O DUSZY I NIE TYLKO

Leżałelismy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tulil do SERCA Swego. W Jego objęciach leżałam tańcząca bardzo. W szczelinie było jasno i ciepło i cicho i dobrze. Skały błyszczaly jasnością i złotem, jakbyśmy byli w królewskiej komnacie. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Najdroższy mój… wiele razy chciałam Cię o coś zapytać. Ale potem zapominałam. Czy mogę teraz, póki pamiętam?”
Maleńki uśmiechał się do mnie cudnie.
„Oczywiście, Maleńka Moja. Pytaj o co tylko chcesz!”
„Na zewnątrz nie mogę chodzić. A tu mogę. Dlaczego? I dlaczego tu mnie wszystko bardziej boli niż na zewnątrz? Na zewnątrz boli bardzo bardzo,, bardzo, ale tu jeszcze bardziej.”
Najdroższy mój patrzył we mnie poważnie, ale z czułością wielką.
Dotknął mnie delikatnie.
„To jest Twa dusza i w niej możesz wszystko! Możesz chodzić, skakać, latać, możesz chodzić po wodzie. Tu możesz wszystko! A boli Cię bardziej, bo dzielisz ze Mną Moją MĘKĘ, Maleńka Moja. Tu i na zewnątrz.”
„A w Niebie będę mogła chodzić, tańczyć? Chciałabym tańczyć dla Ciebie!”
„Będziesz tańczyć! I będziesz setki tysięcy bardziej szczęśliwsza niż teraz!”
„Setki tysięcy bardziej??!!! Teraz jestem bardzo, bardzo szczęśliwa!!! A setki tysięcy bardziej???!!! Nie wyobrażam sobie!!!!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego uszczęśliwiona niezmiernie!!! Najdroższy usiadł i wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. A ja byłam znów Jego dzieciątkiem, maleństwem, niemowlęciem. Najdroższy promienial cały Miłością i czułością. Odpoczywalam w Jego objęciach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *