cieczy w dłonie, która w Jego dłoniach zmienila kolor na czerwony. I dał mi pić. Od razu poznałam! To te ciecz podał mi Najdroższy wczoraj! Była bardzo dobra, słodka jak miód. I od razu dodawala sil!!!
„Możesz pić ją do woli, Maleńka Moja! Przychodz i nabieraj kiedy tylko chcesz!”
„Dziękuję, Najdroższy mój!” – szepnęłam poruszona do głębi serca.
Położyłam głowę na ramieniu Najdroższego, a ON przytulił mnie mocno do Siebie. Uwielbialam Go z całego serca!
Maleńki ujął moją twarz w obie dłonie i spojrzał mi w oczy z miłością.
„Zatańczymy?” – spytal uśmiechając się do mnie promiennie.
„Tak mój Maleńki!”
I chwilę później tańczyliśmy ponad szczytami gór mojej modlitwy! Ponad nimi i między nimi! Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Patrzyłam w Najdroższego poważna i zamyślona. Poruszona byłam bardzo. I czułam się bezradna, bezbronna, obezwladniona wobec….
„Maleńka, źle Ci jest w szczelinie skalnej?” – spytal z troską Najdroższy.
„Nie, Maleńki! Przeciwnie! Dobrze! Bardzo dobrze!”
„Zimno Ci, czy może ciemno i niewygodnie?”
„Nie! Skąd! Bardzo mi tam dobrze, Najdroższy mój!!!” – zapewnialam.
„Skoro Ci dobrze, to dlaczego jesteś smutna?!” – dopytywal Najdroższy.
„Ja smutna??! – zdziwiłam się – Nie jestem smutna, mój Słodki!!!”
Ujęłam Jego twarz w swoje ręce ,dłonie i patrząc Maleńkiemu w oczy szeptałam:
„Nie jestem smutna, Najdroższy! Jestem bezradna, bezbronna, obezwladniona Twoją Miłością. I chciałabym Ci podziękować, odwdzięczyć Ci się jakoś. Ale brak mi słów… żeby Ci dziękować! Nie znajduje słów. A i odwdzięczyć się nie mam jak…”
Najdroższy mój patrzył we mnie poruszony moim wyznaniem.
„Nie musisz Mi dziękować, ani nie musisz się odwdzięczyć! Tylko Mnie kochaj!”-szeptał Najdroższy z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna.
„Kocham Ciebie!!!”
„I to wystarczy!”
I Maleńki mój zawirowal w tańcu tak radośnie, że musiałam się rozesmiać!
Smialam się głośno i wesoło! Najdroższy mój śmiał się ze mną!!! Tańczyliśmy w wielkiej radości!!!