NA RĄCZKI!!!

Byłam w dwu miejscach jednocześnie. To znaczy tak mi się wydawało. Że wiszę na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego, a przenikliwy, zimny wiatr smaga moje obolałe ciało. A jednocześnie że jestem w ramionach, w objęciach Najdroższego mojego, w szczelinie skalnej. Najdroższy mój pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Spojrzeniem z Krzyża. Patrzyłam Mu w oczy z miłością.
„Maleńki… gdzie ja właściwie jestem? W Otchłani Męki, czy w szczelinie skalnej? Gdzie ja jestem? Tu czy tu?”
“TU! – wyszeptal Najdroższy dotykając SERCA Swego – zawsze jesteś w SERCU Moim!”
Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem i uśmiechałam się do Niego radośnie.
Nagle tak bardzo zabolały mnie plecy, że aż jęknelam. Raz, potem drugi…
„Ja dla Ciebie wszystko, mój Słodki! Nie patrz na moje jęki! Proszę!”
„Nie martw się, Śliczna Moja…” – wyszeptal Najdroższy. Miłość i czułość sama.
„Jeżeli muszę cierpieć w czyśćcu to wolę tu! Żeby po śmierci już nic mnie nie zatrzymywało… Od razu do Ciebie!”
A po chwili dodałam:
„Trochę tu pocierpie, a potem od razu do Ciebie… na rączki!”
I uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego! Od ucha do ucha!!!
„Na rączki!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia. I rozpromienil się nade mną ogromnie! Rozświetlił!!!
„Na rączki!” – wyszczerzyłam ząbki 😁w bezczelnie ufnym i szczerym uśmiechu.
A Najdroższy mój trzymając mnie na rękach, w ramionach, zaczął tańczyć! Lekko i zwiewne, wolno to znów szybko! Jak wiatr! I cieszył się mną! Cieszyl się mną jak szalony!!! Cieszyl się mną… W tańcu nakarmil mnie Swoim Ciałem. I tańczył! I tańczył! I cieszył się mną! Niezmiernie!!!