W UŚMIECHU

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na jednym z kamieni. A ja siedziałam u Najdroższego na kolanach. Obejmowałam Go z czułością i dłonią gładzilam Jego policzek i szeptałam z miłością:
„Jak dobrze mi z Tobą, mój Słodki… Jak dobrze!”
Maleńki patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic…
Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uwielbiałam Go modlitwą serca.
Nagle coś mi się przypomniało!
„A! Zapomniałabym! Chciałabym Cię prosić, Najdroższy… Opowiedz mi o moim sercu. Jakie ono jest?”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!
„Serce Twe jest jasne i pełne pokoju…”
Przerwałam Mu, Umiłowanemu mojemu!
„I nic nie zmąci tej jasności i pokoju, prawda?! Żadna burza i żadne tornado, prawda? Maleńki pilnujesz tego, prawda?!”
„Prawda, Moja Śliczna! Twoje serce do Mnie należy. Jestem jego strażnikiem!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Mój Słodki Strażniku…” – szepnęłam z tkliwoscia i ucałowałam Maleńkiego w policzek.
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie i mówił dalej:
„Twoje serce jest bardzo piękne i uśmiechnięte, Maleńka. Ja je czynię pięknym i JA się w nim uśmiecham!”
Aż podskoczylam z radości!
„Masz przecudny uśmiech, mój Strażniku! Uśmiechaj się we mnie jak najczęściej!!!”
Najdroższy promienial cały Miłością i czułością. Cały uśmiechem promienial! Byłam w Jego uśmiechu. Cała…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: