PRAGNĘ CIEBIE!

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpiał bardzo… ogromnie… niezmiernie! Ja też cierpialam… bardzo. Cierpiąca obejmowałam Maleńkiego mojego… Delikatnie… I całowalam Rany Jego. Rany mojego Ślicznego całowalam…
A moje serce szeptalo:
„Mój Maleńki… mój Słodki… mój Śliczny… Pragnę Ciebie… Pragnę Ciebie!”
Całowalam i całowalam… Aż opadłam z sił. Najdroższy wziął mnie na ręce i znaleźliśmy się w szczelinie skalnej. Leżałam n i a kamieniach cała obolała i zmęczona bardzo. Bez sił. Maleńki klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia… Oczy Mu płonęly! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy głęboko wyszeptal:
„Maleńka Moja! Śliczna! Umiłowana Moja, pragnę Ciebie!”
Próbowałam się uśmiechnąć, ale nie miałam siły. Najdroższy patrzył we mnie… Bliskość, Miłość sama… Pochylił się i zaczął całować moje obolałe i zmęczone ciało. Całowal i całowal… A Jego SERCE szeptalo:
„Pragnę Ciebie, Piękna Moja… Pragnę Ciebie!”

Leave a Reply