W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam. Cała obolała i zmęczona bardzo leżałam. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy. Nie próbowałam nawet… Ale nie musiałam! Widziałam Umiłowanego mojego mimo zamkniętych oczu! Najdroższy mój pochylal się nade mną i patrzył we mnie… Miłość, czułość i bliskość bez granic… Maleńki patrzył we mnie z tkliwoscia i wzruszeniem.
„Cierpisz bardzo, Moja Śliczna…”
Kiwnęłam głową, że tak.
„Tańczę dla Ciebie Kochany” – szepnęłam z trudem.
Miałam coraz mniej sił. Byłam coraz bardziej zmęczona i obolała. Coraz mniej mogłam. Ale wiedziałam że pójdę za Najdroższym moim dokądkolwiek mnie poprowadzi i przyjmę wszystko z Jego ręki. Przyjmę bo…
„Ufam Ci, Jezu, w całej rozciągłości!” – szepnęło moje serce.
„I nie zawiedziesz się, Maleńka, w całej rozciągłości!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
Patrzyłam Mu w oczy z wdzięcznością. Nie miałam siły dziękować. Nie musiałam. Maleńki wiedział, że Mu dziękuję. Wiedział…
Zachciało mi się pić. Najdroższy przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ. I piłam… piłam ile chciałam. Leżałam w objęciach Maleńkiego mojego. I byłam cała Jego i cała dla Niego. A Słodki mój był cały mój i cały dla mnie. W całej rozciągłości…

Leave a Reply