W PUSTCE I SAMOTNOŚCI

Byłam w ramionach Najdroższego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną i cały był Miłością i czułością wielką.
„Zabieram Cię tam dokąd chciałaś, Maleńka Moja! Będziesz Mi towarzyszyć.”
I w jednej chwili znaleźliśmy się na morzu. Nad nami zwisały ciężkie i czarne chmury. Morze było szkliste stalowe i zimne jak tafla lodu. Nieruchome. Koloru nie mogłam określić. Raz było czarne, raz granatowe, a raz purpurowe, krwiste. Jednak to nie morze budziło grozę i przerażenie… Tylko wszechobecna pustka. Pustka, nicość, samotność. Przejmująca i dojmujaca. Dotkliwa niezmiernie. Przenikala, przeszywała na wskroś moje serce i duszę…
„Tak… w cierpieniu to nie ból fizyczny jest najtrudniejszy, najgorszy. Tylko samotność i poczucie opuszczenia w cierpieniu…”
Najdroższy spojrzał mi w oczy głęboko.
„Wiesz coś o tym, prawda, Maleńka Moja?”
Kiwnęłam głową twierdząco. Szliśmy razem w milczeniu. Nagle Najdroższy zastąpil mi drogę. Stał przede mną bezbronny. Poruszony bardzo. Ujął moją twarz w obie dłonie i wyszeptal z ogniem w oczach:
„Bądź ze Mną w Mojej pustce i osamotnieniu! Maleńka Moja, proszę, bądź ze Mną!”
„Pragnę! Maleńki mój, pragnę!!!”
Najdroższy przytulił mnie z wielką tkliwoscia do Siebie. A moje serce zalała fala miłości! Wielkiej, poteznej miłości…
„W to miejsce dopuszczam tylko dusze Mi najbliższe…”
„Dziękuję, mój Słodki…” – szeptało moje serce.
Najdroższy tulil mnie do SERCA Swego, z czułością bezgraniczna… Zanurzal w Sobie. Jestem z Najdroższym moim w Jego pustce i samotności. Jestem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *