WYMAGANIA MIŁOŚCI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymal mnie w objęciach. Leżałam w Jego ramionach, przy Ranie SERCOWEJ i piłam. Piłam! Napój Życia! Piłam!
„Jakie to niesamowite, niepojęte, a jednocześnie jakie naturalne, wręcz oczywiste że mogę pić…!!!”- pomyślałam poruszona do głębi serca. Gdy się napilam, spojrzałam w oczy Maleńkiemu mojemu. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką… I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i czułością…
„Jakiś Ty bliski… mój Pięknisiu… Jak mi z Tobą dobrze…!”
„Zatańczymy, Maleńka Moja?” – spytal Najdroższy z niezwykłą tkliwością.
Przytaknelam. I od razu znalazłam się na Krzyżu z Umiłowanym moim. Wisieliśmy na Krzyżu. A wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem. Znałam to miejsce. Już tu byłam. Otchłań Męki Maleńkiego mojego. Najdroższy cierpial niezmiernie. Ogromnie… I ja cierpialam bardzo. Nagle zewsząd zaczął wiać zimny przenikliwy wiatr. Najdroższy, Maleńki mój drżał na całym ciele…
„Ogrzeje Cię Maleńki…!!!” – wyszeptalam i przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem… Tuliłam Go do siebie najczulej jak potrafilam. W pewnej chwili Najdroższy znikł. Wisiałam sama na Krzyżu. Zimny wiatr przewiewal mnie na wskroś. Wisiałam tańcząca bardzo, bardzo..
I znów byłam w ramionach Najdroższego mojego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia.
„Odtąd tak będziesz ze Mną dzielić Moje cierpienia i w ten sposób tańczyć dla Mnie, Moja Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.
Kiwnęłam głową, że dobrze. Maleńki mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował jak Oblubieniec Swą oblubienice.
A ja pomyślałam że Najdroższy stawia mi wymagania. Wymagania Miłości. A skoro stawia to znaczy że mi ufa. I bardzo się ucieszyłam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *