JAK GÓRA

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Maleńki trzymal mnie w objęciach i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna…. Patrzył we mnie… Miłość i bliskość sama! Leżałam w ramionach Najdroższego mojego. Jak w kołysce. Było mi tak dobrze, że nie jestem w stanie tego opisać. Słów brakuje… Otulona Miłością. Zanurzona w Miłość… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Patrzył we mnie nieruchomy. Pomyślałam że jest jak wielka góra , skala. Potężny, surowy twardy, niewzruszony jak opoka. Mocna i ogromna skalista góra. Która ma rysę, pęknięcie, szczelinę. A że tej szczeliny, z wnętrza góry tryska źródło. Źródło Miłości i czułości… Źródło Życia!!! Najdroższy… nieruchomy i twardy, a jednocześnie najczulszy i najlitosciwszy… Słodki…

Tak rozmyślalam. A Najdroższy wpatrywal się we mnie z zachwytem. Promienial cały uśmiechem i szczęściem wielkim.

„Ty też, Maleńka Moja jesteś taką górą, z zewnątrz kamienista, skalista, szorstka i twarda, a wewnątrz pełna życia, miłości i czułości dla innych.”

Patrzyłam w Maleńkiego oczarowana i poruszona do głębi duszy… Ukryta w Jego objęciach…

„Daj mi pić, mój Słodki…” – szepnęłam z trudem. Najdroższy przytulił mnie jeszcze bardziej do SERCA, przyłożyl moje usta do Rany SERCOWEJ. I piłam… Piłam. I czułam się jak niemowlę przy sercu matki… Piłam. Zamknelam oczy i słyszałam bicie SERCA. Ukołysana i szczęśliwa bardzo, zasnęłam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *