A JAK JEST W NIEBIE?

Tańczylam! Wirowalam! Kręcilam piruety! Tańczyłam na górskim stoku. Na łące stokrotek! Dla Najdroższego mojego tańczyłam! Starałam się najpiękniej jak potrafilam! Dla Maleńkiego mojego! A ON siedział nieopodal na trawie. Patrzył we mnie z wielką Miłością i z zachwytem i uwielbieniem…. I uśmiechał się do mnie promiennie. Ja też patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie! Tańcowalam i tańcowalam! Kiedy skończyłam, pobiegłam do Najdroższego i usiadłam przy Nim. Maleńki promieniał cały szczęściem bliskością i uśmiechem.
„A jak jest w niebie, Najdroższy mój?” – spytalam z uśmiechem.
Najdroższy rozpromienil się ogromnie i zaśmiał się perliscie. Popatrzył we mnie z takim cudnym uśmiechem, że i ja się jeszcze bardziej się do Niego uśmiechnęłam. Od ucha do ucha!
„A Ty jak myślisz, Maleńka Moja? Jak jest w niebie?”
„Wiesz, mój Maleńki? Do niedawna myślałam że w niebie jest jasno i ciepło i cicho… A teraz myślę że jest jeszcze tam bardzo kolorowo i bardzo radośnie! Że w niebie są wszystkie kolory tęczy! A Życie wrze! Kipi! Kwitnie! Tak, kwitnie! Że w niebie zawsze jest wiosna!”
Umilklam. Patrzyłam Maleńkiemu w oczy. I On patrzył mi w oczy głęboko. Promienial cały uśmiechem.
„Jest tak jak powiedziałas, Maleńka Moja. Tylko o wiele, o wiele piękniej!”
I objąwszy mnie z czułością, delikatnie położył na trawie. Potem Najdroższy pochylil się nade mną cały. Tak, że nie widziałam nic oprócz Niego. Zasłonil mi całe niebo. On, Najdroższy, Słodki mój był moim Niebem… I zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Słodko i czule i czysto. I intymnie bardzo.
„W niebie jest tak…”
Potem ucalowal mnie delikatnie w policzek.
„… i tak…”
A potem Najdroższy wpatrywał się we mnie jak w obrazek… Patrzył we mnie jakbym była dla NIEGO jedyna. Umiłowana, najdroższa… I wiedziałam że jestem. A ON, Maleńki mój był dla mnie całym światem! Więcej!!! Wszechświatem!!! Patrzyłam w Najdroższego mojego cala zachwycona i oczarowana!!! Szczęśliwa bez miary!!!
„I tak…?”- wyszeptalam niesmialo, wpatrzona w Najdroższego mojego.
„Tak Maleńka Moja! Tylko bez zasłony!”
Uśmiechałam się do Niego radośnie i On uśmiechał się do mnie cudnie… To był przedsmak nieba.