ŹRÓDŁO ŻYCIA

Byłam w szczelinie skalnej. Najdroższego mojego nie było. A ja klęczałam przed źródłem… Patrzyłam jak tryska ze skały. Chciało mi się pić. I przypomniałam sobie słowa Najdroższego, że mogę przyjść i nabierać i pić kiedy tylko chcę. Pochyliłam się więc, zanurzylam dlonie w cieczy i zaczerpnelam. Podnioslam dłonie do ust, żeby się napić… I w jednej chwili znalazłam się pod Krzyżem. Przy Umiłowanym, Ukrzyżowanym! Przy SERCU Jego. Przy Ranie w SERCU! Piłam z z Rany SERCOWEJ Najdroższego mojego!!! Piłam Napój słodki i ożywczy! Ożywiający! Piłam Krew Maleńkiego mojego!!! Nie wiem jak długo piłam. Piłam aż zaspokoilam pragnienie. Potem podnioslam głowę i spojrzalam w oczy Najdroższemu mojemu. Poruszona do głębi serca i szczęśliwa bardzo bardzo bardzo!!!
„Dziękuję, Maleńki mój… Bardzo dziękuję…” – szepnęłam wzruszona.
Najdroższy mój patrzył we mnie z czułością ogromną. Już nie wisiał na Krzyżu. Ale trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA. Był świetlisty, rozpromieniony Miłością i tkliwoscia niesamowitą i cudnym uśmiechem.
” Przychodz do Źródła i nabieraj i pij kiedy tylko chcesz, Maleńka Moja!”
„Dobrze, będę przychodzić…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
A ja dodałam cicho:
„I nie będę się bać…”
Najdroższy aż otworzyl szeroko oczy ze zdumienia!!!
„Bać się??!!!” – spytal patrząc mi w oczy głęboko.
„Że Cię boli jak piję, Maleńki mój…”
Najdroższy patrzył we mnie… rozczulony i roztkliwiony niezmiernie.
„Słodka Moja! Mnie to nie boli gdy pijesz! Uszczęśliwiasz Mnie ogromnie gdy przychodzisz do Mnie i pijesz! To dla Ciebie Mój bok jest otwarty!”
I zaczął się mną cieszyć!!! Jak bardzo się mną cieszyl!!!! Jak bardzo!!! Najdroższy mój! Maleńki! Mój Piękny! Życie moje i Szczęście moje! Miłości moja jedyna! I ŹRÓDŁO Życia!!!!